Spis treści
- Nieudany przetarg i oszczędności
- 53 mln oszczędności nie wynika ze zmiany fasady
- Ta historia zaczyna się od ekologii
- Muzeum Sztuki Nowoczesnej jak ostrzeżenie
- TR Warszawa pierwotnie był budynkiem wysokoemisyjnym
- „Zaskakujący i wysoki wynik” redukcji
- Dobrze, że w końcu o tym rozmawiamy
- Efekt TR, czyli zmiana rozmowy o architekturze publicznej
- Więcej analiz, mniej rolek
Po zaskakującej konferencji prasowej poświęconej zmianom zapowiedzianym wcześniej przez Rafała Trzaskowskiego wysłałem do Urzędu m.st. Warszawy oraz TR Warszawa serię pytań. Chciałem zrozumieć, dlaczego projekt teatru został tak gruntownie zmieniony, kto podjął tę decyzję i na jakiej podstawie. Odpowiedzi, które otrzymałem, przynoszą sporo nowych informacji. Nie rozwiązują jednak podstawowej sprzeczności pomiędzy oficjalnym komunikatem a tym, co o kulisach aktualizacji mówią nasze źródła.
Przeczytaj więcej:
Urząd miasta lęka się emocji, więc czarną kostkę maluje na biało. TR Warszawa w nowej wersji
Nieudany przetarg i oszczędności
Według oficjalnej odpowiedzi na moje pytania konieczność aktualizacji wynikała bezpośrednio z niepowodzenia postępowania przetargowego z 2023 roku. Miasto zamierzało przeznaczyć na inwestycję 281,4 mln zł. Tymczasem jedyna ważna oferta Mostostalu Warszawa — prawie 788 mln zł. TR Warszawa od razu zwrócił się do miasta o zwiększenie finansowania, ale otrzymał odpowiedź odmowną i wskazanie, że postępowanie należy unieważnić. Stało się jasne, że w pierwotnym modelu realizacji budynku nie da się zbudować. Był on po prostu zbyt drogi.
Inwestor zdecydował się wówczas na niecodzienny krok: podzielił realizację na trzy etapy. Pierwszy objął podziemia i doki Muzeum Sztuki Nowoczesnej, drugi — konstrukcję nadziemną oraz dach. Pozwoliło to rozpocząć budowę bez czekania na ostateczne rozstrzygnięcia dotyczące całego obiektu.
I właśnie do tych umów odnoszą się oszczędności przedstawione przez miasto. Podczas konferencji była mowa o około 50 mln zł. W odpowiedzi na moje pytania miasto i teatr doprecyzowały, że różnica wynosi dokładnie 53 mln zł. Obliczono ją, zestawiając wartość dwóch etapów zleconych Warbudowi z ceną odpowiadającego im zakresu robót w ofercie Mostostalu z 2023 roku.
Dowiedz się więcej: Nowe budynki na Placu Defilad? Nie doczekasz się. „Sytuacja prawna jest skomplikowana”
53 mln oszczędności nie wynika ze zmiany fasady
To ważne rozróżnienie. Kwota 53 mln zł nie jest oszczędnością uzyskaną dzięki rezygnacji z czarnej stalowej fasady. Nie pokazuje również finansowego efektu całej aktualizacji. W przeważającej części są to pieniądze zaoszczędzone wcześniej dzięki podziałowi inwestycji na etapy, ograniczeniu zakresu nowego zamówienia, kolejnemu przetargowi i wyborowi tańszej oferty.
Chronologia nie pozostawia tu większych wątpliwości. Warbud złożył ofertę w kwietniu 2025 roku, a drugi etap uruchomiono w grudniu. Tymczasem — zgodnie z oficjalną odpowiedzią — władze Warszawy formalnie zgodziły się na aktualizację projektu dopiero 16 lutego 2026 roku. Nie można więc przedstawiać całych 53 mln zł jako korzyści wynikającej ze zmiany fasady zatwierdzonej później.
Nowa elewacja może oczywiście przynieść kolejne oszczędności. Prawdopodobnie będzie lżejsza i może okazać się tańsza w wykonaniu. Na razie jednak nie wiemy, jaka to będzie różnica. Inwestor nie przedstawił takiego porównania.
W efekcie podczas konferencji połączono dwa różne procesy. Najpierw dzięki etapowaniu i nowemu przetargowi udało się obniżyć cenę podziemi oraz konstrukcji. Dopiero później rozpoczęto aktualizację obejmującą fasadę, dostępność, efektywność energetyczną, wyposażenie teatru i miejsce doraźnego schronienia. Pierwsze oszczędności są realne, ale zostały osiągnięte, zanim miasto formalnie zgodziło się na tę aktualizację.
