Rezerwuar powietrza w salonie, wnętrze jak dzieło sztuki. Eksperymentalna willa Lacherta i Szanajcy na Saskiej Kępie

Dom Lacherta i Szanajcy przy ul. Katowickiej 9/11/11A w Warszawie powstał w latach 1928-1929 r. Trzysegmentowy eksperymentalny budynek z celolitu realizował postulaty Le Corbusiera, a jego awangardowe wnętrza łączyły architekturę, kolor i autorskie meble. Po wojnie dom znalazł się przy wzorcowo przebudowywanej przez BOS ulicy, a dziś część Lacherta zajmuje Fundacja Dom Holenderski.

Architektura. Młodzi duchem, myślą i działaniem. Czy o młodości architekta rzeczywiście świadczy pesel? Kongres Nowej Mobilności 2026

Lachert i Szanajca sieją ferment

Dziś Saska Kępa kojarzy się wielu z międzywojennymi nowoczesnymi willami. Nie zawsze tak jednak było. Na początku XX wieku zaczęto stawiać tu, owszem, wille, ale jeszcze w latach 20. nadal w stylu tradycyjnym, narodowym, pełnym historyzujących odniesień. A przecież modernizm w Warszawie rozwijał się już wtedy w najlepsze. Jeszcze w 1927 roku ukończono na Saskiej Kępie neoklasycystyczne szeregowce Kolonii Łaskiego (projekt Włodziemierza Galla).

Zobacz także: Architekci mieli odważną wizję, a bogaty inwestor nie wchodził im w paradę. Tak powstała jedna z ikon Saskiej Kępy

Niedługo później dwóch awangardowych architektów, Józef Szanajca i Bohdan Lachert, dokładnie tu, pośród tradycyjnych willi i rezydencji, postanowili postawić dom-manifest. Nie dość, że radykalnie funkcjonalistyczny i pozbawiony ornamentu, to jeszcze eksperymentalny. Nawiązywał do najnowszych corbusierowskich wzorców i realizacji. W kolejnych latach oddziaływał nie tylko na architekturę Saskiej Kępy, ale i na Warszawę i dalej - na całą Polskę. Być może nawet jeszcze dalej, bo polscy architekci i architektki żywo i aktywnie uczestniczyli w międzynarodowej dyskusji o kierunkach dla architektury. Dziś dom Lacherta i Szanajcy przy Katowickiej 9/11/11A to kanon. 

W następnych latach funkcjonalizm coraz silniej opanowywał Polskę. Rosły jasne kubiczne wille z płaskimi dachami, pasmowymi oknami, tarasami. Dodajmy jeszcze, że narodowy monolit w architekturze zaczął kruszeć już wcześniej, na Kolonii Profesorskiej w Warszawie. Swój modernistyczny dom-manifest pośród rezydencji w stylu dworkowym postawił tu architekt Romuald Gutt (projekt: 1926, realizacja: 1928).

Galeria: Wnętrze willi Lacherta i Szanajcy na Katowickiej

Eksperyment z celolitu

Projekt trójrodzinnego domu na Katowickiej powstał w 1928 roku w pracowni Bohdana Lacherta i Józefa Szanajcy, a za konstrukcję odpowiadał Stanisław Hempel. Tak, ten Hempel - autor słynnej Iglicy we Wrocławiu przy Hali Stulecia. Już podczas budowy dom wzbudzał zainteresowanie prasy branżowej, a sami architekci informowali czytelników, że ich nową realizację można zwiedzać po wcześniejszym telefonicznym umówieniu terminu.

Każdy z trzech segmentów stał na oddzielnej parceli i miał własny ogród. Działki jak na tę okolicę były raczej niewielkie, środkowa liczyła zaledwie 219 m². Powierzchnię zajętą przez zabudowę rekompensował taras na płaskim dachu. Ściany wykonano z kostek celolitowych o wymiarach 20×25×40 cm, stropy zbrojono i opierano na stalowych belkach, a lekkie ściany działowe wykonywano z celogipsu.

Pięć zasad na Katowickiej

Historyczka sztuki dr Katarzyna Uchowicz wskazuje bezpośrednie źródło inspiracji dla domu: dwa warianty seryjnego domu Citrohan, które Le Corbusier zaprezentował na wystawie Weissenhofsiedlung w Stuttgarcie w 1927 roku. Stoją tam do dziś. Przy Katowickiej zastosowano pięć podstawowych zasad jego nowej architektury: konstrukcję słupową, wolny plan, swobodne kształtowanie fasady, pasmowe okna, płaski dach użytkowany jako taras.

