Architektura MuratorWydarzeniaHotel Cracovia: ginąca architektura współczesna

Hotel Cracovia: ginąca architektura współczesna

Dlaczego my, Polacy, nie budujemy świata wartości? – pyta architekt Stanisław Deńko. Czy dawny hotel Cracovia autorstwa Witolda Cęckiewicza - cenna realizacja architektury modernistycznej - zostanie wyburzony, a na jego miejscu powstanie kolejne centrum handlowe? Przedstawiamy głos w burzliwej debacie dotyczącej architektury i urbanistyki Krakowa

Dawny hotel Cracovia przy ul. Focha w Krakowie, fot. Mach 240390, Wikimedia Commons


Dlaczego my, Polacy, nie budujemy świata wartości?
Na przykładzie współczesnej historii hotelu Cracovia

Pamięć i wyobraźnia – pojęcia, które, choć przeciwstawne, idą w parze. To pierwsze zawiera odniesienie do świata przeszłości, zaś drugie sięga w przyszłość. Ich związek wyraża się w praktyce zależnością pomiędzy doświadczeniem wyniesionym z przeszłości a twórczym jego przetworzeniem na przyszłościową wizję, zależną w dużej mierze od potencjału wyobraźni.
Dzięki temu związkowi tak ważną rolę odgrywa w sztuce ciągłość doświadczeń, ich stała rejestracja, budowanie „zbioru”, który jako suma wartości stanowi kapitał kulturowy. To jego potencjał wpływa na poziom świadomości zarówno odbiorców, jak i twórców dzieł sztuki. Każda epoka pozostawia ślad, będący wątkiem kulturowym, a jego ciągłość jest świadectwem poziomu kultury społecznej.
Jedną z dziedzin sztuki jest architektura. Wyraża się ona, w dziełach, które wykraczają poziomem poza przeciętność tworów budowlanych. Dzieła zaś to nie tylko wartość materialna, zapisana i utrwalona w strukturze budowli, ale przede wszystkim myśl, talent, wrażliwość i osobowość artysty stojącego w tego dzieła tle.

W innych gałęziach twórczości, takich jak malarstwo, rzeźba, poezja czy muzyka za każdym dziełem stoi twórca, utożsamiany z miejscem i środowiskiem, z którego pochodzi. Tu kumuluje się duma i świadomość roli pamięci w tworzeniu wizerunku społeczności czy narodu.
Wnioskiem jednoznacznym, jaki z tego wypływa, jest konieczność wyrażania szacunku zarówno dla twórców, jak i dla przedmiotu ich twórczości. Konieczne jest gromadzenie kapitału, w którego otoczeniu wyrastamy, dojrzewamy, budując nasze osobowości, wrażliwe na piękno i wartości naszego życiowego pejzażu.
Ten świat wartości jest niewymierny, nie do przecenienia i ponadczasowy.

Jakże blado wypadają doraźne i często chwilowe korzyści, mierzone zyskiem, wyłącznie w kategorii pieniądza. Nowe dzieła nie są same w sobie wartością, jeśli nie potwierdzi tego czas i wieloletnie doświadczenie. Powstaje pytanie, czy kosztem ryzyka należy pozbywać się dzieł przeszłości, które posiadły już niezaprzeczalnie wartości tworzące wizerunek społeczeństwa, jego dorobku i jego kultury, podczas gdy nowe na ich miejscu dzieła niekoniecznie mogą zasłużyć na takie uznanie?
Architektura jest czymś więcej niż tylko produktem artystycznym. Jest często odbiciem poziomu zamożności społeczeństwa, poziomu intelektualnego twórców i odbiorców, możliwości i umiejętności zastosowania osiągnięć cywilizacyjnych. Może też być świadectwem poziomu mecenatu jako patrona wartości zawartych w dziełach, dobrach kultury.
Powyższe refleksje skłaniają do skonfrontowania argumentów „za i przeciw” w odniesieniu do tendencji zmierzających do burzenia stosunkowo niedawno powstałych dzieł architektonicznych, które już w tym krótkim okresie potwierdziły wysoką wartość i stały się świadectwem jakości naszego dorobku kulturowego. Stanowią one nieliczne stosunkowo przykłady architektury okresu modernizmu, które zapisały się w publikacjach dokumentujących światowe dziedzictwo i zostały już uznane przez środowiska fachowe jako dzieła nieprzeciętne.
Są opisywane i ilustrowane w wielu utworach literackich, a także w poważnych czasopismach, periodykach, są przedmiotem nauczania w szkołach wyższych.

