Tomek Rygalik: Najlepszą rzeczą, jaką projektanci mogliby dziś zrobić dla świata, to całkowite zaprzestanie wszelkiej działalności

Mamy niewielki wpływ na losy świata, ale też każda istotna zmiana jest zwykle inicjatywą garstki sprawczych ludzi w jakimś nieprzypadkowym miejscu i czasie - mówi Tomek Rygalik w rozmowie z Anną Żmijewska. Tym razem w Dizajn na zawsze wywiad z jednym z najbardziej rozpoznawalnych rodzimych projektantów, profesor Aalto University i założyciel Studio Rygalik

Anna Cymer: architektura lat 90. była kiczowata, ale nasza
Tomek Rygalik
Autor: Bartek Barczyk/ Materiały prasowe

Budowanie przyszłości w sposób świadomy – nowy standard odpowiedzialności w branży meblarskiej

Anna Żmijewska: Projektant, edukator, badacz... a może społecznik? Kim tak naprawdę jest Tomek Rygalik?

Tomek Rygalik: Ponad wszystko jestem człowiekiem, ojcem i synem, biologicznym bytem – może nawet siłą natury. Z pasją i entuzjazmem realizuję jakąś małą, unikalną, cząstkową misję. Moim nadrzędnym celem jest praca na rzecz piękniejszego, a zarazem społecznie i ekologicznie odpowiedzialnego środowiska życia. Dotychczas wykorzystywałem do tego metody projektowania produktów i architektury wnętrz, edukację oraz facylitację. W czasie i przestrzeni, w których przyszło mi żyć, próbuję znaleźć drogę ku twórczej samorealizacji, poczuciu sensu i połączenia. Jestem wdzięczny losowi i wielu ludziom, że mogę iść taką uprzywilejowaną ścieżką.

AŻ: Studiować zacząłeś na Wydziale Budownictwa Architektury i Inżynierii Środowiska na Politechnice Łódzkiej, potem wybrałeś wzornictwo na Pratt Institute w Nowym Jorku oraz Royal College of Art w Londynie. Co spowodowało, że jednak nie zostałeś architektem?

TR: Nadal zajmuję się architekturą – tylko bliżej człowieka, w ludzkiej skali. Proces jest prawie taki sam i podobnie – za każdym razem inny. Kiedy wybierałem specjalizację, brakowało mi cierpliwości, a także wiary w jakość kolektywnego projektowania, potrzebnych przy dużych realizacjach. To przychodzi z dojrzałością. Zachwycił i wciągnął mnie świat formy, właściwości materiałów, radość z namacalnych owoców pracy rękoma, oraz poczucie wolności.

Czytaj także: Dekonstrukcja, która buduje alternatywne narracje. Współczesna fotografia okiem Bownika. Rozmowa z cyklu Dizajn na zawsze

AŻ: Twoja droga zawodowa również miała wiele ciekawych i nieoczywistych wątków jak choćby praca dla… korporacji. Byłeś m.in. konsultantem w Kodaku, Polaroidzie, a także pracowałeś w firmie projektowo-konsultingowej Human Factors Industrial Design. Czego nauczyły Cię te doświadczenia?

TR: Przyniosły one rozwój samoświadomości i poczucia własnej wartości, potrzebnych na kolejnych odcinkach ścieżki. Wszystkie doświadczenia pozwoliły mi realnie zbliżyć się do istoty praktyki, którą nieustannie rozwijam, za co jestem bardzo wdzięczny.

AŻ: Dbałość o środowisko to bardzo ważny element Twojego projektowania, zwłaszcza świadomy wybór materiałów i przemyślana konsumpcja. Jak w dzisiejszych czasach robić to z sensem?

TR: Podpowiedzi daje nam sama natura. To ona ma zdecydowanie największe doświadczenie w badaniach i rozwoju. Relatywnie krótkie doświadczenia ludzkości to w tym kontekście kropla w oceanie. Nic dziwnego, że tak prymitywne są nasze poczynania i najlepszą rzeczą, jaką nasza grupa zawodowa mogłaby dziś zrobić dla świata, by go dalej nie dewastować, to – jak pisał Victor Papanek już na początku lat 70., całkowite zaprzestanie wszelkiej działalności. Jednak nie tędy wiedzie droga do rozwoju kultury materialnej i budowlanej. Głęboka refleksja i świadoma praktyka są moim zdaniem kluczowe.

