Architektura MuratorRealizacjeMemoriał Wolnego Słowa w Warszawie

Memoriał Wolnego Słowa w Warszawie

Ten pozbawiony patosu, skromny obiekt, odsłonięty z okazji 25-lecia odzyskania wolności, odwołuje się do idei antypomnika i niezrealizowanej koncepcji Oskara Hansena dla muzeum w Oświęcimiu z 1957 roku – pisze Marlena Happach.

Memoriał Wolnego Słowa
Memoriał Wolnego Słowa w Warszawie, autorzy: K. Iwańczuk, M. Kempiński, M.Iwańczuk
Fot.: Marcin Czechowicz
Memoriał i Skwer Wolnego SłowaWarszawa, ul. Mysia
Autorzyarchitekci Katarzyna Iwańczuk, Michał Kempiński, Mikołaj Iwańczuk
KonstrukcjaUniprojekt sp. z o.o., Wojciech Broński
Generalny wykonawcamemoriał – Pankreator Damian Rożynek; skwer – ADROG sp.j; ławki – Pracownia stolarska Kula; totem informacyjny – Bridge
Inwestormemoriał – Komitet Budowy Memoriału Wolnego Słowa; skwer – Zarząd Terenów Publicznych
Powierzchnia terenumemoriał - 160 m², skwer - 3780 m²
Projekt (data)2013-2014
Data realizacji (koniec)2014
Koszt inwestycjimemoriał: 1 025 268 PLN; skwer: 1 924 000 PLN

Przywołanie przeszłości może mieć wymiar indywidualny, ale jest też ogniwem spajającym wspólnotę. Pamięć społeczna wymaga przekształcenia osobistego doświadczenia w formę czytelną dla innych, czy to przez zapis, obrzęd, ceremonię, czy fizyczny znak w przestrzeni – pomnik, monument, miejsce pamięci. Pomniki – symbole ludzkich ideałów, celów, działań – są świadectwem czasów, w jakich powstały i stanowią dziedzictwo dla przyszłych pokoleń. Ucieleśniają narodowe ideały, przybliżają współczesnym wielkie postaci i wydarzenia. Paradoksalnie jednak często również tłumią wspomnienia. Zamiana doświadczenia w fizyczny symbol ułatwia pokonanie traumy, czy wręcz odkupienie win, jak ma to miejsce choćby w przypadku upamiętniania ofiar Holokaustu. Pisze o tym zjawisku James E. Young w swojej rozprawie na temat pamięci: Kiedy przypiszemy naszą pamięć całkowicie do formy monumentu, pozbawi nas to w jakimś stopniu poczucia obowiązku pamiętania. To monumenty będą wykonywać za nas pracę pamięci i spowodują jej wyparcie. W praktyce upamiętnianie w formach tradycyjnych może mieć całkiem odwrotny skutek.

Dewaluację idei pomnika opisali już w 1943 roku trzej wybitni intelektualiści: francuski kubista Fernand Léger, słynący z wyjątkowych projektów kataloński architekt Josep Lluís Sert i urodzony w Czechach szwajcarski historyk i krytyk architektury Sigfried Giedion. Określili współczesne im monumenty jako puste skorupy, które w żaden sposób nie reprezentują ducha czy uczuć zbiorowych czasów współczesnych. Takie pomniki determinują jeden właściwy sposób pamiętania, zmieniając przestrzeń wokół w miejsce o konkretnej wymowie, które skupia wspólnotę, żeby projektować pożądane wartości. Współczesny człowiek potrzebuje raczej antypomnika, który odległy od sugerowania odkupienia skierowany byłby głównie na sam akt pamiętania i odtwarzania pamięci.

Idealnym przykładem tego sposobu myślenia jest niezrealizowany projekt Oskara Hansena Droga dla Muzeum w Oświęcimiu-Brzezince z 1957 roku. Ta radykalna koncepcja zanegowała tradycyjne pojęcie rzeźby pomnikowej. Cały obóz – baraki, kominy, ogrodzenia z drutu kolczastego, rampa kolejowa i krematoria – pozostawiony został działaniu czasu. Jedynym nowym elementem miała być czarna, asfaltowa linia drogi, przecinająca diagonalnie teren, petryfikująca wszystko, co znalazło się na wytyczonej trasie.

Wyraźnym odwołaniem to idei Hansena jest odsłonięty w Warszawie w czerwcu tego roku Memoriał Wolnego Słowa. Obiekt ten upamiętnia podziemny ruch wydawniczy PRL-u. Chociaż działający wówczas redaktorzy, drukarze i kolporterzy byli szykanowani i represjonowani przez władze, nasz rodzimy drugi obieg miał ogromny zasięg – wyjątkowy nawet w skali światowej. Ukazało się niemal trzy tysiące czasopism, wydano ponad dwa razy tyle książek, setki kaset audio i wideo. Jak powiedział prezydent Bronisław Komorowski w czasie uroczystości odsłonięcia pomnika – Wolne słowo to dynamit, który rozsadził system.

Projektantów Memoriału wyłoniono w konkursie. Dla autorów zwycięskiej pracy, młodych architektów z Krakowa i Warszawy, był on pierwszą znaczącą realizacją.

