Architektura MuratorKrytykaRozmowa z Witoldem Cęckiewiczem, autorem hotelu Cracovia

Rozmowa z Witoldem Cęckiewiczem, autorem hotelu Cracovia

Każdy architekt powinien być uczciwy i przyzwoity w swoich działaniach, a prawa autorskie łamią ludzie tych cech pozbawieni – o pasji nauczania architektury, silnej potrzebie piękna i pozytywnych aspektach peerelowskich normatywów z Witoldem Cęckiewiczem rozmawia Maja Mozga-Górecka.

Witold Cęckiewicz, 2017
Witold Cęckiewicz. Fot. Bartek Barczyk

Co, po 6 latach walki o zachowanie Cracovii, myśli Pan Profesor o prawach autorskich w architekturze? Jak ich strzec?

Inwestor uznał, że dopilnowanie praw autorskich jest sprawą projektantów. Byłem zdumiony brakiem właściwego podejścia w biurze projektowym w tej tak przecież jasnej i oczywistej sprawie. Formalnie bardzo zabiegali o współpracę na zasadzie współautorstwa. Lecz podczas gdy ja projektowałem modernizację lub przebudowę i wprowadzenie do Cracovii nowych funkcji – połączenie części komercyjnej z przestrzenią ekspozycji sztuki, biuro projektowe zapewne lepiej zorientowane w planach inwestora, postawiło wyłącznie na galerię handlową z wyburzeniem istniejącego budynku hotelu. Tak to inwestor rozegrał. Rozstaliśmy się. A ostatecznie pomysł galerii handlowej i tak przepadł, ze względu na potężne protesty społeczne i władz miasta. Uważam, że w porównaniu do tego, co było przed wojną, osłabł dziś znacząco etos naszego zawodu. Lech Niemojewski w Uczniach cieśli pięknie pisał o etycznej stronie naszego zawodu. Każdy architekt powinien być uczciwy i przyzwoity w swoich działaniach, a prawa autorskie łamią ludzie tych cech pozbawieni.

Część projektów udało się Panu realizować nie zważając na normatywy. Jak było to w PRL możliwe?

Bardzo wiele miałem takich realizacji. Kino Kijów powstało w całkowitej niezgodzie z normatywami, w których ustalony był rozstaw siedzeń i przejść między rzędami. A mi się marzyła widownia-plaster z optymalnymi warunkami i dobrą widocznością z każdego miejsca. Zaprojektowałem ją w układzie amfiteatralnym, każdy rząd ma inną krzywą, a pierwszy staje się tym samym łukiem skierowanym w stronę ekranu. Czekałem pół roku na zgodę, aż mi powiedzieli: jak się pan tak uparł, to niech pan robi jak pan chce. Jeśli miałem dobry pomysł, walczyłem o niego. Osiedle Podwawelskie też powstało na przekór normatywom. Włączyłem w nie obszar podlegający później ochronie konserwatorskiej: tzw. fortyfikacje szwedzkie, czyniąc z nich teren rekreacyjny.

Normatywy określały typy zabudowy oraz jej zagęszczenie i te warunki były spełnione, o ile nie wliczaliśmy terenów rekreacyjnych. Inny normatyw określał, że na osiedlach 30% budynków miało mieć wysokość 11 kondygnacji, a 70% – pięciu. Wynikało to z tego, że dostępne były tylko dźwigi o dwóch wysokościach. Na osiedlu Mistrzejowice zaproponowałem jednak także pięciokondygnacyjne punktowce, tzw. puchatki – duże domy willowe otoczone zielenią. Całe to osiedle projektowałem jak organiczną gałązkę, w której zieleń przenika się z zabudową. Teraz obrzeża są dogęszczane i cały zamysł powoli ginie.

Uważam, że normatyw urbanistyczny w PRL dawał lepsze warunki przestrzenne, niż mamy obecnie. Poza tym na każde 6-7 tysięcy osób trzeba było zbudować szkołę, potem także ośrodki sportowe, handel, przedszkola. Dziś mamy koszmarny obraz, na który składa się często nienajgorsza architektura fatalnie ze sobą zestawiona. Przy normatywach w PRL nieliczących się z prawem własności indywidualnej można było mieć ideę, jak zabezpieczyć mieszkańcom najlepsze warunki życia. Dziś nikogo nie stać na żadną ideę, na śmielszą wizję przyszłości.

Pisał Pan, że żyjemy w czasach „nietrwałości kryteriów”, „nerwowych prób poszukiwania nowej drogi”. Jak w tym świecie sprawdza się polska edukacja architektoniczna?

To, co mnie pasjonowało w życiu obok projektowania to uczenie, poświęcałem jedno dla drugiego. Gdy oddawaliśmy konkurs, wychodziłem ostatni z pracowni, a następnego dnia pierwszy byłem na uczelni. Wśród 600 moich dyplomantów, 70 jest pracownikami naukowymi, a ponad 10 zostało już profesorami. Rozumieją, że uczenie architektury to bardzo odpowiedzialne zajęcie. Jestem człowiekiem o przestarzałych poglądach, który wbrew współczesnej interpretacji sztuki, głosi potrzebę piękna.