AŻ: Odpowiedzialne materiały to przyszłość projektowania. We współpracy z Fundacją Mare i firmą Boomplastic stworzyliście tworzywo z wyłowionych z dna morza porzuconych sieci rybackich, które zostały sprasowane w płyty. Jednak największym problemem jest fakt, że w zastraszającym tempie produkujemy setki milionów ton śmieci, do czego przyczynia się również branża kreatywna. Jak projektować, by temu zapobiec?

TR: Ten eksperyment miał na celu propagowanie idei zrównoważonego rozwoju. Dopiero w następstwie tego projektu, we współpracy z kolejnym partnerem przemysłowym zamknęliśmy pętlę, współtworząc LOOPE. To marka oferująca meble outdoorowe, których produkcja oparta jest w stu procentach na obiegu zamkniętym. To przedsięwzięcie już dziś realnie przyczynia się do redukcji plastikowych odpadów i ma potencjał dalszego skalowania.

AŻ: Mam wrażenie, że projekt DesignNature realizowany w Sobolach, który stworzyłeś razem z żoną Gosią to właśnie próba znalezienia odpowiedzi na aktualne pytanie, jak budować przyszłość w sposób odpowiedzialny?

TR: DesignNature to miejsce i program stanowiące dedykowane narzędzie do szukania tych odpowiedzi poprzez prace badawczo-rozwojowe, edukację, wspieranie rozwoju świadomej kreatywności i odpowiedzialnego projektowania, a także poczucia jakości oraz przyjemności w odbudowywaniu relacji człowieka z naturą – zamiast opłakiwania koniecznych wyrzeczeń. Doszliśmy do tego, że to jedyne sposoby pozytywnego wpływu na rzeczywistość. W efekcie nie tylko inspirujemy, ale poprzez praktykę kształtujemy realne zmiany, konstruktywne postawy oraz nowy, atrakcyjny i świadomy styl życia, które mamy nadzieję, będą rezonować w przyszłości.

AŻ: Wspomniany przez Ciebie projekt LOOPE ustanawia nowy standard odpowiedzialności w branży meblarskiej. Opowiedz o tym.

TR: LOOPE zadebiutowało podczas tegorocznych targów Salone del Mobile w Mediolanie, prezentując pięć premierowych kolekcji mebli. Ich unikalna koncepcja polega na tym, że każdy produkt, wykonany z materiałów pochodzących z recyklingu, można po latach użytkowania zwrócić, aby został przekształcony w inny, aktualnie dostępny mebel, bez dodatkowego kosztu dla klienta. Nabyte krzesło z czasem możesz nam zwrócić i przekształcić np. w stół. Chodzi o znalezienie nowego zastosowania dla tego samego materiału źródłowego. Ten system cyrkularny odpowiada na dwa istotne wyzwania stojące przed branżą: nadprodukcję mebli oraz problem odpadów z tworzyw sztucznych.

AŻ: Ciekawe, że inicjatorem i twórcą marki jest Łukasz Karaszewski, właściciel firmy produkującej wielkogabarytowe obiekty z polietylenu, i to on zgłosił się do Was z pomysłem współpracy. To dość nietypowe, zazwyczaj to projektanci mają szalone pomysły, do których muszą przekonać często niechętnego producenta. Czyżby nastąpił przełom w tej kwestii i polscy producenci w końcu są gotowi na cyrkularność?

TR: To przedsięwzięcie nie byłoby możliwe, gdybyśmy się nie spotkali – nasze doświadczenia się dopełniają. Łukasz przyszedł z propozycją stworzenia linii mebli w technologii formowania rotacyjnego, co stało się dla mnie atrakcyjne dopiero w momencie, gdy połączyliśmy to z ideami zrównoważonego rozwoju. Wtedy z pełnym przekonaniem mogłem podjąć się współtworzenia i poprowadzenia marki w zgodzie ze sobą, w stronę oferty zaawansowanej wzorniczo i jakościowo, skierowanej do architektów. Ekologia i ekonomia zazwyczaj idą w parze, dążąc do oszczędnych rozwiązań systemowych. Rolą projektantów jest też projektowanie zysku. Dla producentów to naturalny sposób myślenia i działania więc gotowości na pewno nie brakuje. Jednak każde ambitne przedsięwzięcie wymaga inwestycji, odwagi i dużej konsekwencji, które stanowią zwykle główne wyzwania.

