Biedota nie zasługuje na chodnik, sklep, ciszę. Byłem przy rozbiórce osiedla Dudziarska w Warszawie

To mógł być mój dom. Też dorastałem w bloku komunalnym. Ale mój blok miał przynajmniej centralne ogrzewanie, stał blisko sklepów i szkół. Osiedle Dudziarska stoi pośrodku niczego. Idzie się tu skrajem krzywej drogi bez chodnika, mijając areszt śledczy i spalarnię śmieci. Gdybym tu mieszkał, doskonale bym rozumiał, co muszą myśleć o mnie władze miasta.

Architektura. Marcin Garbacki: Czy można zaprojektować budynek, który ludzie pokochają?

Osiedle Dudziarska w Warszawie wyrosło z pogardy

Jakość danej cywilizacji można poznać po tym, jak pozbywa się swoich nieczystości

– pisał w połowie XX w. Lewis Mumford, amerykański filozof i krytyk.

Chodziło mu o ścieki, ale społeczeństwa też mają przecież swoich „nieczystych”. Będąc na osiedlu Dudziarska, czuje się to bardzo mocno. Powstało przecież właśnie po to, żeby było gdzie upchnąć osoby niechciane, o których społeczeństwo myśleć nie chce. Trudno o lepsze miejsce niż ten skrawek odludnego terenu na Koziej Górce, między spalarnią śmieci, aresztem śledczym i torami kolejowymi. Widok z okien na pustkę, 

Osiedle Dudziarska zbudowano w 1993 r. dla problematycznych, niepłacących lokatorów oraz osób z wyrokami eksmisyjnymi. (Przynajmniej w teorii – w praktyce Dudziarską zamieszkiwali w dużej mierze ludzie po prostu biedni, upychani tu przez urzędników z braku lepszych lokali: matki z dziećmi, emeryci, ofiary reprywatyzacji). Zbudowano je tak, żeby ci „nieczyści” chcieli się stąd jak najszybciej wynieść: bez centralnego ogrzewania, bez ocieplenia, bez gazu, bez sensownego dojazdu. W okolicy nie ma sklepów, szkół czy przedszkoli, a za to są hałaśliwe warsztaty taboru kolejowego. To nie jest osiedle postawione bez namysłu, byle gdzie – przeciwnie. Ktoś bardzo się napracował, żeby stworzyć miejsce, w którym nie da się godnie żyć. W którym człowiek czuje się traktowany przez miasto i państwo z pogardą.

Dziś Dudziarską nazywa się nieudanym eksperymentem, ale to bzdura. Urzędnikom mogło nie udać się skłonienie „nieczystych” do szybkiej wyprowadzki, ale udało się upchnąć ich w miejscu, gdzie porządni obywatele nie musieli ich oglądać. Gdyby nie krytyczne artykuły w mediach, przez które sprawa stała się dla lokalnych polityków wizerunkowa, ludzie żyliby tu nadal. Żyli jeszcze dekadę temu.

Osiedle Dudziarska w Warszawie – początek rozbiórki
Autor: Przemysław Zańko-Gulczyński
Osiedle Dudziarska w Warszawie – początek rozbiórki
Autor: Przemysław Zańko-Gulczyński Widok z osiedla Dudziarska w Warszawie

Rozbiórka osiedla Dudziarska to błąd

Na osiedle Dudziarska dotarłem pieszo. Wysiadłem z autobusu na lśniącym nowością wiadukcie przy Chełmżyńskiej – bliżej komunikacją miejską dotrzeć się nie dało. Przystanki istnieją, lecz wyłączono je z użytku. Jeśli nie masz lub nie możesz użyć samochodu, czeka cię droga taka jak ta, którą przebyłem: długi marsz wzdłuż ul. Chłopickiego, żeby w ogóle dotrzeć do ul. Dudziarskiej. Chodnik kończy się już po kilkudziesięciu metrach, domy – nieco dalej. Później jest już tylko wąska asfaltówka, błotniste pobocze i las. Między drzewami pełno ruin w różnych stadiach rozkładu, jakieś porzucone ogródki działkowe, stosy śmieci.

Na Dudziarskiej nie ma już nawet asfaltu. Po nierównej trylince jeżdżą głównie auta ciężarowe, śmieciarki, taksówki. Od strony warsztatów taborowych Kolei Mazowieckich dobiegają głośne stukoty i trąbienie lokomotyw. To miejsce zdominowane przez kolej, wyspa oblana torami, odcinającymi ją od świata skuteczniej niż fosa. Osiedle, które zbudowano dla ludzi w najtrudniejszej sytuacji życiowej, majaczy w oddali, tuż przy nasypie. Trzy nijakie bloki pośród nieużytków, obok resztki ostatniej ławki i dwa dekoracyjne krzewy, w powietrzu zapach jesiennej wilgoci. Za budynkami dudnią pociągi, dymi spalarnia odpadów. Na to zasługujesz, mówi miasto. Damy ci dach nad głową, bo zmusza nas prawo, ale bądź pewny, że damy ci odczuć, jak cię postrzegamy.

Podchodzę bliżej. Budynki już ogrodzone, rozbiórka już trwa. Sądząc z postępów prac, firma Tree Capital powinna uporać się z osiedlem Dudziarska w kilka tygodni. Wstydliwy „eksperyment” zniknie, a dzielnica zapewnia, że funkcja mieszkaniowa już tu więcej nie wróci. Po trzech blokach pozostaną tylko zdjęcia.

To błąd. Należało osiedle Dudziarska zostawić. Zachować dla potomnych jako pomnik. Przywozić tu wycieczki szkolne, organizować spacery dla architektów i urbanistów, oprowadzać po okolicy urzędników i decydentów. Kazać im pójść stąd pieszo na autobus, pójść po chleb do sklepu z dzieckiem w wózku. Jeśli nie w ramach nauki, to chociaż pokuty.

Osiedle Dudziarska w Warszawie – początek rozbiórki
Autor: Przemysław Zańko-Gulczyński
Podcast Architektoniczny
Borysław Czarakcziew chce dogonić Europę, wyrugować patologie i pomóc architektom więcej zarabiać. Jak zamierza to zrobić?