Spis treści
Rozwija się Breslau, rozwija się urząd czeków
W latach 20. ubiegłego wieku Urząd Czeków Pocztowych (czyli Postscheckamt) w Breslau zaliczał taki wzrost liczby operacji bezgotówkowych, że pomieszczenia w dawnym Kaufhaus Martin Schneider na Świdnickiej przestały już wystarczać i trzeba było pomyśleć o nowej większej siedzibie. Rozwijało się wówczas całe miasto, a w centrum rosły reprezentacyjne nowoczesne budynki symbolizujące dobrobyt i luksus.
W drugiej połowie dekady powstał m.in. dom handlowy Petersdorffa czyli dzisiejszy Kameleon projektu Ericha Mendelsohna, rozpoczęła się też batalia inwestora z urzędnikami w sprawie budowy wieżowca Miejskiej Kasy Oszczędności na Rynku. Natomiast radca budowlany miasta, legendarny Max Berg, stworzył wtedy wizję przebudowy centrum Breslau opartej na wieżowcach. Zrealizowano dwa - miejskiej kasy oraz pierwszy wieżowiec Breslau, jeden z najwyższych w Europie, drapacz chmur Postscheckamt wraz z potężnym podłużnym gmachem.
Na budowę nowego urzędu czeków przeznaczono działkę przy dzisiejszej ulicy Krasińskiego. Architekt budynku, Lothar Neumann, wyjaśniał dwa lata później w prasie branżowej, że nietypowy kształt parceli bezpośrednio wpłynął na architekturę. Ale wieżowiec miał tu być od samego początku. Na dominantę wybrano narożnik. Najdłuższe ramię części horyzontalnej mierzy (do dziś) 142 metry. Ramię krótsze, od strony promenady, 57 metrów.
Zobacz także: Złoto, futra, setka głów. Największy dom towarowy w Breslau, luksusowy Warenhaus Wertheim, powstał w zaledwie rok
1700 słupów, cegły z Wołowa
Grunt nie był zbyt stabilny, konieczne było zamontowanie odpowiednich zabezpieczeń, a budowa mocno się przez to opóźniła. Prace przygotowawcze rozpoczęto w listopadzie 1926 r., ale fundamenty zaczęto lać dopiero wiosną następnego roku. Budynek posadowiono na żelbetowych 1700 słupach. Wieżowiec wzniesiono w żelbetowej konstrukcji szkieletowej. Ściany wykonano z cegły. Niższe skrzydła budynku postawiono metodą tradycyjną. Czas to pieniądz, więc kiedy tylko było to już możliwe, do wnętrza wstawiono biurka i posadzono przy nich pracowników. Oficjalne ukończenie budowy nastąpiło dopiero kilka tygodni później, 23 lipca 1929 roku, a w opracowaniach pisano: pierwszy wieżowiec Breslau. Całe przedsięwzięcie pochłonęło 3,15 mln marek, z czego 290 tysięcy przeznaczono na same fundamenty.
Choć wzniesiony na fali fascynacji drapaczy chmur, wieżowiec poczty nie przypominał amerykańskich drapaczy chmur obłożonych kamieniem ani późniejszych modernistycznych wysokościowców ze szkła. Neumann budował jego charakter za pomocą ciemnej, niejednolitej niebieskoczerwonej cegły klinkierowej wypalanej w nieistniającej już cegielni Ziegelei Thiel w Wołowie i u konkurencji w Buca-Werke. Z ceglanej płaszczyzny elewacji wyrastają pionowe pasy, uskoki i ostre zwieńczenia. Sztandarowy przykład ceglanego ekspresjonizmu. Na terenach dzisiejszej Polski - mimo wszystko rzadkość.
Ceglane subtelne detale uzupełniono ceramicznymi dekoracjami według modeli berlińskiego rzeźbiarza Felixa Kupscha. Przedstawił na nich sceny z życia mieszkańców Breslau oraz historię poczty, wykonał też głowy pocztylionów z różnych stuleci, a przy południowym narożniku przytwierdzono podobizny mieszkańców miasta, robotników i studentów. Ceramikę wykonały Ullersdorfer Werke, czyli zakłady w dzisiejszych Mirostowicach Dolnych. Do dziś zachował się ozdobny ceramiczny portal prowadzący do zakładów. Całość obraca się w ruinę, zarastając lasem.
Zobacz także: Cudze chwalicie, swego nie cenicie. Nowe wnętrza przedwojennego wieżowca we Wrocławiu są inspirowane Nowym Jorkiem, a szkoda
Kunsztowne kraty stworzył związany z Wrocławiem Jaroslav Vonka; na jednej z klatek schodowych, tej, która dziś prowadzi do muzeum poczty, urozmaicono je niewielkimi ceramicznymi figurami.
