Spis treści
Rygor pragmatycznych pobudek
Od ukończenia realizacji zespołu sal gimnastycznych przy XIII Liceum Ogólnokształcącym we Wrocławiu minęły już cztery lata. To zbyt krótko, żeby rozmawiać o starzeniu się budynku, ale wystarczająco długo, żeby przyjrzeć się relacji, jaką nawiązali z nim użytkownicy. To trudne zadanie, bo osoby głównie z niego korzystające – uczniowie – nie mają zbyt dużego wpływu na wygląd realizacji. Nie mogą zawiesić w oknach firanek, przestawić szaf czy przemalować ścian. Obiektem rządzą odgórne zasady, które także nie wynikają z prywatnego gustu czy widzimisię, a z bardzo pragmatycznych pobudek: finansowych, logistycznych i ekonomicznych.
Czytaj także: Historia bez końca, czyli z happy endem. Tak zmieniło się docenione osiedle w Łowiczu po czterech latach
Budynek projektu pracowni arch_it Piotr Zybura, który został połączony ze szkołą szklanym łącznikiem, scala w jednej zwartej bryle dwa obiekty. Na drugiej i trzeciej kondygnacji znajduje się kompleks sal sportowych dla liceum. Na parterze umieszczono samodzielny blok do szermierki, który w założeniu architektów miał być dostępny bezpośrednio z zewnątrz.
Pusta lada recepcji
Rzeczywistość zweryfikowała jednak ten plan: miejsce, gdzie według projektu miała znajdować się recepcja, zostało zaadaptowane na przestrzeń magazynową, w której składowane są maski, ochraniacze i bluzy szermiercze. Z niezależnego dostępu „z ulicy” zrezygnowano. Główne wejście na salę prowadzi przez budynek szkoły.
Powód jest prosty – placówki nie stać na dodatkowego pracownika, który pilnowałby wejścia. Ze względu na bezpieczeństwo uczniów szkoła chce mieć pełną kontrolę nad tym, kto wchodzi jej siedziby. Dzięki łącznikowi przejście z jednego obiektu do drugiego jest bowiem banalnie proste. Udowodnili to zresztą uczniowie, którzy w trakcie przerw zakradali się łącznikiem do nowej części, schodzili do garażu i stamtąd do Żabki – praktycznie niezauważeni.
Słodko-gorzkie interakcje
Ułatwiony dostęp, który bezsprzecznie usprawnia komunikację, staje się więc równolegle utrapieniem opiekunów. Takich „spornych zalet” jest tu więcej. Jaskrawa żółć na ścianach i podłodze siłowni, która zdaniem architektów miała działać na użytkowników energetyzująco, ponoć niektórych z nich przemęcza.
Podzielone opinie dotyczą również terenu wokół budynku. Przestrzeń od strony ulicy, mimo że od niej odgrodzona, jest dostępna dla osób trzecich (bramka wejściowa często pozostaje otwarta). W efekcie teren pełni funkcję publicznego deptaka. O ile z miastotwórczego punktu widzenia taka interakcja jest wskazana i wartościowa, o tyle dla osób sprzątających, na które spada obowiązek usuwania psich kup, użytkowanie przestrzeni w ten sposób staje się problematyczne.
Generalnie jednak z „otwartości”, która przyświecała realizacji, zostało całkiem sporo. Wynajem sal idzie pełną parą. W praktyce tylko siłownia pozostaje na wyłączność uczniów, głównie z uwagi na koszty konserwacji. Wszystkie pozostałe przestrzenie są wynajmowane. Największą popularnością cieszy się hala, w której odbywają się nie tylko prywatne mecze, lecz także jubileusze czy uroczystości. Sala do szermierki jest udostępniana aż trzem klubom.
Misja budynku spełniona z nawiązką
Duże zainteresowanie obiektem uwydatniło deficyt przestrzeni magazynowych. Problem mogłyby złagodzić dodatkowe pieniądze – na kolejny etat, który odciążyłby osoby sprzątające, regularnie dźwigające worki z piłkami między jednym a drugim budynkiem. Dodatkowe finansowanie rozwiązałoby także inną kwestię: ponieważ wentylacja przy obecnych kosztach zżera budżet placówki, szkoła nie zawsze decyduje się na jej uruchomienie. Kiedy przyjeżdżamy, jest połowa sierpnia, a w salach panuje spory zaduch.
Czytaj także: Zagrają w zbijaka pod zabytkowym sklepieniem. Zakończył się remont wyjątkowej sali gimnastycznej w Szczecinie
W praktyce losy obiektu kręcą się wokół zagadnień, które nie wynikają bezpośrednio z jego architektury. Jej ponadczasowość – wyrażona zarówno przez wygląd bryły, jak i czytelność formy – umożliwia jednak zgrabne dostosowywanie się obiektu do zmiennych realiów. Koniec końców misja budynku zostaje spełniona z nawiązką, bo szkoła nieustannie decyduje się na uruchamianie kolejnych sekcji SKS. Na białe ściany korytarzy trafiły puchary i dyplomy, cheerleaderskie pompony i grupowe fotografie, które dotychczas kurzyły się w składzikach. Pusta przestrzeń obok szklanych gablot przypomina o tym, jak wiele historii jest jeszcze do napisania. A dobrze zaprojektowana, wyposażona i doświetlona hala może być dla nich świetnym początkiem.