Spis treści
Breslau miastem domów handlowych
Tego świata prawie już nie ma; kończy się na raty. Najpierw, kiedy przestało istnieć bogate Breslau, później, kiedy zachłyśnięci Zachodem porzuciliśmy domy handlowe na rzecz wielkich galerii. Następnie, gdy ze Świdnickiej we Wrocławiu zniknął Solpol. Trwa jeszcze, dopóki trwają ostatnie przedwojenne wrocławskie domy handlowe, utrzymujące swoją pierwotną funkcję: Feniks, Renoma, Łada.
Pierwszym domem handlowym Breslau był otwarty już w latach 40. XIX wieku magazyn Sachsów, wykupiony później i wyburzony przez konkurencję, braci Baraschów (postawili tu dzisiejszego Feniksa). Ostatnim, już we Wrocławiu, Solpol. Wyburzony przez samego właściciela.
Przed II wojną światową w mieście było ich aż 60 i zanim przyszły galerie handlowe, to właśnie one wypierały mniejsze sklepy z centrum Breslau. Oferowały wiele usług jednocześnie i zróżnicowany asortyment, lokalny i importowany. Niektóre połączone były z restauracjami i kawiarniami, inne z kinem czy innym lokalem rozrywkowym. Wszystko to w luksusowym otoczeniu.
i
Lecą mozaiki, gipsowe gzymsiki
Nawet dziś trudno sobie wyobrazić 60 prosperujących mniejszych i średnich galerii handlowych w jednym mieście, a właśnie tym w dużej mierze były. Ich właściciele mieli na sukces różne pomysły wyróżniające ich na tle konkurencji. Podstawą zawsze była jednak prezencja. Domy towarowe musiały być modne, istniały bowiem dla klienteli, dla których było to ważne. Regularnie wymieniano oczywiście wystawy w witrynach, ale kiedy zmieniały się style architektoniczne, i do nich wypadało dorównać.
Zobacz także: Hotel Felix zostanie zburzony, więc uratowali z niego, co się da: wynieśli 42 ton mebli, ścian i drzwi
Boom na domy handlowe zastał Breslau w secesji i nie mógł trafić lepiej. Art nouveau w pełnej formie była ulubionym stylem irracjonalnie bogatych fabrykantów i przemysłowców, niemających na co trwonić fortun. W takim środowisku kwitł między innymi architekt Victor Horta w Brukseli. W niemieckich domach handlowych, oczywiście w nieco bardziej zachowawczej formie, ze swoimi złotymi mozaikami, motywami roślinnymi i postaciami kobiecymi, secesja pasowała jak ulał.
Kiedy już ją pożegnano, a z luksusem zaczęto kojarzyć modernistyczne, bardziej oszczędne w detalu aranżacje, bez większych sentymentów z wnętrz domów handlowych skuwano mozaiki i ornamenty. Przerabiano też całe budynki - w ten sposób powstał pierwszy prawdziwie nowoczesny dom towarowy w mieście należący do Rudolfa Petersdorffa, obecny Kameleon, projektowany przez słynnego modernistę, Ericha Mendelsohna - to jeden z trzech jego projektów na terenie dzisiejszej Polski.
Po tak przetartym szlaku do Breslau wkroczyła też potężna Renoma, czyli Warenhaus Wertheim.
i
Petersdorff, Wertheim - główni przedstawiciele nowoczesności
Rudolf Petersdorff dobrze wiedział, jak bezlitosnymi prawami rządzi się rynek - od lat prowadził dom towarowy. By nie pozostawać w tyle za trendami, a w Breslau wyprzedzić konkurencję, postanowił całkiem przebudować i powiększyć swój sklep. Stary budynek spisał na straty, dokupił dwie sąsiednie działki i zatrudnił architekta, który w tamtym czasie miał już na koncie projekty domów handlowych dla najlepiej prosperującej sieci domów handlowych w Niemczech - Schocken. Ericha Mendelsohna. Po wyburzeniu dwóch kamienic i rozebraniu sklepu do samej konstrukcji, przy dzisiejszej Szewskiej stanął ekspresjonistyczny, nowoczesny dom handlowy wyłożony trawertynem, poprzecinany mosiężnymi pasami okien.