Tymczasem do rachunku trzeba dodać ponad 15 mln zł netto, które miasto wydało na prace projektowe architektów (12,5 mln netto) oraz analizy techniczne i środowiskowe (2,2 mln), konsulting (146 tys. zł) oraz obsługę prawną (172 tys. zł). Skoro więc nie o oszczędności chodzi, to co stoi za tak istotną zmianą w koncepcji TR Warszawa?
Ta historia zaczyna się od ekologii
Mimo że władze miasta oficjalnie na aktualizację projektu formalnie zgodziły się dopiero 16 lutego 2026 roku, to wewnętrzne dyskusje o niej trwały już co najmniej od jesieni 2025 roku. 20 października ubiegłego roku Buro Happold dostało zlecenie na przygotowanie analizy efektywności energetycznej, kosztów eksploatacji oraz śladu węglowego pierwotnego projektu. Inwestor wskazuje zaś, że zakres aktualizacji poprzedziły analizy dotyczące dostępności, możliwości zmiany fasady, utworzenia miejsca doraźnego schronienia oraz modernizacji wyposażenia teatralnego. Thomas Phifer and Partners badali już wtedy możliwość przeprojektowania elewacji.
Z moich informacji wynika jednak, że pierwsze rozmowy o konieczności dokonania zmian rozpoczęły się tuż po otwarciu Muzeum Sztuki Nowoczesnej. Szybko się wówczas okazało, że poza ogólnopolską dyskusją o tym, czy ten budynek przypomina bardziej pudełko po butach, supermarket czy dzieło sztuki architektonicznej rozwijał się wątek o ignorancji, jaką wykazali się twórcy tego obiektu w kwestii środowiskowej.
Sam wielokrotnie podnosiłem ten problem. Pisałem, że choć MSN jest budynkiem świetnie zaprojektowanym, potrzebnym i funkcjonalnym, podczas jego realizacji podjęto zbyt mało prób, by zbudować go w sposób bardziej zrównoważony. Zwracałem też uwagę, że w dokumentacji przetargowej z 2018 roku nie znalazły się wymagania dotyczące analizy śladu węglowego, emisji związanych z materiałami ani nawet podstawowe odwołania do zrównoważonego budowania. Co więcej, podobny problem dotyczył początkowo TR Warszawa: w specyfikacji z 2022 roku również nie uwzględniono konkretnych kryteriów środowiskowych, a późniejsze zalecenie, aby „w miarę możliwości” ograniczać negatywny wpływ inwestycji, miało charakter bardziej życzeniowy niż wiążący.
Muzeum Sztuki Nowoczesnej jak ostrzeżenie
Według naszych źródeł doświadczenie MSN zostało jednak potraktowane jako ostrzeżenie. Nikt nie chciał dopuścić do sytuacji, w której drugi z najważniejszych nowych budynków publicznych przy placu Defilad stanie się przedmiotem identycznych zarzutów. Dlatego zlecono szczegółową analizę śladu węglowego pierwotnego projektu, zamówiono dodatkowe opracowania, a Thomas Phifer zaczął poszukiwać rozwiązania, które odpowiadało na wyzwanie klimatyczne poprzez zmniejszenie masy konstrukcji i ilości wykorzystywanych materiałów.
Przy TR Warszawa zrobiono coś, co nigdy nie wydarzyło się w przypadku MSN-u. Buro Happold przygotowało analizę śladu węglowego pierwotnej wersji TR Warszawa zgodnie z normą PN-EN 15978, przy użyciu One Click LCA i dla 50-letniego okresu użytkowania. Wbudowany ślad węglowy starego projektu oszacowano na 29 790 ton CO₂e, czyli 1737 kg CO₂e/m² powierzchni całkowitej. W fazach A1–A5 — obejmujących produkcję materiałów, ich transport oraz proces budowy — wynik wyniósł 20 562 tony CO₂e, czyli 1199 kg CO₂e/m².
TR Warszawa pierwotnie był budynkiem wysokoemisyjnym
Adrian Krężlik w swoim tekście o analizie cyklu życia przywołuje opracowanie Net Zero Theatres pracowni Bennetts Associates. Nowa część wielofunkcyjnego Storyhouse w Chester osiągnęła w fazach A1–A5 poziom 1346 kg CO₂e/m². Pierwotny projekt TR Warszawa wypada więc o około 11 proc. lepiej, ale nadal znajduje się w górnej części przedziału obserwowanego w obiektach teatralnych.
