Architektura MuratorStudenciWydarzenia studenckieRelacja z wernisażu i debaty "Architektura VII dnia"

Relacja z wernisażu i debaty "Architektura VII dnia"

Przedmiotem projektu "Architektura VII dnia" jest zjawisko budowy olbrzymiej ilości kościołów w powojennej Polsce. Wiele spośród kilku tysięcy wzniesionych po 1945 roku budowli sakralnych to przykłady odważnej i niepowtarzalnej architektury. Choć trudne do przeoczenia i wybijające się w tkance miast i miasteczek, wciąż czekają na wyczerpujące opracowanie.

Relacja z wernisażu i debaty Architektury VII dnia

Na początku grudnia (03.12.2015 r.) w Państwowym Muzeum Etnograficznym odbył się wernisaż wystawy połączonej z ciekawą debatą, której przedmiotem było zjawisko budowy olbrzymiej ilości kościołów po wojnie w Polsce.Powstałe kościoły są trudne do nie zauważenia, wyróżniają się w tkance miast i miasteczek ale nie zostały jak dotąd razem opisane ani skatalogowane. Uczynili to twórczy projektu „Architektura Siódmego Dnia: podsumowanie pół wieku posoborowej architektury”. Projekt jest realizowany przez Fundację Bęc Zmiana dzięki dotacji od Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Większość z świątyń to przykłady odważnej i niepowtarzalnej architektury. Projektanci po wojnie odczuli powiew wolności co widać w projektach, które są bardzo różnorodne i odważne. Nie są to budowle zachowawcze. Zazwyczaj wyraźnie wybijają się z przestrzeni. Każdy z nich wyróżnia się swoją formą, ciekawym rzutem czy rozmieszczeniem pomieszczeń, ideowych koncepcji. Organizatorzy wystawy pogrupowali zdjęcia według podobieństw fizycznych brył budynków. Przy każdym znajduje się opis lokalizacji i krótka notka o ciekawej historii towarzyszącej budynkowi. Zbiór prac poraża ilością różnych pomysłów projektowych i kunsztem projektowym architektów, którzy wznosili kościoły. Wystawa jest złożona konsekwentnie i ciekawie. Jakość zdjęć jest bardzo zadowalająca i na wysokim poziomie. Ujednolicona i dobrze przemyślana. Kadry zostały wykonane przed kamery zamontowane na dronie. Wszystko tworzy ciekawy zbiór, tylko może szkoda, że nie przedstawiono wszystkich zebranych przykładów. Pomogło by to lepiej zrozumieć skalę zjawiska.

Dyskusja przedwystawowa była bardzo spokojna. Opisany został pomysł, przebieg prac. Można zapoznać się ze zbiorem na stronie interenetowej. Twórcy zachęcają do współpracy. Panelistami byli Iza Cichońska, Kuba Snopek, Maciej Frąckowiak, dr Paweł Matwiejczuk, ks. dr Marek Pieńkowski. Sprawnie prowadziła Bogna Świątkowska.

Podczas dyskusji ks. dr Marek Pieńkowski podkreślił, że największym problemem jest brak edukacji księży i wspólnot o budowaniu architektonicznym. Często również kreacja architektoniczna nie zapewnia atmosfery pobożności. Może to się wiązać z tym, że praktycznie żadne wnętrze kościoła nie było projektowane bądź zrealizowane przez architekta. Wnętrza tworzą odrębny projekt stworzony z pomysłów wspólnoty pod silnym przewodnictwem proboszczy. We wnętrzu problemem największym jest oświetlenie i niezrozumiały „kult żyrandola”. Nieosłonięte źródła światłą nie sprzyjają modlitewnemu skupieniu. Bolączką wizualną jest również brak szacunku dla materiału, chodzi nie tylko o substytuty materiałów np. kamienno-podobne płyty ale również o ich jakość wykonania i warsztat. Zaobserwowany „problem kiczu” na pewno ma związek z brakiem edukacji estetycznej. Ks. dr Marek Pieńkowski podał przykład kolejnego zastanawiającego problemu: porównanie jakości architektury filharmonii i współcześnie budowanych kościołów pokazuje przepaść projektową między nimi. Jedynym pozytywnie przytaczanym przykładem kościoła wybudowanego w ostatnich latach jest kościół w Tarnowie (architekci Studio Beton), który jako jedyny Polski przykład pokazał się w albumie z najnowszymi inspiracjami sakralnymi. Problem został już zauważony wcześniej i poruszony w artykule ks. Ryszarda Karpińskiego „Kicz w Kościele” na targach branży sakralnej Sacroexpo w Kielcach. Księża zastanawiają się czy kicz nie jest wyrazem współczesnego kryzysu wiary?

