To jedno z najlepszych osiedli powojennej Warszawy. Zostanie zabytkiem, by powstrzymać dewelopera

Mieszkańcy osiedla Szwoleżerów w Warszawie z własnej woli będą mieszkać w "zabytkowym zespole budowlanym". Dlaczego? Bo jakimś cudem część ich osiedla nie załapała się ani do planu miejscowego, ani do gminnej ewidencji. Miasto Jest Nasze ustaliło, że dla właśnie tej części wydano warunki zabudowy i może tu stanąć nowa wysoka mieszkaniówka. Przypadek? Być może. Teraz jednak osiedle trafi do wojewódzkiej ewidencji zabytków. Całe.

Warszawski Jamnik

Osiedle Szwoleżerów trafi do ewidencji zabytków [aktualizacja]

Presja i kolektywne działanie przynoszą efekty. Jak poinformowało stowarzyszenie Miasto Jest Nasze, stołeczna konserwator przychyliła się do wniosku MJN i mieszkańców - Osiedle Szwoleżerów zostanie ujęte w wojewódzkiej ewidencji zabytków jako zespół budowlany. W całości. — Szczególnie ważne jest to, że ochroną objęto również trzy działki: nr 15/11, 15/14 oraz część działki nr 15/9. To właśnie tereny, których przyszłość budziła nasze największe obawy i wobec których pojawiały się plany zabudowy. Co istotne, konserwator wprost wskazał w karcie obiektu zagrożenia związane z wprowadzaniem dodatkowej zabudowy i wydzielaniem działek budowlanych. Co więcej, jako jeden z najpilniejszych postulatów konserwatorskich wskazał niewydzielanie nowych działek budowlanych. To bardzo ważne potwierdzenie, że zagrożenia, na które zwracaliśmy uwagę, mają ważne uzasadnienie konserwatorskie — podaje stowarzyszenie.

Ten sukces nie byłby możliwy bez zaangażowanej i świadomej społeczności mieszkańców. To właśnie oni nagłośnili plany zabudowy, zebrali podpisy pod petycją, a następnie konsekwentnie monitorowali sprawę aż do wydania decyzji przez konserwatora

— mówi "Architekturze-murator" Eryk Baczyński (MJN), który wspierał mieszkańców w procedurze wpisu.

To jednak nie koniec historii ochrony realizacji Haliny Skibniewskiej i Aliny Scholtzowej. Urząd SKZ wystąpił do Marcina Dawidowicza, wojewódzkiego konserwatora, z wnioskiem o jeszcze silniejszą ochronę całości osiedla - i wpisanie go do rejestru mazowieckich zabytków. Nad opinią w tej sprawie pracuje już Narodowy Instytut Dziedzictwa. Jako że jest to jedno z najlepszych założeń osiedlowych w Polsce, a do tego wpis do rejestru przyspieszyłby odtworzenie pnączy na elewacjach, można się spodziewać, że NID potwierdzi zasadność zwiększenia ochrony.

Wpis do rejestru będzie się jednak wiązać z tym, że Śląsk najprawdopodobniej nie odzyska już historycznych rzeźb, które przywieziono tu po wojnie jako dekoracje. A wielu wciąż ma na to nadzieję.

Mieszkańcy osiedla Szwoleżerów bronią się przed zabudową

Mieszkańcy powojennego Osiedla Szwoleżerów w Warszawie zwrócili się do konserwatora o ujęcie zespołu urbanistycznego do wojewódzkiej ewidencji zabytków. To kolejna taka inicjatywa w Polsce po Półwsiu Zwierzynieckim w Krakowie i Osiedlu Gwiazdy w Katowicach (wpisanych jednak z urzędu). Ten przypadek jest szczególny - chodzi bowiem o parking. Poniekąd.

Zobacz także: Dolnośląskie zabytki na trawniku i Mister w kieszeni, czyli osiedle Szwoleżerów w Warszawie

Osiedle już w 2016 roku wpisano do Gminnej Ewidencji Zabytków. Problem w tym, że nie w całości, bo z jednym drobnym wyjątkiem - linia terenu chronionego omija nagle działki z miejscami postojowymi umieszczonymi tu w ramach projektu osiedla przez architektkę Halinę Skibniewską. Odpowiednie umiejscowienie parkingu było nie tylko częścią jej koncepcji, ale wręcz wymogiem konkursu architektoniczno-urbanistycznego, który wygrała. GEZ to nie wszystko. Podłużną działkę wyłączono też z planu miejscowego, mimo że znajduje się bezpośrednio obok terenów dyplomatycznych.