Wille Le Corbusiera w Stuttgarcie
Autor: Andreas Praefcke/ CC BY-SA 3.0 Wille Le Corbusiera w Stuttgarcie

W 1935 roku dom znalazł się w dużym przeglądzie współczesnego budownictwa mieszkaniowego "Architektury i Budownictwa". Kilka lat po realizacji traktowano go już jako reprezentatywny przykład nowoczesnego domu polskiego.

Przestrzeń zamiast pokojów

Eksperyment odbywał się też wewnątrz. Lachert i Szanajca chcieli przy minimalnych wymiarach uzyskać jak najwięcej przestrzeni, której nie zamyka się w osobnych pokojach. Sercem mieszkania stał się więc dwukondygnacyjny hall (w praktyce: pokój dzienny) - wysokie na około pięć metrów wspólne wnętrze, z którym łączyły się sąsiednie pomieszczenia.

Uchowicz zwraca uwagę, że centralna przestrzeń miała działać także jako "rezerwuar powietrza" dla pomieszczeń na obu kondygnacjach. Ale to wciąż dom do mieszkania, znajdziemy tu więc takie personalne dodatki jak wypustki zamontowane na drzwiach w miejscu, gdzie pies architekta próbował drapać drzwi, by dostać się do środka.

Willa Lachera i Szanajcy na Saskiej Kępie
Autor: Szymon Starnawski / Grupa Murator Ochrona przeciwpazurkowa drzwi

Równie awangardowe było wyposażenie segmentu Lacherta. Zaprojektował meble jako spójny element kompozycji. Zachowane w Muzeum Architektury projekty obejmują biurko, tapczan, fotele i stołek wykonane z drewna i metalu. Poszczególne elementy otrzymywały różne barwy sprawiające, że bryła mebla wizualnie rozpadała się na płaszczyzny. Sprzęty miały też pełnić kilka funkcji jednocześnie: przy tapczanie półki, przy fotelu stolik, w biurku wysuwany dodatkowy blat.

Ściany i sufity zyskały kolory, choć być może były to bardziej geometryczne murale; w jednym z pomieszczeń architekt umieścił pod oknem zodiakalne płaskorzeźby. W wysokiej przestrzeni pojawiło się więcej rzeźbiarskich elementów i centralny kominek z huculskimi kaflami, pamiątkami z wojaży i talerzami (podobnie jak w domu własnym Bohdana Pniewskiego, tyle że tam - na suficie gabinetu).

Percepcja tego wnętrza polega na odszukiwaniu jednobarwnych powierzchni, które łącznie tworzą pewien przestrzenny organizm

— pisał Lachert o swoim domu łączącym architekturę, rzeźbę i malarstwo w jedno. Kolor miał pomagać w odczytaniu ściany, stropu, podłogi i mebla jako części kompozycji przestrzennej, a nie upiększać je ornamentem.

Projekty mebli Lacherta na wystawie Sploty w Muzeum Architektury
Autor: Julia Dragović/ Archiwum prywatne Projekty mebli Lacherta na wystawie Sploty w Muzeum Architektury

Autorskie meble sytuowały segment Lacherta bliżej eksperymentalnego laboratorium niż willi po prostu. Dom był demonstracją nowoczesności rozumianej jako teraźniejszość. Od materiału ścian i konstrukcji po sposób siedzenia, pracy, przechowywania rzeczy i poruszania się.

Z czasem wyposażenie wnętrza zmieniało się. Trafił tu m.in. słynny już projektowany przez Lacherta, a produkowany w metalowych zakładach Jarnuszkiewicza fotel obity skórą z jelonka. Po wojnie wnętrze zatraciło świeżość. Architekt nie gonił już za teraz. Znikały kolory, znikała nowoczesność, pojawiały się zydelki i Cepelia. 

Lachert i Szanajca

Bohdan Lachert i Józef Szanajca razem z m.in. Barbarą i Stanisławem Brukalskimi oraz Heleną i Szymonem Syrkusami współtworzyli grupę Praesens, związaną z międzynarodową awangardą i później z polską sekcją CIAM (Międzynarodowy Kongres Architektury Nowoczesnej). Od 1923 roku tworzyli jeden z najważniejszych duetów projektowych międzywojnia. Wśród ich realizacji znalazły się m.in. willa Szyllerów na Saskiej Kępie, kamienica przy Berezyńskiej 28 oraz sanatoria ZUS; wspólnie projektowali także obiekty wystawowe, a ich twórczość obejmowała architekturę, wnętrza i wzornictwo. Ich wspólny dorobek obejmował około 150 projektów, z czego ponad 40 zrealizowano. Szanajca był jednocześnie pracownikiem naukowym Politechniki i projektantem ZUS.

