Spis treści
Dom Kotarskiego w Warszawie. Zaniedbany, lecz pamiętany
Rzuca się w oczy, gdy idzie się czy jedzie ul. Żwirki i Wigury: duży, ewidentnie stary budynek w głębi działki, porośnięty zielenią i pokryty gdzieniegdzie pseudograffiti. Zamurowane i zabite drzwi oraz okna robią ponure wrażenie. Ale jest dobra wiadomość – budynek już nie popada w ruinę. Kilka lat temu zabezpieczono go i zbadano, a w planach jest remont konserwatorski.
Przed remontem budynku wsparliśmy inwestora tj. Zakład Gospodarowania Nieruchomościami w Dzielnicy Ochota, w przygotowaniach do tego zadania. Mamy już opinię konserwatorską i przeprowadziliśmy kwerendę, ale niestety materiałów archiwalnych jest niewiele. Zleciliśmy ekspertyzę mykologiczną, opinię stanu technicznego oraz badania konserwatorskie mające na celu ustalenie pierwotnie użytych materiałów wykończeniowych i ich kolorystyki. Dokumentacja ta będzie stanowiła podstawę do opracowania projektu budowlanego
– podawał w 2023 r. Urząd Miasta.
Pytanie tylko, kiedy do zapowiadanego remontu dojdzie. Jak podawał serwis iochota.pl, w listopadzie 2025 r. projekt nowego zagospodarowania budynku był na etapie uzgodnień z instytucjami. Zakończenie etapu przygotowań zapowiadano na pierwszy kwartał 2026 r. Mimo to dom Kotarskiego nadal stoi ciemny, pusty i zaniedbany. Na odpowiedź urzędu o dalsze plany wciąż czekamy.
- Czytaj także: Patrzyła, jak niemieckie czołgi jadą na Warszawę. Dziś popada w ruinę. Kamienica przy Grójeckiej 184
Nietypowa realizacja architekta dla fabrykanta i dyplomaty
Za projekt domu przy ul. Żwirki i Wigury – a raczej przy nieistniejącej dziś ul. Zbarskiej – odpowiada Władysław Nałęcz-Raczyński (1895–1964). Architekt znany z realizacji w tej właśnie okolicy, czyli na warszawskiej Ochocie, ale zupełnie innych. Na ogół projektował bowiem kamienice, m.in. przy ul. Barskiej 3, Słupeckiej 9 i Grójeckiej 40A. Dom dla rodziny Kotarskich to prawdopodobnie jego jedyny budynek wolnostojący.
To nie jedyna ciekawa cecha tego obiektu. Gdy powstawał w latach 1925–1930, był ostatnim krzykiem mody, gdyż zaprojektowano go jako dom modernistyczny. Jego bryła składa się z kilku prostopadłościanów o różnych rozmiarach, z półkolistym ryzalitem i tarasami wyposażonymi w schody prowadzące do ogrodu. Pierwotnie miał także wnęki z balkonami na elewacji frontowej. Ma trzy kondygnacje, ceglane mury i płaski dach, zaś jego powierzchnia całkowita to ok. 830 m². Przez długie lata był jedynym budynkiem w niezagospodarowanej, wiejskiej okolicy. Choć postawiono go przodem do ulicy, dziś stoi „na bakier” – nieduża ul. Zbarska, przy której stał, została z czasem zlikwidowana i zastąpiona przez nowy układ drogowy.
Wydaje się, że dom Kotarskiego zyskał na zniknięciu ul. Zbarskiej. W chwili obecnej jest doskonale wyeksponowany w perspektywie alei Żwirki i Wigury
– pisał w 2007 r. w karcie zabytku jej autor, Maciej Czyński.
Budynek powstał dla inż. Zygmunta Kotarskiego – najpierw fabrykanta, później dyplomaty, radcy Ministerstwa Spraw Zagranicznych – oraz jego żony Aleksandry. Nie pomieszkali oni tu jednak długo, gdyż już w latach 30. niemal cały budynek wynajęli, a po wojnie został on im odebrany. Zygmunt Kotarski zginął w 1941 r. Jego żona dożyła roku 1964. Oboje pochowani zostali na Starych Powązkach.
Szpital psychiatryczny i budynek komunalny, czyli historia
Przez lata budynek przy ul. Żwirki i Wigury 41 pełnił wiele różnych funkcji. Wybudowany pierwotnie jako dom rodzinny, już w latach 30. został – jak wspomniano – wynajęty na prywatny zakład leczenia chorób psychicznych i neurologicznych. Z kolei w latach 1935-1939 działało tu sanatorium dla dzieci „Anima”, kierowane przez dr Helenę Flatau. Ośrodek z racji niewielkich rozmiarów mógł przyjąć maksymalnie kilkudziesięciu pacjentów.
We wrześniu 1939 r. budynek został zajęty przez Niemców i przeznaczony na potrzeby Luftwaffe, a konkretnie na magazyn odzieży dla lotników. Po 1945 r. dobrze zachowany budynek znacjonalizowano. Gruntownie przebudowano wówczas wnętrza, dzieląc obiekt na wiele mniejszych mieszkań komunalnych. Nie wszystkie z nich miały dostęp do wody i toalety – część sanitariatów umieszczono na klatce schodowej. W wyniku przebudowy budynek stracił znaczną część oryginalnego wyposażenia wnętrz.
Na głównej klatce schodowej zachowały się płytki ceramiczne na spocznikach i podestach, lastrykowe schody i parapety oraz metalowa balustrada. Na korytarzach, poza łukowo ukształtowanymi nadprożami, przetrwały opaski, zapewne dwuskrzydłowych drzwi. We wnętrzach można znaleźć kilka przykładów przedwojennej stolarki
– pisał w 2023 r. Urząd Miasta.
Jak większość budynków komunalnych w okresie PRL-u, tak i ten przez całe dekady praktycznie nie był remontowany – jedynie w 1962 r. podreperowano elewację. Gdy w 2009 r. wpisano go do rejestru zabytków, jego stan wołał już o pomstę do nieba. Kilka lat później mieszkańców wysiedlono i przedwojenny dom opustoszał. Od tamtej pory, zabezpieczony przed dostępem osób niepowołanych, wciąż czeka na kolejną szansę. Można powiedzieć, że i tak miał szczęście – pozostał do dziś własnością dzielnicy i nie ma planów jego sprzedaży. A to oznacza realną szansę na remont, czego nie można powiedzieć o wielu podobnych budynkach, niszczejących od lat w rękach prywatnych.
- Przejdź do galerii: Niedokończony budynek przy ul. Ryżowej 2 w Warszawie