Architektura MuratorRealizacjeMuzeum Polskiej Wódki na terenie zespołu Koneser w Warszawie

Muzeum Polskiej Wódki na terenie zespołu Koneser w Warszawie

W założeniu autorów dawny gmach rektyfikacji mieszczący muzeum wraz z rozbudowaną częścią gastronomiczną sam w sobie miał być dziełem sztuki: od ekspozycji zabytkowych detali, przez dizajnerski wystrój, po kulturę picia wódki i kunszt kulinarny – pisze Jerzy S. Majewski.

Muzeum Polskiej Wódki na terenie zespołu Koneser w Warszawie
Widok od placu Konesera; po lewej wejście do restauracji ZONI; Fot. Marcin Czechowicz
Przebudowa i rozbudowa budynku rektyfikacji dawnej Warszawskiej Wytwórni Wódek Koneser na obiekt usługowy wraz z Muzeum Polskiej WódkiWarszawa, plac Konesera 1 (dawna ul. Ząbkowska 27/31)
AutorzyNizio Design International, Mirosław Nizio
Autorzy wnętrz:Nizio Design International, Mirosław Nizio
Projekt ekspozycji:Nizio Design International, Mirosław Nizio
Generalny wykonawcaMAR-BUD sp. z o.o., BUDOWNICTWO sp.k.
InwestorCentrum Praskie Koneser, Dobry Wybór sp. z o.o., Koneser sp.k.
Powierzchnia zabudowy1218.0 m²
Powierzchnia użytkowa2014.0 m²
Powierzchnia całkowita4697.0 m²
Kubatura17537.0 m³
Projekt2014
Data realizacji (koniec)2018
Koszt inwestycjinie podano kosztu inwestycji

Otwarte w czerwcu 2018 roku Muzeum Polskiej Wódki na warszawskiej Pradze to obiekt komercyjny, zaprojektowany odmiennie od klasycznych placówek tego typu. Część wystawowa stanowi tu niejako koło zamachowe, mające przyciągać gości do zlokalizowanych w tym samym budynku lokali gastronomicznych: bistro WuWu, baru ¾ oraz dużej restauracji ZONI. Muzeum znajduje się w zabytkowym gmachu rektyfikacji na terenie kompleksu dawnej wytwórni wódek Koneser. Ceglane zabudowania fabryki stanęły przy ul. Ząbkowskiej w 1897 roku i odtąd aż do początku XXI wieku mieściły maszyny i urządzenia do produkcji tego wysokoprocentowego alkoholu. W 2006 roku pofabryczny kompleks kupiła firma BBI Development, zobowiązując się do modernizacji historycznych obiektów i przeznaczenia części na potrzeby kultury. Powolny proces przekształcenia zespołu w wielofunkcyjne centrum Pragi właśnie pomału dobiega końca. Powstały tu zarówno nowe mieszkania, jak i lofty w starych budynkach, są przestrzenie biurowe, handlowe i wystawiennicze. Planowane jest centrum konferencyjne. Cały teren, choć otoczony zabytkowym ogrodzeniem, jest ogólnodostępny, z wewnętrznymi ulicami oraz trzema placami mającymi tworzyć przestrzenie publiczne. Najważniejszy z nich, oficjalnie nazwany przez Radę Miasta placem Konesera, znajduje się tuż obok muzeum – z górującym nad kompleksem wysokim kominem dawnej kotłowni. Projekt wystawy i całego wystroju budynku wyłoniono w otwartym konkursie architektonicznym. Choć zwyciężyła pracownia Archigraf, umowę inwestor ostatecznie podpisał z biurem Nizio Design International, które zajęło drugie miejsce. Architekci musieli przede wszystkim odpowiedzieć na pytanie o program przyszłej ekspozycji. Wybór chyba wydawał się oczywisty. Muzeum bazuje na multimedialnej narracji, mającej umożliwić zwiedzającym zabawę, zwieńczoną w końcu degustacją prawdziwej wódki i przy okazji zachętą do odwiedzenia mieszczących się w budynku lokali z dobrą i twórczą kuchnią. Jednym słowem jest to obiekt komercyjny, mający być sam w sobie dziełem sztuki – od ekspozycji zabytkowych detali, poprzez dizajnerski wystrój, po proces destylacji wódki, kulturę jej picia i kunszt kulinarny. Poszczególne galerie muzealne oparte są na wspomnianych multimediach wplecionych w atrakcyjną scenografię przenoszącą nas w kolejne epoki i miejsca: spichlerz, karczmę, dwór szlachecki czy ubiegłowieczną gorzelnię.

