Projekt konkursowy na pawilon polski 12. Międzynarodowej Wystawy Architektury w Wenecji na temat ‘People meet in architecture’
Praca konkursowa Meet the Myth, autor: architekt Roman Rutkowski, współpraca: architekt Piotr Guliński
idea
Architektoniczne publikacje nie mówią prawdy. Często pokazują stan architektury, który w wielu przypadkach po prostu nie istnieje i tak naprawdę nigdy nie istniał. Równo ustawione meble, niemal wyłącznie kąty proste, brak jakichkolwiek przedmiotów mówiących o życiu się w nich toczącym, wszystko gładkie, równe i czyste – taki stan praktycznie się nie zdarza z powodu długotrwałego i spontanicznego procesu wprowadzania się użytkowników oraz następującego potem nieuchronnego i codziennego zagnieżdżania się życia.
Używane w architektonicznych publikacjach zdjęcia są fałszowane podwójnie: najpierw w trakcie sesji fotograficznych, w czasie których usuwa się zbędne, nieładne, niepasujące do wyidealizowanego wyobrażenia o architekturze przedmioty lub nawet zastępuje się innymi – lepszymi, ładniejszym i bardziej odpowiednimi, potem w graficznych programach komputerowych, w których dokonywana jest obróbka kolorów, korekta błędów, zamiana niektórych pozostawionych przedmiotów na inne lub ich całkowite wymazanie. Architektura zostaje odrealniona i zmitologizowana (MYTH), staje się miejscem, w którym ludzie wcale nie żyją i nie spotykają innych ludzi (MEET).
Wyidealizowane, bliższe bardziej wizualizacjom komputerowym niż prawdziwie życiowym sytuacjom, zdjęcia te są echem modernistycznych marzeń architektów o totalnym dziele architektury: zawsze pod pełną kontrolą architekta, zawsze w idealnym porządku, bardziej jak muzealne wnętrza wyposażone w eksponaty niż realne kawałki zbudowanej przestrzeni, w których ktoś mieszka i pracuje. Zdecydowanie bliższe scenografii mocno krytycznych w stronę modernizmu filmom Jacquesa Tati niż pełnym pokory i żalu słowom Le Corbusiera, który w trakcie wizyty w zaprojektowanym przez siebie i gruntownie zmienionym przez mieszkańców osiedlu w Pessac stwierdził, że życie po prostu ma zawsze rację. Sterylne i septyczne, jakby niedostępne i nieosiągalne, zdjęcia te doskonale wpisują się w jedną z najważniejszych reguł współczesności: przewagi wyobrażonego i zmedializowanego nad rzeczywistym.
przestrzeń pawilonu
Przestrzeń pawilonu podzielono na dwie równe i symetryczne względem siebie części. Obydwie wyposażone w te same sprzęty i meble, są przestrzenią tą samą i jednocześnie całkowicie inną. Część północna jest uporządkowana, posprzątana, idealna, jakby gotowa do bycia sfotografowaną dla prestiżowego magazynu architektonicznego i przede wszystkim niedostępna, część południowa jest w charakterze nieformalna, nieuporządkowana, z wyraźnymi śladami odbywającego się życia w wielu postaciach i przede wszystkim dla każdego dostępna niemal w każdym możliwym sensie. W części północnej, oprócz zestawu mebli rozłożonych w całej przestrzeni, na ścianach wisi kilka przykładów wyrafinowanej sztuki abstrakcyjnej oraz wyświetlany jest film Jacquesa Tati Play time, w części południowej, oprócz zestawu tych samych mebli oraz bardzo wielu różnych przedmiotów codziennego użytku, na ścianach wisi przygotowana specjalnie na biennale ekspozycja. Obydwie przestrzenie przedzielone są balustradą.
Przestrzeń północna – niedostępna – służy wyłącznie oglądaniu, przestrzeń południowa – dostępna – może spełniać wiele różnych funkcji. Może być mieszkaniem opiekunów wystawy, małym punktem gastronomicznym, miejscem odpoczynku, nieformalną salą wykładową, biblioteką, w której można przeglądać roczniki polskiej prasy architektonicznej. Powołując się na badania naukowe, architekt minimalizmu John Pawson powiedział kiedyś, że w przeciętnym brytyjskim domu znajduje się 10 000 przedmiotów, a jego zadaniem jako architekta jest te przedmioty ukryć. W południowej części polskiego pawilonu ma być wręcz odwrotnie: nagromadzone meble i wystawione na ogląd publiczny oraz przez publikę użytkowane przedmioty mają zdekonstruować spodziewaną podniosłą muzealną atmosferę biennale, niejako zaprosić do spędzenia czasu w inny sposób niż tylko oglądanie ekspozycji. Nieformalny, wręcz bałaganiarski charakter przestrzeni ma z jednej strony zapraszać do wejścia do pawilonu, z drugiej strony ma jednak nieco przeszkadzać w zwiedzaniu ekspozycji, w ten sposób paradoksalnie wzmacniając jej wymowę. (O ekspozycji czytaj w dalszej części książki.)
Także elewacja pawilonu będzie świadczyć o jego zawartości. Część południowa zostanie wyremontowana, część północna będzie delikatnie przybrudzona, ze śladami użytkowania, może z graffiti.
ekspozycja
Do ekspozycji wybrano kilkanaście tzw. nowoczesnych domów jednorodzinnych zrealizowanych w ostatnich latach w Polsce. Zbudowane dla średnio sytuowanej klasy średniej, niezbyt duże powierzchniowo i intensywnie zamieszkiwane, zostaną pokazane jako porównanie dwóch zdjęć: najbardziej reprezentatywnego wnętrza zrobionego i obrobionego specjalnie do celów publikacji oraz wykonanego na nowo już bez stylizacji, niejako z zaskoczenia, ukazujących przestrzeń w trakcie użytkowania. Zdjęcia zostaną wykonane przez tych samych fotografów z tych samych ujęć co zdjęcia przygotowane do publikacji. Wykonanie zdjęć wymagać będzie zgody architektów i właścicieli architektury oraz ogólnej koordynacji, która zapewni nieformalny charakter ujęcia, najlepiej tuż przed tradycyjnym sobotnim sprzątaniem.
Wielkoformatowe zestawy zdjęć powieszone zostaną w południowej części pawilonu.
W niniejszej książce przedstawiono 4 zestawy zdjęć składających z ujęć wykonanych profesjonalnie do prezentacji w czasopismach oraz z ujęć zmodyfikowanych komputerowo, symulujących efekt przewidziany na wystawę.



Komentarze
Zostaw komentarz