Problem może leżeć również po stronie projektantów, którzy może za często ulegają inwestorom i wprowadzają tzw. „życzliwe ingerencje w projekcie”. Nadal głos architekta w społeczeństwie nie jest szanowany, często projekty nie są kończone. W świadomości Polaków estetyczna strona kościołów jest unieważniona. Nie istnieje. Dzieje się tak ponieważ wymiar etyczny jest dosyć pierwotny. Obecnie wspólnoty parafialne polegają na złudzeniu, żeby polegać na tym co widać i bezmyślnie inwestują we wnętrza, by jakkolwiek je zapełnić zgodnie z utartymi regułami. Koncepcja piękna jest nakreślana intuicyjnie, bez udziału architekta. Wspólnoty rzadko są zainteresowane tym co jest kreowane. Często to wynik ambicji kogoś kto chce pokazać jak daleko sięga i na ile go stać a nie wynik przemyślanego i pokornego procesu projektowego zgodnego z wszelkimi zasadami. Budynki są, nadal funkcjonują ale warto zadać pytanie co się z nimi później stanie? Może wzrośnie poczucie estetyki i edukacji architektonicznej i przestaną one zadowalać odbiorców. A może przestaną być potrzebne?

Brak elastyczności funkcji Kościoła Katolickiego jest faktem. Aplikacja świątyń Katolickich nie jest możliwa tak jak w np. Ewangelickich na inne funkcje jak to się odbywa np. w Europie Zachodniej. Wymiar sakralno-duchowy takiej instytucji jest nie do zmienienia. Dodatkowo są to budowle projektowane na setki lat. Może już nie powinny? W końcu architektura to sztuka czterech wymiarów – tym ostatnim jest czas. Pozytywnym przykładem podążającym za duchem czasu jest kościół św.Jana w Gdańsku (Duszpasterstwo Środowisk Twórczych), który był wspólnym projektem miasta i diecezji. Po za czasem modlitewnym ławki da się przekręcić i na tyle kościoła znajduje się scena pozwalająca wykorzystać przestrzeń do celów koncertowych. To rozwiązanie może być dla wielu kontrowersyjne tak jak przekład mszału rzymskiego (odwrócenie kapłana względem tabernakulum) spotykało się swego czasu z dezaprobatą księży.

Pewne jest to, że potrzebne jest agglornamento czyli dosłownie „udzisiejszenie” sytuacji kościołów w Polsce. Potrzebna jest edukacja księży i wspólnoty, zaczynając choćby od wprowadzenia architektury sakralnej i designu sakralnego do seminariów lub do Duszpasterstw Środowisk Twórczych, a architekci powinni konsekwencje kończyć projekty i asystować wszystkim zachodzącym zmianom. Obydwie grupy powinny wspomóc edukacje wspólnot i społeczeństwa.

Relacja z wystawy, dyskusji i archiwum Architektura VII dnia link do wydarzenia: https://www.facebook.com/events/1522534261396581/

Więcej o projekcie: http://www.architektura7dnia.pl/

informacje:
Wystawa: 3.12.2015 – 31.01.2016
Wernisaż: 3.12.2015
Dyskusja i przedstawienie projektu: 3.12 (czwartek) g. 17

Prowadzenie: Bogna Świątkowska
Paneliści: Iza Cichońska, Kuba Snopek, Maciej Frąckowiak, dr Paweł Matwiejczuk, ks. dr Marek Pieńkowski
Kuratorzy: Kuba Snopek, Iza Cichońska
Zdjęcia: Igor Snopek, Maciej Lulko Baza danych: Karolina Popera
Mapy i infografiki: Szymon Pifczyk, Tomasz Świetlik
Projekt graficzny: Jakub Pionty Produkcja: Ela Petruk / Fundacja Bęc Zmiana
Opieka nad wystawą ze strony Państwowego Muzeum Etnograficznego: Elżbieta Czyżewska, Anastazja Stelmach, Marta Ancelewska
Partner: Państwowe Muzeum Etnograficzne

Elastyczny sześcian Autorzy rozbudowy Zachęty o kilkanaście lat wyprzedzili projektantów paryskiego Centrum Pompidou. Ruchome elementy miały zapewnić elastyczność i zmienność przestrzeni.
Ściana Wschodnia w Warszawie Ściana Wschodnia - nowoczesne centrum na miarę lat 60. - była pierwszym tak złożonym funkcjonalnie zespołem zabudowy o kubaturze ponad 600 000 metrów kwadratowych.
Garaż ze spiralnymi rampami Wielopoziomowy garaż przy ulicy Woronicza w Warszawie z 1958 roku to pierwsza tak nowoczesna realizacja zaplecza motoryzacji w Polsce.
Obserwatorium na Śnieżce O unikalności obserwatorium na Śnieżce decydują awangardowa forma, kojarząca się z UFO, i wyjątkowa, bardzo komplikująca realizację, lokalizacja - 1602 metry n.p.m. O obserwatorium na Śnieżce w cyklu Pierwsze w Polsce pisze Łukasz Wojciechowski.
Mezonetowiec we Wrocławiu Mezonetowiec we Wrocławiu to pierwszy w Polsce galeriowiec z dwupoziomowymi mieszkaniami. Doświetlone z obu stron lokale przypominają domy jednorodzinne.
Budujemy nowy dom. Odbudowa Warszawy w latach 1945–1952 Odbudowa, poza blaskami, miała i cienie – dla politycznego efektu nie liczono się z kosztami; burzono ocalałe kamienice, mimo głodu mieszkaniowego w zniszczonym mieście, dla realizacji obłąkanych wizji urbanistycznych (...). W innych realiach politycznych oblicze stolicy byłoby inne, zapewne bardziej w ludzkiej skali, a miejscami prawdziwie wielkomiejskie, bez sztucznego patosu socrealizmu – mówi współautor wystawy Tomasz Markiewicz