Spis treści
Na placu budowy najszybsze brygady. Budują domy pracownikom huty
Zabudowę warszawskich Bielan rozpoczęto jeszcze przed II wojną światową, ale największy rozwój nowej stołecznej dzielnicy zaczął się w PRL-u wraz z budową Huty Warszawa. Z myślą o pracownikach nowego zakładu na 90 hektarach rozpoczęto budowę osiedla przeznaczonego dla 25 tysięcy osób, a projekt opracowali Maria i Kazimierz Piechotkowie. Pierwsze pojedyncze bloki powstają już w 1951 roku, ale prace na dobre rozkręcają się dwa lata później, a na budowie uwijają się najlepsze brygady murarzy, cieśli, betoniarzy.
Zobacz także: Zaprojektowali je tak, by miało jak najwięcej zieleni i jak najmniej bloków. Osiedle Służew nad Dolinką dziś by nie powstało
Jak w zegarku, wszystko uporządkowane. 6:30 - brygada transportu wewnętrznego Józefa Grabskiego układa materiały gdzie trzeba. O 7:00 są już przy nich budowlani. Ciesielska brygada Walentego Stanickiego ma na koncie tytuł "Najlepszej brygady ciesielskiej w Polsce". Brygada Zdzisława Pierścieniaka - "Najlepszej brygady betoniarskiej w Polsce". Zbrojarzy brakuje, ale kierownik Kerner już szkoli młodych adeptów do zawodu.
Tam, gdzie na horyzoncie widać opóźnienie, wkracza sprawnie brygada szturmowa Stanisława Rasiewicza, "Najlepsza brygada murarska w Polsce". Zaledwie kilka miesięcy wcześniej zrobili 384% normy, a plan sześcioletni wykonali w dwa lata. Nie ma tu szybszych pracowników. Prasa nie mogła się nachwalić.
Piechotkowie nie podzielali entuzjazmu względem tempa pracowników. Zamiast na wyrobieniu normy, zależało im na dobrej jakości i ukończeniu projektu w całości, bez kompromisów.
Poligon dla eksperymentów
Przy jednym z bloków, na Przybyszewskiego 48/54, uwija się ekipa pod nadzorem Instytutu Techniki Budowlanej. To budynek eksperymentalny. Tutaj testowane są materiały prefabrykowane - bloczki ytong (skład: odpadki aluminium, wapno, piasek), absolutna nowość w Polsce. Są tańsze i ponoć wytrzymalsze od cegły. Świetnie się piłują, sprawnie układają, a jeden bloczek zastępuje kilkanaście cegieł na raz.
Na razie produkowane są tylko w jednej fabryce w kraju, ale jeżeli efekt eksperymentu będzie zadowalający, produkcja ruszy w Warszawie. Instytut jest dobrej myśli - mieszkania z ytongów w zimie lepiej trzymają ciepło niż te z cegieł. Testują też alpex - izolację z płyt pilśniowych i stropy typu "Stolica".
Zobacz także: Tu w PRL-u testowano bloki z wielkiej płyty. W milionie metrów sześciennych mieszkań ulokowano pracowników okolicznych fabryk
Część bloków już stoi, a w mieszkaniach urządzają się pierwsi mieszkańcy Bielan. Do końca 1953 roku miało powstać łącznie 1500 izb, a do końca 1955 - poza blokami - osiem przedszkoli, cztery żłobki, cztery podstawówki, zawodówka, ośrodek zdrowia i ambulatorium, dom matki i dziecka, łaźnia, poczta, siedemdziesiąt sklepów i punktów usługowych oraz bary mleczne. A na to wszystko bezprecedensowa w skali całej Warszawy ilość zieleni.
Ocean zieleni
Proszę sobie wyobrazić, że będzie to najzieleńsze osiedle Warszawy. Mieszkańcom nie powinno tam niczego brakować [...]. W tej chwili widzę dwie sprawy, które trzeba jak najprędzej załatwić. Pierwsza - to komunikacyjne związanie huty z osiedlem. Druga - to Dom Kultury dla huty. Tutaj robotnicy będą mogli znaleźć rozrywkę i wypoczynek
— mówi w 1954 roku Maria Piechotka redakcji Stolicy. Pracownicy huty właśnie nominowali ją na radną w Stołecznej Radzie Narodowej. I dodaje: ja też, już w najbliższym czasie, będę mieszkała na Bielanach. Wtedy niewątpliwie jeszcze bardziej zwiążę się z potrzebami osiedla, łatwiej będę mogła wglądać w jego usterki. Już jeżdżą tu autobusy, ale stacja metra jest w planach.
Projektując, Piechotkowie do Bielan i ich mieszkańców podchodzą niemalże z czułością, ale jednocześnie realistycznie oceniają możliwości w PRL-owskich czasach. To właśnie dlatego bloki wykończono cegłą. — Budynki budowano wówczas z cegły albo pustaków w bardzo niechlujny sposób. Potem dziesiątkami lat czekały nietynkowane — wspomni dekady później Maria Piechotka w rozmowie z Anną Brzezińską-Czerską.
Myśmy doszli do wniosku, że trzeba tak to opracować, żeby od razy było gotowe. Stan rzemiosła budowlanego był u nas tragiczny. Nie było fachowych murarzy, a głównie chłoporobotnicy. Murowali byle jak, byle prędko – najważniejsze było wykonanie „planu”. Więc wymyśliliśmy z mężem, że ściany zewnętrzne będą murowane z białej cegły silikatowej, a okna osadzane w prefabrykowanych ramkach z betonu. Tynkowanie elewacji nie było już potrzebne.
