Centralny Okręg Przemysłowy

i

Autor: archiwum serwisu MARCIN FURTAK, CENTRALNY OKRĘG PRZEMYSŁOWY (COP) 1936-1939. ARCHITEKTURA I URBANISTYKA, KSIĘŻY MŁYN 2014

Marcin Furtak, Centralny Okręg Przemysłowy (COP) 1936-1939. Architektura i urbanistyka

2015-01-28 10:20

W książce opisano, jak krok po kroku realizowana była myśl o budowie zakładów przemysłowych, ważnych dla obronności kraju, istotnych też dla unowocześnienia polskiej gospodarki. Szczególnie interesująca jest odpowiedź na pytanie, czy i w jaki sposób projekty te wykorzystane były po wojnie i czy wpływały na tworzenie się obrazu nowych i istniejących miast – recenzja Sławomira Gzella.

Tak się w moim zawodowym życiu złożyło, że w ostatnich latach więcej piszę i czytam niż projektuję, ale taka jest kolej rzeczy, gdy serio traktuje się tzw. karierę akademicką. Stąd znam dziesiątki książek pisanych, aby uzyskać wyższy stopień naukowy. Jedną z nich chcę polecić. Marcin Furtak kilka lat temu obronił pracę doktorską pod kierunkiem Aleksandra Böhma (byłem jej recenzentem), pracował potem jeszcze kilka lat i w rezultacie ukazała się imponująca książka o COP-ie. Jest starannie opracowana, sporo w niej planów i archiwalnych zdjęć. Opisano, jak krok po kroku realizowana była myśl o budowie zakładów przemysłowych, ważnych dla obronności kraju, istotnych też dla unowocześnienia polskiej gospodarki.

Szczególnie interesująca jest odpowiedź na pytanie, czy i w jaki sposób projekty z lat 1936-1939 wykorzystane były po wojnie i czy wpływały na tworzenie się obrazu nowych i istniejących miast. Z przykładu COP-u można wywnioskować, że bez inwestora dbającego o interes społeczny, gospodarka przestrzenna w mieście zawsze będzie ułomna. To jedna z ważniejszych konkluzji lektury. I choćby dlatego, aby dzięki niej zyskiwać argumenty w dyskusjach o miastach dzisiejszych, warto książkę przeczytać. A raczej przestudiować, bo nie jest to pozycja do czytania w nudnawe popołudnia. Autor tworzy sugestywny obraz sukcesu organizacyjnego i przestrzennego. Utwierdza nas, że w ramach przedstawianej akcji budowlanej mógł rodzić się duch miejsca – i to nie tylko dzięki propagandowym zabiegom rządu, ale też za sprawą rzeczywistych dokonań w dziedzinie urbanistyki i architektury.