Architektura MuratorKrytyka"To muzeum musiało wyrąbać sobie własną przestrzeń" Thomas Phifer i Joanna Mytkowska o nowym MSN

"To muzeum musiało wyrąbać sobie własną przestrzeń" Thomas Phifer i Joanna Mytkowska o nowym MSN

Autor projektu Muzeum Sztuki Nowoczesnej oraz dyrektor instytucji mówią nam o procesie pracy nad muzeum i jego programie funkcjonalnym.

"To muzeum musiało wyrąbać sobie własną przestrzeń" Thomas Pfeifer i Joanna Mytkowska o nowym MSN
Thomas Phifer i Joanna Mytkowska podczas prezentacji dot. udzielenia pozwolenia na budowę dla MSN.
Fot.: Emilia Ignaciuk

Thomas Phifer, Thomas Phifer and Partners - główny projektant

Projekt był gotowy od 2014, ale dopiero w 2018 może wreszcie stać się rzeczywistością. Jak wyglądał ten proces dla waszej pracowni?

Zaprojektowaliśmy dwa naprawdę ambitne budynki, co wymagało ogromnego nakładu skupienia i pracy. Współpraca z Muzeum i TR Warszawa była bardzo owocna. Byliśmy bardzo elastyczni i rozumieliśmy, że w takim budynku konieczne jest odpowiadanie na potrzeby jego użytkowników, ciągle słuchaliśmy ich opinii. Staraliśmy się, aby te budynki były jak najwierniejszym oddaniem charakteru dwóch instytucji, dla których je projektujemy.

Który aspekt projektu najbardziej się zmieniał?

Jeżeli chodzi o przestrzenie wystawowe, pracowaliśmy bardzo blisko z Joanną [Mytkowską, dyrektor Muzeum Sztuki Nowoczesnej] i jej zespołem. Przy galeriach bardzo ważne było zarówno ich elastyczność, jak i ich atmosfera. Ta część projektu zmieniała się najbardziej, ponieważ w jego trakcie cały czas się uczyliśmy – przyglądaliśmy się rozwiązaniom w innych muzeach, pracowaliśmy na modelach – to był proces ciągłego ulepszania.

Na pewno jest Pan świadomy specyficzności terenu, na którym powstaje budynek – zarówno pod względem faktu istnienia ogromnej, otwartej przestrzeni w centrum dużego miasta, jak i uwarunkowań historycznych, które zdecydowały o jej kształcie. Jak ustosunkowaliście się do tego jako pracownia podczas pracy nad projektem?

Ten teren przedstawia sobą niesamowitą liczbę możliwości – uwzględniając obecność Pałacu Kultury, jak również pozostałej architektury, która go otacza. W związku z tym chcieliśmy, aby MSN i TR Warszawa miały bardzo dużą prezencję, nie były lekkimi, zwiewnymi bryłami, tak aby nie zginęły na tle Pałacu Kultury, oraz nie były zbyt podobne w charakterze do znajdujących się w pobliżu budynków handlowych [Ściana Wschodnia – red]. Nasz projekt miał być silną przeciwwagą dla pozostałych obiektów. Wyzwaniem technicznym był także fakt, że będziemy budować muzeum nad tunelami metra.

Muzeum Sztuki Nowoczesnej
Wizualizacja z 2015 r. - Muzeum Sztuki Nowoczesnej i TR Warszawa, pracownia Thomas Phifer and Partners - widok z Placu Defilad w stronę ul. Świętokrzyskiej. Aktualny projekt budowlany zostanie przedstawiony w marcu.

Joanna Mytkowska, dyrektor Muzeum Sztuki Nowoczesnej

Czy może nam Pani przybliżyć funkcjonalny układ muzeum?

