Kiedyś stał tu cyrk, kino i długie lata bank. Teraz będzie tu luksusowy hotel Mariott. Tak zmienia się dawny gmach PKO w Krakowie

Kraków to miasto, w którym każda ulica opowiada inną historię, ale róg ulic Wielopole i Dietla skrywa opowieść wyjątkową. To tutaj wznosi się monumentalny gmach dawnej Pocztowej Kasy Oszczędności, budynek, który od niemal stu lat uchodzi za symbol potęgi polskiej bankowości i kunsztu krakowskiej architektury. Dziś to miejsce przechodzi metamorfozę, zarówno pod względem wyglądu, jak i przeznaczenia. Dawne biura i sale kasowe ustąpią wkrótce miejsca luksusowym apartamentom hotelu sieci Marriott. Architekci z londyńskiego studia pokazali właśnie projekt wnętrz nowego Mariotta.

Gołębiewski największym hotelem w Polsce

Od cyrku i kina do bankowego giganta

Zanim pod adresem Wielopole 19–21 wyrósł żelbetowy kolos, działka ta tętniła zupełnie innym życiem. Na początku XX wieku znajdowały się tu obiekty cyrkowe, a w 1907 roku otwarto w nich pierwsze stałe kino w Krakowie o nazwie „Cyrk Edison”. Planowano tu nawet budowę Teatru Ludowego, jednak ostatecznie trójkątna parcela stała się na długie lata siedzibą bankowców.

Budowa, trwająca w latach 1922–1925, była manifestacją siły odrodzonego państwa polskiego. Źródła historyczne mówią, że w 1921 r. ogłoszono konkurs na siedzibę banku. Wygrał projekt Jana Zawiejskiego i Romana Stadnickiego, ale inwestor go odrzucił i ostatecznie zlecił realizację wybitnemu architektowi i odnowicielowi Wawelu, Adolfowi Szyszko-Bohuszowi, który stworzył gmach, będący jednym z najlepszych przykładów klasycyzmu akademickiego w kraju. Szyszko-Bohusz współpracował z Andrzejem Tichym w zakresie elewacji i Bogdanem Treterem, jeśli chodzi o wnętrza. Budowę rozpoczęto w 1922 r. i ukończono w 1925 r. 

Architektura, która zapiera dech, żelbetowa innowacyjna konstrukcja

Gmach na Wielopolu to architektoniczny majstersztyk, który zachwyca surową elegancją i monumentalizmem. Elewację zdobią potężne korynckie półkolumny, które podtrzymują wysunięty gzyms zwieńczony attyką. Ze względu na nietypowy kształt działki, budynek powstał na planie trójkąta z dwoma wewnętrznymi dziedzińcami, co pozwoliło na optymalne doświetlenie ogromnej powierzchni przekraczającej 11 tysięcy metrów kwadratowych.

Co ciekawe, konstrukcja budynku była bardzo innowacyjna, jak na lata 20. minionego wieku. Wzniesienie tak kolosalnej bryły na nietypowej, trójkątnej działce było technologicznym popisem, któremu sprostał nowoczesny żelbetowy szkielet wykonany przez ówczesną, renomowaną firmę E. Uderski i Spółka. To właśnie ta zbrojona konstrukcja pozwoliła Adolfowi Szyszko-Bohuszowi na zaprojektowanie monumentalnych skrzydeł o ogromnych rozpiętościach oraz swobodne rozplanowanie luksusowych wnętrz, które nie były ograniczone ścianami nośnymi.

Prawdziwe skarby tego obiektu kryją się jednak we wnętrzu. To np. sala operacyjna, serce budynku, często porównywana do rzymskiego Panteonu. Znajduje się na pierwszym piętrze i jest przykryta kopułą z okulusem, przez który wpada światło słoneczne. Wykończona jasnym marmurem kieleckim, do dziś zachwyca oryginalnym przedwojennym żyrandolem i girlandami rzeźbionymi w stiuku.

Wejście do wnętrza gmachu prowadzi przez okrągłą sień z wielobarwną posadzką, na której widnieje gwiazda. Reprezentacyjna klatka schodowa z balustradą tralkową podkreśla prestiż instytucji, która miała kojarzyć się klientom z wiarygodnością i bezpieczeństwem. Bezpieczeństwo depozytów gwarantował jeden z najnowocześniejszych sejfów w ówczesnej Polsce, oparty na potężnych filarach, co praktycznie uniemożliwiało podkop i czym jeszcze do 2015 roku chwalił się Bank BKO, który miał tu główną siedzibę. 

To stąd wywożono Rozrzutka i topiono go w Wiśle

Historia budynku przy Wielopolu to nie tylko martwa natura architektury, ale i barwne opowieści. W czasach powojennych pracownicy i klienci banku brali udział w niezwykłym rytuale - wiosną wywozili spod siedziby i topili w Wiśle kukłę zwaną Rozrzutkiem. Była to kreatywna forma promocji oszczędzania, bo topienie Rozrzutka, niczym Marzanny, miało symbolizować koniec z marnotrawieniem pieniędzy.

Warto również wspomnieć o mroczniejszych kartach historii. Podczas wojny gmach służył niemieckiej poczcie (Deutsche Post Osten), a tuż po jej zakończeniu został zaadaptowany na szpital dla rannych.

Nowe życie zabytku - nadchodzi Marriott

Po blisko 90 latach służby dla PKO, budynek w 2017 roku przeszedł w ręce dewelopera J.W. Construction. Inwestor zdecydował się na przekształcenie tego ikonicznego miejsca w luksusowy hotel sieci Marriott.

Projekt rewitalizacji przewiduje adaptację historycznych wnętrz na cele hotelowe i restauracyjne oraz budowę podziemnego garażu, do którego, jak wynika z dostępnych na razie materiałów, samochody będą zjeżdżać specjalną windą. Na dachu powstanie reprezentacyjny taras, zagłębiony za istniejącą attyką, co pozwoli gościom podziwiać panoramę Krakowa bez naruszania zabytkowej sylwety budynku. Mimo zmiany funkcji, inwestycja prowadzona jest pod ścisłym nadzorem konserwatorskim.

Nowy hotel ma być otwarty w 2028 roku.

Tak będą wyglądały wnętrza nowego hotelu Mariott w Krakowie

Londyńska pracownia architektoniczna Suited Interior Design pokazała właśnie projekt wnętrz przyszłego Mariotta.

- Oryginalny budynek Banku PKO z 1925 roku, przekształcony w luksusowy hotel JW Marriott w Krakowie, został pierwotnie zaprojektowany przez znanego architekta Adolfa Szyszko-Bohusza. Nasze projekty inspirowane są tym architektem o klasycznym wykształceniu, który żył w okresie rozkwitu ruchu modernistycznego. Elegancka równowaga między klasyczną i modernistyczną architekturą wnętrz zachowuje harmonię między bryłą zewnętrzną a duszą wnętrza. Wyposażenie wnętrz nawiązuje do kunsztu i kunsztu krakowskich warsztatów, które stworzyły podwaliny pod rozwój polskiego modernizmu - napisali o projekcie architekci z Suited Interior Design.

Zobacz też jak zmieniał się Teatr im. J. Słowackiego w Krakowie

Podcast Architektoniczny
Michał Sikorski. Architektura z odzysku