Spis treści
Po owocach IARP poznacie
Dwie pierwsze edycje odbyły się w Gdańsku. Już wtedy wybrzmiewały głosy, że jedyną szansą na wyróżnienie się z tłumu architektów fryzur, porządków, systemów itp. jest przedstawianie się jako architekt IARP, czyli zrzeszony w Izbie Architektów Rzeczpospolitej Polskiej.
Grzegorz Dżus, przewodniczący Warmińsko-Mazurskiej Okręgowej Izby Architektów, otwierając konferencję, podkreślał, że dostrzega efekty poprzednich spotkań. Jako środowisko zaczęliśmy rozmawiać o biznesowej i rynkowej stronach zawodu. Dzięki temu np. trudniej zorganizować konkurs czy przetarg poniżej kosztów.
W tej edycji konferencji więcej miejsca zajęła aktywność samorządu. Nowe władze krajowe IARP wybrane na 7. kadencję funkcjonują zaledwie od lipca, dlatego prezentacje miały charakter głównie deklaratywny. Na rezultaty pracy 28 zespołów tematycznych trzeba będzie więc poczekać. Jednak niektóre działania są kontynuacją wcześniejszych akcji.
Z czym powinno się kojarzyć hasło architekt IARP, czyli o wdrażaniu strategii wizerunkowej będącej pokłosiem poprzednich konferencji opowiedziały Anna Król (przewodnicząca Zespołu ds. Implementacji Strategii Wizerunku Zawodu Architekta) i Agnieszka Mogielnicka (wiceprezes IARP ds. komunikacji i PR oraz przewodnicząca zespołu korespondentów OIA). Przywołały również raport „Architektury-murator” o medialnym wizerunku architektów w Polsce. Zapowiedziały szerszą współpracę z dziennikarzami pozabranżowymi, nagranie filmu o zawodzie, rozwój social mediów i podcastu „Rzut oka”. W planach jest przygotowanie we współpracy z agencją PR zestawu pytań i odpowiedzi, który ma pomóc w komunikacji z klientami. Q&A ma podpowiadać, jak całe środowisko może jednym głosem i w sposób zrozumiały opowiadać o pracy architekta i związanymi z nią wartościami. Architekt IARP powinien się kojarzyć z bezpieczeństwem, komfortem, spokojem, bo swoją pracą kształtuje ramy szczęśliwego życia i jest dużo bliżej ludzi, niż im się wydaje.
Jakub Tomiczek (przewodniczący Zespołu ds. Ekonomii Zawodu Architekta i Małych Pracowni) zapewniał, że Izba chce wspierać systemowo małe pracownie, przekazując narzędzia kalkulacyjne i bazę wiedzy w szerszy niż do tej pory sposób. W planach jest diagnoza stanu obecnego, mapa ryzyk oraz zbudowanie merytorycznego fundamentu.
Renata Święcińska (przewodnicząca Zespołu ds. Ochrony Zawodu Architekta) zapowiedziała rozesłanie anonimowej ankiety na temat cen projektów, żeby i ten aspekt przestał być wreszcie tabu.
Niepokoje
Było ich wiele. Wciąż zarabiamy niewspółmiernie mało do naszego wkładu pracy i korzyści, które dzięki nam osiągają klienci. Nadal jesteśmy nierozumiani, a słowo „architekt” nie daje jasnego obrazu, czym się zajmujemy. AI jest ciągle zagadką. Czy pozbawi nas zleceń? Czy odbierze młodym adeptom szansę na wdrażanie do zawodu przez wykonywanie prostych czynności? Czy kopiując emocje, niczym psychopaci, będzie tworzyć iluzje relacji ku zgubie ludzkości? Czy może zawłaszczy realny świat i zamknie człowieka w złotej klatce?
Na pewno będzie mniej pracy, spadają przecież wskaźniki demograficzne. Nowy prezes Izby Borys Czarakcziew przestrzega, że według przewidywań za 4 lata skończy się projektowanie nowych mieszkań, a na rynku pracy będzie zapotrzebowanie na 10,5 tys. architektów, podczas gdy obecnie w Izbie zrzeszone jest ponad 14 tys. osób.
Anna Gołębicka, ekonomistka i strateżka, towarzysząca konferencji od 1. edycji, zachęca do budowania wizerunku zawodu o kompetencjach, którym można ufać. Sama przy tym zastrzega, że to trudne, bo żyjemy w kraju, w którym ogólny poziom nieufności jest zaraz po Rumunii najniższy na świecie. Mimo to podaje przykłady strażaków, kucharzy i fryzjerów, którym w Polsce udało się zbudować pozytywny wizerunek profesji. Zaufanie buduje się długofalowo. Dobrym krokiem będzie zaopiekowanie się niewiedzą i słabościami klientów. Ludzie najbardziej boją się traconych korzyści, zatem co daje im współpraca z architektem IARP? W skrócie: ogranicza ryzyko prawne, ekonomiczne, ergonomiczne i estetyczne.
