f

i

Autor: archiwum serwisu

Maintenance Architecture

2018-05-30 14:00

Publikacja Hilary Sample to zbiór krótkich esejów o „zabiegach pielęgnacyjnych”, jakim poddawana jest nowoczesna architektura oraz ich znaczeniu dla podtrzymania zarówno jej substancji, jak i idealnego obrazu. Spojrzenie na kwestę od strony technicznej, ale również kulturowej z uwzględnieniem wątków klasowych i feministycznych – recenzja Agnieszki Dąbrowskiej.

Według nowego raportu ONZ dotyczącego środowiska do 2060 roku zrealizujemy 230 mld metrów kwadratowych nowej architektury, co stanowić będzie odpowiednik całego obecnego zasobu budynków. Niestety związana z sektorem budowlanym emisja dwutlenku węgla wciąż rośnie – o blisko 1% rocznie (za: 2030 E-News, 16.04.2018). W tym kontekście temat utrzymania i konserwacji istniejących już budynków, który podejmuje w swojej książce nowojorska architektka i współzałożycielka biura MOS Architects Hilary Sample, nabiera wagi.

Publikacja to zbiór krótkich esejów o „zabiegach pielęgnacyjnych”, jakim poddawana jest nowoczesna architektura oraz ich znaczeniu dla podtrzymania zarówno jej substancji, jak i idealnego obrazu. Spojrzenie na kwestę od strony technicznej, ale również kulturowej z uwzględnieniem wątków klasowych i feministycznych. Teksty dotyczą konkretnych budynków, problemów, materiałów czy rozwiązań technologicznych – od 16 patentów sprzętu do czyszczenia okien z drugiej połowy XIX wieku autorstwa Anny Dormitzer, przez wizje samoczyszczących się domów, takich jak Dymaxion House Buckminstera Fullera i House of the Future Smithsonów, po niematerialny, „niewidzialny” Water Cube, który zabrudzony pekińskim smogiem staje się bardzo widzialny, a jego umycie jest wielkim propagandowym spektaklem organizowanym przez władze.

Hilary Sample pisze również o dziełach sztuki, bo – jak się okazuje – problem starzenia się ikonicznej architektury to temat, który szczególnie rozpala wyobraźnię współczesnych artystów. Jak zauważa autorka, by zapewnić architekturze i jej wizerunkowi trwanie potrzebny jest znaczny społeczny wysiłek. Jej utrzymanie to nie zwykłe domowe czyszczenie – to zorganizowany, publiczny akt i często również miejski spektakl. Pielęgnacja budynków jest jak barometr społecznych nastrojów – jej podjęcie lub zaniechanie świadczy o akceptacji albo odrzuceniu architektonicznego dzieła. Dodatkowo od czasów modernizmu, który stworzył mitologię białych ścian i wielkich przeszkleń, kwestia znacząco się skomplikowała. Nowość i czystość są imperatywem związanym z samą ideą nowoczesnej architektury. Zastanawiające więc, że architektom temat utrzymania ich dzieł przeważnie nie spędza snu z powiek. Hilary Sample opisuje historię Rema Koolhaasa i zaprojektowanego przez niego domu w Bordeaux, którego najważniejszym elementem jest ruchoma platforma. Innowacyjny budynek, stworzony specjalnie dla niepełnosprawnego właściciela, został wpisany do rejestru zabytków w trzy lata po ukończeniu w 1998 roku.

Pretekstem dla opowieści staje się film dokumentalny Koolhaas. Houselife, w którym Ila Bêka i Louise Lemoine pokazują, jakich nakładów pracy wymaga zachowanie domu w czystości. Ku rozczarowaniu Koolhaasa jego niezwykła architektura traktowana jest zwykłym odkurzaczem. Sprzątanie zajmuje tu rzeczywiście dużo czasu, jednak nie to martwi architekta. Ważniejsze jest, że eksperymentalna idea architektoniczna nie zdołała zainspirować szczególnego protokołu prac domowych. Problem konserwacji architektury nie znika wcale wraz z postępem technologicznym, przeciwnie – jej pielęgnacja staje się coraz bardziej wymagająca. A kwestia ta wciąż nie jest traktowana jako zagadnienie czy dyscyplina w procesie tworzenia budynków (choć od lat 60. podejmowany jest szerszy temat tzw. post-occupancy – długotrwałego ich funkcjonowania i wpływu na użytkowników). Książka sygnalizuje zatem zupełnie nowy obszar architektonicznych poszukiwań i możliwych eksperymentów.