Konserwator wpisał całą wieś do rejestru zabytków. Mieszkańcy 42 domów boją się paraliżu inwestycyjnego

Cała wieś Ostaszów na Dolnym Śląsku trafiła do rejestru zabytków. Choć decyzja konserwatora ma chronić unikalny układ urbanistyczny z lat 30., dla właścicieli 42 historycznych domów oznacza paraliż inwestycyjny i zapowiedź wieloletniej batalii prawnej o przyszłość miejscowości.

Historyczny dom w Ostaszowie z dachem krytym dachówką. O wpisie wsi do rejestru zabytków przeczytasz na Muratorplus.
Autor: Mzopw/ Wikipedia/ CC0 3.0

Historyczny układ ruralistyczny wsi Ostaszów w powiecie polkowickim został wpisany do rejestru zabytków. Decyzję w tej sprawie 10 lipca 2026 roku podjął Dolnośląski Wojewódzki Konserwator Zabytków, co wywołało natychmiastowy sprzeciw mieszkańców. Obawiają się oni paraliżu inwestycyjnego i utrudnień w prowadzeniu remontów w 42 historycznych domach tworzących miejscowość.

Decyzja administracyjna kończy postępowanie, które ma na celu ochronę jednej z najcenniejszych, zdaniem urzędu, historycznych miejscowości na Dolnym Śląsku. Objęcie jej ścisłą ochroną konserwatorską ma w zamyśle zablokować niekontrolowaną zabudowę i zachować unikalny charakter wsi.

Polecamy: Nieruchomości handlowe. Rekordowa fala nowej podaży, deweloperzy budują 770 tys. mkw.

Architekt Jan Sikora. Siedem grzechów głównych polskich architektów

Konserwator powołuje się na unikalne wartości historyczne

Ja podaje TVN 24: Wojewódzki Konserwator Zabytków, Daniel Gibski, uzasadnia wpis ponadnormatywnymi walorami Ostaszowa. "Wyjątkowe, ponadnormatywne wartości historyczne, naukowe i artystyczne Ostaszowa jako zabytku nie mogą budzić żadnych wątpliwości" - napisał w oświadczeniu Gibski. Podkreślił, że decyzja opiera się na wieloletnich analizach przeprowadzonych przez Narodowy Instytut Dziedzictwa, jednostkę działającą przy Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

Według ekspertów Instytutu, Ostaszów to jedyna tego typu jednostka urbanistyczna w regionie, która zachowała się w niemal niezmienionej formie, z jednorodną, historyczną architekturą. Urząd zapewnia, że postępowanie przeprowadzono sprawnie, uwzględniając wszystkie wnioski dowodowe zgłaszane przez strony.

Mieszkańcy zapowiadają odwołanie i obawiają się paraliżu inwestycyjnego

Zupełnie inaczej sytuację ocenia lokalna społeczność. W opublikowanym oświadczeniu sołtys miejscowości Sylwia Mazur podkreśliła, że sprzeciw był powszechny i obejmował mieszkańców, radnych Gminy Przemków, burmistrza oraz władze powiatu polkowickiego. "W kartonowym państwie głos lokalnych społeczności nie ma żadnego znaczenia - liczą się tylko kolejne nakazy i zakazy. O naszej przyszłości ma decydować bezduszny urzędnik z Wrocławia, który nie ma nawet czasu spotkać się z ofiarami swoich decyzji" - oświadczyła.

Główną obawą jest, że wpis do rejestru zabytków w praktyce uniemożliwi prowadzenie prac budowlanych i remontowych. Każda taka inwestycja będzie musiała być szczegółowo konsultowana i zatwierdzana przez służby konserwatorskie, co może znacząco wydłużyć i skomplikować procesy.

Polecamy: Fenomen domów przysłupowych - jest na nie moda

Urząd: ochrona nie oznacza skansenu i blokady remontów

Daniel Gibski odpiera zarzuty o tworzenie „skansenu” i blokowanie rozwoju. Przekonuje, że po uprawomocnieniu się decyzji jego urząd jest gotowy do współpracy z mieszkańcami w celu wypracowania zasad prowadzenia inwestycji zgodnie z przepisami. "Nie należy podzielać aferalnej narracji, mówiącej o 'skansenie, niemożności remontowania, blokowaniu inwestycji przez wpis do rejestru zabytków' itp." - stwierdził konserwator.

Jako przykład podał udokumentowane próby lokalizacji zabudowy szeregowej w centrum wsi, którym ścisła ochrona ma zapobiec. Dodał również, że na Dolnym Śląsku do rejestru zabytków wpisane są układy wiejskie innych miejscowości, m.in. Brzostów, Stara Góra, Udanin, Goszcz czy Wambierzyce, co nie uniemożliwia ich funkcjonowania, remontów ani rozwoju.

Co dalej? Decyzję czeka procedura odwoławcza i wstrzymanie prac

Mieszkańcom przysługuje odwołanie od decyzji do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego, z czego zapowiedzieli już skorzystać. Zgodnie z przepisami, w trakcie trwania procedury odwoławczej i do czasu uprawomocnienia się decyzji, na terenie objętym ochroną obowiązuje zakaz prowadzenia wszelkich prac przy zabytku.

Lokalna społeczność jest przygotowana na długą batalię prawną. "Przed nami wieloletnia batalia sądowa, ale nie poddamy się. Będziemy walczyć do końca. Wierzymy, że o 42 domach w Ostaszowie powinni decydować ich mieszkańcy, a nie szkodliwi urzędnicy" - czytamy w oświadczeniu mieszkańców.

Ostaszów jako modelowa kolonia rolnicza z lat 30. XX wieku

Wieś Ostaszów, pierwotnie nosząca nazwę Hierlshagen, została założona w 1936 roku przez Służbę Pracy Rzeszy (Reichsarbeitsdienst) jako modelowa, nowoczesna kolonia rolnicza. Jej pierwotnymi mieszkańcami byli rolnicy pochodzący m.in. ze Śląska, Turyngii i Westfalii.

Jak wskazują w raporcie eksperci, dr hab. Sylwia Staszewska i architekt Piotr Staszewski, unikalną wartością miejscowości jest zabudowa zagrodowa występująca w dwóch typach. Pierwszy to zwarty ciąg, gdzie część mieszkalna, gospodarcza i stodoła znajdują się pod jednym dachem. Drugi typ to zagrody na planie litery L, również łączące funkcje mieszkalne i gospodarcze.

Artykuł powstał przy wsparciu AI

Zobacz zdjęcia: Metamorfoza starego domu na Dolnym Śląsku

Podcast Architektoniczny
Michał Sikorski: Przedprojektowanie. Niewidzialny fragment każdej dobrej architektury