Architektura MuratorKrytykaModel jako fetysz?

Model jako fetysz?

Książkę The Architectural Model. Tool, Fetish, Small Utopia recenzuje Maciej Miłobędzki z JEMS Architekci

Książka o modelach
Das Architektur Modell/The Architectural Model, Wyd. Deutsches Architekturmuseum
Fot.: DAM

Książka The Architectural Model, towarzysząca wystawianej w 2012 roku w Deutsches Architekturmuseum kolekcji makiet, ujmuje ostatnie dwa stulecia zmiennych tendencji i trendów modelowania. Modele pokazane są tu na tle zmieniających się poglądów i teorii architektonicznych, charakteru indywidualnych twórców, ewoluujących technik. Eseje i teksty krytyczne, ilustrowane są przykładami makiet roboczych, modeli prezentacyjnych, scenografii stworzonych jedynie dla potrzeb prezentacji fotograficznej.

Na początku XX wieku batalia przeciwko perspektywicznym projekcjom zdała się przynieść przewagę zwolennikom pracy na modelach. Uszczypliwe uwagi Le Corbusiera o rysownikach z kręgu École des Beaux-Arts narzucających budowlom sztuczny, geometryczny schematyzm, miały stać się argumentem na rzecz powrotu materialności, realności architektury już na etapie pierwszych wyobrażeń o projekcie. Podobne sądy towarzyszyły ewoluującemu dyskursowi na temat roli makiet jako istotnego narzędzia warsztatu architekta. Jak różne funkcje i znaczenie mogą one mieć możemy przeanalizować porównując gipsowe, rzeźbiarskie studia Mendelsohna, klasycystyczną twardą geometrię modeli Kollhoffa, precyzyjne, eksponujące zasadę budowania drewniane struktury Marcela Meili czy eksperymenty biura Herzog & de Meuron łączące poszukiwania materiałowe, typologiczne, z technikami fotograficznymi, wideo, performancem. Z kolei fotografie dzieł Kereza zaskakują kontrastem pomiędzy naturalistycznie traktowanym sztafażem a ideowym, syntetycznym charakterem jego wielkoskalowych drewnianych makiet.

Pod koniec ubiegłego stulecia fascynacja modelami cyfrowymi na krótki czas zdominowała techniki projektowe i prezentacyjne, by z czasem przerodzić się w stan równowagi – interakcji technik modelarskich i komputerowych. Obracany na płaskim ekranie model cyfrowy, choćby i perfekcyjnie „zbudowany”, jest nienaturalnie dynamiczną sekwencją statycznych dwuwymiarowych perspektyw, często o silnie zdeformowanych proporcjach. Odnosimy takie wrażenie także wówczas, gdy przyjęty kąt patrzenia zbliżony jest do naturalnego. Nawet najprostsze modele z tektury, drewna, gipsu czy pianki pozwalają nam aktywnie zapoznawać się z trójwymiarową strukturą budowli, warunkami oświetlenia, proporcjami materii – masy do zawartych między nimi pustek. Możemy przy użyciu prostych narzędzi wprowadzać modyfikacje, badać zmieniające się faktury, materiały. Bezpośredni, fizyczny kontakt, obcowanie z modelem, wciąż uwodzi i inspiruje wielu twórców.

Książka jest wyrazem fascynacji historią i bieżącą praktyką modelowania. Jest także świadectwem krytycznej refleksji między innymi nad próżnością architektów, wykorzystujących makiety do budowy gwiazdorskiego wizerunku. Na publikowanej w niej fotografii autorstwa Irvinga Penna Mies van der Rohe, opierający dłoń na wykonanym z brązu i barwionego szkła modelu nowojorskiego Seagram Building, prezentuje się pomnikowo, majestatycznie. Przyćmiewa wizerunek budowli i stojącego w tle Philipa Johnsona. Splendor twórcy zapewne przyczynił się do promocji nowego typu budowania, który pozbawiony najczęściej klasycznej miesowskiej elegancji, dał początek jednemu z bardziej zunifikowanych, technokratycznych nurtów architektury. Autorzy publikacji nie mają złudzeń: modele stają się czasami fetyszem, pięknym obiektem – efektownym przedmiotem przedstawiającym wartość samą dla siebie, równie oddalonym od realności budowania co krytykowany przez modernistów rysunkowy, graficzny formalizm akademików.

Polskie myślenie makietą Krótka historia tworzenia modeli architektonicznych – Tomasz Fudala