Spis treści
Budynek przemawia od szczegółu do ogółu
Żelazna 54 niewątpliwie wyróżnia się wśród współczesnych inwestycji deweloperskich. Wzbudziła również i moją ciekawość – zarówno jako mieszkanki Warszawy, kiedy mijałam ją po drodze, jak i praktykującej architektki. Wizję lokalną tej nowo powstałej miejskiej kamienicy rozpoczęłam od próby objęcia wzrokiem inwestycji w całości, by następnie zagłębić się w detale. Szybko okazało się jednak, że budynek przemawia do mnie w zupełnie innej kolejności – od szczegółu do ogółu. Podążyłam zatem tym śladem.
Czytaj także: W Zabrzu powstaje pierwsza drewniana mieszkaniówka w Polsce. Habitat 19
Pierwszym, co zwraca uwagę, jest kolor. Jakże oryginalny wśród zlokalizowanych obok biało-grafitowych realizacji deweloperskich. Ów kolor zewnętrza jest powtarzany we wnętrzu. Niejako tworzy „adres” inwestycji – łatwo wytłumaczyć, o który obiekt chodzi. Zastosowanie tego mocnego odcienia wymagało nie tylko od projektantów, lecz także od inwestora odwagi.
Architektura nie tylko do oglądania
Już od pierwszych chwil wzrok wędruje po elewacji frontowej, zatrzymując się na detalach – okiennicach, ryflach na gzymsach, barierkach, daszkach, tektonice ścian, wejściu do budynku, napisie nad wejściem… Za wzrokiem podąża ręka, dotykając ścian przyziemia, holu głównego i recepcji. Przynajmniej w zasięgu ręki są materiały „prawdziwe”. Architektura nie tylko do oglądania, ale dająca się poczuć. Potem dostrzegam całą elewację. Z racji zabudowy pierzejowej dla wszystkich widoczna jest tylko elewacja frontowa, ulokowana między dwoma sąsiednimi budynkami. Jest rytmiczna, uporządkowana, z podkreślonym gzymsami wyraźnym podziałem na kondygnacje.
Pozostałe elewacje możemy obejrzeć po przejściu przez hol główny na dziedziniec. W tym miejscu również zachowano zasady podziału widoczne od strony ulicy Żelaznej. Nie ma tu efektu elewacji zapleczowych. Na parterze znajdują się lokale usługowe i hol wejściowy dostępny bezpośrednio z ulicy Żelaznej, z którego można przejść na zielony dziedziniec lub udać się na pozostałe kondygnacje. Budynek wyposażono w jeden trzon komunikacyjny – klatkę schodową i dwie windy. Na górnych piętrach miejska kamienica okazuje się korytarzowcem.
Struktura mieszkań nie odbiega od współczesnych realiów inwestycji deweloperskich. Dominują kompaktowe mieszkania dwupokojowe z aneksem kuchennym zaprojektowane na głębokim trakcie. Tylko gdzieś z tyłu głowy kołacze się myśl: czy są to mieszkania do życia czy na krótki pobyt? Ze względu na małą powierzchnię działki teren zewnętrzny do zagospodarowania również był niewielki. Został on zaprojektowany jako przestrzeń zielona, która ma służyć wszystkim mieszkańcom. Od hałasu ulicy chroni ją sam budynek. Wyszła z tego bardzo przyjemna i cicha enklawa w centrum miasta. Jej przedłużeniem jest dach, urządzony jako zielony taras, dostępny dla wszystkich mieszkańców, z którego rozciąga się nietuzinkowy widok. W założeniu projektantów ma służyć spotkaniom i integracji.
Skrzyneczka na klucze z szyfrem - obecna!
Lokale usługowe na parterze dobrze wpisują się w ciąg handlowo-usługowy ulicy Żelaznej. Pozostała część budynku, przynajmniej z nazwy, ma funkcję mieszkaniową. Mieszkania są dopiero urządzane, widać pracujące ekipy. Ale już teraz na samym środku drzwi wejściowych prowadzących do jednego z większych trzypokojowych mieszkań pojawiła się charakterystyczna skrzyneczka na klucze z szyfrem. Być może to tylko ułatwienie dla ekipy remontowej, a może już przygotowanie do prawdziwej funkcji…
Czytaj także: Zjeść Stocznię i mieć Stocznię. Tuż obok gdańskiego ECS postawili setki mieszkań w abonamencie
Przyglądając się założeniom urbanistycznym, Żelazna 54 niewątpliwie podejmuje temat współczesnej kamienicy. Budynek dobrze uzupełnia zabudowę pierzei ulicy, domykając kwartał. W sprytny sposób dostosowuje się do wysokości sąsiedniej zabudowy. Kamienica wpisała się w przeobrażającą się i na nowo odkrywaną dzielnicę Wola. Myślę, że dobrze, że ta inwestycja powstała. Coś i tak by tu wyrosło, a jej przeznaczenie dało przynajmniej szansę na uzupełnienie struktury funkcjonalnej dzielnicy. Żelazna 54 jest przy tym realizacją udaną architektonicznie.
Doceniam konsekwencję projektantów. Nie jestem natomiast przekonana, kto z budynku skorzysta. Na pewno powstał on dla osób, które „wybierają miasto”. Pytanie jednak, w jakim stopniu dla tych decydujących się na życie tutaj na stałe. Czy kamienica wzbogaciła ofertę mieszkaniową dzielnicy? Zamieszkania – tak, mieszkania – nie wiem. Czy powstanie w niej lokalna społeczność? Czas pokaże.
Emilia Sobańska o założeniach autorskich
Żelazna 54 uzupełnia tkankę miasta i to jest ta wartość, którą najbardziej lubimy w tym projekcie. Budynek domyka kwartał i kontynuuje pierzeję ulicy Żelaznej na warszawskiej Woli, która z dnia na dzień zmienia się bardzo intensywnie. W to tempo transformacji staraliśmy się wpisać nową kamienicę.
Żelazna 54 jest budynkiem mieszkalnym w centralnej dzielnicy niespełna dwumilionowego miasta. W parterach umieściliśmy lokale usługowe, które mają wspierać codzienność ulicy. Wejście dla mieszkańców podkreślamy obrotową karuzelą. Hol wejściowy wykończony został ciepłym drewnem. Prosto z niego możemy przejść na zielony dziedziniec z kwitnącymi krzewami, drzewami i szklarnią. Wspólny ogród zaprojektowaliśmy nie tylko na dziedzińcu, lecz także na dachu budynku. Tam również znajdują się duży stół oraz szklarnie, w których można schronić się przed deszczem czy popracować. Miło jest mieć w centrum miasta zielony kawałek przestrzeni, z którego można korzystać wspólnie z sąsiadami i cieszyć się panoramą Warszawy. Bo to wspaniała rzecz mieszkać w śródmieściu, w pobliżu właściwie wszystkiego: sklepów, piekarni, targowisk, kin i knajp.
Forma i detale mówią trochę o współczesności, a trochę chcą przywołać ducha miasta oraz ciekawych kamienic, dlatego zaprojektowaliśmy metalowe okiennice i donice na zieleń na wyższych kondygnacjach. Mamy nadzieję, że mieszkańcy będą z nich korzystać i cieszyć się możliwością dosadzania i dbania o rośliny tuż przy swoim oknie. Pozwolenie na użytkowanie uzyskano w kwietniu 2026 roku.