Alternatywy, czyli wystąpienia w formule TEDx
Robert Lipiński, analityk strategiczny, przedsiębiorca i doradca biznesowy, przekonywał, że skoro projektujemy budynki, to powinniśmy też zaprojektować swoją firmę. Jeśli firma bez nas nie funkcjonuje, to znaczy, że nie mamy procesów, na których opieramy strukturę działania, tylko sami jesteśmy procesami. We wskoczeniu na właściwe tory pomocą mają służyć trzy pytania: czy w firmie za każdy proces odpowiada konkretna osoba; czy ona wie, jaki rezultat ma osiągnąć i o czym może zdecydować bez pytania szefa; oraz czy wzrost firmy daje właścicielowi więcej przestrzeni, czy pracy.
Wiktor Gruszczyński, architekt, prowadzący kanał alboarchitekt.pl, podkreślał: pracujesz w architekturze, zarabiasz prowadząc biznes. Nalegał, by nie sprowadzać ofert wyłącznie do ceny, a wycenę opierać nie na metrach kwadratowych, tylko o wartość, jaką praca przynosi klientowi. Radził wykonanie testu Gallupa, aby budowanie firmy osadzić na swoich mocnych stronach. Bo żeby się ścigać, trzeba wiedzieć, w jakim wyścigu bierze się udział.
Inga Rolek, właścicielka pracowni 1RS, po latach doświadczeń w firmach projektowych doszła do wniosku, że nie chce tak dłużej żyć. A choć nieraz słyszała, że inaczej się nie da, to odważyła się na roczny eksperyment biznesowy, który sprawdził się na tyle, że trwa już 3 lata. Opowiedziała, co dobrze zadziałało. Otóż własne zasady: ceny, za które chce się pracować, negocjowanie umów, zaliczka 30%, praca dzielona na wiele osobno płatnych etapów, przy czym brak płatności wstrzymuje dalsze prace, procedura odbiorowa z „cichą zgodą”. Efektywność osiągnęła nie tylko dzięki oszczędnościom (brak siedziby, dokumentacja wyłącznie elektroniczna, większość spotkań online), ale również przez pracę na najlepszym możliwym sprzęcie, oprogramowaniu i we współpracy z najlepszymi, a nie najtańszymi branżystami. Dla niej praca ma dawać „coś więcej”, a relacje międzyludzkie są ważniejsze niż niekończące się zadania przy komputerze. Dlatego angażuje się w działalność międzynarodowych organizacji architektonicznych. Dlatego zdobywa granty, prowadzi projekty badawcze, charytatywne i komercyjne. Dlatego współpracuje ze specjalistami z różnych stron świata. Uwielbia swoją pracę, jednocześnie zaznaczając, że to ścieżka nie dla każdego. Ale zdecydowanie namawia, by szukać biznesu skrojonego na własną miarę.
Monika Arczyńska, współzałożycielka A2P2 architecture & planning i adiunkt na Politechnice Gdańskiej, na podstawie własnych doświadczeń przedstawiła szereg ról, do których architekt jest przygotowany poza projektowaniem, a które mogą funkcjonować jako odrębne profesje: mediator, inicjator działań w przestrzeni, rewitalizator, aktywista, naprawiacz, uświadamiacz, badacz, edukator. Może być też „pogromcą silosów”, czyli kimś, kto umie poruszać się pomiędzy oderwanymi od siebie i rzeczywistości wydziałami urzędów i instytucji, chociaż ostatnio podczas pracy na uczelni zauważa tendencję, że studenci nie chcą zajmować się uzgadnianiem, tylko chcą być bliżej ludzi.
Czytaj też: Podcast Architektury-murator. Konkursowa odwaga Moniki Arczyńskiej
Jakub Tomiczek z pracowni AWP JTA Architekci sprawdził, że w Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej zarejestrowanych jest ok. 23 tys. firm zajmujących się aktywnością w zakresie architektury: 82% to jednoosobowa działalność gospodarcza, 18% - spółki. Mała pracownia to duże wyzwania, bo jednoosobowa działalność oznacza, że architekt poza projektowaniem sam wykonuje cały wachlarz zadań z zakresu koordynacji, negocjacji, finansów, prawa, IT czy pomocy psychologicznej dla inwestorów. Największym wyzwaniem nie jest sam projekt, ale gospodarowanie własnym czasem. Z kolei praca z zespołem to w dużym stopniu zarządzanie informacją. Procedury są zatem konieczne dla usprawnienia pracy, a spisany proces nie likwiduje kreatywności, tylko usuwa chaos organizacyjny.