Jakie świadectwo wystawiamy sobie, niszcząc te dzieła? Nie jesteśmy przecież barbarzyńcami, chyba że stajemy się nimi nieświadomie?
Obowiązujące współcześnie standardy lub ich brak nie usprawiedliwiają niszczenia wartościowych świadectw przeszłości. Argumenty o braku możliwości adaptacyjnych są nieprawdziwe, bowiem prawie każdy obiekt architektury można zaadaptować do odpowiednio dobranego programu użytkowego, nie niszcząc istoty wartości architektonicznych.
Postawa wielu inwestorów sytuuje się na pograniczu arogancji, wynikającej z obliczania zysków bez żadnego odniesienia  do wartości, o których mowa wyżej.
Także społeczeństwo nie jest w pełni świadome, co możemy stracić. Budynek dawnego hotelu Cracovia, o którym ostatnio mówimy, nie był przez pewien czas należycie  eksploatowany, nie mówiąc o stałej potrzebie starannej dbałości o standard materiałów wykończeniowych, elewacyjnych, wystroju wnętrz. To obecny stan budynku sprawia, że osąd społeczny dokonuje się przez pryzmat jego aktualnego wyglądu, a nie wartości architektonicznych będących świadectwem kunsztu twórczego, który stanowi wartość ponadczasową w dziedzinie kultury, na tle światowego dziedzictwa architektonicznego tego okresu czasu.

Nie do pomyślenia jest, by np. Finowie wpadli na pomysł zniszczenia któregokolwiek dzieła Alvara Aalto. Nie pomyśleliby nawet o zmianie lampy czy klamki przez niego projektowanej.
Architekt Witold Cęckiewicz, autor hotelu Cracovia, jest w naszym kraju postacią, której dzieła zasługują na podobny szacunek.
Polskie miasta tracą coraz więcej obiektów z tego okresu i za chwilę uświadomimy sobie, jak dotkliwa luka powstanie w dziedzictwie kulturowym tego czasu. Może niechlubna tradycja epoki, w której powstały te obiekty, nie jest godna pamięci, ale dzieła sztuki powstające w tamtym czasie są poniekąd świadectwem twórczości, która radzi sobie z ustrojowymi zawirowaniami. A jeśli w jakimkolwiek stopniu wyraża od nich zależność, to stanowi tym samym ważny i bezcenny przyczynek do osądzenia wpływu uwarunkowań politycznych i ustrojowych na dzieła architektury.
Na marginesie wypowiedzi należy podkreślić, że w tamtych czasach stosunek społeczeństwa, a często i jego władz do zawodu architekta i jego działalności był znacznie bardziej świadomy w kontekście roli zawodu zaufania publicznego. To znalazło odbicie w wielu ciekawych i śmiałych realizacjach tamtego czasu.

- Stanisław Deńko
Architekt, SARP, IARP

Stanisław Deńko (dyplom WA PK 1967) w 1993 roku założył krakowską pracownię Biuro Architektoniczne Wizja. Od skończenia studiów do 2000 roku wykładał na macierzystej uczelni, a latach 90. również na University of Tennessee w Stanach Zjednoczonych. W latach 1996-1999 pełnił funkcję Architekta Miejskiego w Krakowie. W 2006 roku nawiązał współpracę z multidyscyplinarną pracownią nsMoonStudio, tworząc IQ Consortium Group. W wyniku fuzji dwóch firm powstały m.in. głośne projekty: zwycięska praca w konkursie na Muzeum Tadeusza Kantora (2007), koncepcja 80-hektarowego osiedla i kompleksu rekreacyjnego Kraków City Park wokół zalanego kamieniołomu na Zakrzówku oraz osiedle mieszkaniowe Angel City (2009, z Gottesman Szmelcman SARL). Jest współautorem terminalu pasażerskiego na lotnisku Kraków-Balice (2010) oraz Auditorium Maximum UJ (2005). W 2012 roku Biuro Architektoniczne Wizja przygotowało Studium kierunków rozwoju Miasta Krakowa dla Urzędu Miejskiego Krakowa.

Odwilż 56 – Cracovia 65 Wystawa w dawnym hotelu Cracovia, przygotowana przez Instytut Architektury, a urządzona przez pracownię Macieja Siudy przenosi nas w lata 60. Tłem prezentowanych projektów są zgromadzone gazety, przedmioty codziennego użytku, hotelowy dizajn czy wyświetlane na ścianach projekcje filmów, których akcja także tu się rozgrywała. Sceneria nieużywanego od paru lat wnętrza w naturalny sposób ewokuje nostalgię za minioną epoką – o monograficznej ekspozycji poświęconej autorowi budynku, Witoldowi Cęckiewiczowi, piszą Piotr Lewicki i Kazimierz Łatak.