Siedziba Ten Square Games we Wrocławiu: biuro z niskim śladem węglowym

i

Autor: Archiwum Architektury Siedziba Ten Square Games we Wrocławiu, proj. Fruit Orchard

Siedziba Ten Square Games we Wrocławiu: biuro z niskim śladem węglowym

2022-08-29 20:22

Czym jest wbudowany ślad węglowy i jak go skutecznie ograniczać. Rozmawiamy z twórcami nowej przestrzeni biurowej firmy Ten Square Games. Był to jeden z pierwszych w Polsce projektów, gdzie dokładnie policzone zostały emisje związane z aranżacją biura.

Ten Square Games to wrocławski deweloper gier mobilnych, którego flagowe hity to gry „Fishing Clash” i „Hunting Clash”. W 2020 roku studio przeniosło swoją główną siedzibę do budynku City One przy pl. Wróblewskiego we Wrocławiu. Początkowo Ten Square Games zajmowało tylko jedno z pięter, ale z czasem okazało się, że dla rosnącej załogi potrzebna jest dodatkowa przestrzeń. Podjęto więc decyzję o wynajęciu kolejnej kondygnacji. Ostatecznie prace projektowe i realizacja objęły blisko 1700 m²  powierzchni biurowej, a równolegle z ich postępem prowadzony był monitoring śladu węglowego. O inwestycji opowiadają: architektka Katarzyna Miastkowska z pracowni Fruit Orchard, która odpowiadała za aranżację przestrzeni, Dorota Mogielnicka z firmy Greensite consulting, która zajmowała się obliczaniem śladu węglowego oraz Radosław Stojek, prezes wykonawcy projektu, firmy InstalOne.

Udało się Państwu znacząco ograniczyć ślad węglowy, na ile była to decyzja inwestora, na ile Państwa pracowni?

Katarzyna Miastkowska: To był pionierski projekt, który już od jakiegoś czasu chcieliśmy zrealizować. Nie tylko po to, żeby odpowiedzieć na rosnące w tym obszarze oczekiwania korporacji, ale też abyśmy sami zaczęli się uczyć takiego projektowania. Ten Square Games okazało się świetnym partnerem, ponieważ bardzo poważnie podchodzi do kwestii środowiskowych. Na tyle poważnie, że gdy przyszliśmy na spotkanie podsumowujące z wydrukowanym na eleganckim papierze raportem, to dostaliśmy reprymendę, że jest to skrajnie nieekologiczne. Jedna z wielu nauczek, którą na pewno weźmiemy pod uwagę przy kolejnych projektach.

Radosław Stojek: Zrealizowanie projektu, przy którym uda się efektywnie ograniczyć ślad węglowy wymaga współpracy wszystkich zaangażowanych. Mądry, świadomy inwestor, jakim jest TSG, rozumie, że ograniczenie śladu węglowego czy, jak pewnie za chwilę poprawi nas Dorota, również uniknięcie emisji, pociąga za sobą szereg konsekwencji i dyktuje konkretne wybory.

Dorota Mogielnicka: Tak, pozwolę sobie faktycznie doprecyzować, że w tym projekcie warto podkreślić nie tylko ograniczony ślad węglowy, ale również kwestię uniknięcia części emisji przez ponowne wykorzystanie materiałów. Emisji unikniętych nie wlicza się w ślad wbudowany. Ich powstanie zostało zmitygowane na etapie projektowym i to jest gigantyczny plus tej realizacji. W kontekście ogólnej emisyjności projektu, dzięki wykorzystaniu już istniejącej tkanki – zarówno przewodów, koryt kablowych, jak i wykładzin czy elementów wentylacji – nie doprowadzono do zabudowania dodatkowych ok. 40 ton ekwiwalentu CO2. Jest to tyle, co praca prawie 9 ha lasu przez rok.

Siedziba Ten Square Games we Wrocławiu: biuro z niskim śladem węglowym

i

Autor: Archiwum Architektury Siedziba Ten Square Games we Wrocławiu, proj. Fruit Orchard

Co było dla Państwa największym wyzwaniem?

RS: W tym projekcie największe wyzwanie i największa frajda wynikały z tego samego: jego pionierskości. Ponieważ to jeden z pierwszych tego typu projektów w Polsce, brakowało standardów czy procedur, które gwarantowałyby powodzenie. Wiele elementów wypracowaliśmy w trakcie. Jestem wielkim fanem „learning by doing”, dlatego po każdym projekcie skrupulatnie podsumowujemy najmniejszy nawet element i wyciągamy wnioski, by kolejne realizacje były jeszcze bardziej efektywne.

