Reklamy bezczelnie pożerają warszawskie domy i ulice, a władze miasta przez lata bezradnie rozkładały ręce. Nowa ustawa krajobrazowa ma zmienić układ sił

Po inwentaryzacji wybranych 330 warszawskich billboardów wyszło, że aż 260 z nich może być nielegalna. Niektóre budynki utonęły pod gąszczem reklam, a od kilku miesięcy uwagę Warszawiaków zaczynają kraść wielkoformatowe wyświetlacze LED. Ratusz przez lata rozkładał bezradnie ręce. Teraz ma się to zmienić. Ruszają konsultacje społeczne nowego projektu uchwały krajobrazowej.

Forum Ekonomiczne w Karpaczu I Borys Czarakcziew, prezes Krajowej Rady Izby Architektów RP

Chcemy zapanować nad chaosem i oddzielić możliwość informowania przez przedsiębiorców o swoich usługach i produktach od tego chaosu. Jednocześnie nie ma tutaj miejsca na ograniczanie swobody działalności gospodarczej. Wszystkie zasady mają być sprawiedliwe, służyć przyjaznemu otoczeniu, ale też prowadzeniu biznesu i możliwości informowania o nim - mówiła podczas konferencji Karolina Bober, wiceprezydent Warszawy.

Miasto przedstawia więc uchwałę nie tylko jako zbiór zakazów. Wspólne reguły mają służyć interesowi społecznemu, chronić miejski krajobraz, a jednocześnie ułatwić prowadzenie działalności. Przedsiębiorcy mają zyskać jasne zasady informowania o swojej ofercie i nie być zmuszani do konkurowania coraz większymi oraz bardziej agresywnymi nośnikami.

Najpierw konsultacje, potem głosowanie 

Uchwała krajobrazowa ma uporządkować zasady umieszczania reklam i szyldów, a także sytuowania ogrodzeń oraz obiektów małej architektury. To kolejna próba wprowadzenia takich regulacji w stolicy. Jej powodzenie będzie zależało nie tylko od decyzji radnych i późniejszej egzekucji przepisów. Teraz swoje uwagi mogą zgłaszać mieszkanki i mieszkańcy.

Konsultacje potrwają do 15 października. Miasto zaplanowało spotkanie online 30 września, dwa punkty konsultacyjne – 23 września i 8 października – oraz konsultacje telefoniczne 28 września i 12 października. To czas na zgłaszanie opinii zarówno o ogólnym kierunku regulacji, jak i o konkretnych rozwiązaniach: dopuszczalnych rozmiarach szyldów, lokalizacji billboardów czy zasadach działania ekranów LED.

Po konsultacjach urzędnicy przeanalizują uwagi i wprowadzą ewentualne zmiany. Projekt ma trafić do Rady Warszawy do końca roku. Bartosz Rozbiewski, dyrektor Biura Architektury i Planowania Przestrzennego, zakłada, że uchwała mogłaby wejść w życie w pierwszej połowie przyszłego roku.

Warszawa wraca do uchwały po kilku latach

Stolica nie zaczyna tej pracy od początku. Pierwszą uchwałę krajobrazową Rada Warszawy przyjęła 16 stycznia 2020 roku. Wojewoda mazowiecki wyeliminował ją jednak z obrotu prawnego w ramach rozstrzygnięcia nadzorczego. Miasto zaskarżyło tę decyzję, ale postępowania przed sądami administracyjnymi trwały około dwóch lat. Jak podkreślają przedstawiciele ratusza, zakwestionowano procedurę przyjęcia dokumentu, a nie jego główne założenia merytoryczne.

Przeczytaj: Dlaczego wojewoda unieważnił warszawską uchwałę krajobrazową?

Kiedy stało się jasne, że procedurę trzeba ponowić, pojawiła się kolejna istotna zmiana. W grudniu 2023 roku Trybunał Konstytucyjny orzekł, że nie można nakazywać właścicielom dostosowania lub usunięcia legalnie postawionych tablic i urządzeń reklamowych bez zapewnienia podstawy do uzyskania odszkodowania. Chodzi o nośniki posiadające pozwolenie na budowę albo postawione na podstawie skutecznego zgłoszenia.

