Spis treści
Droga Zielona w Gdańsku, czyli inwestycja kameleon
Początki idei tzw. Drogi Zielonej narodziły się tuż po drugiej wojnie światowej. Chodziło o usprawnienie komunikacji w Gdańsku – zyskać mieli przede wszystkim mieszkańcy Osowy, Oliwy i całego dolnego tarasu. Choć trasy przez cały PRL nie zrealizowano, pozostawiono pod nią rezerwę terenową. Przez lata zmieniały się jednak elementy koncepcji takie jak dokładna trasa oraz parametry techniczne drogi. W 2014 r. ostatecznie ustaliła się wizja trasy Nowa Kielnieńska – Nowa Spacerowa – tunel pod Pachołkiem – Droga Zielona.
W tamtym okresie plany miasta spotkały się jednak z silnymi protestami na Zaspie, Przymorzu, Jelitkowie i Żabiance. Mieszkańcy nie chcieli potężnej arterii, zwłaszcza tak blisko pasa nadmorskiego. Urzędnicy zrewidowali plany i w 2016 r. przedstawili już zupełnie inną wizję: z jednym pasem ruchu w każdą stronę, nową trasą tramwajową, drogą dla rowerów i dużą ilością zieleni. W 2018 r. w nowym studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego Gdańska Drogę Zieloną uwzględniono już jako ulicę miejską, a nie tranzytową.
W 2022 r. miasto podpisało ze spółką Green Cities Infrastructure wartą ponad 3 mln zł umowę na projekt Zielonego Bulwaru – części Drogi Zielonej przebiegającej od al. Hallera do ul. Chłopskiej. Tu znów nastąpiła zmiana koncepcji: na odcinku od Hallera do Jana Pawła II nowa droga miała mieć nie po jednym, a po dwa pasy ruchu dla samochodów. Przedłużający się etap projektowy zakończył się ostatecznie w 2025 r.
Wydano decyzję środowiskową dla Zielonego Bulwaru
17 września 2026 r. dla Zielonego Bulwaru udało się pozyskać tzw. decyzję środowiskową. Teraz z kluczowych dokumentów do uzyskania pozostała już tylko decyzja ZRID (odpowiednik pozwolenia na budowę).
Przedmiotem inwestycji jest rozbudowa układu drogowego oraz przebudowa torowiska w ul. Chłopskiej i w ul. Al. Gen. Hallera oraz budowa układu torowego w ciągu ulic Obrońców Wybrzeża i Czarny Dwór
– czytamy w decyzji środowiskowej.
Miasto przewiduje:
- przebudowę 800-metrowego fragmentu ul. Czarny Dwór – jezdnia pojedyncza z dwoma pasami ruchu (od al. Jana Pawła II do ul. Obrońców Wybrzeża),
- przebudowę 750-metrowego fragmentu ul. Czarny Dwór – dwie jezdnie po dwa pasy ruchu (od al. Hallera do al. Jana Pawła II),
- budowę linii tramwajowej (ok. 2,65 km długości) między al. Hallera a ul. Chłopską przez Czarny Dwór po stronie parku Reagana i i Obrońców Wybrzeża,
- budowę wzdłuż linii tramwajowej drogi dla rowerów oraz chodników,
- nasadzenia zieleni.
Na całej trasie zaplanowano wspólne przystanki tramwajowo-autobusowe. Dodatkowo na każdym z nich znajdą się parkingi dla rowerów. Na części trasy przewiduje się zielone torowisko. Realizacja trasy oznacza niestety konieczność wycinki zieleni: „około 760 szt. drzew, około 16 szt. karpin, około 5770 m² krzewów, około 570 m² podrostu drzew”. Przewidziano nasadzenia zastępcze (w tym 1250 drzew). Miasto zapowiada też przesadzenie ok. 200 drzew. Na październik 2026 r. miasto zapowiada zaprezentowanie nowych wizualizacji inwestycji.
Niestety, mimo uzyskania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach droga do realizacji Zielonego Bulwaru w Gdańsku wciąż jest długa. Miasto nie podaje obecnie żadnych terminów realizacji zapowiadanej trasy, a w oficjalnych komunikatach na przestrzeni lat budowę zawsze uzależniano od pozyskania zewnętrznego finansowania. Jak udało nam się dowiedzieć, wstępne szacunki mówią o koszcie budowy na poziomie ok. 400 mln zł. Wygląda więc na to, że choć pod względem formalnym inwestycja przybliża się do realizacji, w praktyce Zielony Bulwar może jeszcze długo pozostać tylko kreską na papierze.
Tramwaj na Zielonym Bulwarze będzie „wozić powietrze”?
Mówiąc o Zielonym Bulwarze, miasto podkreśla głównie tramwajową część inwestycji (której, przypomnijmy, pierwotnie w ogóle w planach nie było). Jak podkreślają urzędnicy, powstanie nowe połączenie, z którego korzystać będą mogły setki mieszkańców. Sęk w tym, że nie wiadomo nawet, jak popularna będzie nowa trasa tramwajowa. Gdy zapytaliśmy o to we wrześniu 2026 r., miasto odpowiedziało:
Wszelkie obliczenia będą prezentowane opinii publicznej po zakończeniu prac projektowych i uzyskania niezbędnych decyzji administracyjnych.
Innymi słowy, miasto chce podać do wiadomości publicznej przewidywaną liczbę pasażerów dopiero wtedy, gdy linia tramwajowa będzie już u progu budowy. To zaskakująca informacja – po co ukrywać tę informację przed mieszkańcami do niemalże ostatniej chwili?
Być może dlatego, że prognozy te nie są najlepsze. Kilka lat temu Michał Jamroż z „Gazety Wyborczej” dotarł do studium techniczno-ekonomiczno-środowiskowego z 2014 r. Jak wynika z tego dokumentu, w 2030 r. w godzinach szczytu nową trasą ma jeździć maksymalnie 700 osób na godzinę (łącznie w obu kierunkach). To ilość pasażerów, którą bez problemu można obsłużyć autobusami. Z kolei w 2022 r. miasto podawało, że wartość ta wyniesie 1000-1350 pasażerów na godzinę. Przez lata prognoza nieco się zatem poprawiła, ale nadal nie są to liczby imponujące. Teraz urzędnicy w ogóle nie chcą mówić o prognozach ruchu. To, czy budowa nowej trasy tramwajowej w ogóle jest opłacalna, zdradzą na krótko przed wbiciem pierwszej łopaty.
- Przejdź do galerii: Gdański socmodernizm