DM: Dodałabym, że z perspektywy obliczania wbudowanego śladu węglowego wyzwaniem jest brak danych właściwych dla konkretnych produktów. W efekcie, żeby otrzymać wiarygodne obliczenia niezbędna jest bardzo ścisła współpraca z architektem, tak by wybierać materiały, dla których te dane są możliwe do uzyskania, tzn. mają deklaracje środowiskowe bądź łatwe do ustalenia materiały referencyjne.

KM: Zdecydowanie najtrudniejszy był dobór materiałów. Nie chodzi tylko o to, żeby do wyposażenia wybierać coś, co zostało wyprodukowane w Polsce, a nie na przykład w Australii. Nie wystarcza też wiedza, że jedna wykładzina jest lepsza, bo powstała z recyklingowanych sieci rybackich. Dobór materiałów wnika z analizy całego systemu plusów i minusów, którymi należy sprawnie żonglować. Myślę, że na część tych pytań wiarygodne odpowiedzi otrzymamy za kilka lata. Na razie nie jest łatwo nawet rozstrzygnąć, czy na przykład rozsądnie dla środowiska będzie zastosować szkło, które ma fatalne parametry w obszarze wytwórczym, ale z drugiej strony jest materiałem nadającym się do recyklingu. Ale jak mówi Radek, „learning by doing” jest tu jedyną drogą.

Jak wyglądały rozmowy z inwestorem na temat jego wymagań czy poszczególnych rozwiązań?

KM: Współpraca z TSG była fantastyczna. Nie tylko pod względem głębokiego zrozumienia dla decyzji podyktowanych troską o emisje, ale też zrozumienia dla procesu projektowego. Każda firma ma własną specyfikę, kulturę i czego innego potrzebuje. Dlatego we FruitOrchard opracowaliśmy metodologię „organic fitout”, która pozwala na stworzenie projektów dopasowanych do specyfiki danej firmy. W tym podejściu inwestor musi zrozumieć, że zanim zobaczy pierwsze projekty, powinniśmy odbyć wspólnie dość długą drogę. Bardzo ważny, zwłaszcza teraz, po zmianach covidowych, jest pierwszy etap. To w jego trakcie decydujemy o kształcie całego biura i podziałach funkcjonalnych. Polega to na zbieraniu danych i informacji, które potem przerabiamy na ostateczne wytyczne projektowe. To proces niezbędny, a przy tym dość żmudny i skomplikowany. TSG rozumiało jednak doskonale, że bez tego nie da się dziś stworzyć właściwej przestrzeni do pracy. W wyniku analiz powstały oczywiście rekomendacje dotyczące kategorii miejsc pracy, czy ilu i jakich sal firma potrzebuje. Dzięki zebranym informacjom, mogliśmy też zaproponować, gdzie bardziej wskazana będzie przestrzeń dedykowana, a gdzie sprawdzą się rozwiązania hybrydowe czy wręcz zdalne. Poświęcamy na to sporo czasu, często więcej niż na prace stricte projektowe, ale dzięki temu floorplany są gruntownie przemyślane.

Siedziba Ten Square Games we Wrocławiu: biuro z niskim śladem węglowym

i

Autor: Archiwum Architektury Siedziba Ten Square Games we Wrocławiu, proj. Fruit Orchard

Czy pracownicy również konsultowali poszczególne rozwiązania?

KM: Staraliśmy się uwzględniać potrzeby poszczególnych zespołów. Część wieloosobowych biur jest na przykład całkowicie wydzielona, inne wolały pozostać w open space. Tam, gdzie były potrzebne, dobieraliśmy kilkuosobowe budki do rozmów, zestawy nowoczesnych, mobilnych rozwiązań do aranżacji spotkań kreatywnych, ale też soft seatingi, hokery, podziały wewnętrzne oparte o przegrody z roślin.

Jakie autorskie rozwiązania wprowadziliście?

KM: Design jest skrojony pod DNA firmy – chcieliśmy symbolicznie pokazać etapy procesu renderingu – od pikseli po finalne kadry z gier produkowanych przez firmę. Mamy więc na ścianach, i częściowo podłogach, specjalnie zaprojektowane pod ten koncept wykładziny, które kolorystycznie łączą się z motywami poszczególnych grafik.

No dobrze, a jak mierzyli Państwo ślad węglowy? I jak go monitorowaliście?