Kolekcja Loop
Autor: archiwum projektanta/ Materiały prasowe

Sobole miejsce, które przywraca harmonię pomiędzy nami a naturą

AŻ: W niewielkiej wsi Sobole stworzyliście z Gosią niecodzienne miejsce, które edukuje, integruje i wspiera lokalną społeczność. Skąd pomysł na taką przestrzeń?

TR: Zależało nam na połączeniu wielu naszych zainteresowań i pasji, aby stworzyć przestrzeń do niczym nieograniczonego, wszechstronnego rozwoju. Ta intencja spotkała się z konkretnym miejscem, w którym zapragnęliśmy pracować. W DesignNature skupiamy się na wspieraniu kreatywności, relacjach z naturą i tych międzyludzkich oraz na praktykowaniu dobrego, świadomego życia. Przestrzeń, którą udało nam się znaleźć, stanowi doskonały kontekst do takich działań. To miejsce magiczne o bogatej historii i niesamowitej przyrodzie. Zabytkowe klimatyczne budynki kampusu otoczone są pięknym, monumentalnym starodrzewiem nad meandrującą rzeką o dzikim charakterze. Uczestnicy letnich szkół projektowania oraz całorocznych warsztatów współtworzą, współgospodarzą, bawią się i jedzą razem posiłki. Są w różnym wieku, reprezentują różne dziedziny i pochodzą niemal z całego świata. Dowiadują się o DesignNature pocztą pantoflową lub w social mediach, potem często wracają lub polecają to doświadczenie rodzinie i przyjaciołom. Poza wspomnieniami najczęściej zostawiają zaawansowane koncepcyjnie, sprawnie zrealizowane, zespołowe projekty, harmonijnie wpisujące się w przestrzeń nieokiełznanej natury.

AŻ: W Sobolach z jednej strony czas się zatrzymuję, a z drugiej wybiega w przyszłość, bo przywraca harmonię pomiędzy nami a naturą. Uczy mądrego korzystania z zasobów, odpowiedzialnego myślenia co dalej. Czy to w ogóle możliwe?

TR: Mamy niewielki wpływ na losy świata, ale też każda istotna zmiana była zwykle inicjatywą garstki sprawczych ludzi w jakimś nieprzypadkowym miejscu i czasie. Wśród wielu możliwych dróg, intuicyjnie wybieramy tę najbardziej dla nas autentyczną i spójną z naszym potencjałem. Na resztę nie mamy wpływu.

Czytaj także: Owiane nutą tajemnicy mozaiki, ceramiczne kompozycje i dekoracje. Kiedy obiekty znikają z mapy, trzeba działać natychmiast

AŻ: Co roku w Sobolach, w ramach Design Summer School, organizujecie warsztaty dla studentów, młodych projektantów, ale też entuzjastów dizajnu. Czy młode pokolenie twórców jest świadome wyzwań współczesności?

TR: Mamy przywilej współtworzenia społeczności DesignNature z młodymi ludźmi, których wrażliwość i energia synchronicznie rezonują z naszymi. Są oni bardzo świadomi wyzwań, które czasem wręcz blokują ich w twórczym działaniu, choćby ze względu na ciężar odpowiedzialności w pracy z zasobami materialnymi i energetycznymi planety. Kluczem jest proces oparty na osadzonej w krytycznym myśleniu praktyce projektowania przez działanie i na współpracy. W ten sposób uczymy uważnej sprawczości opartej o dialog i współdziałanie. Działając na kanwie przyrody i w ścisłym dialogu z nią pragniemy uwrażliwiać na wyzwania środowiskowe.

Siedzisko integrujące, powstałe podczas warsztatów w centrum kultury i projektowania Domaine de Boisbuchet we Francji
Autor: Carlo Cialli/ Materiały prasowe

"Wyprojektowałem" się z projektowania. Zatem co dalej?

AŻ: W wielu Twoich realizacjach przewija się motyw spotkania, jak choćby projekt stołów dla bistro Charlotte w Warszawie, zachęcających do siadania i rozmowy z nieznanymi osobami, społeczny mebel-siedzisko Circula w Design Museum Holon w Izraelu czy eksperymentalna przestrzeń do spędzania czasu dla uczniów w szkole w Szczekocinach. Czym jest dla Ciebie owo „spotkanie” w projektowaniu?

