Spis treści
Statek-matka ma klony i trzech ojców
Przy Arno-Nitzsche-Straße 45 w Lipsku stoi budynek, jaki znamy z wielu polskich miast. Tylko ten zamiast PRL pamięta NRD. Błyszczące podłużne pudełko podzielone szarą kratką ze stalowej konstrukcji. Pomiędzy podziałami - gładkie tafle elewacji zawsze w tych samych kolorach: czerwonym, turkusowym, czasem pomarańczowym. Czasem jeszcze w kolorze budyniu czekoladowego. Nazwijmy go kawowym. Czasem z gradientem - to akurat zasługa nagromadzonego przez dekady kurzu i smogu. Pudełko przy Arno-Nitzsche-Straße 45 jest ciemnoturkusowe i połyskujące czystością. To "statek-matka".
To tutaj rodził się każdy kolejny klon - każdy budynek typu Lipsk.
To tutaj swoją główną siedzibę miał VEB Metalleichtbaukombinat Leipzig, czyli kombinat lekkiego budownictwa metalowego w Lipsku. W budynku z własnego katalogu. Pomieścił w nim całą swoją centralę, ośrodek badawczy i część socjalną - w pięciokondygnacyjnym biurowcu z dwiema niższymi przybudówkami.
Zobacz także: Szumperaki. Czyli jak 20 tys. sąsiadów odgapiło od siebie domy - przez granicę aż do Polski Ludowej
Lipski Lipsk przetrwał do dziś, choć kombinatu VEB już dawno nie ma. Pracownia Daab Nordheim Reutler zmodernizowała go etapami w latach 2008-2012, zachowując możliwie dużo pierwotnej substancji - od elewacji po balustrady na klatkach schodowych. Od strony ulicy wszystko wygląda jak nowe, ale dwa sąsiednie budynki zaplecza stoją opuszczone, a tyły działki bardziej przypominają urbex niż otoczenie zadbanego biurowca. Do tego przy brązowym pawilonie służącym pewnie kiedyś za stołówkę, wylądował zabytkowy samolot. On też stoi opuszczony - pandemia ostatecznie zamknęła działającą w nim restaurację.
Całość tworzy mocno abstrakcyjne połączenie wyjęte niczym z generatora wszystkiego, co NRD-owskie w jednym miejscu. Na przeciwko stoją jeszcze bloki z wielkiej płyty.
System Typ Leipzig znany jest w Polsce pod dość banalną i przydługawą nazwą "budynek typu Lipsk". Rozwijano go od 1969 r. w lipskim instytucie badawczym kombinatu - początkowo jeszcze pod innym adresem. Choć każdy projekt rozwijany w kombinacie należał do przedsiębiorstwa, Typ Lipsk ma autorów - trzech ojców: Rolfa Engelharda, Rolfa Schaufela i Siegfrieda Rahma. Pierwszy budynek stanął prawdopodobnie w 1971 roku, oczywiście w stolicy - w Berlinie. Rzecz jasna wschodnim. Tego jednak nie wiadomo na pewno. Dokumentacja ewidentnie nie jest kompletna - każdy miłośnik powojennej architektury zauważyłby, że obszerny wypis wszystkich realizacji na terenie PRL zawarty w opracowaniach naukowych nie jest kompletny.
Prefabrykat, ale ze stali
Budynek typu Lipsk ma stalowy szkielet, prefabrykowane stropy, a podział pomieszczeń można modyfikować według potrzeb. Miał być tani i uniwersalny - nadać się i na hotel, i na obiekt produkcyjny, i na biurową centralę kombinatu.
Zobacz także: Produkt gorszej jakości. Wciąż kojarzymy budynki prefabrykowane z czasami PRL-u
W nadaniu mu choć trochę indywidualnego wyrazu miały pomóc kolorowe panele elewacji dostępne najprawdopodobniej tylko w 4 barwach (zielony, żółty, ochrowy, czerwony), ale za to w 14 wariantach odcieni. Być może jasnoniebieskie elewacje, jakie znamy z Polski to wariant zielonego; być może kolorów było w rzeczywistości więcej. Początkowo Typ Leipzig przewidywał montaż paneli z emaliowanej blachy stalowej; emaliowane szkło wprowadzono dopiero z czasem - z pewnością było tańsze w produkcji.
Co prawda w Lipsku-matce zmieściła się centrala, jednak zmieszczenie całego przedsięwzięcia w obiekcie wybudowanym w tym systemie prawdopodobnie sparaliżowałoby produkcję w kombinacie - było po prostu ogromne.
MLK obejmował jedenaście zakładów wytwórczych i wyspecjalizowane jednostki badawcze, projektowe oraz montażowe rozsiane po kilku miastach w NRD. Stalowe konstrukcje "Lipsków" produkowano np. w Calbe nad Soławą, z kolei elementy ścian osłonowych w Blankenburgu. Lipsk był centrum zarządzania i badań; działał tu również zakład montażu przemysłowego. Bez współpracy sieci zakładów system Typ Leipzig nie osiągnąłby takiego sukcesu, a może nawet nigdy nie wyszedłby poza etap prototypowania.