Zobacz także: Architektura niczym spowiedź. Stare jest stare, nowe jest skromne. Przebudowany Klasztor we Wrocławiu zyskał funkcje hotelowe
Prace wykończeniowe elewacji i wnętrz wykonywano pod wielką płachtą szczelnie przykrywającą nowy budynek. Zdjęto ją dopiero na wielkie otwarcie w 1928 roku, potęgując efekt. Strategię tę niektórzy inwestorzy stosują do dziś, choć nie zawsze tym sposobem, a np. walcząc z publikacjami prezentującymi budynek w stanie budowy.
Być może właśnie ta skrytość i brak konkursu architektonicznego sprawiły, że do dziś nie zachowały się zadziwiająco żadne ogólnodostępne zdjęcia wnętrza ani opisy ich projektu. Na fotografiach witryny wzdłuż chodnika, za tłumem manekinów prezentujących odzież sprzedawaną u Petersdorffa, widać jedynie drewniane panele na ścianach.
i
Rok później rozpoczęto budowę największego domu handlowego w Breslau. Warenhaus Wertheim. Mydło i powidło. Bogaty klient wchodził do niego z wypchanym portfelem, a wychodził najedzony, ostrzyżony, z nowym ekskluzywnym wyposażeniem domu i sesją zdjęciową. Może nawet wypoczęty. Projekt dla berlińskiej firmy wykonał Hermann Dernburg, też związany przede wszystkim z Berlinem. Swoją drogą, w konkursie architektonicznym na Wertheim pokonał m.in. Ericha Mendelsohna, architekta domu towarowego Petersdorffa.
Budowa ruszyła w 1929 roku, a zakończono ją już w 1930. Elewację wyłożono brązową ceramiką. Ozdobiono złotem i dość stereotypowymi rzeźbami głów przedstawicieli pozostałych kontynentów. Dziś utarł się powielany wielokrotnie przekaz, że miały one symbolizować otwartość. Była to jednak najpewniej otwartość na ich orientalne towary importowane do Niemiec. We wnętrzu zamontowano pierwsze w mieście schody ruchome, a najważniejsze pomieszczenia wyłożono drewnianymi panelami i oświetlono przeszkleniami w sufitach i imponującymi żyrandolami.
i
i
Domy towarowe gasną od 90 lat
Oba te domy i wiele innych prowadzone były przez żydowskich przedsiębiorców. W 1937 roku wszyscy zostali zmuszeni przez władze nazistowskie do oddania majątku. Budynki dostały nowe nazwy, a w czasie wojny i nowe funkcje, również militarne. Kolejne zmiany przyniosły czasy komunistyczne. Breslau stał się Wrocławiem, dawne Werenhaus i Petersdorff (po koniecznych naprawach i odbudowach) PDT-em i Kameleonem. Do części wprowadziło się Społem, do innych kolejne zakłady państwowe, korzystające z zaplecza technicznego wielu domów towarowych - szwalni, przetwórni, magazynów, chłodni.
Po 1937 roku nic już nie było takie samo. Czasy prosperity nie powróciły nawet, gdy po przemianie do Polski wkroczył rozpędzony kapitalizm, a na Świdnickiej powstał ostatni dom towarowy Wrocławia - Solpol. Z czasem kolejne budynki dostawały nowe, bardziej rentowne funkcje. Kameleon stał się biurowcem pozbawionym życia. Renomie, czyli Pedetowi, najbliżej dziś do czasów przedwojennych. Po renowacji i rozbudowie działa jako galeria handlowa i przestrzeń biurowa.
Źródła: Deutsche Bauzeitung, tvn24.pl
Zobacz także: PeDeT w Domu Handlowym Renoma we Wrocławiu od pracowni 3XA w finale konkursu w Singapurze