44 rodziny bez dachu nad głową, prokurator i wielki chaos. Co dalej z pękającym blokiem w Warszawie?

O głośnej sprawie pękającego bloku na warszawskim Ursynowie usłyszała w 2026 r. cała Polska. Choć mieszkańcy zgłaszali problemy z budynkiem już w 2009 r., przez lata nikt nie zajął się sprawą, jak należy. Teraz prokuratura bada, czemu tak się stało, a 44 ewakuowane z budynku rodziny mogą tylko bezsilnie czekać. Niedawno pojawiła się jednak nadzieja na poprawę ich sytuacji.

Małe zmiany budują lepsze miasto. Bogna Świątkowska o architekturze i mobilności

Pękający blok przy Hirszfelda 2 w Warszawie. Mieszkańcy w impasie

Wyrwy w ścianach tak szerokie, że można włożyć dłoń, pęknięcia biegnące wzdłuż całego sufitu, na klatce schodowej podpory podtrzymujące wyższe piętra. Tak wygląda dziś wyłączony z użytkowania blok przy ul. Hirszfelda 2 na Ursynowie, do którego od miesięcy nie mogą wrócić mieszkańcy. 26 czerwca 2026 r. nadzór budowlany nakazał ewakuację. Mieszkania musiało opuścić kilkaset osób.

Od tamtej pory minęły ponad cztery miesiące, a ewakuowani wciąż nie wiedzą, czy i kiedy wrócą do domów. Spółdzielnia zapowiedziała mieszkańcom, że pokryje z ubezpieczenia koszt noclegów w hotelu do 3 gwiazdek do czasu rozwiązania sprawy. Pomoc zaoferował też Urząd Dzielnicy Ursynów, choć raczej psychologiczną i finansową niż mieszkaniową – osoby z Hirszfelda 2 mogą wnioskować o lokal socjalny, jednak w czerwcu urzędnicy wprost przyznawali, że wolnych lokali nie ma.

Budynek przy Hirszfelda 2 grozi zawaleniem. Wyrzucą mieszkańców?
Autor: Paweł Dąbrowski / Super Express

Sytuację mieszkańców dodatkowo pogarsza fakt, że od lata tego roku zarządzająca blokiem Spółdzielnia Mieszkaniowo-Budowlana „Imielin” nie ma zarządu ani rady nadzorczej. To skutek wieloletniej walki o władzę w spółdzielni, której niuansów nie sposób tu streścić – dość powiedzieć, że w czerwcu prezesa odwołał sąd, a jego następcy podważono mandat radnego. Spółdzielnia została bez władz. Nie miał zatem kto podejmować najważniejszych decyzji, podpisywać dokumentów – i zająć się pomocą ewakuowanym.

Nadzieja na wyjście z impasu pojawiła się dopiero 6 października, kiedy to, jak donosi serwis haloursynow.pl, sąd powołał kuratora, który zajmie się sprawami spółdzielni „Imielin” do czasu wybrania nowych władz. To szansa na powrót do normy, choć nikt nie potrafi stwierdzić, kiedy dokładnie to nastąpi.

Pękający blok przy ul. Hirszfelda 2 w Warszawie
Autor: Szymon Starnawski/Grupa Murator

Prokuratura sprawdza, czemu nikt nie reagował na zagrożenie

Sprawa pękającego bloku jest tym bardziej bulwersująca, że spółdzielnia wiedziała o problemie od lat. Świadczy o tym choćby fakt, że podjęto pewne działania naprawcze, m.in. zamontowano pionowe i poziome podpory. Nie zapobiegło to jednak pogłębianiu się pęknięć, a nawet mogło zaszkodzić.

Już w roku 2009 pojawiły się pierwsze wzmianki od mieszkańców, że w bloku pojawiają się problemy techniczne, a ściany zaczynają pękać. Mieszkańcy bloku mieli nie być informowani o sytuacji i nie otrzymywali ekspertyz, które miały być wykonywane już ok. 2015 roku, wskazujących na konieczność wykonania konkretnych robót (...). Spółdzielnia mając od lat wiedzę na temat potrzebnych do wykonania robót, podjąć miała wyłącznie minimalne działania, np. poprzez wstawienie podpór pionowych i poziomych – w przypadku tych ostatnich, według jednej z ekspertyz pogorszyły one jeszcze stan budynku.

– podaje Prokuratura Okręgowa w Warszawie, która we wrześniu 2026 r. wszczęła w tej sprawie śledztwo. Jego głównym celem jest sprawdzenie, dlaczego spółdzielnia od marca do lipca 2026 r. nie wykonywała decyzji nadzoru budowlanego, nakazujących niezwłoczne przeprowadzenie napraw oraz ewakuację mieszkańców. Jak przyznaje rzecznik prasowy prokuratury, sprawa ma skomplikowany charakter. Trudno się zatem spodziewać, że rozstrzygnięcie nastąpi szybko.

Blok na Ursynowie grozi zawaleniem
Autor: Krzysztof Płowecki Radio Eska

Dlaczego blok przy Hirszfelda 2 zaczął się rozpadać?

Odpowiedzenie na pytanie, co dalej z pękającym blokiem na Ursynowie, utrudnia także fakt, że wciąż nie ma pewności, jaki dokładnie jest jego stan techniczny. Gdy w czerwcu 2026 r. PINB nakazał ewakuację budynku, mówiono o zagrożeniu katastrofą budowlaną, jednak później decyzja ta została uchylona przez wyższą instancję. Czy zatem budynek nadaje się do naprawy? Wyniki wcześniejszych ekspertyz i badań sugerują, że tak, jednak koszt remontu byłby ogromny – mowa o siedmiocyfrowych kwotach.

Póki co nie można być nawet stuprocentowo pewnym, dlaczego blok jest dziś w tak złym stanie. Bezpośrednia przyczyna pękania budynku jest znana – przy jego budowie w latach 80. nie wykonano dylatacji, czyli pionowej przerwy między dwiema częściami obiektu. To problem, ponieważ różne części budynku osiadają w różnym tempie. Bez dylatacji szybciej osiadający element może ciągnąć za sobą wolniej osiadający, powodując groźne naprężenia, czego skutki widać na klatce schodowej bloku przy Hirszfelda 2. Wciąż jednak nie udało się ostatecznie ustalić, dlaczego budynek osiadał tak nierównomiernie.

Dla 44 ewakuowanych rodzin jest to oczywiście kwestia akademicka. Ich interesuje tylko, czy budynek jest bezpieczny i kiedy będą mogli wrócić. Odpowiedzi, na którą czekają, nikt im jednak na razie udzielić nie może. Nadzór budowlany nakazał spółdzielni zakończenie wymaganych prac remontowych do marca 2027 r., jednak nawet się one nie rozpoczęły. Gorzej – ponieważ spółdzielnią przez miesiące nikt nie rządził, nie ruszyły nawet przygotowania. Byłym mieszkańcom bloku przy Hirszfelda 2 pozostaje jedynie, po raz kolejny już, uzbroić się w cierpliwość.

Podcast Architektoniczny
Projekt Praga: architekci, negocjatorzy, windykatorzy. Jak pracują autorzy najczęściej nagradzanego polskiego budynku 2026 roku?