Spis treści
Ryżowa 2 w Warszawie. Ruina przy rondzie straszy od lat
Mieszkańcy okolicy mieli kilkanaście lat, żeby przywyknąć do widoku, ale budynek przy Rondzie Stanisława Rembeka w Warszawie i tak przyciąga wzrok. W pierwszej chwili sprawia wrażenie jakiejś ruiny z czasów PRL-u czy jeszcze dawniejszych. Wystarczy jednak podejść bliżej, żeby się zdziwić – widać współczesne materiały budowlane, a okna są wyraźnie nowe. Budynek został porzucony, zanim inwestor go dokończył. Dziś przez zapadnięty dach do środka swobodnie dostają się deszcz i śnieg, a zakrywające wejścia tymczasowe płyty pobazgrane są pseudograffiti. Sąsiedzi skarżą się, że wiatr zrywa niekiedy luźne elementy i zrzuca je na pobliskie ulice.
Jeśli przyjrzeć się jeszcze bliżej, można dostrzec coś jeszcze – wyglądające spod tynku stare cegły. A zatem nie jest to budynek całkiem nowy. Potwierdzają to jednak historyczne zdjęcia lotnicze: dom przy dzisiejszej Ryżowej 2 widać niewyraźnie już na fotografiach z 1944 r. (Wtedy była to jeszcze podwarszawska wieś). Starszymi zdjęciami nie dysponujemy. A zatem to przedwojenny budynek, który współcześnie ktoś próbował przebudować i rozbudować.
Kto? Tu odpowiedzi brak – działka o powierzchni 464 m² stanowi własność prywatną (w latach 90. siedzibę miała tu firma Adpol). Z właścicielem nie udało nam się skontaktować. Kiedy przebudowa ruszyła? Tu wiemy więcej – roboty budowlane rozpoczęły się w 2006 r., na podstawie wydanej przez Urząd Dzielnicy Włochy decyzji nr 46/2006 z dnia 20.03.2006 r. Z dokumentacji wynika, że celem miała być przebudowa budynku biurowo-mieszkalnego przy Ryżowej 2 na jednogwiazdkowy hotel. Jako projektanta hotelu wymieniono arch. Ryszarda Ładowskiego. Według sąsiadów inwestor liczył na otwarcie obiektu przed Euro 2012. Z inwestycją musiały być jednak kłopoty, bo trzy lata później nowa część budynku wciąż miała jedynie fundamenty. Potem prace ruszyły z kopyta – w 2011 r. na zdjęciach widać już mury i nowy dach, a stary budynek jest wyraźnie wyższy dzięki powiększeniu poddasza.
Poza ten etap prace nigdy nie wyszły. Nie wstawiono nawet wszystkich okien. Dom, który jeszcze w 2009 r. wyglądał na ładny, zadbany i malowniczo porośnięty bluszczem (choć według sąsiadów był już wtedy od kilku lat opuszczony), w ciągu dwóch lat stał się zatrzymanym w czasie placem niedokończonej budowy z płotem obwieszonym reklamami. Zabrakło pieniędzy? Zmienił się właściciel? Jakieś powody formalne spowodowały przerwanie prac? Tego wciąż staramy się dowiedzieć.
Niepewna przyszłość działki. Ktoś wciąż na niej zarabia
Dziś budynek jest już ruiną. Od 2021 r., gdy w dachu pojawiły się pierwsze dziury, jego degradacja tylko przyspieszyła. Poza tym nie zmienia się nic. A jednak działka nie została porzucona i zapomniana. Co najmniej od 2011 r. jej ogrodzenie nieustannie służy jako stelaż do wywieszania coraz to nowych reklam, a w poprzednich latach wielkoformatowe reklamy pojawiały się także na elewacji. Trudno uwierzyć, że są wywieszane bez wiedzy właściciela terenu. Na tym zresztą nie koniec, gdyż w początkach pandemii ktoś oczyścił działkę z zarośli, a jeszcze w 2025 r. na działce od strony ul. Ryżowej stał tymczasowy metalowy pawilon. Sąsiedzi, z którymi rozmawialiśmy, twierdzili, że działało w nim kasyno. Zniknął dopiero niedawno. Ktoś stale ze swojej prywatnej działki korzysta.
Wskazują na to także dokumenty. W 2020 r. dotychczasowy właściciel terenu przeniósł posiadane pozwolenie na budowę hotelu z 2006 r. na inną osobę. A zatem to zapewne nowy właściciel oczyścił teren i ustawił na nim na kilka lat pawilon. Mimo to sam niedokończony budynek wciąż popada w ruinę, prowizorycznie tylko zabezpieczony.
Co dalej z tajemniczą posesją? Plan miejscowy przewiduje tu zabudowę jednorodzinną z usługami, o wysokości maksymalnie 11 m (3 kondygnacje) i min. 40% powierzchni biologicznie czynnej na działce. Jeśli jednak inwestor posiada ważne pozwolenie na budowę wydane przed uchwaleniem MPZP, nie musi się planem miejscowym przejmować. Może dokończyć hotel, jaki planowano tu 20 lat temu. Czy tak się stanie? Na razie nic na to nie wskazuje. Może właściciel nie widzi takiej potrzeby? Jeśli wystarcza mu, by działka na siebie zarabiała, nie musi nic robić.
- Przejdź do galerii: Kontrowersyjne dom jednorodzinny w Wieliszewie pod Warszawą