Ten konsekwentny architektonicznie obiekt prowokuje do cofnięcia się w czasie, gdyż zastosowane w nim motywy mają długą historię i ulegały ewolucji. Zhumanizowana modułowość w architekturze mieszkaniowej, jednoznacznie wyartykułowana w tektonice budynków, osiągnęła swoje apogeum w projektach strukturalistów lat 60. Ich genezę stanowiło nie tylko poszukiwanie estetycznej formuły dla powszechnej prefabrykacji. Było nim również przekonanie, iż remedium na bezduszność masowego budownictwa mogą stanowić wielopiętrowe bloki mieszkalne, w których poszczególne lokale funkcjonują niczym posklejane ze sobą niewielkie dwukondygnacyjne domy jednorodzinne.
Manifestem takiego podejścia do projektowania stała się realizacja Habitatu’67 na wystawie światowej w Montrealu autorstwa Moshe Safdiego, doprowadzona zresztą w swoich założeniach do granic absurdu, chociażby ze względu na straty ciepła, jakie poprzez namnożenie przegród zewnętrznych generowało tego typu rozwiązanie. W kolejnych dekadach, naznaczonych krytyką modernizmu, ówczesny radykalizm strukturalistów raczej mógł odstraszać, niż inspirować. Niemniej idea domu wielorodzinnego o wyrazistej strukturze, konsekwentnie uporządkowanej modułem indywidualnego lokalu, była na tyle atrakcyjna, iż musiała doczekać się kontynuacji.
Czytaj też: Centrum edukacyjne w Dolinie Kościeliskiej |
To myślenie wyraźnie czytelne jest właśnie przy ulicy Olbrachta w Warszawie w budynku autorstwa młodej pracowni POLE Architekci, ale również w poprzedniej ich realizacji mieszkaniowej przy ul. Potockiej („A-m” 02/2020). Trójwymiarowa modułowość odgrywa tu przede wszystkim rolę porządkującą i dziś nie musi już być uzasadniana prefabrykacją. Uzyskanie wyjątkowej konsekwencji z pewnością nie było proste projektowo i wymagało otwartego dewelopera. W takim projektowaniu kreowanie bryły i elewacji musi być idealnie zgrane w czasie z powstawaniem rzutów. Jest to znacznie bardziej skomplikowane od sytuacji, w której najpierw działamy w dwóch wymiarach, korygując z inwestorem plany lokali w zgodzie z wykreowaną przez rynek zróżnicowaną strukturą mieszkań. Ale po wymagającej fazie koncepcji powstaje wartościowa synteza – spójna w trzech wymiarach struktura budynku znacznie ułatwiająca decyzje w późniejszych fazach projektowania.
Czytaj też: Budynek mieszkalny Mad House w Warszawie |
Powtarzalnym modułem, stosowanym w tym budynku bez żadnych wyjątków, jest niewielkie mieszkanie dwupoziomowe, skrojone powierzchniowo pod możliwości sprzedażowe. Na warszawskim rynku nieruchomości stanowi dość wyjątkową ofertę zrealizowaną, co znamienne, przez poznańskiego inwestora. W ciągu ostatnich dwóch dekad rynek w stolicy na tyle się zoptymalizował, iż niemal wszystkie oferowane przez deweloperów układy mieszkań czerpią z nudnego, acz funkcjonalnego schematu poziomego podziału mieszkania na strefę dzienną i nocną. Tymczasem w zaprojektowanych tu nietypowych mieszkaniach dwupoziomowych strefowanie wyszło samoistnie, z przestrzenią dzienną na dole i nocną na górze, a jednocześnie pojawiła się wartość dodana, nie do uzyskania w lokalach jednokondygnacyjnych. Poza wewnętrznymi schodami, mogącymi stanowić indywidualny i atrakcyjny element aranżacji wnętrz, nie ma tu powierzchni straconych na komunikację.
