Architektura MuratorKrytykaPłaszczyzna porozumienia: rozmowa z Martą Sękulską-Wrońską

Płaszczyzna porozumienia: rozmowa z Martą Sękulską-Wrońską

Dzięki temu, że kobiety są teraz bardziej widoczne, łatwiejsze staje się znalezienie płaszczyzny porozumienia – zarówno na budowie, jak i w debacie publicznej. Ważne, żeby przy tym pamiętać, że się różnimy. W pracowni mamy inwestorów, którym lepiej się rozmawia ze mną i takich, którym lepiej rozmawia się z mężczyznami – nie widzę w tym problemu. Prezes warszawskiego oddziału SARP i partnerka w biurze WXCA o swojej drodze architektki.

Płaszczyzna porozumienia: rozmowa z Martą Sękulską-Wrońską
Marta Sękulska-Wrońska; fot. archiwum WXCA

Agata Twardoch: Chciałam porozmawiać o twojej pracy jako architetki i ogólnie o projektach oraz prowadzeniu własnej firmy. Studiowałaś na Politechnice Warszawskiej, prawda?

Marta Sękulska-Wrońska: Tak. Studia kończyłam w 2008 roku.

AT: Jak wspominasz studia na Politechnice w tamtym czasie?

MS-W: Fantastyczny kierunek. Gdy zdawałam na architekturę, moi rodzice byli przerażeni, bo były wtedy około 33 osoby na jedno miejsce, a ja nie złożyłam papierów nigdzie indziej. Bo się przecież dostanę! No i dostałam się, ale na studia wieczorowe. Byłam chyba druga pod kreską. Popłakałam się, ale później okazało się, że to dar od losu! Trafiłam na świetnych prowadzących i do świetnej grupy. To było bezcenne, bo żadne liceum ani żadna szkoła rysunku nie przygotowują do studiowania architektury. Trzeba kompletnie zmienić myślenie. Ten pierwszy rok bardzo dużo mi dał. W międzyczasie zdałam egzaminy drugi raz i przeniosłam się na studia dzienne. Potem miałam różne kryzysy, również kryzys autorytetów na uczelni, i bardzo wcześnie zaczęłam pracować zawodowo. Już na czwartym roku. Zresztą to chyba były takie czasy. Połowa mojego roku pracowała w biurach, które projektowały stadiony na EURO 2012. Naprawdę mam takie wspomnienia, że kto tylko chciał mieć pracę, ten ją zdobywał. Wszystko zależało od nas. Byłam pierwszym rocznikiem, któremu przedłużono studia z pięciu lat do sześciu i wprowadzono obowiązkowy podział na dwa stopnie. Na czwartym roku nagle się dowiedzieliśmy, że jesteśmy na studiach inżynierskich, a nie magisterskich, i że musimy zdać egzamin inżynierski. i jeszcze raz dostać się na studia. Do tego na magisterskich miało być mniej miejsc. Wiele osób się zniechęciło. Nie wszyscy podeszli wtedy do egzaminu, mieli już pracę, a to był jednak dodatkowy dyplom do zrobienia. W sumie wyszło mi to na dobre. Przez to, że miałam do przygotowania dwa dyplomy, do magisterskiego podeszłam już całkiem inaczej, bez strachu, jak do czegoś co po prostu trzeba zrobić. Ale pozwoliłam sobie dzięki temu też na pewien rozmach. To była właściwie sprawa bez precedensu – postanowiliśmy zrobić potrójny dyplom.

AT: W trzy osoby - jeden dyplom?

MS-W:
Tak. Chcieliśmy, żeby praca nad dyplomem dawała nam frajdę, napisaliśmy pismo do dziekana, dostaliśmy zielone światło. Zrobiliśmy wspólny masterplan, którego broniliśmy razem, a do tego każdy opracował swój własny projekt architektoniczny. Ja zaprojektowałam budynek wysokościowy.

AT: Ciekawy pomysł. Byliście zadowoleni z efektu?

