Spokojnie! To tylko prefabrykacja. Dom z fabryki, czyli troski i problemy na dwa głosy - producenta i inwestora

2025-02-24 11:52

Prefabrykowane budownictwo od 40 lat nie może się ponownie na dobre zadomowić w naszym kraju. Na przeszkodzie stoją wspomnienia wielkiej płyty z PRL, mentalność i system budowlany preferujący tradycyjne budowanie. Polacy boją się prefabrykacji, uważając ją za gorsze budownictwo, choć to nieprawda. Przecieranie dawno odkrytych szlaków należy do odważnych.

MuratorPlus: Orle gniazdo w Beskidach otwarte. Hotel Mercure Szczyrk Resort

Spis treści

  1. Prefabrykacja: system, który powrócił do Polski
  2. Dom musi być z cegły - problem pierwszy
  3. Przecież drewno się pali – problem drugi
  4. Model budowania – problem trzeci
  5. Świadomy wybór inwestora - decyzja na lata
  6. Szybkość bez względu na rodzaj projektu
  7. Trudne finansowanie – problem czwarty
  8. Dom w pół roku – to możliwe

Nowe domy wznoszone w systemach prefabrykacji to wciąż w Polsce egzotyka. Większość budów zarówno indywidualnych, jak i deweloperskich jest prowadzona w tradycyjny sposób. Inwestycje prowadzone kilka lat to norma. Zapotrzebowanie wymusza jednak szybsze budowanie, dzięki czemu wiele instytucji, w tym samorządowych wybiera w przetargach na budowy budynków komunalnych, placówek oświatowych czy kulturalnych oferty firm wznoszących domy systemowo z elementów wyprodukowanych w hali fabrycznej. Również osoby prywatne, które są zmuszone do szybszych inwestycji decydują się świadomie na ten typ budownictwa. Są wśród nich ludzie z branży, od początku projektowania świadomi swojego wyboru, ale są też tacy, którzy decyzję o wyborze prefabrykowanego domu podjęli po wnikliwej analizie i zgłębieniu tematu. Nic tak dobrze nie przedstawi problemu jak przykład. Pan Marcin – inwestor i pan Michał – producent to dwie osoby, których współpraca doprowadziła do powstania domu prefabrykowanego, który już stoi w zielonej części Warszawy w otulinie parku krajobrazowego na prawym brzegu Wisły.

Prefabrykacja: system, który powrócił do Polski

O tym, jak trudno jest walczyć z wiatrakami wie dobrze pan Michał, którego domy stoją m.in. w Hiszpanii, gdzie budownictwo prefabrykowane nie wzbudza takich emocji jak wciąż w Polsce. Co ciekawe system, w którym produkuje się domy w jego zakładzie pochodzi z... Polski. Został opracowany w latach 80. XX w. na Politechnice Białostockiej. System budowy elementów prefabrykowanych w szkielecie drewnianym nie wzbudził wówczas zainteresowania w objętej kryzysem Polsce, ale został przekazany do dawnego ZSRR. Nie są znane jego losy, ale firma pana Michała przypadkowo natrafiła na niego w zakładzie produkującym prefabrykowane domy drewniane pod Grodnem na Białorusi. Obecnie w oparciu o ten system produkowane są domy w zakładzie w Płońsku.

Dom musi być z cegły - problem pierwszy

To bardzo trudny orzech do zgryzienia dla producentów domów prefabrykowanych. - Mamy znajomego dewelopera, który buduje osiedla domów pod Warszawą. Byłby skłonny skorzystać z technologii prefabrykacji, ale zderza się z realiami – mówi pan Michał. Niestety, przychodzą do niego klienci, młodzi ludzie często z rodzicami i pierwsze pytanie na wejściu jest takie, czy jego domy są z czerwonej cegły. Temat zamknięty. Nie będzie na siłę przekonywał klientów do czegoś nowego. Oni chcą dom tradycyjny z ceramiki – dodaje pan Michał.