Szybciej, ale wcale nie za półdarmo
Na plac budowy przywożono przygotowane elementy. U nas mówiło się, że to budynki "z paczki". Florian Krieg, architekt i autor monografii "Typ Leipzig", wskazuje, że prefabrykacja i suchy montaż pozwalały skrócić czas budowy o około 40% w porównaniu z budownictwem tradycyjnym, a jak wiadomo nic tak nie rozgrzewało władz komunistycznych w kwestii budownictwa, jak przyspieszanie realizacji, zwiększanie wydajności i nowoczesne alternatywy dla cegły.
Zobacz także: To nie jest kraj dla drewnianych prefabrykatów. Co sprawia, że nie decydujemy się na tę technologię?
A koszt? Zachował się rachunek z Polski. "Gazeta Lubuska" w 1981 roku podawała, że "Lipsk" przy Trasie Północnej w Zielonej Górze, postawiony dla Unitry-Elektron, kosztował 50 milionów ówczesnych złotych. Jego adaptacja miała pochłonąć kolejne 20 mln. Zapytałam sztuczną inteligencję, ile by to było dziś: łącznie ok. 30 milionów złotych. Za sam budynek - 21,5 miliona. Tanio?
Z kombinatu do polskich miast
"Lipski" stawiano w NRD i Polsce Ludowej dla administracji, przemysłu, szkolnictwa. O eksporcie systemu do innych krajów komunistycznych nie wiadomo. Dlaczego więc Polska? Mocno współpracowaliśmy z NRD, szczególnie w budownictwie. Wymienialiśmy się pracownikami, patentami, maszynami. Na zachodzie Polski rozkręcano produkcję zakładów przemysłowych, zwiększała się produkcja, a wraz z nią liczba pracowników. Trzeba było gdzieś ich lokować i szkolić. Szybkie w budowie, tańsze niż bloki uniwersalne budynki do składania z prefabrykatów pasowały jak ulał i na hotele, i na ośrodki szkoleniowe.
Na początku lat 70. do Katowic i Krakowa trafiły pierwsze transporty z systemem Typ Leipzig. Wkrótce Polska zakupiła od NRD-owskich sąsiadów licencję na produkcję prefabrykatów. I zaczęliśmy wytwarzać je u siebie - wychodziło jeszcze taniej, bo bez kosztu transportu na terenie Niemiec.
Polski "Lipsk". My też szukamy sposobu na reinkarnację
W październiku 2025 roku na jednej z facebookowych grupek budowlanych ktoś wystawił konstrukcję budynku typu Lipsk na sprzedaż. Zachowałam screena na pamiątkę. Sprzedający pisał:
Można odtworzyć w całości lub z robić z niej dwie. Można też wykorzystać konstrukcję i zrobić z niej inny projekt. Polecam porządna niemiecka konstrukcja, cała ocynkowana. Nie ma już teraz takiej stali.
Po latach atuty systemu zderzyły się z jego słabościami: niedostateczną izolacyjnością, przegrzewaniem wnętrz oraz materiałami zawierającymi azbest. W 2019 r. rozpoczęto rozbiórkę "budynku typu Lipsk" Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach. Przyczyny? Uczelnia wskazywała m.in. nieefektywność energetyczną i zbyt wysokie koszty modernizacji. Upadły dwa czerwone budynki w Krakowie. Kolejne wyburzono w Warszawie. Teraz buldożery wróciły do Katowic, na ul. Kossutha. I te krakowskie, i ten przy Kossutha, to prawdopodobnie budynki, które przyjechały z NRD pierwszymi dostawami.
Zobacz także: Ostatni rozdział życia dawnej Unitry-Unimy. Będzie kolejna rozbiórka w Warszawie
Inną drogę wybrała Politechnika Opolska. Gmach przy Sosnkowskiego 31, wzniesiony w 1985 r., przebudowano, pozostawiając stalowy szkielet. W 2026 r. ponownie przyjął użytkowników, już pod nazwą Klips. Koneser rozpozna gabaryty Lipska, ale budynek stracił już swoją charakterystyczną oliwkową elewację.
I jeszcze na koniec - pamiętajmy, że nie każdy budynek z charakterystyczną elewacją to Lipsk. W Polsce funkcjonował też importowany system Berlin, ale to już szczegół. Kombinat produkował znacznie więcej niż system Typ Leipzig - również ściany kurtynowe, które w Polsce pokochaliśmy. Niewykluczone, że je kupowaliśmy, ale produkowaliśmy je również na terenie kraju. Jak wygląda ściana kurtynowa? Ano, ma stalową ramę, emaliowane kolorowe szkło... Tyle tylko, że budynek za taką ścianą ma już najpewniej żelbetową konstrukcję i obok Lipska nawet nie stał.
Ściany te rozwijaliśmy w kraju bardzo ambitnie - i znacznie wcześniej niż narodził się "budynek typu Lipsk", bo już w 1961 roku chwaliliśmy się pierwszą reprezentacyjną realizacją ze ścianami kurtynowymi w Barze Alga (1960) w Sopocie. Rozwiązaniom technologicznym i konstrukcyjnym poświęcono wtedy kilka dobrych stron w "Architekturze". Tak wtedy wyglądała nowoczesność, a polscy architekci w czasach PRL-u gonili ją ile sił w nogach.
"Budynki typu Lipsk" po prostu były nam pisane.