Muzeum Polskiej Wódki na terenie zespołu Koneser w Warszawie
Fot. 8 Widok od ulicy Nieporęckiej; Fot. 9 Logo muzeum zaprojektowane przez Andrzeja Pągowskiego; Fot. Marcin Czechowicz

Jest też niezwykle pomysłowy stelaż, na którym eksponowane są butelki i etykiety wszystkich trunków produkowanych w ciągu stulecia przy ul. Ząbkowskiej. W Barze Akademii Wódki, zlokalizowanym na drugim piętrze wieży rektyfikacji, na końcu trasy zwiedzania, czyste środki formalne zapewne mają kojarzyć się z czystą wódką. Biel ścian, lapidarne w formie stoliki o lustrzanych blatach, dziesiątki lamp zwisających z sufitu niczym bateria kieliszków. Do tego indywidualnie zaprojektowane przez Nizio Design stołki barowe o regulowanej wysokości. Znacznie więcej środków formalnych architekci zastosowali we wnętrzach restauracyjnych. Liczba autorskich mebli i detali jest tam imponująca. Wszystkie trzy lokale sprawiają wrażenie showroomów galerii artystycznych pracowni Nizio Design, choć każdy z nich został zaprojektowany odmiennie i ma inny charakter. Bistro WuWu, w założeniu czynne 24 godziny na dobę, usytuowane jest w samym środku budynku, na parterze wieży rektyfikacji, i ma wejście zarówno z zewnętrznego placu, jak i z lobby muzeum. Tu głównym motywem jest ściana ze starych, podświetlanych luksferów o różnych odcieniach, które Mirosław Nizio zbierał w całej Polsce. W restauracji ZONI, mieszczącej się w dawnej kotłowni, w ścianę baru-bufetu wtopione są bryłki węgla. Tutaj oglądamy też zachowane kotły. Zresztą w restauracji na każdym kroku można odczuć przemysłowy klimat miejsca. Wśród wielu indywidualnie projektowanych mebli warto wymienić okrągłe stoły o starannie opracowanych, drewnianych blatach, wyglądających jak dna beczek, czy też zachowane, metalowe schody. Z kolei w barze ¾, usytuowanym na trzecim i czwartym piętrze, uwagę zwracają zwłaszcza lampy inspirowane kształtem metalowych obręczy spinających beczki, krzesła z dawnego teatru Komedia, które otrzymały nowe poręcze ze szkła, oraz towarzyszące im niskie stoliki o blatach z bazaltu i nóżkach z prętów zbrojeniowych. Wspólnym mianownikiem wszystkich przestrzeni gastronomicznych jest dębowa posadzka, którą wykonano z oryginalnych desek pochodzących ze starych beczek na alkohol. Wszędzie też znajdziemy długie bary-bufety – każdy zaprojektowany odmiennie, w konsultacji z właścicielami mieszczących się tu lokali. Jak przyznaje Mirosław Nizio, tworzenie całościowej koncepcji zajęło pracowni aż cztery lata. Uzupełnieniem architektury jest powtarzające się w wielu miejscach, lapidarne, zapadające w pamięć logo muzeum. To stylizowane na kieliszki litery MW, pociągnięte jedną linią, których autorem jest Andrzej Pągowski. Pisząc o Muzeum Wódki w Koneserze, trudno nie wspomnieć o początkach przemian w tej okolicy. Pomysł stworzenia wzdłuż Ząbkowskiej praskiej starówki naszkicowany został bowiem już kilkanaście lat temu w Społecznym Programie Rewaloryzacji ulicy. Jego autorami byli obrońcy warszawskich zabytków – Janusz Sujecki z Zespołu Opiekunów Kulturowego Dziedzictwa Warszawy oraz Jarosław Zieliński, prezes stowarzyszenia Miasto-Historia pro Futuro. Na parterach zmodernizowanych domów z czasem pojawiły się knajpy, władze dzielnicy zaczęły urządzać tu cykliczne imprezy, a szczerby w zabudowie uzupełniono plombami, które coraz częściej powstają też przy przecznicach Ząbkowskiej. Wtedy też narodziły się pierwsze koncepcje rewitalizacji fabryki wódek Koneser. Dziś Koneser jest już niemal w całości gotowy, a Muzeum Polskiej Wódki wraz z towarzyszącymi mu barami i restauracją stało się jednocześnie rodzajem galerii współczesnego dizajnu.

