Evergreen

i

Autor: Maciej Lulko Fragment południowej elewacji z loggiami o balustradach z perforowanej blachy, wpisanymi w dostawioną do budynku metalową konstrukcję oraz charakterystycznymi szklarniami, ustawionymi na balkonach części mieszkań

Pierwsza zielona mieszkaniówka? – o Evergreen 365 w Poznaniu Tomasz Mielczyński

2018-03-30 14:00

W założeniu architektów poznański Evergreen miał być jedną z pierwszych w naszym kraju inwestycji mieszkaniowych, w których zieleń byłaby integralną częścią przestrzeni wspólnych, generując interakcje społeczne i budując wspólnotę, a także dając namiastkę mieszkania poza miastem i pozwalając na pewną produkcję żywności na prywatny użytek – pisze Tomasz Mielczyński.

W dyskursie o zrównoważonym rozwoju i ekologii od pewnego czasu na popularności zyskuje idea miejskich farm, stanowiących alternatywę dla tradycyjnych parków czy skwerów. Zwykle wspomina się o niej w kontekście lokalnej produkcji żywności, która w myśl jednej z zasad gospodarki cyrkularnej (też modne pojęcie) pozwala na ograniczenie odpadów komunalnych, częściowe zamknięcie obiegu materii organicznej i w ogóle bycie modnym, nowoczesnym mieszkańcem współczesnej metropolii. Odkryto również niezwykłą siłę tego typu założeń do skupiania wokół lokalnych społeczności i naprawiania miasta, czego najlepszym przykładem jest już masowa skala zjawiska w zrujnowanym po kryzysie 2008 roku Detroit. Problem w tym, że idea miejskich farm zrodziła się oddolnie, wśród aktywistów i architektów poszukujących nowych rozwiązań dla dzisiejszej zabudowy miast. Deweloperzy są nią średnio zainteresowani, nie tylko ze względów ekonomicznych, ale także dlatego, że wcielenie jej w życie jest trudniejsze niż mogłoby się wydawać. Jeszcze nie zmaterializowaną, ale godną uwagi próbą upowszechnienia koncepcji jest Regen Village w Holandii, której realizacja ma się rozpocząć latem tego roku. Będzie to niewielka dzielnica, której mieszkańcy (w założeniu specjaliści nowych technologii i przedstawiciele wolnych zawodów) staną się jednocześnie producentami ekologicznej, wykorzystywanej na własny użytek żywności. W Polsce tego typu pomysły omawiane są na razie głównie na uczelniach.

W założeniu architektów poznański Evergreen miał być jedną z pierwszych w naszym kraju inwestycji mieszkaniowych, w których zieleń byłaby integralną częścią przestrzeni wspólnych, generując interakcje społeczne i budując wspólnotę, a także dając namiastkę mieszkania poza miastem i pozwalając na pewną produkcję żywności na prywatny użytek. Jak to zwykle bywa, realizacja o włos minęła cele wytyczone w pierwszych szkicach. Budynek stanął w obrębie dość kameralnego jak na Poznań osiedla Świt. Przestrzenie pomiędzy blokami z lat 60. XX wieku kryją tu zadrzewione alejki, place zabaw i ogólnodostępne tereny zielone. Samochody i piesi mają własne, wyznaczone strefy, które przenikają się tylko w kilku punktach, a funkcje publiczne i handlowe rozmieszczone są wzorowo przy głównych uliczkach. Mimo patyny i sporej warstwy pastelowego pudru na poddanych termomodernizacji budynkach, założenie jest przestrzenią otwartą, słoneczną i przyjazną dla wszystkich. Evergreen, oddzielony od niej murem biegnącym wokół całego przyziemia, wydaje się w tym kontekście ciałem dość obcym. Wrażenie to potęgują materiały i kolory elewacji oraz relatywnie niewielkie wymiary okien. Co ciekawe, w zamyśle projektantów zastosowanie czerni miało cel całkiem odwrotny – w ten sposób planowano niejako zdematerializować budynek, którego północna elewacja stanowi tło dla gęsto rosnących drzew, a małe okna miały ograniczyć straty ciepła. Z kolei od południa, zielony taras miał kaskadowo otwierać się na osiedlowy bazarek, łącząc stare z nowym, służąc integracji mieszkańców.

Znakiem rozpoznawczym nowego obiektu jest rozbudowana, stalowa struktura południowej elewacji wschodniego skrzydła z jej najbardziej spektakularnym elementem, jakim są balkonowe szklarnie. Ta część miała być niespodzianką, całkowitym przeciwieństwem ciemnej elewacji zewnętrznej. Stąd jasne kolory tynków, jasna szarość betonu, stali i aluminium oranżerii. Na razie mamy zimną, monochromatyczną paletę barw, ale po dodaniu soczystej zieleni efekt z pewnością będzie inny. Same szklarnie są ciekawym przykładem ewolucji pomysłu w brutalnej rzeczywistości procesu inwestycyjnego. W pierwszych koncepcjach miały być przedłużeniem mieszkań, dodatkowym pokojem, ostatecznie zostały fizycznie oddzielone od budynku głębokim balkonem tarasem i zamontowane jako szklane budki. Zastosowanie gotowych, prefabrykowanych oranżerii okazało się nie tylko tańsze, ale zapewniło też łatwość i pewność montażu. Czas pokaże, czy ten eksperyment sprawdzi się zgodnie z oczekiwaniami projektantów. Budynek Evergreen stanowi próbę realizacji chyba pierwszej w kraju prawdziwie „zielonej mieszkaniówki”. Myśl architekta wykracza tu ponad fetyszyzację technologii – „ekologia” jest wyrażona stosunkiem do zieleni, a nie potrzebą bicia kolejnego rekordu w obniżaniu wskaźnika zapotrzebowania na energię pierwotną, co jest częstym grzechem współczesnych inwestycji. Z optymizmem patrzę w utopijną przyszłość zabudowaną mieszkaniami z bezpośrednim dostępem do zielonych ogrodów, w których mieszkańcy uprawiają organiczną żywność, przyczyniając się jednocześnie do poprawy jakości powietrza, zwiększonej produkcji tlenu, redukcji stresu i ogólnego dobrobytu. Na razie mamy Evergreen, może uda się przekonać następnych inwestorów.