Spis treści
Architekci są niewinni
Pomyślałem sobie, że w sumie to nic dziwnego. Jedenaście dwulokalowych budynków ustawionych w ordynarnym szeregu pośród pól kapusty przyniosło architektom odpowiednie zasoby, by mogli następnie poświęcić kilkaset godzin na realizację swoich ambicji. Cóż jest w tym dziwnego - z czegoś trzeba żyć, na czymś trzeba zarobić. Przecież to nie ich wina, że planowanie przestrzenne w Polsce skazuje nas na kolejne łany zabudowy.
Winni są deweloperzy, a architekturą w Polsce rządzą biura sprzedaży - pomyślałem szybko. W końcu to oni najpierw kupują takie kawałki ziemi, potem zamawiają tanie projekty i wciskają takie miernej jakości mieszkania ludziom rozpaczliwie szukającym swojego konta do życia. A żeby nie było smutno, nazywają takie inwestycje właśnie w ten sposób - Lawendowa, Miła albo ostatecznie Wiślane Widoki.
Deweloperzy wcale nie chcą budować źle
Ale jak zapytasz deweloperów, to oni wcale nie lubią tych projektów. Robią je, bo na czymś trzeba zarabiać. Cóż poradzić - w końcu ludzie tego właśnie chcą. Jakby nie chcieli, to by przecież nie ładowali oszczędności życia w posiadłość na podmiejskim rozlewisku bez dostępu do usług, komunikacji i zdrowego rozsądku.
Urbaniści budzą się ze snu
No, ale przecież nie powiem, że ludzie są winni. Bo ludzie nie musza wiedzieć. Ludzie od tego właśnie mają ludzi. A konkretnie to urbanistów. Tylko że tu bez sensu w ogóle znów zaczynać dyskusję. Tym bardziej, że urbaniści właśnie próbują odrodzić swoją profesję. I na drodze powrotnej część z nich zrobiła już sensowny rachunek sumienia, uznała swoją rolę w przestrzennej degrengoladzie i po prostu chce teraz robić inaczej.
Politykom zależy na jakości życia i mieszkań
No więc zostają nam polityce. To w końcu oni stoją na straży interesu publicznego, a architektura i urbanistyka w kontekście mieszkalnictwa to bardzo konkretny interes publiczny. Ale tu też jest kłopot. Bo przecież nie znajdziemy żadnego polityka, który powie, że on o jakość przestrzeni i mieszkań dbać nie chce. Ma tylko inne zdanie na ten temat. I według niego to taka Lawendowa 2 jest bardzo ciekawym projektem. Zresztą - skoro pracownia architektoniczna się nim chwali na własnej stronie i w swoich social mediach - to czemu ten czy inny polityk miałby z architektami dyskutować?
Architektura jak Trybunał
I wtedy mnie uderzyło, że z tą architekturą jest jak z Trybunałem Konstytucyjnym. Tu też wszyscy przerzucają się odpowiedzialnością. Jedni mówią, ze winni są Ci, co wieczorną porą przejęli stery. Drudzy zwracają uwagę, że Ci pierwsi już dawno dokonali zamachu, tyle że pełzającego. Wszyscy tracimy, każdy jest przekonany, że zrobił wszystko co mógł, a wina jest jak pałeczka w sztafecie - trafia z rąk do rąk na początku każdej zmiany.
Oczywiście Trybunał to nie architektura. Tu ewidentnie istnieje presja społeczna, polityczna i systemowa, by jednak winnych wskazać i szkody naprawić. Czy to w drodze dokręcenia śruby czy za pomocą jakieś formy resetu. Bo wszyscy są świadomi, że tak dłużej to się jednak żyć nie da.
Natomiast jeśli chodzi o architekturę, w sumie nie potrzeba ani resetu, ani winnych. Skutki są trwałe i wspólne, ale każdy z uczestników może uważać, że ma czyste sumienie. Gdyby nie, to byśmy coś z tym zrobili, prawda?
---
Dziękujemy, że tu jesteś. Posłuchaj naszego PODCASTU ARCHITEKTONICZNEGO