Architektura MuratorKrytykaRem Koolhaas, Deliryczny Nowy Jork. Retroaktywny manifest dla Manhattanu, Karakter 2013

Rem Koolhaas, Deliryczny Nowy Jork. Retroaktywny manifest dla Manhattanu, Karakter 2013

Dawne księgi z początku XX wieku opisywały losy ludzi niezwykłych, dramaty, tragedie, wojny, Koolhaas udowadnia, iż to samo przeżywają miasta i ich domy. Czyta się z zachwytem i przerażeniem

Potwór Manhattan
Rem Koolhaas, Deliryczny Nowy Jork. Retroaktywny manifest dla Manhattanu, Karakter 2013
Fot.: Wydawnictwo Karakter

Jak powstaje potwór największy i najpiękniejszy na świecie i zaraża go swoim bakcylem? Jak i czy da się ustrzec przed zarazą i czy to ma sens – gdzie zmierza przestrzeń życia ludzi tworzona przez nich, ale czy dla nich? To wszystko barwnym i dowcipnym, pełnym raz ironii raz zachwytu, językiem opisuje Rem Koolhaas w swojej delirycznej księdze.

Dawne księgi, z początku XX wieku, opisywały losy ludzi niezwykłych, dramaty, tragedie, wojny, Koolhaas udowadnia, iż to samo przeżywają miasta i ich domy. Czyta się z zachwytem i przerażeniem. Z zachwytem, bo opisuje rzeczy niezwykłe, tajemnicze i niemal mistyczne. Z przerażeniem, bo to działo się i dzieje naprawdę – rozrasta się ogromna termitiera, pochłania ludzi i naturę, zmienia ich charaktery. Zaczynem wszystkiego jest oczywiście PLAN, ale gdzie mu do europejskich urbanistycznych zabaw w place, osie, parki i aleje. Trzech facetów siada i w 1811 roku przedkłada plan Manhattanu, aktualny do dziś. Dzieli go na 13 alei północ-południe i 155 ulic wschód-zachód, czyli 2028 kwartałów, w środku park. Przez ostatnie 200 lat przewala się tajfun pomysłów, technologii, idei, ambicji ludzkich zwycięstw i dramatów, a plan ani drgnie. Ideą jest stworzenie nowej Wenecji, gdzie miast kanałów będą ulice i w dachach czarnych limuzyn odbijać się będą wieżowce, wiszące ogrody Babilonu, itp. Ale oczywiście zwycięża pragmatyzm i pojawia się idea manhattanizmu – tworzenie zagęszczenia na wszystkich możliwych poziomach – oraz sformułowanie kultura zagęszczenia.

Książka jest przepięknie ilustrowana „starymi” – z początku ubiegłego wieku – rysunkami, zdjęciami makiet realizacji i znakomitymi emocjonalnymi opisami, jak Absolutna Niestabilność DOWNTOWN Athletic Club – z polem golfowym na 18. kondygnacji – lub Najdoskonalsza Doskonałość dotycząca Centrum Rockefellera. Wzmaga się kult wieżowców, nadciąga modernizm. Przełomem jest bal, bal nad bale – w 1931 roku architekci poprzebierani za domy, które projektowali; dokładny opis strojów pozostaje świadectwem ważności wydarzenia. Po balu przyjeżdżają wybitni przedstawiciele Europy, krzewić nowe prądy: Salvador Dali, który natychmiast i z wzajemnością zakochuje się w Nowym Jorku, twierdząc, iż jest to pomnik postawiony na jego cześć, oraz Le Corbusier – lekko spłoszony, że powstało Nowe Miasto bez jego udziału. Stwierdza autorytatywnie, że wieżowce są za małe i jest ich za dużo. Lekko poklepany po plecach, opuszcza zdegustowany środowisko architektoniczne Nowego Jorku, które nie przyjęło Jego Idei.

Trzeba pamiętać, kto pisze księgę – to gwiazda postmodernizmu: REM. Przywala z przyjemnością modernistom, szczególnie Corbu i gmachowi ONZ, opis jego powstawania to znakomita anegdota. W Manhattanie jedni są zakochani, innych przytłacza i przeraża, wszyscy go znamy z publikacji i filmów, gdzie występuje często w pełnej krasie, z góry, z dołu, od morza i rozświetlony nocą. Ale mleko rozlało się już dawno – jego 2028 kwartałów powieliło się wielokrotnie na całym świecie, o dziwo na obszarach o zupełnie innej kulturze i tradycji. Azja i Chiny idą drogą manhattanizmu. Arabia i Moskwa zaczynają piąć się ku niebu. Warszawa coraz ciaśniej otacza Pałac kulturą zagęszczonej przestrzeni. Najfajniej widać to we Wrocławiu, gdzie w środek miasta wbito kołek. Początek nowego kwartału? Dobrze to, czy źle? Nie wiem, jak się to skończy. Czy cały świat będzie jednym Manhattanem? Aby znaleźć własną odpowiedź trzeba przeczytać księgę Koolhaasa. Jeśli nawet nie da odpowiedzi, da na pewno dużą satysfakcję.