Falujący dom. Willa projektu legendarnych Syrkusów niszczeje

Na narożniku Katowickiej i Walecznych stoi willa, w której Helena i Szymon Syrkusowie przełamali prostą bryłę wygiętą ścianą. Dom przy Katowickiej 26 pokazuje ich zainteresowanie architekturą ultramodernistyczną, kreowaną wg corbusierowskich zasad. Od 1988 roku jest zabytkiem, ale od paru lat niszczeje, a właściciel zniknął.

Architektura. Już raz zrobiliśmy to dobrze. Powrót jest możliwy, ale potrzebujemy lepszych narzędzi do kształtowania przestrzeni I Magdalena Orzeł-Rurańska

Na Katowicką przychodzą zmiany

Pod koniec lat 20. poprzedniego wieku Katowicka w Warszawie zmieniła się z dość tradycyjnie zabudowanej ulicy w laboratorium awangardy. Punkt zwrotny nastąpił w 1929 roku, kiedy Bohdan Lachert i Józef Szanajca zbudowali dla siebie pod numerami 9, 11 i 11A eksperymentalny dom trójrodzinny.

Zobacz także: Rezerwuar powietrza w salonie, wnętrze jak dzieło sztuki. Eksperymentalna willa Lacherta i Szanajcy na Saskiej Kępie

Płaski dach, pasmowe okna, częściowo otwarty parter i konstrukcja pozwalająca swobodniej kształtować wnętrza odwoływały się do nowych i modnych idei Le Corbusiera. I tak wśród tradycyjnych willi wylądowała jaskółka zmiany, dom-manifest, zapowiadający modernistyczną przemianę całej dzielnicy - Saskiej Kępy. Duży udział mieli w niej członkowie awangardowej grupy Praesens. Wśród nich, prócz Lacherta i Szanajcy, byli m.in. Helena i Szymon Syrkusowie. Gwiazdy.

Prosty dom, delikatny detal

W połowie lat 30. modernizm dotarł już na południowy kraniec Katowickiej. Na narożnej działce, na przecięciu z ul. Walecznych, Syrkusowie zaprojektowali niewielki dom jednorodzinny. W zależności od opracowania, za datę jej ukończenia przyjmuje się 1935 lub 1936 rok. Nie ma też zgodności, co do inwestora czy właściciela - raz występuje jako dom Kiltynowicza, innym razem jako Zofii Rosińskiej.

Niezależnie od tego willę zamawiał, Syrkusowie postawili mu prostą w formie, a jednak delikatną w wyrazie rezydencję. Dość surową bryłę łagodziła koronkowa metaloplastyka krat w oknach i delikatnie falująca ściana od strony ogrodu, dodająca prostemu domowi wyrazu.

Od słonecznej strony na piętrze znalazł się oczywiście taras do kąpieli słonecznych, a poniżej część dzienna z ogrodem zimowym, otwartym na otoczenie dużym oknem wstęgowym. Główne wejście od Katowickiej otrzymało żelbetową oprawę i podwieszone schody o trójkątnym rzucie. Osobne wejście gospodarcze łączyło piwnicę z przyziemiem.

Katowicka 26 w Warszawie. Willa projektu Syrkusów
Autor: Szymon Starnawski / Grupa Murator

Cała masa eksperymentów

Willa należała do serii warszawskich domów, w których Syrkusowie sprawdzali nowe rozwiązania mieszkaniowe. W tym samym okresie zaprojektowali m.in. dom Krzymuskich przy Walecznych 12 oraz zabudowę Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej na Rakowcu. Łączyły je zgeometryzowane bryły, poziome układy okien i tarasy, ale jednocześnie otwarcie wnętrza na zieleń za oknem i przede wszystkim odpowiednie nasłonecznienie. Do tych idei będą się odwoływać jeszcze po wojnie, choćby w swojej pierwszej powojennej realizacji - wreszcie prawdziwie egalitarnej, nie elitarnej - osiedla WSM Koło II na Woli.

Dom na Katowickiej 26 uznawany jest dziś za przykład funkcjonalistycznego puryzmu inspirowanego zarówno Le Corbusierem, jak i Walterem Gropiusem. Z jednym i drugim Syrkusowie utrzymywali kontakty zarówno zawodowe (łączyło ich zbieżne podejście do architektury), jak i prywatne. Z małżeństwem Gropiusów się przyjaźnili.

Dzieło Syrkusów niszczeje

Willę przy Katowickiej 26 wpisano do rejestru zabytków 28 września 1988 roku. W lipcu 2024 roku samorząd Saskiej Kępy alarmował o złym stanie domu - obróbek blacharskich, ubytkach tynku na zakrzywionej ścianie, zaniedbanym ogrodzie i niszczejącym ogrodzeniu. Od tego momentu stan budynku tylko się pogarsza. Nie wiadomo, kto jest właścicielem nieruchomości. Spoczywa na nim obowiązek dbania o zabytek. Kiedy na Katowickiej z dzieła Syrkusów sypie się tynk, w Muzeum Architektury we Wrocławiu skończyła się właśnie świetna wystawa poświęcona Helenie Syrkus i Barbarze Brukalskiej, Sploty.

W Polsce uznani międzynarodowo architekci z ogromnym dorobkiem architektonicznym i teoretycznym, z niewyobrażalnym wkładem w jakość przestrzeni wspólnej i prywatnej, niewiele jak widać znaczą dla aparatu państwowego, który mógłby wspierać przywracanie świetności ich realizacjom. Jak widać, niewiele też znaczą dla prywatnych inwestorów, choć nazwiska Syrkusów i Brukalskich były już przez sektor prywatny wykorzystywane w celach marketingowych, bo są po prostu modne.

Mimo że Saska Kępa, w szczególności obrębu ulicy Katowickiej, była w latach 30. miejscem bezprecedensowych eksperymentów w architekturze modernistycznej, realizacje najważniejszych polskich architektów wciąż czekają na odpowiednią opiekę. Jedne u podstaw, choćby przez dofinansowania czy przejęcie nieruchomości - np. przy Katowickiej 26, ale też na Estońskiej 6, gdzie stoi równie odważna willa pierwszej polskiej architektki, Jadwigi Dobrzyńskiej. Inne z kolei aż proszą się o wsparcie instytucjonalne, również finansowe - jak dom trójrodzinny Lacherta. Dziś o jego segment troszczy się Fundacja Dom Holenderski, na której spoczywa cały koszt renowacji.

Zobacz także: Kiedyś na okładce, teraz ruina. Willa pierwszej architektki na Saskiej Kępie niszczeje

Podcast Architektoniczny
Dlaczego wszystkie magazyny, hale i centra logistyczne są szare? O poszukiwaniu architektury w budownictwie przemysłowym