58 drzew nie pomogło. Plac Powstańców Warszawy jest jak czarna dziura. Wessał pieniądze, energię i nadzieję na lepsze życie tego miejsca

Zieleń nie uratowała placu Powstańców Warszawy. Drzewa, rabaty i odnowione instrumenty muzyczne nie wystarczyły, aby powstało tu prawdziwe miejsce. Zamiast żywego fragmentu miasta dostaliśmy kosztowną, absurdalną przestrzeń, która pochłonęła publiczne pieniądze i energię projektantów, urzędników oraz mieszkańców.

Architektura. Maciej Miłobędzki wyjaśnia, jak odróżnić nową agendę architektury od tej starej I Kongres Nowej Mobilności 2026

Na plac Powstańców Warszawy wróciłem po ponad roku. W kwietniu 2025 roku, kiedy pisałem o nim dla „Architektury-murator”, pierwszy etap zmian właśnie się zakończył. Kilka dni wcześniej otwarto czteropoziomowy parking podziemny na 420 samochodów. Na powierzchni pozostał wielki trawnik, kilka chodników, techniczne pawilony i wejścia do garażu. Patrząc na tę pustkę, pisałem, że władze miasta oraz projektanci pokładają ogromną wiarę w moc zieleni. Miałem jednak poważne wątpliwości, czy drzewa i krzewy mogą uratować miejsce pozbawione funkcjonalnego programu.

Przeczytaj: Ten warszawski plac będzie przebudowany już czwarty raz w ciagu 10 lat. Czy tym razem zieleń uratuje "miejsce bez pomysłu"?

Oczywistym jest, że prawdziwe życie mogłoby pojawić się na tym placu dopiero wraz z otwarciem na niego otaczających budynków. Potrzebne byłyby dostępne z poziomu ulicy lokale usługowe, kawiarnie, restauracje i handel. Potrzebna byłaby zmiana sposobu funkcjonowania parterów budynku zajmowanego przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Ogromne znaczenie będzie miała również przyszłość gmachu Narodowego Banku Polskiego. Bez współpracy tych instytucji stworzenie żywego placu od początku było niezwykle trudne, jeśli nie niemożliwe.

Zdjęcia z mojej wizyty na Placu Powstańców Warszawy, 29 września 2026 r. 

Zieleń już jest. Jest także pergola

Wróciłem teraz, ponieważ prace ewidentnie dobiegły końca. Na placu pojawiły się drzewa, wyniesione rabaty i tysiące innych roślin. W Ogrodzie Muzyki znów można korzystać z instrumentów zdemontowanych na czas budowy parkingu: dzwonów rurowych, bębenków oraz fragmentów ksylofonu. Wróciły również dwie trampoliny.

Gotowa jest też konstrukcja, która miała stać się jedną z głównych atrakcji części placu od strony ulicy Świętokrzyskiej. Nad rampą parkingu wyrósł ciężki, ażurowy obiekt nazywany pergolą. Posadzono przy nim pnącza, ale na efekt naturalnej, zielonej osłony trzeba będzie oczywiście poczekać. Nie zamierzam mieć do niej pretensji, że roślinność nie urosła w ciągu jednej nocy.

Po zobaczeniu skończonej formy placu muszę jednak zmienić swoją wcześniejszą opinię. W kwietniu 2025 roku pisałem, że właściwie nic tu nie ma. Teraz widzę, że jest gorzej: plac Powstańców Warszawy stał się przestrzenią zupełnie absurdalną. Jest symbolem straconej szansy, braku współpracy między publicznymi instytucjami oraz projektowej bezradności wobec miejsca, które powinno być jednym z najważniejszych placów w centrum stolicy.

Na papierze wszystko się zgadza. Posadzono 58 drzew i niemal 14 tysięcy innych roślin. Są lipy srebrzyste, klony tatarskie i platany. Są hortensje, cisy, graby, trawy ozdobne, byliny i pnącza. Powstały alejki, ławki, stojaki na rowery, oświetlenie oraz cortenowe obrzeża rabat. Plac podzielono na Ogród Muzyki i strefę pod pergolami. Możemy stworzyć długą listę wszystkich znajdujących się tu obiektów. Problem polega na tym, że suma tych rzeczowników nadal nie tworzy miejskiego życia.

Plac Powstańców Warszawy 2026
Autor: Artur Celiński Zdjęcia Artura Celińskiego ze wizyty na Placu 29 września 2026 r.

Plac przebudowywany bez końca

To szczególnie przykre, ponieważ nie była to pierwsza próba naprawienia tego miejsca. W 2014 roku, przed 70. rocznicą powstania warszawskiego, plac otrzymał nową nawierzchnię, ławki i roślinność. Ograniczono też ruch samochodowy. Trzy lata później usunięto kolorowe donice, posadzono 25 lip srebrzystych, urządzono łąkę kwietną i dodano instrumenty muzyczne oraz trampoliny.

Kolejny rozdział rozpoczęła budowa parkingu podziemnego. Obiekt kosztujący 85 mln złotych otwarto w marcu 2025 roku, a ceną za jego powstanie stało się ponowne rozkopanie i urządzenie powierzchni placu. Następny etap prac ruszył we wrześniu tego samego roku. Zrealizowała go firma Garden Designers na zlecenie Zarządu Zieleni m.st. Warszawy. Projekt przygotowało LAP Studio na podstawie koncepcji pracowni Mycielski Architecture & Urbanism, wypracowanej podczas warsztatów Charette w 2017 roku i później dostosowanej do uwarunkowań budowy parkingu.