Nowy projekt uwzględnia ten wyrok. Obowiązek dostosowania do uchwały nie obejmie urządzeń, które mają taką zgodę budowlaną. To ważne zastrzeżenie: nowe przepisy mogą skutecznie ograniczyć powstawanie kolejnych reklam, ale nie muszą doprowadzić do zniknięcia wszystkich istniejących nośników niezgodnych z przyszłymi zasadami.

Projekt obejmuje całe miasto, ale dzieli Warszawę na trzy obszary. Najostrzejsze reguły mają obowiązywać w centrum oraz historycznych częściach dzielnic, łagodniejsze – na peryferiach. Dozwolone będą wyłącznie rodzaje nośników wymienione i opisane w uchwale. Reklamy niezwiązane z działalnością prowadzoną na miejscu mają podlegać silniejszym ograniczeniom niż szyldy.

Demontaż stelażu reklamowego na rogu ul. Anielewicza i Al. Jana Pawła II w Warszawie
Autor: Szymon Starnawski/Grupa Murator Demontaż ogromnego, nielegalnego stelaża reklamowego na rogu ulic Anielewicza i Jana Pawła II w Warszawie. Obiekt, będący samowolą budowlaną na miejskiej działce, jest usuwany pod nadzorem. Więcej o walce z nielegalnymi reklamami przeczytasz na Architektura Murator Plus.

Ekrany LED nowym wyzwaniem

Jednym z wątków, które szczególnie mocno wybrzmiały podczas prezentacji projektu, są ekrany LED. W ostatnim czasie duże wyświetlacze pojawiły się w ścisłym centrum Warszawy, między innymi na elewacjach Złotych Tarasów i Domów Towarowych Centrum oraz przy ulicy Marszałkowskiej. Wywołało to pytania o to, czy miasto zamierza zaakceptować ten kierunek zmian.

Projekt nie zakazuje reklamy cyfrowej, ale ogranicza ją przede wszystkim do małego formatu. Dopuszczalny ekran ma mieć przekątną od 55 do 75 cali, proporcje 16:9 i układ pionowy. Takie urządzenia będą mogły pojawiać się tylko w opisanych miejscach, między innymi przy wskazanych ulicach, na wiatach przystankowych, stacjach ładowania, w przejściach podziemnych i witrynach lokali.

Ekrany nie będą mogły emitować filmów ani animacji. Projekt dopuszcza nieruchome obrazy zmieniane bez efektów przejścia i nie częściej niż co dziesięć sekund. Wyświetlacze mają automatycznie dostosowywać jasność do otoczenia i nie działać między północą a godziną szóstą rano.

Duże wyświetlacze w ogóle nie są w uchwale przewidziane - powiedział Rozbiewski. Jak tłumaczył, ekrany powinny działać w kameralnej skali i nie mogą rozpraszać kierowców i pieszych ani dominować nad przestrzenią.

Nie oznacza to, że wszystkie wielkie ekrany już działające w centrum znikną po wejściu nowych przepisów w życie. Część z nich powstała bowiem zgodnie z obowiązującymi przepisami. Ratusz obecnie jest na etapie weryfikacji stojacej za nimi dokumentacji i zapowiada korzystanie z dostępnych środków prawnych. Rozbiewski ocenił, że po zakończeniu postępowań może pozostać jeden lub dwa duże ekrany. To jednak szacunek, a nie przesądzony wynik konkretnych spraw.

Do czasu przyjęcia uchwały inwestorzy mogą także próbować uzyskać zgody na następne urządzenia. Jeżeli zgłoszenie będzie skuteczne albo zostanie wydane pozwolenie na budowę, późniejsza uchwała może nie doprowadzić do usunięcia nośnika. Miasto zapewnia, że dzielnicowe wydziały architektury mają konsultować z Biurem Architektury wszystkie wątpliwe przypadki.

Dom przy Dolince jako test skuteczności

Innym przykładem pokazanym podczas konferencji był dom przy Dolince Służewieckiej, niemal całkowicie przesłonięty reklamami. Według miasta taka sytuacja po przyjęciu uchwały nie powinna być dopuszczalna. Kluczowe pytanie dotyczy jednak tego, czy i kiedy tego typu instalacje reklamowe zostaną zdemontowane?