Znakomite uczelnie architektury na świecie mają pełną autonomię. U nas są podporządkowane rygorom, które określa ministerstwo. To zła droga. Kryteria ministerialne typowe dla kierunków ściśle naukowo-technicznych, gdzie w ocenie wartości pracownika naukowego kluczowe są publikacje i wyniki badań laboratoryjnych, nie sprawdzają się w architekturze. To jakość projektów lub realizacji powinna świadczyć o zdolnościach i możliwościach studenta czy pracownika naukowego. Widzę jak koledzy walczą o te punkty, piszą publikacje, bo tylko te są punktowane. To koszmar.

Kapitalną formą uczenia architektury jest uczestnictwo w konkursach. Z iloma pracami i koncepcjami człowiek może się tam zetknąć! Studenci powinni mieć większe uprawnienia do startowania w ogólnopolskich konkursach studialnych. Dziś dostęp do wczesnego startu jest rygorystycznie ograniczony, co eliminuje najzdolniejszych, ale jeszcze „za młodych”. Rozmawiała Maja Mozga-Górecka

Witold Cęckiewicz, architekt, urbanista, główny architekt miasta Krakowa w latach 1955-50, profesor zw., członek PAN i PAU. Laureat Honorowej Nagrody SARP i 42 nagród i wyróżnień. Autor i współautor m.in.: Ambasady Polskiej (New Delhi, ze Stanisławem Deńko, 1978), hotelu Cracovia i kina Kijów (Kraków, 1965-67), pomników na Polach Grunwaldu (1960) i w obozie Płaszów (Kraków, 1964), kościołów w Krakowie i Rzeszowie, sanktuarium w Łagiewnikach (2002)

Tagi:
Krakowskie Centrum Muzyki: nowy konkurs na projekt głównego obiektu koncertowego Krakowa Kolejne podejście do budowy Centrum Muzyki w Krakowie. Agencja Rozwoju Miasta ogłosiła właśnie nowy konkurs na projekt obiektu, w którym siedziby znajdą między innymi Capella Cracoviensis i Sinfonietta Cracovia.
Pawilon Okocimski / Kraków Pawilon Okocimski sukcesywnie popadał w ruinę. W wyniku przetargu poddano go pracom konserwatorskim i adaptacji do nowych potrzeb Zainicjowane przez aktywistów przywrócenie pawilonu kawiarnianego do życia to przedsięwzięcie, dzięki któremu architektura odzyskała dawny blask. O realizacji pracowni F-11 pisze Marcin Brataniec.
Osiedle Jerozolimska w Krakowie projektu ION Architekci. Osiedle Jerozolimska w Krakowie powstanie u zbiegu Wielickiej i Jerozolimskiej na Podgórzu, w pobliżu kopca Krakusa, zalewu Bagry i rezerwatu Bonarka. Nowy zespół zaprojektowała lokalna pracownia ION Architekci.
Muzeum Czartoryskich: nowy wyraz narodowej wypowiedzi Muzeum w swojej nowej odsłonie jest realizacją wyrafinowaną i stonowaną – to warunki dla ponadczasowości, o które w architekturze zawsze chodzi najbardziej. W Polsce szukamy ciągle wyrazu dla tego, co patriotyczne i narodowe. Rzadko wyraz ten jest osiągany przez dzieła eleganckie, ustępując taniej symbolice i rozgadanej, pseudohistorycznej architekturze. Muzeum Czartoryskich w Krakowie jest wyznacznikiem nowego wyrazu narodowej wypowiedzi.
Otwarcie Obiektu Niemożliwego w Krakowie Z okazji 25-lecia „Architektury-murator” redakcja zaprosiła trzech wybitnych architektów, by zmierzyli się z pojęciem niemożliwości i spróbowali, poprzez symboliczną przestrzenną instalację, wyrazić istotę swoich zmagań w architekturze. Krakowski obiekt został zaprojektowany przez prof. Dariusza Kozłowskiego. Według niego „architektura to budowanie rzeczy fikcyjnych tak, by wyglądały jak prawdziwe”. Tę maksymę wykorzystał, odwołując się do opowiadania Nieśmiertelny Jorge Luisa Borgesa. Zrealizował betonowy, symboliczny tron, idealną formę której jedynym przeznaczeniem jest podziwianie. Uroczyste otwarcie Obiektu Niemożliwego odbyło się 18 października 2019 roku.
Otwarcie Obiektu Niemożliwego w Krakowie [GALERIA] Przed Wydziałem Architektury Politechniki Krakowskiej stanął betonowy fotel, który odwołuje się do opowiadania Nieśmiertelny Borgesa. Autorem Obiektu Niemożliwego jest profesor Dariusz Kozłowski.