Galeria: Tutaj zaczął się warszawski brutalizm. Za projektem willi stoją awangardowi Lachert i Szanajca

W 1938 roku awangardowi architekci Lachert i Szanajca dobudowali do niej betonową klatkę schodową, z surowego betonu czyniąc ozdobę i inaugurując brutalizm w Warszawie. Przed nimi nie zrobił tego nikt - na pewno w stolicy, ale niewykluczone, że i w Polsce. Czytaj więcej...

Partnerstwo przerwała wojna: Szanajca zginął 87 lat temu, 24 września 1939 roku jako kierowca wojskowy (zgłosił się na ochotnika - nie przyjęto go do wojska przez wadę kręgosłupa). Lachert przeżył wojnę, został profesorem Politechniki Warszawskiej i po 1945 roku należał do najważniejszych projektantów odbudowy stolicy, m.in. jako autor koncepcji Muranowa Południowego, ale i odnowionej ulicy Katowickiej, która częściowo wymagała odbudowy po wojnie. To za sprawą Lacherta usunięto sprzed domów ogrodzenia i tym samym, symbolicznie, otwarto ekskluzywne wille na całe społeczeństwo. Na trawniki zamiast bram trafiły rzeźby Jerzego Jarnuszkiewicza, Józefa Trenarowskiego, Stefana Momota czy Stanisława Sikory (później skradzione), a także kamienne ławeczki i niskie lampy. Park.

Prace zaczęto szybko, bo już w 1946 roku. Projekt był pilotażowy - kolejny eksperyment w karierze architekta. Zespół z Biura Odbudowy Stolicy pod kierunkiem Lacherta mieszkającego znów we własnym domu, zostawiał po sobie specyficzne wizytówki - gmerki - zdobiące domy, w które ingerowano, dodając do nich płaskorzeźby czy metaloplastykę. Kilka gmerków zachowało się do dziś.

Wnętrze willi Lacherta i Szanajcy przy Katowickiej
Autor: Szymon Starnawski / Grupa Murator Na ścianie zdjęcie Karola Pałki (dom kultury w Pieszczanach)

Pod opieką Fundacji Dom Holenderski

Bohdan Lachert mieszkał z żoną i dziećmi (później architektami) w segmencie nr 9 przez kolejne dekady. W 1973 roku zespół wpisano do rejestru zabytków pod numerem 818 - wcześniej niż cały historyczny układ urbanistyczny Saskiej Kępy, który ochroną rejestrową objęto 6 lat później. Lachert zmarł w 1987 roku, a segment Lacherta trafił do przewodniczącego Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze prof. Manfreda Lachsa, który w 1992 roku przekazał nieruchomość przy Katowickiej 9 nowo utworzonej Fundacji Dom Holenderski. Po remoncie placówkę oficjalnie otwarto 16 kwietnia 1993 roku.

Fundacja działa tutaj nadal i dzięki niej mogliśmy obejrzeć wnętrza domu. Organizuje tu kursy języka niderlandzkiego, egzaminy, spotkania, odczyty i pokazy filmowe, prowadzi bibliotekę, a jednym z deklarowanych obszarów działalności jest ochrona spuścizny Lacherta i Szanajcy. Dom Lacherta można zwiedzić, uczestnicząc w jednym z wielu wydarzeń kulturalnych organizowanych tu ciągu roku.

Nie oznacza to jednak, że cały trzysegmentowy dom zachował pierwotną jednorodność. Prowadzone w różnych latach niezależne remonty poszczególnych części zatarły czytelność wspólnej kompozycji. Elewację podzielono na trzy, spójność zatraciła stolarka, pasmowe okna i balustrady tarasu. Dom, który w 1929 roku był eksperymentem technologicznym i przestrzennym, być może kolejny eksperyment - związany ze współpracą właścicieli i przywracaniem mu oryginalnego wyglądu - ma wciąż przed sobą.

Podcast Architektoniczny
Grzegorz Piątek. Słuszne piękno architektury