Przecież drewno się pali – problem drugi

Dom z drewna w mentalności Polaków jest łatwopalny. Szkielet budynków prefabrykowanych jest z drewna, ale jest wykonany z elementów innych niż dawniej. - My nie używamy drewna tartacznego, które jeszcze schnie na placu budowy. W naszych konstrukcjach są już elementy z wyselekcjonowanego, wysuszonego, wysezonowanego i struganego drewna, które jest dodatkowo zabezpieczone wgłębnie ekologicznymi środkami impregnującymi – mówi pan Michał. - Sam proces obróbki drewna używanego w tych konstrukcjach powoduje, że staje się ono trudno zapalne. Mają na to odpowiednie certyfikaty odporności ogniowej. Zresztą ogień, gdy się pojawi oddziałuje na powierzchni i musi upłynąć bardzo wiele czasu, zanim obejmie głębsze partie elementów. Poza tym drewniana konstrukcja to tylko jeden z jej elementów całych prefabrykowanych ścian, stropów, dachów. Reszta, jak izolacja cieplna i poszycie z różnego rodzaju materiałów, np. płyt gipsowo-wiórowych, które mają certyfikaty niepalności. Membrany i paroizolacje także są pod tym kątem certyfikowane.

Model budowania – problem trzeci

Prócz mentalności jest jeszcze wypracowany w Polsce model, w którym wiele osób po kolei zarabia jakieś określone kwoty pieniędzy na budowie. To jest mechanizm, który przy prefabrykacji przestałby funkcjonować, gdyż pewne grupy ludzi uczestniczące dzisiaj w procesie budowlanym przestałyby być potrzebne.

- Zastanawiamy się nad wprowadzeniem w naszych domach zaawansowanego systemu rozprowadzenia przewodów elektrycznych spinanych szybkozłączkami. Firma produkująca go dostarcza komplet przewodów w odpowiednich długościach i średnicach oraz kostki do wszystkich typów połączeń, przygotowane w taki sposób, że nie można przy łączeniu pomylić kabli – mówi pan Michał. - Standardowo w naszych domach są zamontowane peszle, w które elektryk wciąga kable. W przypadku, gdy w elementach prefabrykowanych byłyby już także kable znika potrzeba ich rozprowadzania na placu budowy. Zadaniem elektryka jest tylko spięcie systemu w całość i podłączenie go. Tylko co z tego, że my wprowadzimy ułatwienie, skoro nie zostanie ono w pełni wykorzystane i docenione. Znam firmy, które mimo zalet takich systemów po doświadczeniach zrezygnowały z nich, bo elektrycy nie chcieli wycenić pracy inaczej niż tradycyjnie, chociaż praca zajmuje dwa, trzy razy mniej czasu. Inwestor nie chce tracić pieniędzy, więc traci czas, a elektryk jest zadowolony – uśmiecha się pan Michał.

Świadomy wybór inwestora - decyzja na lata

Pan Marcin i jego żona Marysia byli pewni, że chcą zbudować dla swojej niemałej rodziny, bo mają szóstkę dzieci, dom prefabrykowany. - Po zgłębieniu tematu, jak możemy wybudować nasz dom, doszliśmy do przekonania, że technologia prefabrykowana jest najlepszym rozwiązaniem. Jest szybko, ekologicznie, a domy mają doskonałe parametry energetyczne. Nie byliśmy z żoną znaleźć żadnych wad domu prefabrykowanego - mówi pan Marcin. - Po jakimś czasie, szukając niemal na siłę złych stron tej technologii przyszła nam do głowy jedna myśl, że domy tego nie są wieczne, ale problem, jak ten dom będzie wyglądał za sto lat, nas już nie będzie dotyczyć - dodaje.

W międzyczasie, gdy podejmowali decyzję o sposobie budowania, dom był już na etapie projektowania. Firmę pana Michała znaleźli jeszcze, gdy proces projektowy się nie zakończył. Architektka mogła się skonsultować z producentem i dostosować projekt, np. ustalając grubości ścian. To przyspieszyło proces dostosowania projektu architektonicznego do technologii i samej produkcji.

Szybkość bez względu na rodzaj projektu

Z elementów prefabrykowanych o konstrukcji drewnianej można wykonać wszystko. Nie ma problemów, jeśli chodzi o rozpiętości. Łączenie elementów także nie przedstawia żadnych problemów. Są dostępne specjalne złączki, które mają nawet amerykańskie certyfikaty odporności sejsmicznej. Możliwości prefabrykacji drewnianej można szczególnie docenić przy dużych obiektach, a w dodatku o ciekawej i nietuzinkowej architekturze.