Lista zaangażowanych podmiotów jest długa. Podobnie jak historia konsultacji, warsztatów, projektów i kolejnych robót. Nie zmienia to podstawowego faktu: po następnej kosztownej metamorfozie znów otrzymaliśmy plac, na którym nie bardzo wiadomo, co robić.

Plac Powstańców Warszawy
Autor: Szymon Starnawski Plac Powstańców Warszawy we wrześniu 2026 roku.

Zieleń kwitnie, ale pergola wyrosła z zaskoczenia

Nie obwiniam architektów o to, że UOKiK, NBP, miasto i inne publiczne instytucje nie potrafiły wspólnie otworzyć otaczających budynków na plac. To problem większy niż kompetencje pojedynczej pracowni. Projektanci odpowiadają jednak za pergolę, wejścia do garażu i przestrzeń, która powstała pomiędzy nimi. Ktoś te obiekty narysował, ktoś się pod projektem podpisał, ktoś go zaakceptował i ktoś uznał, że właśnie tak powinno wyglądać jedno z centralnych miejsc Warszawy.

Jeżeli od początku było wiadomo, że porozumienie z gospodarzami sąsiednich budynków może się nie udać, tym większe znaczenie miał program zaprojektowany na samym placu. Trzeba było stworzyć generator życia: pawilon z kawiarnią, niewielką gastronomią, funkcją kulturalną albo inną działalnością przyciągającą ludzi niezależnie od godzin pracy urzędów. Zamiast pawilonu powstała pergola. Konstrukcja może z czasem pokryć się zielenią, ale nadal nie poda kawy, nie urządzi wystawy, nie zaprosi na spotkanie i nie da nikomu powodu, aby przyjść właśnie tutaj. Jej zestawienie z prymitywnymi i generycznymi pawilonami wejściowymi do parkingu potęguje przekonanie, że są to elementy przypadkowe, przerysowane i zupełnie niepotrzebne.

Plac Powstańców Warszawy
Autor: Szymon Starnawski Plac Powstańców Warszawy we wrześniu 2026 roku.

Plac rzeczownikowy, nie czasownikowy

Najbardziej dotkliwy jest kontrast z pobliskimi ulicami Złotą, Zgoda i Chmielną. Bylem tam wczoraj około godziny 21. O tej porze przestrzeń nowej Złtoej wypełniona była ludźmi. Jedni spacerowali, inni siedzieli, rozmawiali i przechodzili między lokalami. Niektórzy przyszli obejrzeć nowe centrum Warszawy, zatrzymywali się i obserwowali. Byli zainteresowani miejscem i sobą nawzajem.

Na placu Powstańców Warszawy o godzinie 21.30 zobaczyłem dwie osoby bawiące się instrumentami muzycznymi. Jedna wieczorna obserwacja nie rozstrzyga oczywiście, czy przestrzeń publiczna działa, czy nie. Pokazuje jednak różnicę, którą trudno zignorować. Dwa miejsca oddalone od siebie o zaledwie kilkaset metrów należą jakby do dwóch różnych miast.

Ulica Złota i pozostałe fragmenty Nowego Centrum Warszawy proponują ludziom nowe sposoby korzystania z przestrzeni. Można po nich chodzić, oglądać, spotykać się, siedzieć, rozmawiać, jeść i przemieszczać się między kolejnymi punktami. Są czasownikowe. Plac Powstańców Warszawy pozostaje natomiast absolutnie rzeczownikowy. Tu jest drzewo. Tam trawa. Tu rabata. Tam pergola, pawilon techniczny, wejście do parkingu, ławka i kosz. Wszystko można policzyć i umieścić w urzędowym komunikacie. Nie wiadomo tylko, jaki czasownik miałby połączyć te przedmioty z człowiekiem.

Zieleń może dać cień, poprawić mikroklimat i stworzyć przyjemniejsze tło. Nie zastąpi jednak programu, architektury ani porozumienia między gospodarzami miejsca. Nie wygeneruje sama z siebie miejskiego życia. Dlatego plac Powstańców Warszawy jest dziś czarną dziurą w Nowym Centrum Warszawy. Wessał pieniądze, energię i lata pracy, a teraz będzie wysysał ludzi z przestrzeni, która powinna ich przyciągać.

Szkoda tej zmarnowanej szansy, zwłaszcza że efekt kolejnej metamorfozy tak wyraźnie przegrywa z przemianami zachodzącymi tuż obok. Pozostaje nadzieja, że instytucje otaczające plac w końcu się porozumieją, otworzą swoje partery i wpuszczą do nich usługi oraz miejskie życie. Jeżeli tak się nie stanie, zapewne niedługo znów zaczniemy rozmawiać o potrzebie rewitalizacji świeżo zrewitalizowanego placu Powstańców Warszawy. Po raz piąty, szósty albo kolejny.

Nowa, zielona Złota i kolejne przejście na Marszałkowskiej w Warszawie
Autor: Szymon Starnawski Nowe centrum Warszawy od 3 sierpnia zyskuje nową, zieloną ulicę Złotą i trzecie naziemne przejście na Marszałkowskiej

----

Dziękujemy, że tu jesteś. Posłuchaj Podcastu Architektonicznego

Podcast Architektoniczny
Monika Konrad. Dlaczego w Polsce tak często na spacer trzeba jechać samochodem?