Dziś ramki okien to jeden z najbardziej charakterystycznych elementów osiedla.
Oczywiście poza przeplotnią.
Ni to zebra, ni to smok. Przeplotnia
Piechotkowie przyjaźnią się z Rechowiczami, innym małżeństwem świetnych projektantów. Oboje tworzą mozaiki, malowidła, wnętrza. Ich dzieła do dziś zdobią wnętrza ważnych budynków i ośrodków wczasowych w całej Polsce. Część już nie istnieje - pod wielkim malowidłem Gabriela Rechowicza można było zjeść w SuperSamie. W Warszawie największa kompozycja Rechowiczów znajduje się w dawnym Domu Chłopa.
Kiedy Piechotkowie projektują plac zabaw dla Bielan, a na nim huśtawki-ważki, piaskownicę-plaster miodu, krętą zjeżdżalnię i abstrakcyjną rzeźbę pobudzającą wyobraźnię dzieci - przeplotnię - Rechowiczowie razem z malarzem Edwardem Krasińskim tworzą jej warstwę plastyczną. Betonowa forma ma być ponadczasowa i uniwersalna. Przy odrobinie wyobraźni z każdej strony może być czymś innym. Pomalowana przez Hannę i Gabriela Rechowiczów w biało-czarne pasy z czerwonym akcentem jest i zebrą, i wszystkim innym jednocześnie. Zjeżdżalnię malują podobnie. Dziś zobaczymy ją już tylko na starych zdjęciach.
Przeplotnia zwana przez mieszkańców muszlą wyląduje w 1958 roku na okładce Stolicy. Przez jedno z jej oczek, w obiektywie Zbyszka Siemaszki, widać nowe bloki Bielan.
Przełomowe osiedle - dzielnica
W międzyczasie przyszła odwilż. Bielany I ekspresowo obwołano pierwszym post-socrealistycznym osiedlem Warszawy, a więc w domyśle: pierwszym nowoczesnym. Architektura nie musiała już służyć doktrynie; nie udawano dłużej, że jej stłamszony wygląd ma znaczenie dla utrzymania się komunizmu w Polsce (inna sprawa, że mimo wszystko bloki są lekko socrealizujące). W wywiadzie z Brzezińską-Czerską Maria Piechotka wspominała zasłyszaną przez kogoś rozmowę Cyrankiewicza i Gomułki na budowie: "Popatrzcie towarzyszu, Piechotkowie zrobili lufciki w oknach i socjalizm się nie zawalił".
Powiew nowoczesności odczuli też sami architekci - wydano im paszporty i wysłano do Francji na wizytę studyjną na tamtejszych osiedlach i budowach. Kronika filmowa nagrała o nich materiał, a osiedle zyskało nową nieoficjalną nazwę: Piechotkowo. Za osiedle otrzymają później nagrodę ministra budownictwa i miasta Warszawa.
Kubatura? Łącznie milion metrów sześciennych samych mieszkań. Bielany były tak wielkim przedsięwzięciem, że koncentrowało się tu aż 10% całego wysiłku budowlanego Warszawy, a z czasem z osiedla przeobraziły się w dzielnicę. Poza budową adaptowano też to, co już tu stało. Nie było w mieście większego placu budowy. Plany stale rozwijano, dodawano etapy. W 1958 roku z planowanych 90 hektarów zrobiło się 150, a z 25 tysięcy mieszkańców - 50. Testowano tu nie tylko nowe wydajne technologie, ale i same projekty: bliźniaków, niższych i wyższych bloków. Wokół projektantów osiedla i innych inwestycji mieszkaniowych Warszawy wytworzyła się grupa architektów, którzy stale zastanawiali się, jak w ówczesnych możliwościach projektować wydajnie, ale i nowocześnie i w miarę wygodnie. Proste układy zarówno mieszkań, jak i bloków zaczęły ewoluować.
Eksperymenty były mniej i bardziej udane. Powstały np. serie bloków, w których 40-metrowe mieszkania dla rodzin 3-4-osobowych składały się z jednego dużego pokoju, z kolei kawalerki nie miały własnych łazienek. Na domiar złego zrezygnowano w nich z balkonów. Ale powstawały i serie z garderobami w mieszkaniach albo z balkonem czy loggią dla każdego lokalu. Współczynnik garaży: zawrotne 14 boksów na 1000 mieszkańców. Pralnie i suszarnie: w piwnicach. Z czasem prefabrykacja stała się mniej kosztowna, Warszawa zaczęła budować coraz wyżej.
Ostatecznie Bielany powstawały do końca lat 60., w czterech etapach nadzorowanych przez Piechotków jako głównych architektów. Dziś to żywa galeria ewolucji budownictwa mieszkaniowego, a przy okazji dorobku Piechotków. Od socrealistycznych początków do wielkopłytowych, wielopiętrowych bloków.
Źródła: Architektura, Tu było, tu stało; Stolica (40/1953, 12/1953, 48/1954)
Zobacz także: Pierwsze osiedle powojennej Warszawy jest drewniane. Osiedle Jazdów w Warszawie - zielona enklawa w środku stolicy