Mieszkania są stosunkowo płytkie, zaś duże okna występujące naprzemiennie na obu kondygnacjach, pozwalają na idealne doświetlenie zarówno dolnego poziomu, jak i antresoli z kilku kierunków jednocześnie, bezpośrednio i pośrednio. Mieszkania mogą mieć ciekawy indywidualny nastrój, zaś naprzemienność okien stanowi równocześnie atrakcyjny motyw konsekwentnie porządkujący elewacje. Realizacja młodej pracowni to świeża i przełamująca schematy architektoniczna wypowiedź w zakresie dosyć ograniczonych możliwości, które stwarza warszawski rynek mieszkań nieapartamentowych. Uporządkowany formalnie budynek wygląda efektownie, co rekompensuje niestety podstawową jego wadę, jaką jest nieadekwatna skala obiektu w przestrzeni kameralnej ulicy, przy której stoi. To nie jest zarzut do jego autorów ani do inwestora, ale do twórców miejscowego planu, którzy – nie wiedzieć czemu – nawiązali tu dopuszczalnymi parametrami do sąsiadujących od tyłu bloków, a nie do kontekstu małomiasteczkowej w swym charakterze ulicznej pierzei. Czy charakterystyczna dla tego budynku konsekwencja, stanowiąca w końcu motyw przewodni światowego współczesnego projektowania, możliwa też kiedyś będzie w stołecznej urbanistyce?
Czytaj też: Projekt Służewiec: mieszkaniówka BBGK na warszawskim Mordorze |
Naprzemienność okien stanowi atrakcyjny motyw konsekwentnie porządkujący elewację
Założenia autorskie
Zabudowa wzdłuż ul. Olbrachta na warszawskiej Woli jest wysokościowo niejednorodna. Po jej południowej stronie występują budynki niskie, czterokondygnacyjne, po północnej natomiast, w miejscu lokalizacji projektowanej zabudowy, wysokie, punktowe dochodzące do ok. 45 m. Taką wysokość nowej zabudowy dopuszcza w tym miejscu obowiązujący Miejscowy Plan Zagospodarowania Przestrzennego. Jednocześnie nie pozwalał on na stworzenie zabudowy pierzejowej. Stąd decyzja o zaprojektowaniu budynku wolnostojącego, co było największym wyzwaniem na tak ciasnej i wąskiej działce. Jego wysokość została określona jako wartość przejściowa między niską i wysoką zabudową, pomimo dopuszczalnych 45 m. Architektura budynku i rysunek elewacji są odzwierciedleniem modułowej struktury mieszkań i ich nietypowego układu. Są one dwupoziomowe o powierzchni ok. 40 m2, co umożliwiło ich podział na strefę dzienną na niższym piętrze i nocną – na wyższym.
Całość łączy otwarta, wysoka miejscami na 6 m przestrzeń dzienna, ze schodami scalającymi oba poziomy. Jest ona doświetlona dużymi przeszkleniami ułożonymi szachownicowo, z których jedno jest zawsze wyjściem na balkon. Taki układ okien zapewnia większą prywatność, patrząc od wewnątrz, przy jednoczesnym zachowaniu bardzo dużej powierzchni przeszkleń, z zewnątrz natomiast kształtuje modułowy rysunek elewacji i bryły budynku. Modułowość bryły została uczytelniona przez odjęcie od niej kilku bloków w strefie wejścia, co tworzy głęboki zadaszony podcień. Akcentuje on w ten sposób strefę wejściową i wjazd do windy obsługującej garaż podziemny. Łukasz Gniewek, Bartłomiej Popiela, Wojciech Gajewski
Olbrachta 24 Warszawa, ul. Olbrachta 24 Autorzy: Pole Architekci, architekci Łukasz Gniewek, Bartłomiej Popiela, Wojciech Gajewski Współpraca autorska: Julita Zembrowska Konstrukcja: Adam Bobryk Generalny wykonawca: Hexacon Inwestor: GN-Group Real Estate Developer Powierzchnia terenu: 631 m2 Powierzchnia zabudowy: 326 m2 Powierzchnia użytkowa: 1300 m2 Powierzchnia całkowita: 1900 m2 Kubatura: 8000 m3 Liczba mieszkań: 29 Powierzchnia mieszkań: od 38 m2 do 78 m2 Projekt: 2017-2020 Realizacja: 2022 Nie podano kosztu inwestycji
As the developers of the local plan absurdly permitted the parameters of the neighbouring blocks of flats rather than those of the small-town frontage of the rest of the street, a free-standing, tall building was designed on a narrow plot on Olbrachta Street. The building’s architecture and facade reflect the modular structure of the flats and their unusual layout. The 40m² flats are two-storey with the living area located on a lower level and the sleeping area on a higher level. There is an open-plan living area, 6m high in places, with a staircase connecting the two levels. Each apartment has large windows, one of them being an exit to the balcony, that are situated in such a way that building’s walls resemble a chequerboard. From the inside, this arrangement of windows provides greater privacy despite a large area of glazing. From the outside, it shapes the modularity of the façade. Several blocks were subtracted in the entrance area, creating a large covered arcade that accentuates the entrance and the lift to the underground garage.