MS-W: Tak. Poza tym sama praca to była przyjemność. Spotykaliśmy się w jednym z domów, rozstawialiśmy komputery. Pamiętam, że pracowałam nawet na desce do prasowania. Świetny czas! Obrona była bezprecedensowa i przyciągnęła wiele osób.

AT: Pracowałaś jeszcze na studiach, a kiedy zaczęłaś prowadzić swoją działalność? Zaraz po ich ukończeniu?


MS-W: Na studiach pracowałam przez chwilę w niewielkiej polsko-brytyjskiej firmie, ale później trochę chorowałam. Gdy się w coś angażuję, to całą sobą i prawdopodobnie równoczesne pracowanie, studiowanie i niedosypianie dało mi się we znaki. W tej chorobowej przerwie pojawiła się nowa propozycja, nowy pomysł. Rozpoczęłam współpracę z kolegą, który prowadził swoją działalność gospodarczą i to on mnie nauczył biznesu architektonicznego. Nie miałam regulowanych godzin pracy, ale byłam odpowiedzialna za efekt. Oczywiście, ambitnie ze wszystkiego się wywiązywałam. W tym czasie też otrzymałam pierwsze pozwolenie na budowę, na dom jednorodzinny. Bardzo mnie to ucieszyło, po odbiór przyszłam do urzędu z czekoladkami.

Bal architektek: budować czy nie? Wiosną tego roku narodziła się nowa feministyczno-archirektoniczna inicjatywa. Twórczyniami Balu architektek – projektu na rzecz równouprawnienia kobiet w architekturze – są Barbara Nawrocka, Dominika Wilczyńska i Dominika Janicka. Celem przedsięwzięcia ma być wymiana doświadczeń i stworzenie bazy wiedzy o wybitnych przedstawicielkach zawodu. Animowana przez Bal architektek dyskusja toczy się w mediach społecznościowych – na fb i ig, a my zapraszamy na naszą stronę, gdzie będziemy publikować kolejne felietony założycielek inicjatywy. Poniżej pierwszy z nich.
Top Woman in Real Estate 2021 Poznaliśmy laureatki konkursu Top Woman in Real Estate 2021. Wśród 16 nagrodzonych kobiet z szeroko rozumianej branży architektoniczno-budowlanej nie zabrakło architektek. Doceniono  Justynę Biernacką z Koła Architektury Zrównoważonej OW SARP i Małgorzatę Badzyńską-Trojan z grupy Capital Park, która odpowiada m.in. za realizację zespołu Fabryka Norblina w Warszawie.
Gala Top Woman in Real Estate 2021 Już za kilkanaście dni poznamy laureatki konkursu Top Woman in Real Estate 2021. Uroczysta gala odbędzie się w dniach 30-31 sierpnia. Specjalnie dla naszych Czytelników organizatorzy przewidzieli zniżkę na bilety wstępu!
Irena Bajerska (1943-2021) 14 sierpnia 2021 roku odeszła Irena Bajerska, ceniona architektka krajobrazu, współautorka m.in. ogrodów na dachu Biblioteki Uniwersyteckiej i terenów rekreacyjnych na Ursynowie Północnym. Miała 78 lat.
Bal architektek: nowa inicjatywa na rzecz równouprawnia kobiet w architekturze i apel do archidziadersów Architektki w Polsce nie „dziedziczą” po starszych koleżankach wiedzy o systemowych nierównościach i wyzwaniach, jakie przed nimi stoją w zawodzie. Każde pokolenie odkrywa te zależności na nowo, przez co przeciwstawianie się im jest tak trudne – piszą inicjatorki projektu Bal architektek Barbara Nawrocka, Dominika Wilczyńska i Dominika Janicka.
Inny model uprawiania zawodu: Agata Twardoch Nasz zawód może być realizowany na wiele różnych sposobów. Ten kobiecy może być inny, ale ważne, żeby nie był traktowany jako gorszy. Agata Twardoch, inicjatorka i autorka cyklu Architektki, o swojej pracy badawczej i rozumieniu architektonicznej profesji.