Kroją Nowe Centrum Warszawy na coraz mniejsze kawałeczki. Czy to już przesada?

Gdy w 2019 r. ruszał projekt Nowego Centrum Warszawy, nie sposób mu było odmówić ambicji: metamorfozy głównych placów, nowe gmachy, nowy most przez Wisłę... Siedem lat później przebudowa kilkuset metrów chodnika reklamowana jest szumnie jako osobna inwestycja pod nazwą Aleja Centralna. Czyżby sztandarowy projekt władz miasta tracił impet?

Architektura. Natura architektonicznych zachwytów. Robert Konieczny i Tomasz Malkowski o Archiprzewodniku po świecie

Każdy skrawek centrum stolicy to dziś osobna inwestycja

W drugiej połowie października 2026 r. ruszyły roboty budowlane w centrum Warszawy. Teren wygrodzono, ciężki sprzęt zaczął zrywać asfalt, zdjęto kostkę bauma. Nazwa inwestycji brzmi dumnie: „Aleja Centralna”. Ale to tylko skromna przebudowa trzech deptaków łączących Dworzec Centralny z metrem Centrum plus dosadzenie zieleni. Kilka miesięcy prac za 10,6 mln zł. Mimo to na stronie Nowego Centrum Warszawy ta inwestycja wymieniana jest jednym tchem z projektami takiego kalibru jak budowa TR Warszawa czy utworzenie Placu Pięciu Rogów.

Nieco wcześniej, bo 4 września, ruszyły prace przy słynnej palmie na Rondzie De Gaulle'a. Ktoś niezorientowany mógłby pomyśleć, że może to zapowiadana od lat przebudowa ronda na skrzyżowanie czy też budowa nowego podziemnego przystanku kolejowego Warszawa Nowy Świat. Ale nie, to jedynie rozbetonowanie kilku metrów kwadratowych terenu u stóp palmy, żeby posadzić tu zieleń. Tymczasem na stronie Nowego Centrum Warszawy same superlatywy: „oaza zieleni”, „tropikalna oaza”. Jakby chodziło co najmniej o terraforming Marsa.

Równolegle trwa rozpoczęta w sierpniu budowa skweru przy dawnym pawilonie Cepelii przy Rondzie Dmowskiego. To kolejna drobna inwestycja, która spokojnie mogłaby być realizacją projektu z Budżetu Obywatelskiego. Ot, rozbetonowanie kawałka przestrzeni za niecałe 4 mln zł, posadzenie 29 drzew, ustawienie ławeczek i koszy. A jednak i o tej przebudowie nie omieszkano napisać na stronie Nowego Centrum Warszawy, określając ją terminami takimi jak „zielona metamorfoza” i „miejski plac z prawdziwego zdarzenia”. Te ostatnie słowa wypowiedział sam Rafał Trzaskowski, prezydent Warszawy.

Palma na rondzie de Gaulle'a - tak będzie wyglądać po remoncie
Autor: ZDM Warszawa/ Materiały prasowe

Nowe Centrum Warszawy rozmienia się na drobne

Nie dziwi mnie, rzecz jasna, że politycy wypowiadają się jak politycy, a miejscy urzędnicy próbują przedstawić każdą małą inwestycję jako ogromny sukces. Martwi co innego: karlejące ambicje projektu Nowego Centrum Warszawy. Owszem, wciąż są w realizacji lub w przygotowaniu duże zadania: przebudowa Kruczej, remont Hali Gwardii, przebudowa Okrzei. Coraz częściej jednak w zakres flagowego projektu władz stolicy wciągane są drobne remonty, które w normalnie zarządzanym mieście powinny być oczywistością. Czy posadzenie kilku metrów kwadratowych bylin na rondzie w centrum to rzecz w ogóle warta wzmianki?

Trudno nie odnieść wrażenia, że przyczyny takiego rozmieniania się na drobne są dwie. Pierwsza to oczywiście kwestie wizerunkowe – duże inwestycje trwają długo, drobnymi można pochwalić się szybciej. Włączanie w obręb projektu Nowego Centrum Warszawy zmian takich jak przebudowa uliczek dojazdowych do Pałacu Kultury pozwala też sprawić wrażenie, że w ramach NCW dzieje się więcej, niż w rzeczywistości, zwłaszcza w momencie, gdy większe zadania jak remont Sali Kongresowej łapią opóźnienie.

Drugi powód jest jeszcze bardziej prozaiczny: warszawskiemu ratuszowi powoli kończą się względnie łatwe do przeprowadzenia zmiany w centrum. Na stronie NCW w zakładce „Co planujemy?” są tylko trzy inwestycje:

  • Aleje Jerozolimskie, których zielona metamorfoza możliwa będzie najwcześniej w połowie lat 30., po zakończeniu przez PKP PLK remontu linii średnicowej,
  • Nowa Emilia, czyli odbudowa rozebranego przed laty modernistycznego pawilonu Emilia, która to inwestycja od lat tkwi w impasie spowodowanym brakiem pieniędzy,
  • Plac Teatralny, którego planowana przebudowa nie wyszła póki co poza etap koncepcyjny i nie ma żadnego terminu realizacji.

Skoro te duże projekty są de facto w zawieszeniu, a inne planowane w centrum istotne inwestycje (jak budowa podziemnego łącznika między metrem Centrum a Dworcem Śródmieście) potrwają całe lata, co pozostaje urzędnikom? Drobnica w rodzaju wymiany wiat przy stacji metra Centrum (podzielona na dwa osobne zadania), nowej iluminacji w Parku Świętokrzyskim czy wspomnianej na początku Alei Centralnej. Ciekawe, czy to dlatego jesienią 2026 r. prezydent miasta niespodziewanie ogłosił całkiem nowy program rewitalizacji pod nazwą Historycznego Centrum Warszawy?

Podcast Architektoniczny
Drzewo i architektura. Czas na nowe podejście?