Karol Nieradka, prezes SARP Szczecin i CEO w pracowni Maxberg, rozważania nad tym, jak się wyspać, być szczęśliwym i zarabiać pieniądze w architekturze zaczął od zacytowania Petera Druckera: Nie można zarządzać czymś, czego się nie mierzy. Wraz z zespołem zaczął liczyć – nie tylko zafakturowany przychód, ale koszty stałe, godziny nad projektem poszczególnych pracowników, konkursy, płatne urlopy, chorobowe, czas na myślenie, szkolenia, rozwój. Co ważne, prócz podzielenia się konkretnymi kwotami ze swojej praktyki przyznał otwarcie, że mimo starań nie zawsze to zarabianie wychodzi. Ale wciąż próbuje i posuwa się do przodu. Podkreśla, że biznes jest o wartościach, nie tylko o pieniądzach. Dlatego w jego przypadku o przyjęciu zlecenia czy starcie w konkursie decyduje też kryterium, czy projekt wnosi coś do świata. Jednak z mocą apeluje: nie walczmy cenami, podnośmy je, bo koszt projektu i tak jest minimalny w porównaniu do całej inwestycji.
AI-chitektura
To nie miała być kolejna konferencja na temat sztucznej inteligencji, jednak AI przewijało się przez niemal wszystkie wypowiedzi i mocno zdominowało narrację. Prelegenci i uczestnicy byli zgodni: to kolejny etap ewolucji i nie da się od niego uciec. Deskę kreślarską zamieniliśmy na komputer. Teraz komputer to już za mało, musi być wsparty przez AI. Czy AI zabierze nam pracę? Na pewno ją zmieni. Wyniki generowane tak łatwo, szybko i w ogromnych liczbach wymagają weryfikacji. I tu jest miejsce dla specjalistów. AI jest szansą na poprawę jakości projektów i pozbycie się zadań, których nie lubimy wykonywać. Straci tylko ten, kto nie nauczy się korzystać z nowych narzędzi.
Michał Gumkowski, konsultant AI z firmy Progression, opowiadał, że technologia w ciągu ostatnich 23 miesięcy rozwinęło się nie do poznania. Chociaż nadal może się pomylić, to coraz mniej halucynuje, dopracowało grafiki, tak by np. dłonie nie miały sześciu palców, nauczyło się korzystać z Excela i pracować w 3D. Przygotowanie AI do pracy jest jak wdrożenie do firmy stażysty – żeby dobrze pracował, musimy mu wszystko wytłumaczyć. W przypadku AI nauka nie wymaga powtórek. Ale nie mamy rywalizować, tylko się uzupełniać. Potencjał ludzki ma kreować, doskonalić, decydować i budować relacje. Sztuczna inteligencja powinna odpowiadać za standaryzację, optymalizację, automatyzowanie i prototypowanie.
Co warto oddelegować sztucznej inteligencji? AI może jako kolejna „para oczu” sprawdzać umowy, spisać firmowe procedury. Może też pomóc przy rozliczeniach dla księgowej - dodaje bez wahania inżynier budownictwa Łukasz Staśkiewicz, właściciel Stan Design. Jakub Drohomirecki z pracowni IL CAPOLAVORO® z kolei zleca przygotowanie odpowiedzi na postanowienia w postępowaniach urzędowych. Michał Gumkowski chwali sobie transkrypcje rozmów i notowanie pomysłów. Marta Gradkowska-Szeszko, która korzysta z „supermocy” architekta jako scrum master w niearchitektonicznej firmie Demant, podsuwa pomysł, aby AI „przekopało się” przez wszystkie notatki, protokoły oraz służbowe maile i wskazało, gdzie tracimy najwięcej czasu i jesteśmy nieefektywni. Z kolei Andrzej Wiktorowicz, elektronik, lider biznesu i prezes firmy DRAMIŃSKI, proponuje podzlecić zarządzanie zespołem i projektem. AI może zaoszczędzić czas, jednak uczestnicy debaty przestrzegają, by nie przeznaczać go na więcej pracy, ale na myślenie, kreatywność, a przede wszystkim relacje.
Jeśli nie wiesz, co zrobić, gaz do dechy
Na zakończenie Krzysztof Hołowczyc opowiadał, że starty rajdowe szybko nauczyły go, że w wyścigu liczy się nie tylko szybkość, ale też organizacja i przygotowanie; oraz że sport musi być doinwestowany, żeby mógł odbywać się na odpowiednim poziomie. I te lekcje już zaczęliśmy odrabiać, przekładając ją na naszą branżę.
Kolejne spotkanie za rok. Kto będzie gospodarzem czwartej edycji dowiemy się wkrótce. W międzyczasie już zostało zaplanowanych kilka wydarzeń skupiających się na biznesowych aspektach zawodu. Jeszcze w listopadzie odbędą się szkolenia izbowe z wyceny w Lublinie i budowania relacji biznesowych w Szczecinie. W przyszłym roku zaś forum ekonomiczne w Gdańsku (w maju) i 2. edycja konferencji o fundamentach biznesu dla architektów organizowana we współpracy z Uniwersytetem Ekonomicznym w Poznaniu.