Realizacja trafiła na okładkę niemieckiego czasopisma branżowego, "Deutsche Bauzeitung".
Malowidła, paternoster, poczta pneumatyczna
Wewnątrz budynek działał jak sprawnie naoliwiony (piękny) organizm. Trzy klatki schodowe obsługiwały poszczególne części kompleksu, a w środkowej umieszczono windę paternoster - stale krążący paciorkowy dźwig osobowy. Na parterze znajdowały się pomieszczenia obsługi klientów i reprezentacyjna sala kasowa ozdobiona polichromiami Bruno Waltera z motywami sportowymi, wyżej ulokowano duże sale dla pracowników. Kondygnacje od szóstej do jedenastej w wieży służyły między innymi przechowywaniu dokumentów. Poszczególne działy łączyła rozbudowana poczta pneumatyczna połączona siecią rur, przyspieszająca przekazywanie dokumentów wewnątrz urzędu.
Zadbano też oczywiście o odpowiednią liczbę mieszkań służbowych i wyższy standard warunków pracy. W piwnicach zaprojektowano jedenaście natrysków dla personelu, na czwartym piętrze dwa pokoje dla chorych, a wyżej dużą jadalnię z kuchnią i palarnią. Ponad nią, na dachu, urządzono zielony taras przeznaczony do wypoczynku podczas przerw. Część pomieszczeń otrzymała bardziej dekoracyjny charakter: na klatce schodowej zamontowano kolorowe przeszklenia, a wejścia wyłożono żółtymi i pomidorowoczerwonymi kaflami szkliwionymi na matowo. Bruno Walter poza sportowym fryzem nad kasami stworzył też dekoracje palarni z wizerunkami palaczy, malowidła herbów oraz szereg napisów wewnątrz pomieszczeń. Opracował również kolorystykę wykończenia wnętrz. Dziedziniec ozdobiła fontanna z rzeźbą świdnickiego artysty Hermanna Duboisa.
Po wojnie
Gmach przetrwał II wojnę światową znacznie lepiej niż duża część otaczającej go zabudowy, bo z samymi jedynie bliznami po kulach. Wobec tego po 1945 roku znów wykorzystywała go poczta; później działał tu Urząd Pocztowy Wrocław 1. Zniszczenie dawnych kwartałów oraz powojenne przekształcenia tej części centrum sprawiły jednak, że budynek utracił znaczną część pierwotnego miejskiego kontekstu. Zamiast stanowić element zwartej zabudowy, zaczął funkcjonować jako samotna ceglana dominanta przy rozległych przestrzeniach dzisiejszego placu Społecznego. Dopiero współcześnie dobudowano do niego białą obłą narośl OVO.
W 1956 roku do gmachu wprowadziło się Muzeum Poczty i Telekomunikacji, reaktywowane po zamknięciu warszawskiej placówki. Oficjalne otwarcie nastąpiło 12 grudnia, a cztery dni później ekspozycję udostępniono zwiedzającym. Muzeum funkcjonuje przy Krasińskiego do dziś. Powojenne losy budynku miały również mniej oczywiste epizody: mieściły się w nim m.in. hotel pracowniczy i przychodnia, a ze szczytu wieży prowadzono zagłuszanie audycji Radia Wolna Europa.
Dziś 43-metrowa wieża nie konkuruje wysokością z późniejszymi wrocławskimi wysokościowcami, ale do dziś pozostaje jednym z najmocniejszych punktów architektonicznych Przedmieścia Oławskiego i Wrocławia w ogóle. Muzeum Narodowe przypomina, że w okresie powstania gmach był drugim pod względem wysokości budynkiem na wschód od Berlina po warszawskiej PAST.
Dziś budynek wciąż pełni swoją funkcję, choć Poczta Polska wystawiła pomieszczenia budynku przy Krasińskiego na wynajem. Propozycja zakłada tworzenie przestrzeni kulturalnych, edukacyjnych, artystycznych, gastronomicznych i usługowych, i ma tchnąć nowe życie w zabytek bez drastycznych ingerencji.
Źródła: Deutsche Bauzeitung, Schlesische Monatshefte, Ostdeutsche Wirtschaftszeitung, Poczta Polska
Galeria: Renoma czyli Warenhaus Wertheim w Breslau
W 1929 r., po zaledwie roku budowy, otwarto w Breslau (Wrocławiu) wspaniały, nowoczesny i największy w mieście dom towarowy - Warenhaus Wertheim. Miał rzucić konkurencję na kolana, klientom zaoferowało więc przeróżne usługi i ogromny wybór importowanych produktów, luksusowych mebli, futer. Zaledwie 7 lat później spółka braci przestała istnieć. Oto przedwojenna historia wrocławskiej Renomy. Czytaj więcej...