Młodzi do Łodzi.
Dotychczas odbyły się dwa spotkania, w 2003 oraz 2008 roku. Burzliwe dyskusje, emocjonująca atmosfera pozostawiły po sobie nie tylko ulotne poczucie zawodowej wspólnoty, ale i trwałe przyjaźnie.
W ciągu pięciu lat, które upłynęły od ostatniej edycji Młodzi do Łodzi, zorganizowanej pod hasłem Globalizacja architektury, studia ukończyło nowe pokolenie architektów. Czym różnią się od poprzedników?" />
Architektura MuratorMłodzi do Łodzi2013Historia konkursu Młodzi do Łodzi

Historia konkursu Młodzi do Łodzi

Kim są, do czego dążą i jaki mają wpływ na rzeczywistość projektanci, którzy są na początku zawodowej działalności? Na to pytanie odpowiedzieć próbują uczestnicy organizowanych przez miesięcznik "Architektura-murator" ogólnopolskich konfrontacji Młodzi do Łodzi.
Dotychczas odbyły się dwa spotkania, w 2003 oraz 2008 roku. Burzliwe dyskusje, emocjonująca atmosfera pozostawiły po sobie nie tylko ulotne poczucie zawodowej wspólnoty, ale i trwałe przyjaźnie.
W ciągu pięciu lat, które upłynęły od ostatniej edycji Młodzi do Łodzi, zorganizowanej pod hasłem Globalizacja architektury, studia ukończyło nowe pokolenie architektów. Czym różnią się od poprzedników?

Ogólnopolskie konfronatacje architów: Młodzi do Łodzi 2008

Czytaj więcej:
Młodzi do Łodzi 2003
Młodzi do Łodzi 2008 - Globalizacja Architektury

Polscy konstruktywiści w Paryżu Najważniejsze europejskie muzeum sztuki nowoczesnej - paryskie Centrum Pompidou - pokazuje przedwojenną polską awangardę. Do 14 stycznia można zobaczyć tam niemal wszystkie prace Katarzyny Kobro i dużą część dorobku Władysława Strzemińskiego.
Historia konfrontacji Młodzi do Łodzi Kim są, do czego dążą i jaki mają wpływ na rzeczywistość projektanci, którzy są na początku zawodowej działalności? Na to pytanie odpowiedzieć próbują uczestnicy organizowanych przez miesięcznik "Architektura-murator" ogólnopolskich konfrontacji Młodzi do Łodzi.
O historii Muzeum II Wojny Światowej Tomasz Żylski Historia powstania Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku pełna jest dramatycznych zwrotów. Po blisko dekadzie przygotowań wystawa główna jest już gotowa, jednak o przyszłości placówki zdecyduje w najbliższym czasie Naczelny Sąd Administracyjny. O kontrowersjach wokół konkursu architektonicznego na projekt muzeum, okolicznościach powołania instytucji oraz politycznego sporu, jaki towarzyszy otwarciu budynku dla publiczności pisze Tomasz Żylski
O konstrukcji Muzeum II Wojny Światowej Paweł Gębka Po przeprowadzeniu dokładnych analiz różnych wariantów wykonania szczelnej obudowy wykopu zdecydowaliśmy się na wodoszczelną konstrukcję żelbetową w technologii „białej wanny”. Składała się ona z żelbetowych ścian szczelinowych o grubości 100 cm i głębokości średniej 23 m kotwionych w gruncie oraz poziomej przesłony z betonowego korka o miąższości między 2 a 2,5 m, kotwionego mikropalami – pisze konstruktor Paweł Gębka.
Spóźniona ikona? – o Muzeum II Wojny Światowej Grzegorz Stiasny Przechylona konstrukcja przywodzi na myśl świat po wstrząsie, ale jej otwierająca się w stronę staromiejskiej części Gdańska szklana ściana może być odczytywana jako pozytywny symbol otwarcia na miasto naznaczone wojenną traumą. Tę ostatnią widać raczej w dramatycznym geście przecięcia całego muzeum wąwozem, nasuwającym myśl o dziś już nieistniejącej, zniszczonej przez wojnę ulicy. Zwłaszcza, że jedna ze ścian wąwozu wypełniona jest prawdziwym ceglanym gruzem. Tym scenograficznym akcentem obiekt zapowiada ukrytą pod ziemią przejmującą ekspozycję – pisze Grzegorz Stiasny.
Podwyższona poprzeczka – o Muzeum II Wojny Światowej Czesława Frejlich Wystawa mieści się w głębokim podziemiu – widz musi zejść 14 metrów w dół, co przywodzi na myśl symboliczne odsłanianie mrocznej i już odległej przeszłości. Labiryntowe prowadzenia narracji można odczytać jako drogę, którą przebywamy, aby zrozumieć sens tego, co się stało. Krążąc, zaglądamy do małych, ale i monumentalnych przestrzeni, patrzymy na wojnę przez pryzmat jednostek i poprzez doświadczenia wielu narodów. O sile wystawy stanowi oszczędność eksponatów i środków wyrazu, co zachęca do wnikliwego i niespiesznego odbioru, nie rozprasza, prowokuje do przemyśleń – pisze Czesława Frejlich.