EU Mies Award 2017 – nagroda główna

i

Autor: archiwum serwisu Odnowiony hol windowy; Fot. Marcel van der Burg/Serwis prasowy

EU Mies Award 2017 – nagroda główna

2017-06-30 12:18

Ideą projektu, który jurorzy uznali za eksperyment z modelami transformacji istniejących zasobów mieszkaniowych, była przemiana bloku z lat 60. we współczesny budynek przy minimalnych nakładach.

Kleiburg De Flat – modernizacja bloku Amsterdam Zuidoost

Autorzy: NL Architects, XVW architectuur

Inwestor: konsorcjum De Flat: KondorWessels Vastgoed, Hendriks CPO, Vireo Vastgoed, Hollands Licht/Martijn Blom

Konstrukcja: Van Rossum Raadgevende Ingenieurs Amsterdam bv Powierzchnia: 65 600 m² (brutto)

Realizacja: 2012-2013

Koszt remontu głównej konstrukcji: 20 mln euro

Uzasadnienie jury

Jury doceniło w tym projekcie zbiorowy wysiłek wielu ludzi. Założeniem koncepcji architektonicznej była przemiana olbrzymiego bloku we współczesny budynek mieszkalny, który zapewni swobodę planowania wnętrz oraz nada nowy ton ulicy i krajobrazowi, przy minimalnym nakładzie pracy. Jury uznało projekt za jednocześnie heroiczny i zwyczajny. Wedle słów przewodniczącego, podważa on aktualnie zalecane rozwiązania na kryzys mieszkaniowy w europejskich miastach, które często kierują się jedynie tym, aby budować więcej mieszkań każdego roku, podczas gdy bez odpowiedzi pozostaje ważniejsze pytanie: jakiego typu mieszkania budować? Kleiburg pomaga nam wyobrazić sobie nowy rodzaj projektów, który odpowiada na zmieniające się w XXI wieku zwyczaje mieszkaniowe i styl życia. Rewitalizacja typologii z przeszłości jest równie istotna, co eksperymentowanie z nowymi, nieprzetestowanymi jeszcze modelami, czym jest właśnie radykalna transformacja istniejących budynków. Projekt inspiruje do refleksji nad nową i złożoną rzeczywistością współczesnego mieszkalnictwa. Jest to propozycja nowego rodzaju „tanich mieszkań”, będąca uzupełnieniem mocno rozbudowanej oferty rynkowej (obejmującej opcje od pełnego subsydiowania czynszu po mieszkania współwłasnościowe czy wynajem z możliwością wykupu). W ten sposób powstaje dodatkowa opcja dla wielu osób, które dysponują pewnym budżetem, lecz niewystarczającym na zakup mieszkania na konwencjonalnym rynku nieruchomości. Przy cenie zaledwie 1200 euro za metr kwadratowy jest to atrakcyjna oferta, jakiej aktualnie nie daje rynek.

EU Mies Award 2017 – nagroda główna

i

Autor: archiwum serwisu Wnętrze mieszkania po remoncie; Fot. Dzięki uprzejmości Jana van Grunsvena

Opis autorski

Kleiburg – załamany w planie blok z 500 mieszkaniami, o długości 400 metrów i wysokości jedenastu kondygnacji – to jeden z największych budynków mieszkalnych w Holandii. Znajduje się w Bijlmermeer, inspirowanej ideami CIAM dzielnicy Amsterdamu, zaprojektowanej w latach 60. przez Siegfrieda Nassutha z miejskiego wydziału urbanistyki. Bijlmermeer miało być zieloną, pełną światła i przestrzeni alternatywą dla rozpadającego się w tamtym czasie centrum. Ciągi komunikacyjne całkowicie odseparowano: samochody poruszały się na wyniesionych ulicach, a rowery i piesi na poziomie ziemi. Obecnie mieszka tu około 100 tys. osób ponad 150 narodowości. Początki Bijlmermeer były optymistyczne. Wkrótce jednak entuzjazm dla radykalnych rozwiązań ustąpił lękowi przed nieznanym. Na skutek bardzo oszczędnego wykonania, złej prasy, braku zrozumienia, kiepskiej konserwacji i nagłego pojawienia się nowego marzenia o mieszkaniu – domu na przedmieściu – Bijlmermeer zamienił się w powoli rozpadający się „świat równoległy”. W połowie lat 90. podjęto działania naprawcze. Charakterystyczne bloki na planie plastra miodu zburzono i zastąpiono „normalnością”, czyli głównie zabudową w typie podmiejskim. Postanowiono jednak zachować bez zmian najbardziej wyróżniającą się część zespołu po obu stronach futurystycznej linii metra poprowadzonej po estakadzie. Powstało tak zwane Muzeum Bijlmer, niewielkie schronienie dla Wyznawców Bijlmer. Kleiburg jest zasadniczym elementem zachowanego zespołu.

Wyburzyć?