Muzeum ma bardzo jasny, prosty plan – to nie ma być budynek, w którym odwiedzający się gubi. Parter jest ogólnodostępny, tam znajduje się główny węzeł społeczny obiektu – audytorium, kawiarnia, księgarnia, recepcja - to przestrzeń niebiletowana. Będzie tam też mała „galeria szybkiego reagowania”, która ma być wprowadzeniem w to, co dzieje się aktualnie w sztuce. Te przestrzenie są w relacji do arkad otwartych na ulicę.

Jeśli chodzi o same galerie, ich różnorodność polega na proporcjach i oświetleniu. Na pierwszym piętrze znajdą się tak zwane galerie eksperymentalne, o niższym stropie i najbardziej rygorystycznym klimacie muzealnym ze względu na wrażliwe eksponaty. Drugie piętro to głównie galerie tak zwane „monumentalne”, nadające się na pokazywanie dużych wystaw narracyjnych albo kolekcji - tam będzie więcej światła dziennego. Znajdzie się tam też ciąg czterech mniejszych galerii, wyłożonych drewnem, tak zwanych „city rooms”, które będą miały widok na miasto. Wszystkie przestrzenie wystawowe wychodzą na obszerne lobby, gdzie znajdą się punkty informacyjne - staramy się, by była to przestrzeń maksymalnie przyjazna, z dużymi oknami i miejscami do siedzenia.

Jak Muzeum zamierza wejść we wspólną przestrzeń przed Pałacem Kultury?

Pracujemy nad projektem, w ramach którego Plac Centralny mógłby być zarządzany razem z innymi instytucjami kultury, które mieszczą albo będą się mieścić wokół niego. Chcemy wspólnie stworzyć dla tej przestrzeni program, dyskutujemy obecnie z zarządem Pałacu Kultury, Teatrem Dramatycznym, Teatrem Studio, TR Warszawa nad tym, jak możemy uczynić z niej przyjazne miejsce.

Powstawanie tej inwestycji było prawdziwą sagą. Jak przebiegała współpraca MSN z architektami?

Na początku nie było koncepcji tej instytucji, brakowało wielu elementów, które są konieczne dla konstruktywnej współpracy. W 2007 roku była to jedna z pierwszych inicjatyw na taką skalę, w takim miejscu, z międzynarodowymi pracowniami. Pierwsze podejście [współpraca z architektem Christianem Kerezem] było źle przygotowane, ale przy jego okazji wiele się nauczyliśmy. Tym razem mieliśmy bardzo precyzyjny budżet i program funkcjonalny. Otrzymaliśmy także wsparcie od miasta w kwestiach własnościowych działek. Dzięki temu, tym razem współpraca z architektem była wspaniała i inspirująca dla obu stron – nie zajmowaliśmy się rzeczami, których nie mogliśmy rozwiązać. [Thomas Phifer] był ogromnie zaangażowany.

Czyli do pewnego stopnia osoby biorące udział w procesie uczyły się na błędach.

Można tak powiedzieć. Muzeum było w komfortowej sytuacji, ponieważ nie byliśmy inwestorem, ale tylko użytkownikiem. Okazuje się, że najskuteczniejszym jest, kiedy instytucje mogę budować się same, ponieważ to one ostatecznie najlepiej wiedzą, czego potrzebują. [Na początku projektu] miasto nie było skłonne dawać nam jednak takiej odpowiedzialności. To muzeum musiało "wyrąbać" sobie własną przestrzeń. Mam nadzieję, że zostawimy po sobie wiedzę na temat tego, jak trzeba organizować duży projekt publiczny - dla kolejnych instytucji to powinno być prostsze.

Współczesna architektura betonowa. Kwiaty na elewacji Muzeum Vorarlberg w Austrii Nowy budynek Muzeum Vorarlberg w Bregenz ukazuje możliwości kształtowania betonu we współczesnej architekturze. Wypukły relief na elewacji przypomina tysiące betonowych kwiatów. Do jego wykonania wykorzystano odlewy kilku wzorów spodów plastikowych butelek PET. Projekt powstał w pracowni architektonicznej Cukrowicz Nachbaur