- Są firmy, które mają katalog domów, które oferują klientom. Mogą też zaproponować bardzo atrakcyjną cenę, a także szybki czas realizacji. My poszliśmy drogą projektów indywidualnych. Nasi klienci wybierają dom z katalogu lub indywidualny. Przystosowujemy go do naszej technologii i prefabrykujemy. Oczywiście trzeba czasami wprowadzić jakieś małe zmiany - mówi pan Michał. - Budynek 140 – 160 m2 powierzchni użytkowej nasz konstruktor dostosowuje do wymogów technologii w ok. dwa tygodnie. W przypadku domu pana Marcina, który ma 240 m2 czas przystosowania i produkcji elementów trwał 21 dni roboczych. Było to wyjątkowo szybko, a wpłynęły na to konsultacje z autorem projektu domu.

Trudne finansowanie – problem czwarty

Nowe technologie zakładają szybkie wybudowanie domu, a to wiąże się z dużymi wydatkami, które inwestor musi ponieść w krótkim czasie wynoszącym od kilku dni do kilku tygodni. W Polsce wciąż wygodniejsze dla inwestorów jest prowadzenie budowy w dłuższym czasie i podzielenie jej na etapy dostosowane do możliwości finansowych.

Duże koszty ponoszone w krótkim czasie nie byłyby problemem dla osób korzystających z kredytów, ale banki nie są przygotowane na kredytowanie inwestycji domów prefabrykowanych. Dotyczy to szczególnie prywatnych inwestorów, którzy dysponują zazwyczaj ograniczonymi zasobami finansowymi na początku budowy, która w zamyśle ma być realizowana ze znacznym udziałem kredytu. W przypadku domów prefabrykowanych największa kumulacja wydatków następuje właśnie na samym początku budowy. Przekazując realizację domu do zakładu prefabrykacji, inwestor musi od razu zapłacić zaliczkę 40 – 60% wartości kontraktu. Taka umowa zawiera przygotowanie elementów prefabrykowanych, transport i montaż na placu budowy, w wyniku czego w ciągu 2 – 3 miesięcy od zakończenia etapu projektowego może powstać dom jednorodzinny w stanie surowym.

- Banki są przygotowane na etapy budowania i ich kredytowanie, a tymczasem nasz dom miał wyrosnąć z ziemi niczym przysłowiowy „grzyb po deszczu”. Nie ma etapów, bo ściany, stropy, dach – wszystko powstaje w fabryce i na taką ewentualność, kiedy dom jest już w częściach, ale nie stoi na placu budowy, banki nie mają procedur kredytowych - mówi pan Marcin. - Dopiero kiedy pracownicy producenta złożyli dom w miejscu budowy, doradca bankowy mógł zatwierdzić nam ratę kredytu. Były to pieniądze za kilka etapów na raz, ale my już wcześniej musieliśmy tę sumę wyłożyć.

Dom w pół roku – to możliwe

Dla klientów słowo prefabrykacja jest zrozumiałe, ale nie do końca. Pełne zrozumienie następuje dopiero kiedy na plac budowy przyjeżdża samochód z elementami domu i ekipa przystępuje do pracy. Widzą, jak dom w ciągu kilku godzin nabiera kształtów. Wyrasta dosłownie z niczego na oczach inwestora, który po kilku godzinach od początku montażu może już wejść do domu. - Pierwsza ściana stanęła na naszej budowie 23 stycznia 2025 r. o 10.07. Montaż wszystkich elementów parteru zajął 7,5 godziny. 28 stycznia był już gotowy cały dach, bez pokrycia – sama konstrukcja przygotowana już do pokrycia wybranym materiałem. Teraz są montowane okna. Wykonawca ma zejść z budowy 28 lutego. My planujemy wprowadzić się w drugiej połowie maja. To znaczy cztery miesiące od stanu zerowego do wprowadzenia się, mam nadzieję, że to nam się uda.

Zobacz także: Dom prefabrykowany w Warszawie

Architektura-murator. Podcast 30/30
Groza, propaganda i odszpecanie. Architektura nazistowska
Video Player is loading.
Czas 0:00
Czas trwania 34:03
Loaded: 0.73%
Stream Type LIVE
Pozostały czas 34:03
Â
1x
    • Chapters
    • descriptions off, selected
    • subtitles off, selected
    • default, selected
    Reklama
    Architektura Murator Google News