Znacznie niższe wyniki osiągają modernizacje. Przebudowa King’s Theatre wiązała się z emisją 508 kg CO₂e/m², a w Hertford Theatre dzięki zachowaniu istniejącej konstrukcji i wykorzystaniu drewna CLT udało się zejść do około 560 kg CO₂e/m². Ślad pierwotnego TR jest więc ponad dwukrotnie większy. Nie jest to jednak porównanie całkowicie równoważne: TR powstaje od podstaw, ma głębokie podziemia, rozbudowaną konstrukcję, audytoria i przestrzenie sceniczne wymagające dużych ilości stali, betonu oraz rozwiązań akustycznych.
To właśnie konstrukcja jest tu kluczowa. Krężlik wskazuje, że w przeanalizowanych przez niego projektach odpowiadała ona za około 65 proc. całego wpływu w kategorii GWP. Jak pisze, największy wpływ na ślad węglowy mają decyzje podejmowane już na etapie konstrukcji. Oznacza to, że wysoki wynik TR nie wynika zapewne przede wszystkim z samej czarnej elewacji, lecz z całej masy budynku, jego fundamentów, podziemi i systemu konstrukcyjnego.
Miasto deklaruje obecnie, że w wyniku aktualizacji emisje w fazach A1–A5 spadną o 22 proc. Gdyby ten szacunek się potwierdził, wskaźnik obniżyłby się z 1199 do około 935 kg CO₂e/m². Byłaby to istotna zmiana. Nowy TR znalazłby się około 30 proc. poniżej Storyhouse i w pobliżu wyniku Sinfonii Varsovii, dla której oszacowano około 962 kg CO₂e/m² A1–A5.
Takie zestawienie trzeba jednak traktować ostrożnie. Analiza Sinfonii nie uwzględniała HVAC, a nie wiemy, czy i w jakim zakresie instalacje oraz technologię teatralną ujęto w obliczeniach TR. Różne opracowania mogą korzystać z innych baz danych, deklaracji EPD i założeń dotyczących transportu, trwałości oraz wymiany elementów. Porównywanie samych końcowych liczb może więc dawać złudne poczucie precyzji.
„Zaskakujący i wysoki wynik” redukcji
Możemy jednak powiedzieć, że pierwotny TR był budynkiem wysokoemisyjnym, choć jego wynik mieścił się w skali spotykanej przy nowych, skomplikowanych technologicznie teatrach. Zapowiadana redukcja o 22 proc. byłaby znacząca i przesunęłaby projekt w stronę znacznie bardziej racjonalnego poziomu. Na razie pozostaje jednak szacunkiem. Pełna analiza zaktualizowanej wersji ma dopiero powstać.
Redukcja śladu węglowego wbudowanego o 20 proc. na tym etapie projektu to zaskakujący i wysoki wynik. Z odpowiedzi wynika, że dotyczy łącznie konstrukcji i elewacji. Nie wiemy jednak, jaki udział w emisjach ma sama elewacja - komentuje Adrian Krężlik i dodaje - Jeśli deklarowany ślad węglowy obejmuje wyłącznie fazy A1–A5, analiza pomija wymianę elementów w trakcie użytkowania budynku. Tymczasem elewacja, która wymaga wymiany np. po 30 latach, może mieć zupełnie inny bilans środowiskowy w 50- lub 60-letnim okresie odniesienia niż rozwiązanie trwalsze. Sama wartość upfront carbon nie wystarcza więc do porównania obu wariantów w całym cyklu życia.
Ostatecznie ekspert chciałby zobaczyć dokładny podział deklarowanej redukcji: Jaka część deklarowanych 20 proc. wynika z optymalizacji konstrukcji, jaka z doboru materiałów, a jaka z samej elewacji? I czy ta redukcja utrzymuje się również w analizie całego cyklu życia budynku, szczególnie w przypadku trwałości elewacji? Radosław Stach, architekt z pracowni Snøhetta zwraca uwagę, że zestawianie WLCA przygotowanego przez Buro Happold w grudniu 2025 roku z wcześniejszymi szacunkami na podstawie tonażu nie daje moim zdaniem całkowicie równoważnego porównania. Redukcja emisji prawdopodobnie jest realna, natomiast jej skala może wyglądać inaczej przy analizie pełnego cyklu życia, szczególnie faz B1–B5. Jego zdaniem znaczenie będzie miało także to, czy materiały o parametrach założonych w analizie zostaną rzeczywiście zamówione i wbudowane. Aluminium może mieć bowiem bardzo różny ślad węglowy w zależności od źródła surowca i technologii jego wyprodukowania.
Dobrze, że w końcu o tym rozmawiamy
Obaj eksperci, z którymi konsultowałem aktualizację, podkreślają, że jej ogromną korzyścią jest już samo wprowadzenie śladu węglowego do publicznej dyskusji. Dzięki temu możemy rozmawiać o tej inwestycji nie tylko przez pryzmat jej formy, kosztu i terminu realizacji, lecz także emisji związanych z produkcją materiałów, budową, utrzymaniem oraz wymianą elementów.