Muzeum Polskiej Wódki na terenie zespołu Koneser w Warszawie
Fot. 17 Sala kinowa z oryginalnymi fotelami z teatru Komedia; Fot. 18 Bistro WuWu ze ścianą z luksferów; Fot. Marcin Czechowicz

Założenia autorskie

Zadanie, jakie zostało powierzone mojej pracowni, czyli przygotowanie projektu rozbudowy i adaptacji budynku rektyfikacji dawnej Warszawskiej Wytwórni Wódek Koneser na obiekt usługowy wraz z Muzeum Polskiej Wódki, okazało się sporym wyzwaniem. Dla mnie, jako właściciela biura, które ma na koncie liczne projekty rewitalizacyjne i muzealne, było to przedsięwzięcie szczególnie ważne. Podeszliśmy do niego kompleksowo i z założeniem, że tchniemy nowe życie w zabytkowe mury. Nawiązując do historii tego miejsca, wykreowaliśmy przestrzenie i narrację muzealną, opierającą się na połączeniu nowego ze starym: współczesnych rozwiązań wystawienniczych oraz historycznych obiektów i treści. Wiedzieliśmy, że zwiedzający muszą tutaj poczuć ducha dawnych czasów, poznać dzieje i spuściznę tego miejsca oraz tajniki produkcji najsłynniejszego na świecie rodzimego produktu – polskiej wódki. Temu celowi służą zarówno przestrzenie muzealne, czyli ekspozycja skonstruowana z użyciem historycznych elementów i artefaktów oraz specjalnie stworzonej scenografii i multimediów, jak i wnętrza zaprojektowane na potrzeby działalności komercyjnej.

Mirosław Nizio

Tagi:
Muzeum UCCA Dune w Qinhuangdao O najciekawszych aspektach technicznych nowego muzeum sztuki współczesnej, ukrytego pod wydmami na plaży Morza Żółtego, pisze Radosław Stach.
Muzeum Ruchu Ludowego w Warszawie Pracownia BDR Architekci zwyciężyła w konkursie na adaptację dawnej willi Narutowicza na potrzeby Muzeum Ruchu Ludowego.
Muzeum nauki i techniki Binhai w Tiencin W jednym z największych portów na świecie powstało muzeum nauki i techniki według projektu biura Bernard Tschumi Architects. Projektanci starali się, aby obiekt formą nawiązywał do industrialnej historii miejsca, stąd wprowadzenie stożkowatych brył inspirowanych fabrycznymi kominami. Stożki są nie tylko jednym z ważniejszych elementów wyrazu architektonicznego budynku, ale stanowią również trzony konstrukcyjne, definiując podział przestrzeni, doświetlając ją oraz umożliwiając zwiedzanie wzdłuż umocowanych wspornikowo na ich wewnętrznych ścianach ramp – pisze Radosław Stach.
Muzeum Ofiar Wielkiego Głodu w Kijowie To największy z przygotowywanych dotąd na Ukrainie projektów muzealnych. Za koncepcję gmachu i jego wystawę odpowiada Nizio Design International.
Szwajcaria – Polska 1:0 – Tomasz Żylski Władzom polskich miast dużo łatwiej przychodzi budowanie muzeów historycznych niż tych poświęconych sztuce. Zakończone fiaskiem rozmowy z Grażyną Kulczyk na temat współfinansowania ośrodka prezentującego jej kolekcję zdają się tylko ten fakt potwierdzać – pisze Tomasz Żylski.
Slow Art, Slow Architecture – o Muzeum Susch Grażyna Kulczyk Budżet kompleksu w Susch pozwoliłby na realizację większego, klasycznego miejskiego obiektu. Pytanie tylko, czy zależało mi na tysiącach „InstaArt’owiczów” czy na skupionych i przygotowanych odbiorcach sztuki współczesnej. Dla mnie sztuka jest indywidualnym, bardzo głębokim przeżyciem i dlatego tak, a nie inaczej myślę o architekturze muzeów – pisze Grażyna Kulczyk.