Czy architektura powinna ustąpić pierwszeństwa naturze? Oslo Architecture Triennale udziela bardzo pragmatycznych odpowiedzi

Oslo okazało się świetnym miejscem do rozmowy o przyszłości architektury. Z charakteru skandynawskie, bardzo zamożne, świadome własnego dziedzictwa i poszukujące pomysłu na przyszłość. A przy tym mierzące się z bardzo pragmatycznymi problemami. Czy w takim mieście można znaleźć rozwiązanie najbardziej palącego problemu, przed jakim stoi dziś architektura?

Podcast Architektoniczny: Mieszkanie na wysokości, czyli kulisy projektowania Liberty Tower by Cavatina w Warszawie

Stolica Norwegii nie jest tak modna i marketingowo silna, jak np. Kopenhaga. Duńska stolica zamieniła urbanistykę, rowery i portowe kąpieliska w spójną opowieść eksportową. Oslo pozostaje mniej jednoznaczne. To raczej jedno z tych mniejszych europejskich miast, które wciąż szukają dla siebie roli: raz przymierza kostium globalnej metropolii, innym razem przypomina sobie, że jego podstawowym zadaniem jest zapewnienie mieszkańcom dostępnych mieszkań i dobrego codziennego życia.

Spektakularne inwestycje nad fiordem, Opera, MUNCH i Barcode opowiadają o międzynarodowych ambicjach, podczas gdy ceny mieszkań i zahamowanie budownictwa każą pytać, dla kogo ta metropolia powstaje. Po pandemii entuzjazm osłabł, przynajmniej w branży architektonicznej. W niemal każdej rozmowie powracały słowa o słabym rynku, odkładanych projektach i kurczącej się liczbie zleceń. Według barometru związku Afag jesienią 2025 roku 8,7 proc. ankietowanych architektów pozostawało bez pracy, a wśród absolwentów z lat 2024–2025 bezrobotna była niemal jedna trzecia.

Czy nasza relacja z naturą jest zdrowa?

Dziewiąte Oslo Architecture Triennale zdecydowało, że w tym roku kluczowym wątkiem powinna być jednak nasza relacja z naturą. Line Ramstad, dyrektorka i główna kuratorka Triennale, w rozmowie ze mną podkreślała, że nie interesuje jej kolejna warstwa zielonej retoryki. Musimy podejmować decyzje i działać. Nie możemy chować się za ładnymi słowami ani greenwashingiem - mówiła. Wielokrotnie zaś zwracała uwagę, jak ważne są fundamentalne dla tegorocznego Triennale pytania: Co, gdyby natura była pierwsza? Co, gdyby miała w tej sprawie własny głos?

Manifest kuratorski rozwija tę myśl, wskazując, że współczesne budownictwo nadal kieruje się przede wszystkim ceną, podczas gdy środowiskowe konsekwencje wydobycia, transportu i wyrzucania materiałów pozostają poza rachunkiem. Pora zacząć rozmawiać o wartości, a nie o cenie – deklarują autorzy. W części poświęconej materiałom formułują jeszcze jedną zasadę: Materiały są ciężkie i powinny pozostać lokalne; wiedza jest lekka i może rozprzestrzeniać się globalnie.

Zamiast dyskusji, pytanie o konsekwencje konkretnych decyzji

To właśnie określa pragmatyczny charakter całego wydarzenia. Zamiast kolejnej dyskusji o zielonej estetyce Triennale pyta o konsekwencje konkretnych decyzji: czego używamy, co burzymy, gdzie budujemy i jakie wartości zapisujemy w prawie oraz rachunku ekonomicznym. Natura ma przestać być dodatkiem uwzględnianym pod koniec procesu projektowego. Powinna stać się jednym z jego punktów wyjścia.

Kłopot w tym, że natura dziś nie zabiera głosu w dyskusji architektonicznej. A przynajmniej nie bezpośrednio. W jej imieniu zawsze wypowiada człowiek: biolog, architekt, urzędnik, polityk, aktywista, właściciel gruntu albo deweloper. Każdy robi to przy użyciu innych kryteriów i z innej pozycji władzy.

Oslo Architecture Triennale 2026
Autor: Artur Celiński Oslo Architecture Triennale 2026. Część programu odbywała się na terenie Oslo Badstuforening - zespołu pływających saun.

Czy bogatej w ropę Norwegii jest trudniej myśleć o środowisku?

