Spis treści
Fondation Louis Vuitton otwarto 27 października 2014 roku
Dokładnie 27 października 2014 roku Fondation Louis Vuitton po raz pierwszy otworzyła drzwi dla publiczności. Pomysł na współpracę Bernarda Arnaulta z Frankiem Gehrym pojawił się jednak znacznie wcześniej. W 2001 roku szef LVMH spotkał architekta po wizycie w zaprojektowanym przez niego Muzeum Guggenheima w Bilbao. Pięć lat później projekt paryskiej fundacji został oficjalnie ogłoszony, a budowa ruszyła w 2008 roku.
Zobacz także: Neuer Zollhof. Frank Gehry sprawił, że biurowce w Düsseldorfie zaczęły tańczyć
Lokalizacja była wyjątkowa. Muzeum miało powstać na skraju zielonego parku rozrywki Jardin d’Acclimatation, w obrębie Bois de Boulogne. Inspiracji szukał w lekkich, przeszklonych budowlach ogrodowych XIX wieku. Fundacja przypomina jednocześnie statek, chmurę i wielką szklarnię, która zamiast odcinać się od drzew, łapie w szklanych powierzchniach ich odbicia. Budynek umieszczono dodatkowo przy specjalnie utworzonym zbiorniku wodnym, potęgującym efekt refleksów.
12 szklanych żagli otacza białą górę lodową
Najbardziej charakterystycznym elementem muzeum jest dwanaście wielkich, zakrzywionych szklanych "żagli". Łącznie mają 13,5 tys. m² powierzchni i składają się z 3600 szklanych paneli. Ich geometria sprawia, że właściwa bryła budynku chwilami niemal znika. Raz przezroczyste, innym razem odbijające niebo i otaczającą zieleń tafle zmieniają wygląd muzeum wraz z pogodą i porą dnia.
Pod nimi kryje się zupełnie inna architektura. Gehry nazwał zwarte, białe kubatury mieszczące wnętrza lodowcami (icebergs). Pokryto je około 19 tys. paneli Ductalu, czyli białego betonu zbrojonego włóknami. Każdy element został dopasowany do nieregularnej geometrii bryły. To zestawienie ciężkich, niemal skalnych form z unoszącą się ponad nimi szklaną powłoką buduje najważniejsze napięcie całego projektu.
Galeria: 18 tysięcy stalowych płytek i 199 okien. Szaleństwo detali w projekcie szpitala psychiatrycznego Franka Gehry'ego
Ten budynek to wręcz zaprzeczenie idei budowy szpitali dla osób z problemami poznawczymi. Centrum Zdrowia Mózgu Lou Ruvo w Las Vegas zaprojektował słynny dekonstruktywista - Frank Gehry. Szpital psychiatryczny i centrum badawcze od otwarcia w 2010 roku budzi skrajne emocje. Czytaj więcej...
Tego budynku nie można było narysować tradycyjnie
Swobodne krzywizny Gehry’ego wymagały zastosowania metod znanych wcześniej przede wszystkim z przemysłu lotniczego. Zespół korzystał z programu Digital Project rozwiniętego przez Gehry Technologies na podstawie systemu CATIA. Cyfrowy model pozwolił jednocześnie kontrolować kształt szkła, stalowe elementy, drewniane konstrukcje i skomplikowane połączenia.
Szczególnym wyzwaniem okazały się same tafle szkła. Fundacja podaje, że dla projektu opracowano specjalny proces ich gięcia, pozwalający zachować wymaganą przez architekta geometrię z dokładnością do milimetrów. Szklane powierzchnie podtrzymuje rozbudowany system elementów stalowych i klejonego drewna. Technologia pozostaje jednak podporządkowana efektowi lekkości - widz ma przede wszystkim dostrzegać żagle, nie inżynieryjną maszynerię, która pozwala im "unosić się" nad budynkiem.
Muzeum Franka Gehry’ego jest także promenadą
Fondation Louis Vuitton ma około 7 tys. m² powierzchni użytkowej, w tym 3850 m² powierzchni muzealnej i 11 galerii. Jest tu również audytorium, które może pomieścić kilkaset osób. Układ nie sprowadza się jednak do ciągu zamkniętych sal ekspozycyjnych. Równie ważne są przejścia, schody, tarasy i przestrzenie pomiędzy lodowcami a szklanymi żaglami.
Wraz z poruszaniem się po budynku zmienia się perspektywa: raz najważniejsze są dzieła sztuki, chwilę później stalowo-drewniana konstrukcja, korony drzew albo panorama Paryża. Gehry potraktował zwiedzanie jak spacer po ogrodzie, w którym kolejne widoki odsłaniają się stopniowo.
Po 12 latach właśnie ta cecha najlepiej tłumaczy trwałość projektu. Budynek reaguje na światło, wodę, pogodę i ruch zwiedzających, a jego szklana powłoka sprawia, że nigdy nie wygląda dokładnie tak samo.
Zobacz także: Ginger i Fred "tańczą" dziś w Pradze. W Warszawie takiej ikonicznej architektury nie chcieli