Architektura MuratorKrytyka101 Things I Learned in Architecture School

101 Things I Learned in Architecture School

Książka Matthew Fredericka to napisany lekko, syntetyczny i praktyczny zestaw prawd pozornie oczywistych dla każdego projektanta. Tę niewielką publikację chętnie weźmie do ręki każdy student architektury. My, którzy broniliśmy dyplom ponad ćwierć wieku temu, także wertujemy ją z przyjemnością. Pozwala uwierzyć, że mimo koszmarnej technobiurokracji architektura jest warta, by się jej poświęcić, jest zawodem, który daje satysfakcję i sposobem na życie, dostarczającym chwil radości i wzruszenia – recenzja Piotra Lewickiego i Kazimierza Łataka.

01 Things I Learned In Architecture School
Matthew Frederick, 101 Things I Learned In Architecture School, The Mit Press, I wydanie – 2006

Architektura już dawno została odarta z godności przez tę koszmarną technobiurokrację, która przyrasta w zawrotnym tempie – twierdzi Maciej Miłobędzki, wybitny architekt i wspólnik w pracowni JEMS (cytat z wywiadu opublikowanego przez „Rzeczpospolitą”, 30-31.07.2016). Odarcie architektury z godności – trudno o trafniejsze określenie sytuacji, w której współcześnie znajduje się architektura, a proces ten nie tylko trwa od lat, ale wręcz przyspiesza i trudno dziś przewidzieć, do czego doprowadzi. Ci, którym architektura jest bliska, patrzą w przyszłość z oczekiwaniem i niepewnością, czasem pewnie też z pesymizmem, graniczącym z frustracją. Z rozmów, które zdarza nam się prowadzić z kolegami po fachu, można wnioskować, że taka postawa nie zależy od geografii i kraju pochodzenia interlokutora.

Gdyby chcieć szukać miejsc bardziej przyjaznych, gdzie uprawianie architektury bliższe jest ćwiczeniom intelektu i emocji, na pograniczu techniki i sztuki, niż generowaniu kolejnych elaboratów/operatów/ instrukcji/charakterystyk/raportów/ analiz/specyfikacji – bez wątpienia wskazalibyśmy uczelnie architektoniczne. Świat akademicki, stojąc na uboczu realiów dzisiejszego uprawiania zawodu (co ma oczywiście także mnóstwo negatywnych aspektów) daje schronienie przed uciążliwościami codziennych i żmudnych wysiłków, których nie przewiduje większość absolwentów szkół średnich decydujących się na wybór tej profesji

Gdyby chcieć szukać miejsc bardziej przyjaznych, gdzie uprawianie architektury bliższe jest ćwiczeniom intelektu i emocji, na pograniczu techniki i sztuki, niż generowaniu kolejnych elaboratów/operatów/ instrukcji/charakterystyk/raportów/ analiz/specyfikacji – bez wątpienia wskazalibyśmy uczelnie architektoniczne. Świat akademicki, stojąc na uboczu realiów dzisiejszego uprawiania zawodu (co ma oczywiście także mnóstwo negatywnych aspektów) daje schronienie przed uciążliwościami codziennych i żmudnych wysiłków, których nie przewiduje większość absolwentów szkół średnich decydujących się na wybór tej profesji.

Większość z nas wspomina studia architektoniczne jako przyjemną przygodę, czas pracy i twórczej zabawy, gorączkowych poszukiwań i radosnych odkryć. Okres kształtowania świadomości zawodowej, wyrabiania wrażliwości na świat zewnętrzny, formowania własnej wobec niego postawy jako architekta. Osoby, która szuka odpowiedzi, porządku i zasady, a te wykraczają poza kwestie wyłącznie estetyki. Nieprzypadkowo postać, którą grał Henry Fonda w filmie Lumeta Dwunastu gniewnych ludzi, była z zawodu architektem.

Sympatyczną cechą edukacji w szkole architektonicznej jest jej podobny przebieg na każdej szerokości geograficznej. Nieprzespane noce, ręce usmarowane od rysowania, nieudane próbne wydruki, powtórki i te same piosenki słuchane na okrągło.

