Spis treści
Ursynów. Plany kontra rzeczywistość
W „Trybunie Ludu” z kwietnia 1976 r. pisano, że będzie to „największy nowy zespół osiedlowy Warszawy, położony w pasie o szerokości 2,5 km i długości 5,5 km”. Miał to być samodzielny organizm, miasto w mieście, przynajmniej według założeń zespołów architektów pod przewodnictwem Marka Budzyńskiego (Ursynów Północny) i Andrzeja Fabierkiewicza (Ursynów Południowy). Pomiędzy blokami planowano sklepy, usługi, kulturę, edukację, zakłady pracy, tereny rekreacyjne.
Wyszło, jak to w PRL-u, częściowo – powstały głównie bloki. Powodem były nieustanne braki i konieczność szukania oszczędności. „To jakby dać komuś alfabet dwunastu liter i kazać pisać poemat”, bronili się projektanci cytowani przez Lidię Pańków w książce „Bloki w słońcu. Mała historia Ursynowa Północnego”. Dodatkowym minusem był mocno utrudniony dojazd do centrum. Mimo to liczba mieszkańców osiedla szybko rosła, a po otwarciu 1. linii metra w 1995 r. wręcz wystrzeliła. To wtedy, na przełomie XX i XXI w., nadeszła pierwsza fala dogęszczania Ursynowa: zabudowały się szczelnie Kabaty, nowe bloki wyrosły na Stokłosach, w rejonie skarpy wiślanej, wzdłuż Alei KEN. Tereny tzw. Zielonego Ursynowa pokryły się domami jednorodzinnymi. Dzielnica doczekała się swojego pierwszego sklepu wielkopowierzchniowego i pierwszego w Warszawie multipleksu. Dziś Ursynów liczy już 148,6 tys. mieszkańców – o ponad 13 tys. osób więcej, niż zakładano w PRL-u.
- Sprawdź również: Zbudowali spiralę z betonu, krzywy stół i szare prostokąty. To nie sztuka, to ursynowski sport
Znikają kina, sklepy, biura i skwery, powstają kolejne bloki
PRL-owscy projektanci zaplanowali Ursynów w zgodzie z zasadami ówczesnej urbanistyki: bloki ustawione pod różnymi kątami do siatki ulic, rozdzielone rozległymi, otwartymi przestrzeniami. Jednak po 1989 r., w nowych realiach, te celowo pozostawione puste obszary zaczęły kusić deweloperów. Zaczęły powstawać inwestycje takie jak Zakątek Cybisa czy Forest Club Kabaty – nowe bloki na setki mieszkań wciśnięte między istniejące budynki lub między zabudowę a las.
Nie tylko skwery stały się łakomym kąskiem. Wystarczy spojrzeć na przykłady:
- w 2022 r. firma Echo Investments wyburzyła sklep Tesco na Kabatach, zaś na działce po nim i terenach sąsiednich zaplanowano dwa nowe osiedla: Rytm Kabaty (288 mieszkań) i Nowy Rytm Kabaty (405 mieszkań);
- w latach 2024–2025 na Imielinie rozebrano Multikino Ursynów, zaś w jego miejscu firma GH Development rozpoczęła realizację inwestycji mieszkaniowej Ale! KEN (281 mieszkań);
- w 2024 r. deweloper Marvipol rozebrał siedmiopiętrowy biurowiec na Natolinie, żeby zastąpić go blokiem o nazwie Sangera 1 (56 mieszkań).
Trudno nie zauważyć, że wraz z tymi zmianami Ursynów coraz bardziej staje się „sypialnią” – obiekty handlowe, biurowe i usługowe wypierane są przez kolejne osiedla. W efekcie dzielnica staje się coraz bardziej monofunkcyjna.
- Sprawdź również: Cztery domy od jednej pracowni na Zielonym Ursynowie. Każdy inny, a tworzą spójną całość
Tu rosną nowe osiedla. Dogęszczanie z głową, ale do czasu?
Dziś trend dogęszczania Ursynowa wciąż nie słabnie. Na początku 2026 r. tuż przy stacji metra Natolin oddano do użytku nowy blok Spółdzielni Mieszkaniowej „Wyżyny” przy ul. Meander 2C. Dwie stacje dalej, przy metrze Stokłosy, na dawnym nieużytku SBM „Vistula” buduje 6-kondygnacyjny blok projektu Atelier3 Girtler & Girtler. Pomiędzy nimi, przy metrze Imielin, nieopodal powstającej inwestycji Ale! KEN, firma Monting Development rozpoczęła jesienią 2026 r. realizację osiedla CU-Cynamonowa. Projekt planu ogólnego dla Warszawy przewiduje dalsze dogęszczanie, a więc kolejni deweloperzy już przymierzają się do kolejnych działań.
Z jednej strony fali nowych inwestycji trudno się dziwić. Do dogęszczania miast nawołują dziś architekci i urbaniści, a Ursynów wyjątkowo się do tego nadaje: dużo wolnych działek pod zabudowę, rozwinięta infrastruktura, znakomite skomunikowanie dzięki metru. Z drugiej strony warto chyba zadać pytanie: gdzie należy postawić granicę? Wolne przestrzenie pozostawione przez PRL-owskich urbanistów nie były przeoczeniami, tylko integralną częścią założenia osiedla. Miały zapewniać swobodny widok z okien, dostęp światła i powietrza, przestrzeń do rekreacji. Dziś ich miejsce zajmują kolejne bloki, a wraz z nimi kolejni mieszkańcy potrzebujący miejsc w żłobkach, przedszkolach i szkołach, parkujący na osiedlowych uliczkach, wypełniający wagony metra. Ile jeszcze nowych budynków można zmieścić na Ursynowie, zanim minusy dogęszczania miast zaczną przeważać nad plusami?
- Przejdź do galerii: Ursynów Północny z drona