Architektura MuratorWydarzeniaW krainie latających dywanów – list do redakcji miesięcznika „Architektura-murator”

W krainie latających dywanów – list do redakcji miesięcznika „Architektura-murator”

Wystawa w naszym pawilonie na 14. Biennale Architektury w Wenecji najprawdopodobniej będzie kolejnym rozczarowaniem - Wojciech Gwizdak, prezes kieleckiego oddziału SARP o polskich wystawach na Międzynarodowym Biennale Architektury w Wenecji

Wystawa w naszym pawilonie na 14. Biennale Architektury w Wenecji (rozpocznie się 7 czerwca) najprawdopodobniej będzie kolejnym rozczarowaniem. Odwiedziłem trzy ostatnie polskie ekspozycje w Wenecji (2008, 2010, 2012), i zapewne zobaczę także tegoroczną. Wszystkie one układają się w pewien mało ciekawy schemat, a dwie ostatnie wyróżniały się wyjątkowo negatywnie na tle innych narodowych prezentacji. Przerost roli kuratorów, przerost znaczenia manifestów i brak umiejętności ich przełożenia na materię wystawy, błędy projektowe, brak większego związku wystaw z przesłaniami biennale, a przede wszystkim brak większego związku z architekturą (poza wystawą Hotel Polonia z 2008 roku).

Nie podoba mi się wyłoniony w ostatnim konkursie Zachęty projekt Figury niemożliwe – latający zielony dywan nad sarkofagiem nieznanego w Europie polityka, zaprojektowany przez nieznanego w Europie architekta. Martyrologia, pomnikowość, patos nie są odpowiedzią na przesłanie biennale sformułowane przez Rema Koolhaasa Absorbing Modernity: 1914-2014 – są strzałem kulą w płot. Koolhaas sugerował, by w swoich pawilonach poszczególne kraje zaprezentowały proces zacierania się w architekturze cech narodowych na rzecz uniwersalnego języka architektury. W historii baldachimu Józefa Piłsudskiego dostrzec można dziwne ścieżki odzyskiwania niepodległości, niekiedy ironiczne, ale związek z przesłaniem kuratora jest naciągany. Wątpliwości wzbudza nawet sam tytuł – Figury niemożliwe. Prędzej spodziewałbym się tu grafik Eschera niż baldachimu. Powinno być chyba Bryły niemożliwe? Jednak, co jest geometrycznie niemożliwego w wiszącym prostopadłościanie? Na pewno nie geometria, najwyżej sprzeczność z zasadami grawitacji. Gdzie tu modernizm? Gdzie jego absorpcja? Gdzie proces?

Nie podobał mi się również pawilon polski w 2012 roku. Pusta szara przestrzeń, w której podobno można było usłyszeć architekturę – kompozycję dźwiękową, na którą składają się odgłosy słyszane w budynku oraz w jego najbliższym sąsiedztwie. I znów związek z architekturą i przesłaniem biennale musiał być mocno i często tłumaczony, by choć słowami zastąpić to czego nie reprezentował sobą pawilon. Tytułem biennale było hasło Common Ground (Wspólny grunt), a my tymczasem zaprezentowaliśmy wnętrze służące do podsłuchiwania, które kojarzy się bardziej z Wielkim Bratem, Stasi, SB, niż z problemami współczesnej architektury.

Stalowa, siatkowa konstrukcja z 2010 roku (według autorów – skocznia), ostro oświetlona w ciemnym wnętrzu, miała służyć do skoku w chmury. Jak wyglądał ów skok mogłem się dowiedzieć jedynie ze zdjęć i relacji prasowych, a przede wszystkim znów – z manifestu. Podobno, po pierwszym dniu, z tej jedynej funkcji pawilonu nie można było korzystać, ponieważ nie pozwalały na to włoskie przepisy BHP. Zobaczyłem tonące w ciemnościach pomieszczenie ze snującym się po podłodze dymem – dla mnie wyglądało to jak bramy piekieł.