TR: Wspieranie jakości spotkania, proksemika oraz relacyjność to tematy przewodnie wielu moich projektów wnętrz i mebli. Dają mi one często poczucie większego sensu w praktyce opartej na wartościach, w które wierzę. Pociąga i fascynuje mnie konstruktywna energia wyzwalana między ludźmi, kiedy się na siebie otwierają. To ona, na dobre i na złe, dała tak ogromną przewagę naszemu gatunkowi.

AŻ: W 2022 roku jako pierwsza osoba spoza Finlandii zostałeś kierownikiem Katedry Projektowania Mebla na Wydziale Architektury Uniwersytetu Aalto w Espoo. To jedna z ważniejszych uczelni w dziedzinie sztuki, dizajnu, technologii, ale też biznesu i ekonomii. Czy z perspektywy dydaktyka wykładającego również w Polsce widzisz różnice w edukacji w kraju i za granicą?

TR: Zdecydowałem się na pracę na Wydziale Architektury Uniwersytetu Aalto między innymi właśnie ze względu na te różnice. Na tle większości szkół w Europie, moją obecną uczelnię wyróżnia interdyscyplinarność i umiędzynarodowienie. Aalto to połączenie politechniki, szkoły biznesu i uczelni artystycznych. Infrastruktura jest na najwyższym światowym poziomie. Studenci mają możliwość wyboru wśród wielu specjalistycznych programów, ale też mogą dobierać kursy całkowicie spoza swojego kierunku. Wspierana jest tzw. radykalna kreatywność. W efekcie zajęć prowadzonych przez kadrę złożoną z badaczy i praktyków, w warsztatach i laboratoriach często powstają projekty zespołowe, które przekształcają się w startupy mające w następstwie różne źródła finansowania. Uczelnia z powodzeniem realizuje zadanie katalizowania rozwoju kluczowych dziedzin gospodarki. Zarówno do kadry, jak i na studia magisterskie czy doktoranckie, wybieramy wśród bardzo wielu wybitnych aplikantów z całego świata.

AŻ: Powiedziałeś kiedyś, że Twoja praca to w jednej trzeciej dydaktyka, w jednej trzeciej badania naukowe, a pozostała część to praktyka. Edukacja stanowi ogromną część Twojej działalności zawodowej. Jakie wyzwanie stoi teraz przed nauczycielami kierunków projektowych?

TR: Moją rolą jest kreowanie odpowiednich warunków i merytoryczne wsparcie dla rozwoju dziedziny. Realizujemy to poprzez projekty kursowe, badania i eksperymenty, ale też różne współprace zawodowe. Te aktywności łączą się w pewną spójną całość. Według mnie wyzwaniem nie jest edukacja pod kątem konkretnych miejsc pracy, czy nawet jej charakteru, tylko pomoc w znalezieniu własnego głosu. Mimo coraz to nowszych narzędzi, sprawność w kreatywnym, niestandardowym łączeniu umiejętności z różnych dziedzin oraz sprawcze, praktyczne działanie projektowe pozostają obszarem rozwoju wielu młodych, wrażliwych projektantów szukających rozwiązań potrzebnych społeczeństwu, cywilizacji i planecie. Uważam, że dobra edukacja bez względu na miejsce w świecie ma za zadanie to wspierać.

AŻ: Na ostatnim naszym spotkaniu stwierdziłeś, że „wyprojektowałeś się“ z projektowania. Czy to zapowiedź kolejnego etapu w Twoim życiu?

TR: Rozwój w wielu dziedzinach i aspektach poprowadził mnie do głębokiej refleksji nad większym sensem tego wszystkiego. Jestem w trakcie integrowania doświadczeń i przemyśleń, to czas naturalnej kalibracji, w efekcie której klaruje się już dalsza ścieżka. Gdybym ją znał, nie byłaby moja.

Meble projektu Tomka Rygalika w Muzeum Historii Żydów Polskich Polin w Warszawie
Autor: Ernest Wińczyk/ Materiały prasowe
Architektura Murator Google News
Podcast Architektoniczny
Kamila Szatanowska. Architektura nierynkowych ideałów