Spis treści
„Pani Opaczewska” broni Warszawy
Ja jestem zła ulica, lecz kocham swe dzieci,/Których mi co dzień więcej na łonie umiera,/Gdy kamienic gromnica przy tym jasno świeci./Ja jestem zła ulica, lecz choć głód doskwiera,/Nie wpuszczę cię do miasta, gwałcicielu krwawy.../Ja – Pani Opaczewska – bronię dziś Warszawy
– pisał Jan Janiczek w wierszu „Ulica Opaczewska” o miejscu, które w 1939 r. odegrało istotną rolę w obronie Warszawy przed wojskami niemieckimi.
Wtedy były to przedmieścia, powoli dopiero zabudowywane. Ul. Opaczewska stanowiła już granicę miasta. Kamienica przy Opaczewskiej 26 (wtedy 44) w momencie wybuchu wojny miała zaledwie 10 lat. Już odgrywała jednak ważną lokalną rolę, gdyż na parterze działała piekarnia. (Cała kamienica była własnością Ferdynanda Szeflera, który zaciągnął na jej budowę kredyt w wysokości 25 000 zł od Komitetu Rozbudowy m.st. Warszawy). Wyżej, na piętrze, mieściły się lokale mieszkalne. Projektanta budynku niestety nie znamy.
Gdy w dniu 8 września 1939 r. hitlerowcy rozpoczęli natarcie na Ochotę, to właśnie przy skrzyżowaniu ul. Opaczewskiej z Grójecką stała najdalej wysunięta barykada, o którą toczyły się pierwsze walki. Zaskoczeni zaciekłym oporem Niemcy zmuszeni byli się wycofać. Następnego dnia uderzyli ze zdwojoną siłą, wspierani ogniem artylerii i bombardującym miasto lotnictwem. Ochota stanęła w ogniu.
Według Janusza Sujeckiego, varsavianisty ze Stowarzyszenia Obrońcy Zabytków Warszawy, piekarnia działała nieprzerwanie, wypiekając pieczywo dla wojskowych i cywilnych obrońców miasta. Funkcjonowała jeszcze 25 września. Ostatecznie jednak w wyniku walk kamienica spłonęła. Pozostały wypalone mury, w których dla bezpieczeństwa zamurowano większość otworów okiennych i drzwiowych.
- Czytaj też: Patrzyła, jak niemieckie czołgi jadą na Warszawę. Dziś popada w ruinę. Kamienica przy Grójeckiej 184
Przetrwała cały PRL, pokonał ją dopiero kapitalizm
Po 1945 r. kamienicę wyremontował na własną rękę piekarz Olszewski, który w zburzonej stolicy szukał miejsca do prowadzenia biznesu. Niestety, jego wysiłek poszedł na marne, gdy nadeszło upaństwowienie.
[Ojciec] zajął się tą piekarnią i potem ją przejął, był jej właścicielem przez kilka lat, dopóki socjalizm mu nie zabrał. (...) Upaństwawiali, powstawały Warszawskie Zakłady Przemysłu Piekarniczego i zabrali piekarnię. Został pracownikiem. Takie to były czasy
– wspominał po latach Jerzy Olszewski, którego stryj walczył w powstaniu warszawskim.
Po nacjonalizacji piekarnia, działająca już pod marką Społem, prowadzona była przez rodzinę Ambroziaków (pod marką Społem). Przez lata cieszyła się ona dużą popularnością i słynęła ze znakomitego pieczywa. Okoliczni mieszkańcy wspominają, że po chleb i bułki już od wczesnego ranka ustawiały się długie kolejki, a zapach wypieków roznosił się na całą okolicę. Piekarnia przetrwała transformację ustrojową i funkcjonowała jeszcze we wczesnych latach dwutysięcznych, wciąż pozostając w rękach Ambroziaków. Niestety, nie przetrwała konkurencji ze strony wielkich marketów spożywczych. Około 2004 r. zamknęła podwoje na zawsze.
Na piętrze budynku przez okres PRL-u i później znajdowały się mieszkania komunalne, które po zamknięciu piekarni pozostały zamieszkałe jeszcze przez kilka lat. Ostatecznie jednak z uwagi na zły stan techniczny obiektu lokatorów stopniowo wykwaterowano, a część okien zamurowano. Budynek zaczął popadać w ruinę i stan ten trwa do dziś.
- Dowiedz się więcej: Był domem, szpitalem psychiatrycznym i siedzibą wojska. Dom Kotarskiego czeka na remont
Ruina czeka na lepszą przyszłość
Dziś budynek przy Opaczewskiej 26 odwiedzają tylko ptaki. Choć od 2012 r. znajduje się w gminnej ewidencji zabytków, ta słaba forma ochrony nie ocaliła kamienicy przed powolnym niszczeniem. Stan obiektu boli o tyle bardziej, że działka należy do miasta. Na odpowiedź ze strony urzędników co do przyszłości budynku wciąż czekamy.
Co ciekawe, w 2019 r. Spółdzielnia Mieszkaniowo-Budowlana „Merkury” nosiła się z zamiarem wzniesienia przy Opaczewskiej 26 budynku mieszkalnego. W protokole z posiedzenia zarządu czytamy:
Uwzględniając wstępne porozumienie z Miastem (...) w sprawie zagospodarowania nieruchomości położonej przy ul. Opaczewskiej 26 w Warszawie na cele budownictwa mieszkaniowego, Zarząd SMB „Merkury” wyraził zgodę na zlecenie opracowania koncepcji zabudowy ww. nieruchomości.
Wygląda na to, że z planów tych nic nie wyszło. Czyżby przeszkodził status zabytku starej kamienicy? O to również zapytaliśmy urzędników oraz spółdzielnię i czekamy na odpowiedź.
Póki co w 2026 r. społecznicy ze Stowarzyszenia Obrońcy Zabytków Warszawy podjęli nieudaną próbę wpisania kamienicy do rejestru zabytków. Jak podaje warszawa.tvp.pl, decyzję odmowną konserwator uzasadniał faktem, iż w wyniku wojennego pożaru kamienicy utraciła ona pierwotną substancję i nie zachowało się nic, co można by było objąć ochroną. Wszystko wskazuje więc na to, że budynek pamiętający obronę Ochoty będzie niszczeć nadal.
- Przejdź do galerii: Grójecka 184 w Warszawie