Można więc uznać rzekę za żywy ekosystem, ale można też opisać ją jako „usługę ekosystemową”, która zatrzymuje określoną ilość wody i ogranicza koszty powodzi. W obu przypadkach rzeka zostaje uwzględniona, lecz na zupełnie innych warunkach. W pierwszym ma wartość niezależną od człowieka. W drugim jej znaczenie wynika z tego, że jest dla nas użyteczna. Dlatego istotne stało się dla mnie pytanie, czy w Norwegii, która przecież zbudowała swoje obecne bogactwo na wydobyciu i sprzedaży ropy naftowej, natura rzeczywiście może być pierwsza?

Odpowiedź Line Ramstad była przewrotna. Norweskie bogactwo nie musi wcale ułatwiać zmiany. Może ją wręcz opóźniać. Myślę, że jest dokładnie odwrotnie, bo Norwegia jest zbyt bogata. Zmiana nie jest tutaj potrzebna tak bardzo jak w innych miejscach. I nie chodzi tylko o pieniądze, ale również o przestrzeń – tłumaczyła. Jako kontrprzykład podawała Belgię, gdzie niedostatek terenu zmusza do przekształcania istniejących budynków i ponownego wykorzystywania materiałów. W Norwegii presja jest mniejsza, dlatego zmiana przychodzi wolniej.

Problemem nie jest więc brak środków, wiedzy ani technologii. Największym wyzwaniem są nasze przyzwyczajenia i sposób, w jaki obliczamy wartość – mówiła Ramstad. Jeżeli wartość projektu mierzymy przede wszystkim zyskiem, jaki może przynieść inwestorom i akcjonariuszom, interes natury pozostaje na marginesie. Nie wystarczy zatem znaleźć mniej emisyjny materiał. Trzeba zmienić reguły, według których podejmujemy decyzje o tym, co budować, co zachować, a z czego całkowicie zrezygnować.

Oslo Architecture Triennale 2026
Autor: Artur Celiński Oslo Architecture Triennale 2026.

Pragmatyczne przykłady architektonicznej odpowiedzi

Najciekawsze projekty pokazane na Triennale próbują dokonać takiego przesunięcia. Nie tyle dodają naturę do gotowej architektury, ile rozpoczynają projektowanie od zasobów, budynków i procesów, które już istnieją.

Jednym z najbardziej przekonujących przykładów jest Nordic Circles, inicjatywa rozwijana wspólnie z VILL Arkitektur. Stal z wycofanych statków i konstrukcji offshore jest wycinana, badana oraz ponownie wykorzystywana bez energochłonnego przetapiania, między innymi w Løren Flerbrukshall i Stovner Bad. Norwegia próbuje w ten sposób budować przyszłość z pozostałości przemysłu, który sfinansował jej teraźniejszość.

Vertical Nydalen projektu Snøhetty wykorzystuje naturalną wentylację, odwierty geotermalne, masę termiczną stropów i gliniane ściany. Ważniejszy jest jednak kontekst poprzemysłowej dzielnicy, której regeneracja objęła oczyszczenie i ponowne otwarcie Akerselvy. Rzeka wróciła do miasta jako ekosystem i przestrzeń publiczna, ale również jako czynnik podnoszący wartość nieruchomości. Generalplan 2.0 Grety Gleisner Birkeland i Sigrid Legernes Teigen odwraca tradycyjną kolejność planowania: najpierw woda i przyroda, dopiero później zabudowa. Kierunki spływu, naturalne obniżenia terenu oraz obszary cenne biologicznie miałyby określać, gdzie można budować, a gdzie rozwój powinien się zatrzymać. Jak przypominają autorki: „Woda i tak znajdzie swoją drogę”.

Oslo Architecture Triennale 2026
Autor: Artur Celiński Oslo Architecture Triennale 2026. Generalplan 2.0 Grety Gleisner Birkeland i Sigrid Legernes Teigen odwraca tradycyjną kolejność planowania: najpierw woda i przyroda, dopiero później zabudowa.

Musimy zmienić prawo, zanim prawo zmieni nas

Grønn Liste pracowni Built rozszerza ochronę na zwyczajne biurowce, magazyny i inne konstrukcje, których wartość tkwi w wykorzystanych materiałach oraz możliwości zmiany funkcji. Według autorów potencjał adaptacji istniejących obiektów w Oslo może sięgać 85 tysięcy mieszkań, choć jest to szacunek teoretyczny. Projekt pokazuje, jak zmienia się dyskusja, gdy pierwszą odpowiedzią na kryzys mieszkaniowy przestaje być budowanie od zera.