DM: Dokładne i ostateczne zmierzenie śladu węglowego generowanego przez daną działalność, w mojej ocenie, nie jest możliwe. To, co możemy zrobić, to oszacować wartość możliwie najdokładniej, na podstawie dostępnych danych. Wbudowany ślad węglowy, czyli ten związany z emisyjnością poszczególnych materiałów, ich transportem oraz zabudowaniem, szacowaliśmy w oparciu o dane z deklaracji środowiskowych produktów (tzw. EPD). Jak mówiłam wcześniej, niestety nie dla wszystkich zastosowanych materiałów było to możliwe, dlatego do obliczeń brane były również materiały referencyjne o zbliżonych parametrach, co materiał podstawowy. Odnośnie monitoringu śladu węglowego, podstawowe działania skupiają się na czasie trwania robót budowlanych, przestrzeganiu przez wykonawcę ustalonych zasad, racjonalne gospodarowanie materiałami czy odpowiedni wybór sortowni, do której kierowane były odpady z budowy. Dobra i ścisła współpraca projektanta, wykonawcy i inwestora dała ostatecznie miarodajny efekt.

Jakie konkretnie działania pozwoliły zmniejszyć ślad węglowy?

DM: Wbudowany ślad węglowy możemy minimalizować właściwym doborem materiałów oraz niewprowadzaniem dodatkowej, niepotrzebnej zabudowy. Takie rozwiązanie zostało zastosowane tutaj. Natomiast, warto pamiętać, że po ustaleniu projektu już niewiele da się zrobić w zakresie śladu wbudowanego. Jednakże w ogólnym wpływie inwestycji na środowisko istotne elementy dotyczyły również dbałości wykonawcy i prowadzenia prac budowlanych z poszanowaniem przyjętych założeń, m.in. nie pozostawianie włączonego sprzętu elektrycznego na noc w gniazdkach, czy stosowanie gotowych mas budowlanych w celu ograniczenia poboru wody.

Siedziba Ten Square Games we Wrocławiu: biuro z niskim śladem węglowym

i

Autor: Archiwum Architektury Siedziba Ten Square Games we Wrocławiu, proj. Fruit Orchard

RS: Na etapie wykonawczym ważnym czynnikiem eliminującym ślad węglowy jest minimalizacja zużycia energii niezbędnej na osiągnięcie zamierzonego celu budowlanego. Dlatego ważne jest, aby jeszcze przed rozpoczęciem prac stworzyć harmonogram realizacji, który zredukuje czas prac nocnych bądź wieczornych do minimum. Bardzo często prace budowlane w obiektach już funkcjonujących przesuwa się na czas wieczorny i nocy. Przyczyny są oczywiste – wynikają z prób ograniczania uciążliwości dla pracowników biura. Tymczasem, takie oddzielenie ma sens wyłącznie dla prac głośnych i uciążliwych. Całą resztę można, a nawet należy wykonywać przy świetle dziennym. Praca w dzień pozwala na znaczące ograniczenie zużycia energii na oświetlenie, przyspiesza realizację i zwiększa efektywność. To jest jedna z tych konsekwencji, które musi rozumieć inwestor: minimalizacja śladu węglowego jest procesem, za który odpowiedzialnych jest wiele stron, a na końcowy wynik, składa się bardzo dużo, z pozoru nawet małych działań. Drugim bardzo ważnym aspektem ograniczania śladu węglowego jest wentylowanie pomieszczeń w sposób naturalny, bez udziału wentylacji mechanicznej. Jest to możliwe w budynkach, w których otwierają się okna i wszędzie tam powinno być praktykowane.

Monitoring śladu węglowego to trend, który z pewnością zostanie z nami na dłużej. Jakie jeszcze rozwiązania mogą wprowadzać architekci, by ograniczyć wbudowany ślad węglowy?

DM: Sprawdzić. Zastanowić się, czy zaprojektowana przestrzeń jest optymalna również pod względem środowiskowym. Podstawowe elementy nie są skomplikowane do weryfikacji, dotyczą pochodzenia czy składu stosowanych materiałów oraz na przykład sposobu ich montażu. Bardzo istotna jest świadomość i zrozumienie, że ten trend nas nie minie. Innowacyjnych rozwiązań pojawia się wiele, warto je analizować.

KM: Na początek wystarczy świadomość, że taki parametr istnieje i jeśli możemy wspólnie wybrać coś mniej rujnującego dla środowiska, warto to zrobić. Zacznijmy od małych kroczków.