Spis treści
Hotelu Krakowskiego nikt już nie pamięta
Na styku ulic Dunajewskiego i Garbarskiej w Krakowie stał wcześniej neogotycki Hotel Krakowski. Rozebrano go jednak, a na jego miejscu zaplanowano siedzibę krakowskiego oddziału Państwowego Banku Rolnego. Projekt Wacława Krzyżanowskiego wybrano w konkursie architektonicznym, w którym brał także udział sam Adolf Szyszko-Bohusz. Przegrał, co słynnemu Wszystko-Bohuszowi nie zdarzało się zbyt często.
Budowę rozpoczęto w 1938 roku. Może i późno, ale przecież nie na tyle, by nie zdążyć... Nie zdążono. Wojna wstrzymała budowę. Kończono ją jeszcze parę lat po wyzwoleniu. Najpewniej pod okiem samego Krzyżanowskiego, który całe szczęście przeżył wojnę.
Bank zaczął urzędować w nowym budynku 9 października 1948 roku, ale nie był to jeszcze finał prac. Wykończeniówka trwała aż do 1951 roku. Zdążył się więc skończyć króciutki modernizm powojenny i rozpocząć socrealizm. Czy władze zdążyły nakazać Krzyżanowskiemu wprowadzenie jakichkolwiek zmian w myśl nowej doktryny projektowania - tego nie wiemy.
Mieszkanie z widokiem na pracę
Program gmachu rozdzielono na dwie funkcje, a co za tym idzie - skale. Niska, dwukondygnacyjna część od strony ulicy mieściła bank. Za nią wyrastał wieżowiec z biurami w parterze i mieszkaniami powyżej - od kawalerskich dla szeregowych pracowników banku po pięciopokojowe ze służbówkami dla dyrekcji i ich pokojowych. W dolnych partiach konstrukcji zastosowano żelbet, a wyżej lżejszy szkielet żelazny.
Zobacz także: Bawił tu Jan Kiepura i cały Krakówek. Pawilon był jak reklama, postawiony na upały dla odwiedzających ZOO i las
Zaokrąglony front wieżowca rozcinają smukłe filary. Odpowiadają im podpory reprezentacyjnego (niegdyś) wejścia do banku. Krzyżanowski zamiast gęstego ornamentu właściwego dla krakowskich gmachów XX wieku znanych choćby z realizacji Szyszko-Bohusza, skorzystał z formy - z proporcji, pionowych podziałów czy kontrastów w wysokości.
Salę operacyjną ozdabiają kasetonowy strop ze świetlikiem, kolumnada oraz półkoliste schody. Chromowane balustrady art déco, barwne okładziny i dwukolorowe lastryko tworzyły proste, a jednak reprezentacyjne wnętrze.
Taki los modernizmu w Krakowie
Modernizm w Krakowie doceniono stosunkowo późno, a złośliwi powiedzieliby, że obecne służby konserwatorskie nie doceniają go nadal. Argumentów przeciw tej tezie byłoby niestety stosunkowo niewiele.
W 2019 roku wieżowiec wpisano do rejestru zabytków - prawdopodobnie nie bez związku z planowaną tu inwestycją. Był to optymistyczny dla modernizmu czas, w którym nad XX-wieczną architekturą (i nie tylko) pieczę sprawowała ówczesna wojewódzka konserwator prof. Monika Bogdanowska.
Już rok później jej urząd negatywnie ocenił przedstawioną koncepcję przekształcenia banku w hotel - ulubiony krakowski sposób na ożywianie ogólnodostępnych niegdyś gmachów poprzez prucie ich od środka i zamykanie dla bogatych turystów. Podkreślała wtedy wartość zachowanych wnętrz i wyposażenia, którym zagrażała planowana przebudowa.
Zobacz także: Microdosing krakowskiego dziegciu, czyli dlaczego nie możemy mieć ładnych rzeczy? Zabytek pod czerwoną farbą
Prof. Bogdanowską odwołano ostatecznie ze stanowiska. Najpewniej nie bez związku z licznymi zgłaszanymi przez nią wątpliwościami wobec planowanych w mieście inwestycji w zabytkowych obiektach. Dziś w budynku dawnego banku działa hostel, a inwestorzy znów zdają się dyktować Krakowowi warunki.
Sam gmach natomiast, pomarańczowy i pobazgrany, stojący w samym centrum miasta, jest dziś najtrudniejszym do docenienia przykładem modernistycznej architektury w całym Krakowie. Tym bardziej, gdy weźmiemy pod uwagę monumentalne gmachy. Nie spełnia swojej roli dominanty, w obecnym stanie niewiele zostało z reprezentacyjnej formy. Urząd konserwatorski nie egzekwuje (a przynajmniej nie egzekwuje skutecznie) odpowiedniej opieki nad zabytkiem.
Ale być może powinna wystarczyć nam radość, że nie jest pustostanem.
Wacław Krzyżanowski. Architekt nowoczesnego Krakowa
Wacław Krzyżanowski (1881-1954) ukończył Politechnikę Lwowską w 1904 roku. Był profesorem krakowskiej Państwowej Szkoły Sztuk Zdobniczych i Przemysłu Artystycznego, a w latach 1930-1934 prezesem Związku Architektów Województwa Krakowskiego.
Jego dorobek współtworzy obraz nowoczesnego międzywojennego Krakowa rozbudowującego się po zaborach poza Plantami, w stronę Alej i dalej. Zaprojektował Bibliotekę Jagiellońską i gmach YMCA, a ze Stefanem Piwowarczykiem - Dom Akademicki „Żaczek”. Przystępując do konkursu na gmach przy Dunajewskiego miał więc poważne i uznane portfolio.
Dzisiejszy stan realizacji architekta odpowiedzialnego za jedne z najważniejszych uniwersyteckich gmachów w mieście takim jak Kraków - pomalowanego na pomarańczowo, popisanego i przerobionego na sypialnię - to chyba najlepszy obraz tego, jak w Krakowie, niegdyś drugim największym ośrodku architektonicznym w Polsce, dba się o pamięć o architektach i o architekturę w ogóle.
Zobacz także: Dom Witolda Cęckiewicza w likwidacji. To tylko wierzchołek góry lodowej Krakowa