Najbardziej bezpośrednio na pytanie o głos natury odpowiada projekt Pedera Branda „Vi må endre loven før loven endrer oss” – „Musimy zmienić prawo, zanim prawo zmieni nas”. Proponowana zmiana norweskiej ustawy pozwalałaby wymagać odtworzenia usług ekosystemowych i obszarów naturalnych przed rozpoczęciem kolejnych etapów inwestycji. Natura nie otrzymuje własnego głosu, ale jej interes zaczyna wpływać na harmonogram i zakres przedsięwzięcia.

Natura to natura, a miasto to miasto?

Pragmatyzm tych projektów - zgodny z intencją kuratorską - wywołał jednak we mnie pewien niedosyt — nie samych przykładów, ale możliwości wejrzenia w specyfikę norweskiej kultury. W końcu mówimy o społeczeństwie, które nie lubi sytuacji konfliktowych, mocno stawia na kolektywną współpracę i stroni od wyniszczającej konkurencji. Dodatkowo pytanie o pierwszeństwo natury brzmi w Norwegii musi zostać zrozumiane inaczej niż w wielu innych krajach. Nie jest to przecież społeczeństwo, które chce powrócić do natury albo któremu natury brakuje. Przeciwnie: bliskość lasu, gór, wody i otwartej przestrzeni należy do podstawowych elementów norweskiego stylu życia. Problem polega na tym, że natura przez długi czas funkcjonowała tutaj przede wszystkim jako świat znajdujący się obok miasta. Była miejscem, do którego się wyjeżdżało — po pracy, na weekend, do hytte, na narty, nad jezioro albo fiord.

Vollebekk torg w dzielnicy Bjerke
Autor: Studio Oslo Landskapsarkitekter (SOLA)/ Materiały prasowe Vollebekk torg w dzielnicy Bjerke — projekt Studio Oslo Landskapsarkitekter (SOLA)

Norwegowie od natury się więc nie odwrócili, ani o niej nie zapomnieli. Nauczyli się raczej żyć z nią w określonym czasie i wyznaczonej przestrzeni. Miasto służyło pracy i codziennym obowiązkom, natura zaś regeneracji oraz odpoczynkowi. Te dwa światy mogły znajdować się bardzo blisko siebie, ale nie musiały się przenikać.

Właśnie dlatego „Nature First” mogłoby w Oslo prowadzić do pytania nie o to, jak sprowadzić naturę do miasta, lecz jak przestać traktować miasto i naturę jako odrębne porządki. Czy rzeczywiście potrzebujemy więcej zieleni w centrum, skoro las zaczyna się niemal na jego obrzeżach? Być może tak. Ale w tym pytaniu jest zaklęta głębsza refleksja. Chodzi o uznanie, że woda, gleba, temperatura, wiatr i rytm pór roku działają również w mieście i powinny współtworzyć jego codzienność.

Ta rozmowa staje się szczególnie potrzebna nad fiordem. Nowe osiedla mieszkaniowe wykorzystują wodę jako widok, atrakcyjne sąsiedztwo i źródło wartości nieruchomości. Fiord został włączony do metropolitalnego wizerunku Oslo, ale nie musi to jeszcze oznaczać głębszej zmiany relacji z naturą. Można mieszkać kilka metrów od wody, patrzeć na nią przez panoramiczne okno i nadal traktować ją przede wszystkim jako oprawę własnego komfortu.

Oslo Architecture Triennale 2026
Autor: Artur Celiński Oslo Architecture Triennale 2026. Część programu odbywała się na terenie Oslo Badstuforening - zespołu pływających saun.

Poszukiwanie bardziej norweskiej strony Triennale

W Oslo ta dyskusja już się odbywa, a jej ciekawym przykładem są pływające sauny. Oslo Badstuforening powstało w 2016 roku ze spotkania anarchistów i dyplomatów należących do klubu zimowych kąpieli, a pierwszą saunę — Måken — zbudowano między innymi z drewna znalezionego w Bjørvice. Z jednej tratwy wyrosła organizacja zrzeszająca ponad 20 tysięcy osób i prowadząca blisko 30 obiektów. Jak opowiadali mi ich współtwórcy, zimą chętni przychodzą od rana do wieczora, przed pracą i po niej, żeby wygrzać się i wejść do lodowatej wody. Wraz z popularnością kąpieli wzrosło zainteresowanie czystością fiordu: mieszkańcy chcą wiedzieć, czy mogą bezpiecznie pływać i co wpływa na jakość wody. To oczywiście troska związana także z własną wygodą i przyjemnością. Sauny pokazują jednak, że komfort nie musi być przeciwieństwem odpowiedzialności. Potrzeba korzystania z natury może budować przywiązanie do niej, a następnie gotowość do dbania o jej stan.

