4dimensionHarmony

i

Autor: Archiwum Architektury 4dimensionharmony, fotografie: Radek Kurzaj, Filharmonia im. Mieczysława Karłowicza w Szczecinie 2015

4dimensionHarmony, fotografie: Radek Kurzaj

2016-03-31 11:35

Oto szczecinianin, fotografik Radek Kurzaj, powróciwszy do swego miasta po sukcesach w Ameryce, podjął się mozolnej dokumentacji wyłaniania się z niebytu bryły, wnętrz, fasad i dachów filharmonii. Odnajdujemy tu budowę oglądaną głównie z dwóch perspektyw: poprzez strukturę wizualną zdjęcia – kompozycje linii i świateł – oraz uwikłanego w te kompozycje człowieka-stwórcę, bezpośredniego wykonawcę, człowieka pracy, przy pracy – recenzja Grzegorza Stiasnego.

Elegancko wydany album opowiada o procesie realizacji największego jak dotąd sukcesu polskiej architektury w XXI wieku – budynku Filharmonii Szczecińskiej, laureata oficjalnej nagrody architektonicznej Unii Europejskiej im. Miesa van der Rohe, ale też zwycięzcy konkursu „Architektuy-murator” ŻYCIE W ARCHITEKTURZE 2013-2014 i kilkunastu innych – nie tylko krajowych i nie tylko architektonicznych (nagrody te skrzętnie zostały wyliczone na ostatnich stronach). Kilka miesięcy temu, recenzując książkę poświęconą powstawaniu katowickiej sali koncertowej NOSPR („A-m”, 8/2015), wylewałem żale na temat braku podobnych publikacji dotyczących innych sławnych nowych polskich budynków. Teraz wypada chylić czoła przed wysiłkiem Filharmonii Szczecińskiej, która album wydała. I to wydała go nie ad hoc, ale jako podsumowanie trwającego przez trzy lata budowy artystycznego projektu.

Oto szczecinianin – fotografik Radek Kurzaj, powróciwszy do swego miasta po sukcesach w Ameryce, podjął się mozolnej, przefiltrowanej przez swoją plastyczną wrażliwość i obiektyw kamery, dokumentacji procesu realizacji siedziby filharmonii – wyłaniania się z niebytu bryły, wnętrz, fasad i dachów. Powstało w ten sposób ponad 100 czarnobiałych obrazów, które proces żmudnej budowlanej roboty przekładają na graficzne kompozycje. Przeglądanie ich budzi emocje, tak dynamiczne bywają architektoniczno-wykonawcze starcia. Odnajdujemy tu budowę oglądaną głównie z dwóch perspektyw: poprzez strukturę wizualną zdjęcia – kompozycje linii i świateł – oraz uwikłanego w te kompozycje człowieka-stwórcę, bezpośredniego wykonawcę, człowieka pracy, przy pracy. Efektem złożenia tych dwóch perspektyw są kadry ukazujące gotowe wnętrza i zewnętrza budynku. Epilog to fotografie z otwarcia gmachu, napełnianie go widzami, pełna widownia i orkiestra wraz z chórem na scenie.

Album stanowi swego rodzaju wizualny rebus. Jego odcyfrowywanie (a sam nie jestem pewien, czy dokonałem właściwej interpretacji) jest dla odbiorcy dodatkową frajdą. Tytuły fotorozdziałów stanowią piktogramy. Czy odnoszą się do tytułowych czterech wymiarów konstrukcji bryły, budowy w niej głównej sali koncertowej i pozostałych wnętrz, osadzonych w czasie jako czwartym wymiarze?

Album w tym wypadku nie daje jednoznacznej odpowiedzi. Jest estetyczną i artystyczną wypowiedzią zawartą w wysmakowanej formie książkowej. Począwszy od kwadratowego formatu, poprzez otulające go czarne pudełko, białą, tłoczoną okładkę z motywem charakterystycznych dla siedziby filharmonii prążków i szczytów oraz konsekwentnie biało-czarno-złote wnętrze, odpowiadające kolorystyce budynku. O jego symbolice, duchu czasów i odpowiednim w nim osadzeniu architektury, pisze ciekawie we wstępnym eseju krytycznym Ewa P. Porębska, Redaktor Naczelna „Architektury-murator”.

Natomiast historię narodzin gmachu komentują „na żywo” (w formie, która zastępuje podpisy pod zdjęciami) muzycy, pracownicy i zwykli mieszkańcy Szczecina – miasta dziś słynącego swoją architekturą.