Kwestia wyłączenia działek spod ochrony wynikającej z gminnej ewidencji zabytków oraz nieuwzględnienia ich w przyjętym planie zagospodarowania przestrzennego wzbudziła nasz niepokój. Po złożeniu wniosku o udostępnienie informacji do Wydziału Architektury okazało się, że dla jednej z działek została już wydana decyzja o warunkach zabudowy. Wszystko układa się pewną całość

— mówi mi Eryk Baczyński w Miasto Jest Nasze, który opracował wniosek o wpis do WEZ. Jakim cudem teren nie pojawił się w MPZP? Z inicjatywy ówczesnego zarządu spółdzielni. Warunki zabudowy zakładają zabudowę wielorodzinną wyższą niż bloki osiedla, bo aż 7-kondygnacyjną, dwupoziomowy parking podziemny i usługi - dokładnie te wytyczne zawierała uwzględniona uwaga spółdzielni do MPZP. Choć teren nie został jeszcze przez nikogo kupiony, wydanie WZ świadczy o tym, że interesują się nim inwestorzy - deweloperzy.

Co zamiast nowej mieszkaniówki woleliby mieszkańcy? Proponują schron i parking podziemny. Właśnie to rozwiązanie przegłosowali na walnym zgromadzeniu spółdzielni.

Osiedle Szwoleżerów w Warszawie
Autor: Architektura (3-4/1977)/ Materiały prasowe Zdjęcia opublikowane na łamach Architektury w 1977 roku

Parking zabytkiem? Wbrew pozorom ma to sens

Choć walka o uzupełnienie wpisu o teren parkingu może się wydawać śmieszna, jest uzasadniona. Przede wszystkim jest integralną częścią osiedla zaprojektowaną przez Skibniewską wraz z blokami i urbanistyką - miał oddzielać osiedle od części dyplomatycznej (zgodnie z wymogami konkursu), ale umieszczenie go na obrzeżach osiedla miało jeszcze jedną, nadrzędną funkcję. Wyprowadzało ruch kołowy poza osiedle bezpieczne dla pieszych - i dzieci, i dorosłych, czyniąc je bezkolizyjnym. To zapomniana idea, którą kultywowano w czasach PRL-u w biurach projektowych. Bezkolizyjne osiedla sprawiały, że dzieci mogły same chodzić do szkoły i na plac zabaw, a rodzice nie musieli się martwić, że podczas tej drogi wpadną pod samochód.

Zobacz także: Zaprojektowali je tak, by miało jak najwięcej zieleni i jak najmniej bloków. Służew nad Dolinką - osiedle, które dziś by nie powstało

Miasto Jest Nasze wskazuje również na aspekt widokowy, szalenie ważny dla sądu konkursowego: Nowe budynki mogłyby doprowadzić do zniszczenia relacji widokowych z Kanałem Piaseczyńskim i Skarpą Warszawską, zaburzenia historycznej kompozycji urbanistycznej oraz fizycznego zdominowania chronionego zespołu architektonicznego. W praktyce oznaczałoby to stopniową utratę wartości, które decydują o wyjątkowości całego osiedla — czytamy na stronie stowarzyszenia. Czy widok był ważny dla autorki osiedla? Był jednym z filarów projektu, podobnie jak cały zastany drzewostan.

Jak wskazuje MJN, parkingi zostały umieszczone przez Skibniewską na jej rysunkach projektowych, co ostatecznie udowadnia, że działka jest częścią osiedla i powinna zostać włączona pod ochronę. I trudno się z tym nie zgodzić. Jeżeli obejmujemy ochroną konkretne założenie i jego układ, przyjmując jego wartość, nielogicznym jest wycięcie kawałka pod przyszłe inwestycje. Osiedle projektowane przez cenioną i zasłużoną dla polskiej architektury Halinę Skibniewską we współpracy m.in. z Aliną Scholtz, najwybitniejszą polską architektką krajobrazu, jest kompletną, skończoną i zamkniętą realizacją, i w takiej właśnie formie powinien być chroniony dla przyszłych pokoleń.

Źródła: Miasto Jest Nasze, Architektura

Zobacz także: Piechotkowo. Pierwsze nowoczesne osiedle Warszawy rosło 20 lat, aż stało się dzielnicą

Podcast Architektoniczny
Michał Sikorski: Przedprojektowanie. Niewidzialny fragment każdej dobrej architektury