Memoriał Wolnego Słowa
Memoriał i Skwer Wolnego Słowa w Warszawie, autorzy: K. Iwańczuk, M. Kempiński, M. Iwańczuk
Fot.: Marcin Czechowicz

Kształt obiektu jest ściśle powiązany z jego lokalizacją. Trójkątny skwer wyznaczyły ściany ul. Mysiej, która przebiega między Nowym Światem a Bracką. W północnej pierzei mieści się siedziba Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju, południową ścianę stanowi natomiast nowoczesny obiekt biurowo-usługowy, który zastąpił wcześniejszy gmach Głównego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk, skrótowo nazywany Cenzurą. Na osi Mysiej, po przeciwnej stronie Nowego Światu, wznosi się budynek Giełdy – dawniej siedziba Komitetu Centralnego Zjednoczonej Partii Robotniczej. A od zachodu układ domyka zaoblony narożnik luksusowego domu towarowego Vitkac.

Formę pomnika zainspirowały czarne cenzorskie wykreślenia niewygodnych fragmentów tekstu – graficzny znak łamanego prawa do wolnej wypowiedzi. Głównym elementem założenia jest prosta czarna linia, przeprowadzona od budynku Cenzury w kierunku dawnego Domu Partii nieco na skos względem ul. Mysiej, która przecięła powierzchnię placu, przenikając strefy o różnych funkcjach – chodnik, jezdnię, zjazd techniczny. Ten radykalny gest w zamyśle autorów oddawać ma bezwzględny ruch cenzorskiej ręki. Punktem kulminacyjnym jest miejsce, gdzie czarna linia odrywa się od posadzki jakby odkrywała skrywane treści.

Wstęga nie stanowi bariery dla przechodniów – wyróżnia ją jedynie odmienna faktura i kolor. Oprócz niej jedynymi kubaturowymi elementami na placu są swobodnie rozrzucone kamienne siedziska. Na ich powierzchni umieszczono kody QR, które zeskanowane smartfonem zapraszają do gry ulicznej Nie daj się złapać – wydrukuj i zawieź wydrukowane materiały do celu.

Powstało miejsce pozbawione pomnikowego patosu i nieprzytłaczające skalą. Autorzy rozwinęli pierwotny pomysł, eliminując wszelkie zbędne gesty i spektakularne, choć nietrwałe środki multimedialne (według zamierzeń konkursowych rzeźbie towarzyszyć miały dźwięki, planowane były dodatkowe wyświetlacze). Rezygnacja z epatowania informacją w przestrzeni wydaje się decyzją bardzo dojrzałą. Nic dziś nie starzeje się bowiem tak szybko jak nowoczesne technologie ekspozycyjne. Systemy totalitarne niszczyły pamięć przez zacieranie faktów i znaczeń – współczesne systemy liberalne przyczyniają się do niszczenia pamięci przez nadprodukcję znaków i obrazów. Stymulowani zewsząd agresywną informacją wizualną tracimy jasność percepcji. W nadmiarze danych każdy komunikat wydaje się tak samo istotny, a może tak samo nieważny jak tysiąc innych. W oceanie znaczeń większą uwagę przywiążemy do szeptu w przestrzeni, mijając bez refleksji kolejne standy, billboardy i migające ekrany.

Memoriał Wolnego Słowa
Memoriał Wolnego Słowa w Warszawie, autorzy: K. Iwańczuk, M. Kempiński, M. Iwańczuk
Fot.: Marcin Czechowicz

Założenia autorskie:

Lokalizacja Memoriału w pobliżu dawnej siedziby Cenzury oraz Komitetu Centralnego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej posłużyła za punkt wyjścia do rozważań nad istotą wolności słowa, zmianami, jakim uległo to pojęcie w społeczeństwie informacyjnym, ale przede wszystkim formą, jaką może przyjąć tak abstrakcyjna idea w kontekście miejskim. Ta zaproponowana została sprowadzona do jednoznacznego gestu w przestrzeni ul. Mysiej, któremu podporządkowano pozostałe decyzje projektowe.

Zależało nam, aby architektoniczna interpretacja idei wolności słowa stała się symbolicznym znakiem spajającym poszczególne elementy nawarstwień historycznych. Za punkt wyjścia przyjęliśmy fizyczny zapis cenzurowanych tekstów. Wykreślenia w formie czarnych linii, których pełne są niewygodne dla ówczesnego establishmentu dokumenty, stanowią wymowny symbol łamanego prawa do wolności wypowiedzi i dostępu do informacji.

Bezpośrednim odniesieniem do zamazywanej treści jest Pas Cenzury – liniowy element o odcinającej się, czarnej barwie i długości ponad stu metrów, który „spina” dwa krańce placu – ul. Nowy Świat oraz Bracką. Pas ten został wykonany z płyt betonowych barwionych w masie na kolor czarny, na których wykonano geometryczny wzór-relief przywodzący na myśl smugę farby.

Finałem opowieści o cenzurze i walce podjętej z nią przez tysiące zwykłych ludzi jest Memoriał – miejsce, w którym czarna wstęga „odkleja” się od posadzki i odsłania skrywane, wymazywane treści. To przestrzeń refleksji, ale pozbawiona pomnikowego patosu – przechodnie nie znajdą tu imion poległych bohaterów czy wygrawerowanych złotą czcionką słów poety. Zależało nam, aby zaduma miała charakter indywidualny, czemu sprzyjać ma skala pomnika – szeroka na 1,75 m, wysoka w najwyższym punkcie na 4,5 metra forma nie przytłacza.

Wewnętrzna część Memoriału została wykończona szlifowanym polimerobetonem, również w kolorze czarnym.