Rozbiewski wyjaśnił, że nakaz rozbiórki samowoli budowlanej może wydać Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego, który nie podlega prezydentowi Warszawy. Miasto po wejściu uchwały w życie będzie natomiast mogło stwierdzić niezgodność reklamy z jej zapisami i naliczać karę za każdy dzień oraz każdy metr kwadratowy powierzchni nośnika. Ich wysokość - zdaniem Rozbiewskiego - jest bardzo dotkliwa i stanowi świetny argument za natychmiastowym demontażem takich nośników przez ich właścieli.

Przeczytaj: Dom pożarty przez reklamę w Warszawie. Miasto od 13 lat jest bezradne, właściciel zarabia

Otoczony reklamami dom przy Dolinie Służewieckiej w Warszawie
Autor: Szymon Starnawski/Grupa Murator

Okres przejściowy, czyli czas na ograniczenie apetytu branży reklamowej

Skalę zadania pokazuje przeprowadzona przez miasto inwentaryzacja. Do maja przeprowadzono ją na 40 kilometrach miejskich ulic. Znaleziono tam 330 wolnostojących nośników. W miejskich rejestrach nie odnaleziono dokumentacji dla ponad 260 z nich. Nie przesądza to jeszcze, że każdy jest samowolą, ale pokazuje, jak wiele przypadków będzie wymagało indywidualnej kontroli.

Władze miasta przekonują, że po wdrożeniu uchwały warszawiacy powinni zobaczyć przede wszystkim mniej reklam przy ulicach i na budynkach. Wolnostojące billboardy pozostaną tylko przy wskazanych w uchwale odcinkach dróg, a między nośnikami trzeba będzie zachować od 40 do 200 metrów odstępu, zależnie od ich wielkości. Duże billboardy o powierzchni około 18 m² będą dopuszczone głównie na obrzeżach miasta.

Z elewacji budynków znikną reklamy zasłaniające okna, balkony, boniowania i dekoracje architektoniczne; wielkoformatowe murale reklamowe będzie można malować jedynie na niemal ślepych ścianach, na których otwory zajmują najwyżej 7 proc. powierzchni. Witryny sklepowe nie będą mogły być całkowicie zaklejane – szyldy zajmą maksymalnie 20 proc. ich prześwitu. Na dachach budynków niemieszkalnych pozostaną wyłącznie ażurowe napisy lub znaki o wysokości do 4 metrów. Nie powstaną nowe wielkoformatowe ekrany LED: dozwolone będą głównie pionowe wyświetlacze o przekątnej 55–75 cali, pokazujące statyczne obrazy zmieniane nie częściej niż co 10 sekund i wyłączane między północą a szóstą rano.

Reklamy mają zniknąć z terenów szkół, uczelni, urzędów, obiektów sakralnych, ogródków działkowych, cmentarzy, bulwarów i terenów zieleni. Ograniczone zostaną również reklamy na rusztowaniach: w centrum będą mogły zajmować najwyżej 30 proc. siatki, wisieć maksymalnie dziewięć miesięcy i pojawić się ponownie na tym samym budynku dopiero po ośmiu latach. 

Pierwsze wyraźne efekty uchwały mają być widoczne po roku od jej wejścia w życie. Tyle czasu przewidziano na dostosowanie reklam niebędących szyldami. Szyldy, ogrodzenia i słupy inne niż papierowe otrzymają trzy lata, natomiast papierowe słupy ogłoszeniowe oraz obiekty małej architektury – pięć lat. Jeśli uchwała zaczęłaby obowiązywać w pierwszej połowie 2027 roku, porządkowanie reklam powinno więc przyspieszyć w 2028 roku, a cały proces dostosowawczy potrwałby mniej więcej do 2032 roku. Wyjątkiem pozostaną nośniki posiadające wcześniejsze zgody budowlane, których uchwała może nie objąć obowiązkiem usunięcia.

---

Dziękujemy, że tu jesteś. Posłuchaj naszego PODCASTU ARCHITEKTONICZNEGO

Podcast Architektoniczny
Borysław Czarakcziew chce dogonić Europę, wyrugować patologie i pomóc architektom więcej zarabiać. Jak zamierza to zrobić?