Moje poszukiwania bardziej norweskiej strony Triennale doprowadziły mnie do kilku bardzo ciekawych rozmów poza oficjalnym programem wizyty prasowej. Wynikało z nich, że wyzwanie często nie polega już na znalezieniu rozwiązania problemu w postaci stworzenia odpowiedniej technologii, materiału czy metody, lecz na przejściu przez przepisy, procedury, sposoby finansowania i utrwalone modele działania.

Oslo Architecture Triennale 2026
Autor: Artur Celiński Oslo Architecture Triennale 2026. Główna część programu odbywała się w zabytkowym kościele Sofienberg, który po utracie funkcji religijnej stał się centrum lokalnej społeczności

Okazało się więc, że Triennale niechcący wpadło pułapkę własnego pragmatyzmu. Wielu moich rozmówców przyznawało bowiem, że choć prezentowane rozwiązania są ciekawe, to za chwilę dodawało: ale świat jest już gdzie indziej - znamy bardziej zaawansowane sposoby, stosujemy znacznie bardziej ciekawe materiały albo mierzymy się z kolejnym etapem problemu. Retencja, adaptacja biurowców, ponowne wykorzystanie elementów czy projektowanie bez mechanicznej klimatyzacji w części krajów nadal mogą być odkryciem, w innych zaś funkcjonują od lat. Międzynarodowe zespoły pracują na różnych frontach i znajdują się na odmiennych etapach zmiany. Pojawia się więc pytanie, jak w tym pragmatyzmie różnych prędkości stworzyć przestrzeń do rozmowy zarówno dla osób dopiero poznających te rozwiązania, jak i dla tych, które od lat próbują je wdrażać?

Odpoczynek od innowacji

O ile nigdy nie zaliczyłbym się do grona profesjonalistów innowacji w architekturze, to jednak z Oslo nie wyjeżdżam zafascynowany przedstawionymi praktykami. Większość z nich widziałem wcześniej w innych miejscach. Zresztą - zwykle pokazywany jest ich potencjał, wyjątkowość i unikatowość. Rzadziej - długotrwałe boksowanie się z rzeczywistością, eksperymentowanie, popełnianie błędów i potykanie się o bariery blokujące ich upowszechnienie. Bez tego każdy dobry przykład może stać się nawet alibi dla dotychczasowego systemu, który chętnie pokazuje wyjątki, nie zmieniając reguł.

Oslo Architecture Triennale 2026
Autor: Artur Celiński Oslo Architecture Triennale 2026. Główna część programu odbywała się w zabytkowym kościele Sofienberg, który po utracie funkcji religijnej stał się centrum lokalnej społeczności

Mam przy tym świadomość, że oceniałem dopiero początek wydarzenia. Program Triennale będzie rozwijał się dalej i zapewne pojawią się w nim rozmowy, których zabrakło mi podczas otwarcia. Problemem okazało się również tempo naszej wizyty: trzy dni, kolejne prezentacje i szybkie przechodzenie od jednego dobrego przykładu do następnego. W takich warunkach łatwo stworzyć katalog rozwiązań, znacznie trudniej zrozumieć skomplikowane relacje społeczeństwa z naturą.

Może więc najważniejszą praktyką, rozwiązaniem czy materiałem prezentowanym na wystawie powinien być dziś czas i umiejętność spowolnienia. Nie chłonięcia kolejnych działań, ale ich uważne studiowanie. Temu zresztą było poświęcone ostatnie biennale w Kopenhadze. Tam zwalnialiśmy, by stać się bardziej uważnymi. W Oslo przyśpieszyliśmy, bo przecież trzeba już coś konkretnego zrobić. Ciekawe, co na to wszystko powiedziałaby Warszawa? W końcu naszą specjalnością jest umiejętność wykombinowania i załatwienia. Może znaleźlibyśmy sposób na połączenie różnych prędkości i poziomów dyskusji o relacjach natury i architektury.

---

Dziękujemy, że tu jesteś. Posłuchaj jeszcze naszego PODCASTU ARCHITEKTONICZNEGO

Podcast Architektoniczny
Iwona Buczkowska. Jeśli patrzysz tylko na metry kwadratowe, nie zaprojektujesz dobrego mieszkania