To ostatni budynek dzielnicy, który pozostał jeszcze w stanie pierwotnym; ostatnia reduta w wojnie wydanej modernizmowi. Korporacja mieszkaniowa Rochdale planowała jego wyburzenie, bo obliczono, że renowacja kosztowałaby około 70 mln euro (w latach 2009-2010 w związku z przewidywaną likwidacją bloku mieszkańcy zostali wysiedleni do lokali zastępczych zapewnionych przez Rochdale – przyp. red.). Unicestwienie arcydzieła architekta Fopa Ottenhofa prowadziłoby jednak do zniszczenia wspaniałej kompozycji urbanistycznej. Spodziewając się zaciekłego oporu „wyznawców” i nacisków ze strony lokalnych władz, które miały nadzieję zapobiec wyburzeniu, Rochdale rozpoczęło kampanię na rzecz uratowania budynku. Kleiburg zaoferowano na sprzedaż za JEDNO EURO. Zgłoszono ponad 50 propozycji – od mieszkań dla studentów lub osób starszych, po lokale służące równocześnie do pracy i mieszkania, a także mieszkania dla bezdomnych.

Klusflat Cztery zespoły zostały poproszone o rozwinięcie pomysłów. Ostatecznie wybrano konsorcjum De Flat, składające się z KondorWessels Vastgoed, Hendriks CPO, Vireo Vastgoed i Hollands Licht. Ich propozycja zakładała zmianę Kleiburga na klusflat (klussen znaczy zrób to sam). Założeniem projektu był remont głównej konstrukcji, wind, galerii i instalacji, natomiast mieszkania miały pozostać niewykończone i bez wyposażenia: kuchni, pryszniców, ogrzewania, wydzielonych pokojów. Takie rozwiązanie minimalizowało wstępne inwestycje, a równocześnie stanowiło nowy model biznesowy mieszkalnictwa w Holandii. Ambitnym celem było wykreowanie nowych sposobów życia, zaoferowanie nowych typologii przez połączenie dwóch mieszkań (a nawet większej ich liczby) w jedno, stworzenie pionowych i poziomych połączeń. Przyszli mieszkańcy mogli kupić „gołe ściany” po niskiej cenie, a potem zrobić remont według własnego gustu.

Błogostan

Wiele osób uważa, że powtarzalność jest zła. Większość prób renowacji bloków mieszkalnych w Bijlmer polegała na urozmaiceniach. Założeniem było pozbywanie się jednorodności, „zhumanizowanie” architektury. Jednak po dwudziestu latach indywidualizacji, fragmentacji, atomizacji, wzmocnienie jedności wydawało się atrakcyjnym pomysłem. Odnowić Całość! Przyjąć to, co zastane: odsłonić i podkreślić istniejące już piękno. Uwznioślić!

EU Mies Award 2017 – nagroda główna

i

Autor: archiwum serwisu Odnowiony hol windowy; Fot. Marcel van der Burg/Serwis prasowy

Działania

W latach 80. od zewnątrz dobudowano trzy piony dodatkowych wind; choć wyglądały na oryginalne, nie przynależały do miejsca i wprowadzały destrukcyjną wertykalność. Okazało się, że te betonowe dodatki da się usunąć. W istniejących trzonach komunikacyjnych było dość miejsca, by umieścić w nich nowe dźwigi. Można było przywrócić też brutalne piękno poziomych balustrad. Ich piaskowanie odkryło rewelacyjną miękkość prefabrykowanego betonu. Pierwotnie komórki lokatorskie dla wszystkich mieszkań znajdowały się na parterze, co tworzyło nieprzenikniony obszar, „martwą strefę” u stóp budynku. Przeniesienie tych pomieszczeń na wyższe piętra, w pobliże wind, pozwoliło uwolnić parter dla bardziej interaktywnych form zamieszkiwania: mieszkań, przestrzeni do pracy, sal dziennego pobytu. Dzięki temu cokół budynku ożywa, staje się bazą społeczną otoczoną parkiem. Wewnętrzna uliczka, służąca jako łącznik między garażami a windami, stanowiła zasadniczy składnik Biljmer. Znajdowała się na pierwszym piętrze, na wysokości 3 metrów, co sprawiało, że przejścia pod spodem były niskie i nieprzyjemne. Ponieważ jednak obniżenie wyniesionych dróg stanowiło jedno z głównych założeń planu odnowy dzielnicy, stała się niepotrzebna i można było stworzyć przestronne pasaże łączące obie strony budynku w bardziej malowniczy sposób. Na galeriach podział na wnętrze i zewnętrze był bardzo silny, a przestrzeń zamknięta i nieprzyjazna. Pełne ściany z oknami zastąpiono szklanymi witrynami. Otwierając się przeszkleniami na galerie, fasada stała się nośnikiem tożsamości mieszkalnych segmentów (nawet przy zaciągniętych zasłonach). Stworzono ponadto katalog modułów, z którego mieszkańcy mogli wybrać zestawy framug okiennych, które pasowałyby do zindywidualizowanego wyposażenia ich mieszkań: elementów otwieralnych, drzwi przesuwnych i podwójnych, wnęk. W ten sposób powstał osobisty „interfejs”, pomagający ożywić galerie. Ich oświetlenie jest zazwyczaj dominującym elementem w percepcji tego rodzaju budynków. Intensywne światło lamp, rozjaśniających drzwi wejściowe w korytarzach na wolnym powietrzu, zasłania blask z mieszkań. Ciepła bursztynowa poświata z wnętrz zagłuszana jest zimnym oświetleniem galerii. A gdyby tak wszystkie światła na galeriach działały z oszczędzającymi energię detektorami ruchu? Każdy przechodzień jak spadająca gwiazda!