Spis treści
Wysłuchaj pełnej wersji PODCASTU ARCHITEKTONICZNEGO z Pl.Architekci
Nie chodzi wyłącznie o efektowną koncepcję i zestaw rysunków potrzebnych do uzyskania pozwolenia na budowę. Projektowanie to również wielogodzinne rozmowy, kolejne wersje rozwiązań, dokumentacja techniczna, dobór materiałów, projekt wnętrz, kontakt z wykonawcami i reagowanie na problemy pojawiające się na budowie. Dobra koncepcja jest więc dopiero początkiem. Klient płaci także za doświadczenie, dzięki któremu części błędów można uniknąć, oraz za obecność architekta wtedy, gdy trzeba szybko podjąć decyzję. W pewnym sensie kupuje nie tylko projekt, ale również spokój.
Lata przygotowań do przejścia na rozliczanie godzinowe
Do rozliczania godzinowego Katarzyna i Bartłomiej dochodzili stopniowo. Przez lata ustalali z klientami jedną cenę za cały projekt. Problem pojawiał się wtedy, gdy pracy przybywało: inwestor prosił o kolejne zmiany, budowa wymagała dodatkowych wizyt, a dopracowanie detali zajmowało znacznie więcej czasu, niż pierwotnie zakładano. Architekci pracowali, ale za część tej pracy nie otrzymywali już wynagrodzenia. Dopiero mierzenie czasu poświęcanego poszczególnym zadaniom pokazało im prawdziwe koszty prowadzenia pracowni.
Samo obliczenie ceny jednak nie wystarcza. Trzeba jeszcze umieć ją klientowi wyjaśnić. Inwestor nie musi przecież wiedzieć, ile czasu zajmuje przygotowanie dokumentacji, sprawdzenie kolejnych rozwiązań albo dopracowanie detalu. Widzi przede wszystkim końcową kwotę i porównuje ją z innymi ofertami. Rolą architekta staje się więc pokazanie, co za tą kwotą stoi – i jakie mogą być konsekwencje oszczędzania na projekcie.
Rozliczenie godzinowe wymaga zaufania, ale również przejrzystości. Klient może obawiać się otwartego rachunku, którego ostatecznej wysokości nie zna. Architekci muszą zatem określić przewidywaną liczbę godzin, informować o wykorzystanym czasie i uprzedzać, kiedy kolejne zmiany zaczynają zwiększać budżet. Taki sposób pracy porządkuje relację. Pokazuje też, że decyzje inwestora mają swoją cenę: każda nowa wersja układu, dodatkowe spotkanie czy powrót do wcześniej odrzuconego rozwiązania oznaczają kolejne godziny pracy.
Skąd bierze się różnica w cenie projektów domów?
To również jedna z odpowiedzi na pytanie, skąd biorą się różnice w cenach projektów. Oferty, które na pierwszy rzut oka wyglądają podobnie, mogą obejmować zupełnie inny zakres pracy. Jedna pracownia przygotuje podstawową dokumentację. Inna poprowadzi projekt od pierwszej rozmowy aż po wykończenie wnętrz i będzie regularnie pojawiać się na budowie. Porównując wyłącznie końcowe kwoty, łatwo więc zestawić ze sobą usługi, które poza nazwą niewiele łączy.
Czy drożej zawsze znaczy lepiej? Oczywiście nie. Wysoka cena sama w sobie nie gwarantuje dobrej architektury. Podejrzanie niska powinna jednak skłonić do zadawania pytań. Ile czasu architekci rzeczywiście poświęcą na projekt? Co dokładnie znajduje się w umowie? Czy będą dostępni podczas budowy? Ile kosztują zmiany? I kto pomoże inwestorowi, gdy atrakcyjna wizualizacja zderzy się z możliwościami wykonawcy albo budżetem? Jakość nie wynika automatycznie z ceny, ale wymaga czasu, doświadczenia i uwagi. A te trudno oferować bez odpowiedniego wynagrodzenia.
Architekt, sprzedawca, moderator, psycholog..
Katarzyna i Bartłomiej przekonują jednak klientów nie tylko do wysokości wynagrodzenia. Muszą również tłumaczyć, dlaczego nie każdy pomysł znaleziony w internecie sprawdzi się w konkretnym domu, dlaczego pewne rozwiązania warto uprościć, a na innych nie należy oszczędzać. Nie chodzi przy tym o narzucanie własnej wizji. Dobry architekt powinien umieć wysłuchać inwestora, ale także powiedzieć mu, że wybrana droga będzie niewygodna, kosztowna albo zwyczajnie niedobra.
Właśnie dlatego na początku współpracy architekci zamieniają się w wywiadowców i pytają swoich klientów o rodzinę, pracę, codzienne rytuały, przyzwyczajenia i plany na przyszłość. Próbują oddzielić rzeczywiste potrzeby od wyobrażeń o idealnym domu zaczerpniętych z Instagrama czy Pinteresta. Czasem muszą usłyszeć to, czego inwestor nie mówi wprost. Innym razem przekonać go, że rozwiązanie, z którym przyszedł, nie odpowiada jego prawdziwemu sposobowi życia. Architekt staje się tu trochę psychologiem, trochę negocjatorem, a czasami również mediatorem między domownikami.
PL.architekci do roli przedsiębiorców dojrzewali niemal dwie dekady. Dopiero po około 15 latach prowadzenia pracowni zorientowali się, że renoma, nagrody i duża liczba zleceń nie muszą oznaczać dobrze działającego biznesu. Samo przygotowanie nowego modelu rozliczeń zajęło im kolejne kilka lat. Przez pierwszy rok mierzyli czas pracy nad projektami, analizowali wyniki i szukali narzędzi, które pozwoliłyby uczciwie rozliczać klientów.
Tego wszystkiego nie nauczyli się na studiach. Tam przygotowywano ich do projektowania, nie do wyceniania własnej pracy, sprzedaży usług, negocjowania, zarządzania zespołem czy pilnowania płynności finansowej. Dlatego dziś PL.architekci dzielą się zdobytym doświadczeniem podczas szkoleń i przekonują innych projektantów, że bardziej świadome podejście do pieniędzy nie oznacza rezygnacji z architektonicznej misji. Przeciwnie – pozwala uczciwie wynagradzać ludzi, rozwijać pracownię i tworzyć dobrą architekturę bez dokładania do każdego kolejnego projektu.
Zobacz Dom Rozcięty w Poznaniu autorstwa PL.architekci