Trafność koncepcji wystawy Hotel Polonia. Budynków życie po życiu z 2008 roku – nagrodzonej Złotym Lwem – też należy uznać za połowiczną. Brakowało logicznego związku między ideą hotelu, a postapokaliptycznymi pracami wiszącymi na ścianach. Znów trzeba było sięgać do manifestów, by zrozumieć, co chcieli przekazać kuratorzy. Gdzie związek między The Afterlife of Buildings, a hotelem? I co jego inscenizacja mówi o architekturze? Co ciekawe, idea Hotelu Polonia jest podobna do pawilonu francuskiego z 2006 roku – Metavilla. Gdyby przeprowadzić eksperyment i poprosić zwiedzających polskie pawilony o sformułowanie ich przesłania na podstawie tego co widzieli, jestem przekonany, że rozrzut byłby zaskakujący. Być może taniej byłoby pozostać przy druku samego tekstu manifestów, a nie realizować takie wystawy. Od lat mówi się o błędach, kompromitacjach, niedopracowanych i nieprzestrzeganych regulaminach, jakie towarzyszą w Polsce wyborom kuratorów na kolejne weneckie biennale.

Zachęta zmarnowała już dwie i pół wystawy, i jak dla mnie jest to wystarczająca liczba. Uważam, że ta instytucja nie jest w stanie zorganizować, przeprowadzić i wyłonić dobrej ekspozycji na biennale architektury. Wystawy, które widziałem, to instalacje artystyczne, głęboko introwertyczne, niezrozumiałe, pokazujące ego kuratorów, a nie architekturę. Moim zdaniem, nasze prezentacje nie trafiały do odwiedzających, którzy przyjeżdżają na biennale architektury po podniety natury projektowej, a nie artystycznej.
Tegoroczny pawilon będzie już nie artystyczny, ale dalej niszowy i płytki. Jedna opowieść nie zachęci zwiedzających do dłuższego w nim pozostania, nie przyciągnie, nie zainteresuje – dalej będziemy krajem opisanym na jednej z map w Pałacu Dożów słowami – Terra incognita. Niech Zachęta odda biennale architektury polskiej architekturze!

- Wojciech Gwizdak
prezes kieleckiego oddziału SARP,
wiceprzewodniczący świętokrzyskiej
Izby Architektów i członek Rady
Legislacyjnej izby

Priorytety w architekturze: kolejna dyskusja „Architektury-murator” Miesięcznik „Architektura-murator” zaprasza na drugie spotkanie z cyklu Wartości w architekturze. Dyskusję z udziałem Urszuli Forczek-Brataniec, Macieja Miłobędzkiego i Zbigniewa Maćkowa poprowadzi dziennikarka Anna Dudzińska.
Serwis www.architektura.murator.pl od teraz bez rejestracji! Wychodząc naprzeciw Waszym potrzebom, znosimy obowiązkową rejestrację do serwisu. Dostęp do unikatowych materiałów jest teraz łatwiejszy niż kiedykolwiek przedtem.
Zostań ambasadorem „Architektury-murator” Architektura to Twoja pasja? Żadne z wydarzeń studenckich nie może odbyć się bez Twojego udziału? A przy tym jesteś osobą przedsiębiorczą, odpowiedzialną, zorganizowaną i chcesz reprezentować swój wydział na łamach miesięcznika?
25 lat „Architektury-murator” W 2019 roku mija 25 lat od wydania pierwszego numeru „Architektury-murator”. To również rok, w którym obchodzić będziemy 30. rocznicę pierwszych, częściowo wolnych wyborów w Polsce. Od momentu powstania towarzyszyliśmy wszystkim najważniejszym wydarzeniom w naszym kraju. Poprzez architekturę pokazywaliśmy polską transformację na szerokim tle społecznym, gospodarczym, politycznym.
Redakcja „Architektury-murator” zaczyna ścisłą współpracę z „Zawodem: Architekt”! Agencja 360 Content Team działająca w strukturze naszej grupy wygrała konkurs Izby Architektów RP na wydawanie dwumiesięcznika „Zawód: Architekt”. W kwestiach merytorycznych nowy zespół będzie wspierać redakcja „Architektury-murator”.
Poznajcie Partnerów jubileuszu Obchody 25-lecia „Architektury-murator” będą trwały niemal cały rok 2019, a składać się na nie będzie wiele wydarzeń, których organizacja nie byłaby możliwa bez naszych Partnerów. Poznajcie Partnerów jubileuszu.