TR Warszawa jest jednym z pierwszych tego typu obiektów w Polsce, przy których inwestor i architekt sami podjęli temat, zlecili analizy i zaczęli szukać rozwiązania. Jeśli nowy projekt rzeczywiście ograniczy masę konstrukcji, zużycie materiałów i koszty eksploatacji, będzie to wartościowy rezultat.
Radosław Stach ze Snøhetty zwraca uwagę, że ta historia może przynieść dwa skutki wykraczające daleko poza sam budynek TR Warszawa: Jeżeli miasto może dokonać istotnej zmiany projektu wartego ponad 700 mln zł w centrum stolicy bez szerszej debaty publicznej, to problem może nie leżeć w konkretnej decyzji, ale w samym systemie. Oszczędność pieniędzy podatników jest oczywiście wartością. Trzeba ją jednak zestawić nie tylko z wartością całej inwestycji, lecz także z jej oddziaływaniem na miasto przez następne dekady.
Efekt TR, czyli zmiana rozmowy o architekturze publicznej
Jego zdaniem sprawa TR Warszawa może stać się impulsem do stworzenia reguł dotyczących konsultowania znaczących zmian w projektach finansowanych ze środków publicznych.
Gdyby efektem tej sprawy było wprowadzenie szerszej i obowiązkowej partycypacji społecznej przy znaczących zmianach projektów finansowanych ze środków publicznych, jej znaczenie wykraczałoby daleko poza TR Warszawa. Taki mechanizm dotyczyłby w przyszłości również bibliotek, szkół czy innych inwestycji publicznych w mniejszych miejscowościach. Paradoksalnie właśnie to mogłoby być najważniejszą spuścizną całej historii. Można byłoby nawet kiedyś nazwać ją „efektem TR” – dodaje Stach.
Drugi możliwy skutek dotyczy wejścia analizy cyklu życia do głównego nurtu rozmowy o architekturze: W Danii tego rodzaju myślenie znalazło już miejsce w regulacjach, a w krajach nordyckich i Unii Europejskiej jest stopniowo rozwijane. W Polsce pozostaje nadal zagadnieniem dość specjalistycznym. Jeżeli dzięki tej dyskusji LCA zaczęłoby być traktowane jako normalny element procesu projektowego, podobnie jak koszt, urbanistyka czy estetyka, byłby to bardzo wartościowy rezultat. W dalszej perspektywie mogłoby się to przełożyć również na kryteria przetargów publicznych i konkursów architektonicznych oraz na rozwój kompetencji projektantów w zakresie zrównoważonego budownictwa.
To szczególnie istotne, bo — jak przypomina — Zespół ds. Środowiska i Ochrony Klimatu SARP przygotował już scenariusz wdrażania wytycznych środowiskowych do konkursów architektonicznych wraz z programem rozwijania wiedzy w lokalnych środowiskach architektonicznych. Dyskusja o TR Warszawa nie musi więc skończyć się na ocenie jednej fasady. Może pomóc stworzyć standardy, których dzisiaj w Polsce brakuje.
Więcej analiz, mniej rolek
Szkoda tylko, że rozmowę o tym wszystkim zaburzyły sprzeczne informacje przekazywane przez władze miasta. Trudno spokojnie dyskutować o analizie śladu węglowego, trwałości materiałów i pełnym cyklu życia budynku, gdy prezydent Warszawy tłumaczy, że aktualizacja była potrzebna, ponieważ projekt jest stary, zbyt drogi i kontrowersyjny. Fakt, że robi to w 45-sekundowej rolce, nie pomaga. Osoba, która wymyśliła, że tak istotna zmianą i proces należy zapowiedzieć w ten sposób, powinna nas publicznie za to przeprosić.
Temat środowiskowego wpływu budynku zasługiwał na osobną, dobrze przygotowaną rozmowę: z pokazaniem wyników analizy starego projektu, wyjaśnieniem ograniczeń wstępnych szacunków i przedstawieniem powodów, dla których architekt zaczął szukać nowego rozwiązania. Zamiast tego ślad węglowy został połączony z oszczędnościami uzyskanymi wcześniej w przetargu, emocjami wywoływanymi przez czarną fasadę i argumentem o dezaktualizacji projektu.
To nie podważa wartości wykonanej pracy. Powoduje jednak, że jej najważniejszy aspekt ginie w komunikacyjnym zamieszaniu. A przecież możliwość publicznej rozmowy o tym, ile CO₂ kosztuje nas architektura, może okazać się znacznie ważniejsza niż spór o to, czy teatr powinien być czarny, biały czy srebrny.
---
Dziękujemy, że tu jesteś. Posłuchaj naszego PODCASTU ARCHITEKTONICZNEGO