Projekt był tylko rozgrzewką. Do gry weszli uczniowie, krótkie wagary i dziury w budżecie

Zespół sal gimnastycznych przy XIII LO we Wrocławiu, zaprojektowany przez pracownię arch_it Piotr Zybura, funkcjonuje już od czterech lat. Przez ten czas okazało się, że wpisanie nowej architektury w szkolną codzienność nie jest takie proste. Dlaczego zrezygnowano z niezależnego wejścia od ulicy? Komu przeszkadza intensywna żółć na ścianach? I dokąd uczniowie zakradali się podczas przerw, korzystając z nowego łącznika? Poniższy tekst ukazał się w jesiennym wydaniu „Architektury-murator” w ramach cyklu „Życie po życiu”.

Architektura. Natura architektonicznych zachwytów. Robert Konieczny i Tomasz Malkowski o Archiprzewodniku po świecie

Rygor pragmatycznych pobudek

Od ukończenia realizacji zespołu sal gimnastycznych przy XIII Liceum Ogólnokształcącym we Wrocławiu minęły już cztery lata. To zbyt krótko, żeby rozmawiać o starzeniu się budynku, ale wystarczająco długo, żeby przyjrzeć się relacji, jaką nawiązali z nim użytkownicy. To trudne zadanie, bo osoby głównie z niego korzystające – uczniowie – nie mają zbyt dużego wpływu na wygląd realizacji. Nie mogą zawiesić w oknach firanek, przestawić szaf czy przemalować ścian. Obiektem rządzą odgórne zasady, które także nie wynikają z prywatnego gustu czy widzimisię, a z bardzo pragmatycznych pobudek: finansowych, logistycznych i ekonomicznych.

Czytaj także: Historia bez końca, czyli z happy endem. Tak zmieniło się docenione osiedle w Łowiczu po czterech latach

Budynek projektu pracowni arch_it Piotr Zybura, który został połączony ze szkołą szklanym łącznikiem, scala w jednej zwartej bryle dwa obiekty. Na drugiej i trzeciej kondygnacji znajduje się kompleks sal sportowych dla liceum. Na parterze umieszczono samodzielny blok do szermierki, który w założeniu architektów miał być dostępny bezpośrednio z zewnątrz.

Pusta lada recepcji

Rzeczywistość zweryfikowała jednak ten plan: miejsce, gdzie według projektu miała znajdować się recepcja, zostało zaadaptowane na przestrzeń magazynową, w której składowane są maski, ochraniacze i bluzy szermiercze. Z niezależnego dostępu „z ulicy” zrezygnowano. Główne wejście na salę prowadzi przez budynek szkoły.

Hale sportowe / Wrocław 16
Autor: Kateryna Reshetniak 16 | Sala do szermierki na parterze

Powód jest prosty – placówki nie stać na dodatkowego pracownika, który pilnowałby wejścia. Ze względu na bezpieczeństwo uczniów szkoła chce mieć pełną kontrolę nad tym, kto wchodzi jej siedziby. Dzięki łącznikowi przejście z jednego obiektu do drugiego jest bowiem banalnie proste. Udowodnili to zresztą uczniowie, którzy w trakcie przerw zakradali się łącznikiem do nowej części, schodzili do garażu i stamtąd do Żabki – praktycznie niezauważeni.

Słodko-gorzkie interakcje

Ułatwiony dostęp, który bezsprzecznie usprawnia komunikację, staje się więc równolegle utrapieniem opiekunów. Takich „spornych zalet” jest tu więcej. Jaskrawa żółć na ścianach i podłodze siłowni, która zdaniem architektów miała działać na użytkowników energetyzująco, ponoć niektórych z nich przemęcza.

Hale sportowe / Wrocław 2
Autor: Kateryna Reshetniak 2 | Wyposażona siłownia na 1. piętrze, sierpień 2026 roku

Podzielone opinie dotyczą również terenu wokół budynku. Przestrzeń od strony ulicy, mimo że od niej odgrodzona, jest dostępna dla osób trzecich (bramka wejściowa często pozostaje otwarta). W efekcie teren pełni funkcję publicznego deptaka. O ile z miastotwórczego punktu widzenia taka interakcja jest wskazana i wartościowa, o tyle dla osób sprzątających, na które spada obowiązek usuwania psich kup, użytkowanie przestrzeni w ten sposób staje się problematyczne.

Hale sportowe / Wrocław 3
Autor: Kateryna Reshetniak 3 | Budynek od strony skrzyżowania ul. Pułaskiego i ul. Worcella. Po prawej widoczna jest bryła liceum

Generalnie jednak z „otwartości”, która przyświecała realizacji, zostało całkiem sporo. Wynajem sal idzie pełną parą. W praktyce tylko siłownia pozostaje na wyłączność uczniów, głównie z uwagi na koszty konserwacji. Wszystkie pozostałe przestrzenie są wynajmowane. Największą popularnością cieszy się hala, w której odbywają się nie tylko prywatne mecze, lecz także jubileusze czy uroczystości. Sala do szermierki jest udostępniana aż trzem klubom.

Misja budynku spełniona z nawiązką

Duże zainteresowanie obiektem uwydatniło deficyt przestrzeni magazynowych. Problem mogłyby złagodzić dodatkowe pieniądze – na kolejny etat, który odciążyłby osoby sprzątające, regularnie dźwigające worki z piłkami między jednym a drugim budynkiem. Dodatkowe finansowanie rozwiązałoby także inną kwestię: ponieważ wentylacja przy obecnych kosztach zżera budżet placówki, szkoła nie zawsze decyduje się na jej uruchomienie. Kiedy przyjeżdżamy, jest połowa sierpnia, a w salach panuje spory zaduch.

Czytaj także: Zagrają w zbijaka pod zabytkowym sklepieniem. Zakończył się remont wyjątkowej sali gimnastycznej w Szczecinie

W praktyce losy obiektu kręcą się wokół zagadnień, które nie wynikają bezpośrednio z jego architektury. Jej ponadczasowość – wyrażona zarówno przez wygląd bryły, jak i czytelność formy – umożliwia jednak zgrabne dostosowywanie się obiektu do zmiennych realiów. Koniec końców misja budynku zostaje spełniona z nawiązką, bo szkoła nieustannie decyduje się na uruchamianie kolejnych sekcji SKS. Na białe ściany korytarzy trafiły puchary i dyplomy, cheerleaderskie pompony i grupowe fotografie, które dotychczas kurzyły się w składzikach. Pusta przestrzeń obok szklanych gablot przypomina o tym, jak wiele historii jest jeszcze do napisania. A dobrze zaprojektowana, wyposażona i doświetlona hala może być dla nich świetnym początkiem.

Hale sportowe / Wrocław 13
Autor: Kateryna Reshetniak 13 | Korytarz na 1. piętrze. Na ścianach zostały wyeksponowane puchary, dyplomy i grupowe fotografie, które dotychczas kurzyły się w składzikach
Podcast Architektoniczny
PL.Architekci. Dom w rozliczeniu godzinowym, czyli jak projektanci dojrzewają do roli przedsiębiorców