101 Things I Learned in Architecture School to napisany lekko, syntetyczny i praktyczny zestaw prawd pozornie oczywistych dla każdego projektanta. Tezy – niezależnie od długości, rangi czy stopnia złożoności – obrazowane są tekstem i towarzyszącym mu rysunkiem.

Są tu kanoniczne cytaty (choćby Less is more) i porady praktyczne (kiedy zwijasz kartkę z rysunkiem, treść obrazka winna być na zewnątrz). Są wyłożone zasady, którymi rządzi się architektura i kształtowanie przestrzeni. Są wreszcie zabawne sugestie, które przydadzą się nie tylko młodym adeptom zawodu (zarządzaj swoim ego).

Tę podręczną książeczkę, o niewielkim formacie i kojarzącej się ze szkicownikiem twardej okładce, chętnie weźmie do ręki każdy student architektury. My, którzy broniliśmy dyplom ponad ćwierć wieku temu, także wertujemy ją z przyjemnością. Przywodzi beztroskie – dziś tak je wspominamy – lata na Politechnice. Pozwala uwierzyć, że mimo koszmarnej technobiurokracji architektura jest warta, by się jej poświęcić, jest zawodem, który daje satysfakcję i sposobem na życie, dostarczającym chwil radości i wzruszenia

„Architektura-murator” na BAZARCHU! Już w najbliższy weekend kolejna edycja BAZARCHU, czyli najpopularniejszych targów książek i wydawnictw architektonicznych. W programie m.in. spotkanie autorskie z Czesławem Bieleckim, warsztaty dla dzieci i młodzieży oraz teatralna adaptacja komiksu „Robert Moses. Ukryty władca Nowego Jorku”. Nie zabraknie też „Architektury-murator” ze specjalną ofertą prenumeraty dla wszystkich pasjonatów czytelnictwa!
Czy warto zajmować się projektowaniem liter? Bezpłatna publikacja Otwiera oczy, obala mity, prezentuje świat niezależnych projektantów krojów pisma w Polsce. Cyfrową wersję publikacji „Independent Type” można pobrać bezpłatnie.
MUR. Ilustrowany atlas architektury Muranowa Nakładem Centrum Architektury ukazał się kolejny przewodnik po Warszawie, tym razem poświęcony architekturze Muranowa. Najważniejsze realizacje dzielnicy zilustrowali Kamila Doniec, Maciej Drążkiewicz, Mateusz Gryzło i Maria Łomia, a tekstami opatrzyli Beata Chomątowska, współzałożycielka stowarzyszenia Stacja Muranów, krytyk architektury Grzegorz Piątek i Katarzyna Uchowicz, badaczka z Instytutu Sztuki PAN.
Ilustrowany atlas architektury Łodzi Centrum Architektury zaprasza na premierę kolejnego przewodnika, tym razem poświęconego architekturze Łodzi. Najważniejsze realizacje miasta zilustrowali Mateusz Gryzło, Hubert Przybyszewski i Maria Łomiak, a tekstami opatrzyli Anna i Błażej Ciarkowscy, łodzianie, znawcy i miłośnicy miasta.
Gdynia obiecana: nowa książka Grzegorza Piątka Nakładem Wydawnictwa W.A.B. wkrótce ukaże się długo wyczekiwana książka Grzegorza Piątka: „Gdynia obiecana. Miasto, modernizm, modernizacja 1920-1939”. Historia rozwoju Gdyni wciąga jak najlepszy kryminał, a jednocześnie napawa czytelnika optymizmem – jeżeli tak wspaniałe miasto powstawało w tak chaotycznych warunkach, to jest jeszcze nadzieja dla naszego kraju – pisze w nocie od wydawcy Agata Twardoch.
Z miasta do miasta. Historie z czterech stron świata Już 31 sierpnia nakładem wydawnictwa Dwie Siostry ukaże się książka „Z miasta do miasta. Historie z czterech stron świata” autorstwa Michała Strzałkowskiego.  To pełna informacji, ciekawostek i świetnych ilustracji Łukasza Majewskiego publikacja o wyjątkowych miastach, miasteczkach i metropoliach z całego świata.